niedziela, 24 stycznia 2016

22. Chcę być z tobą w związku.

- Co do kurwy? - wymamrotał, a mój brzuch zacisnął się przez jego poranny głos.
- Hej - uśmiechnęłam się, a Luke spojrzał na mnie, przez co wyraz jego twarzy złagodniał.
- Czy to bolało?
- Tak, mój kutas.
Uśmiechnęłam się nieśmiało i zsunęłam z niego. Wskoczyłam w swoje spodnie.
- Co robisz? - zapytał, a ja stanęłam obok niego przy łóżku.
Jedna z jego rąk leżała na brzuchu, a druga była pod głową.
- Idę do domu? Zanim babcia się obudzi i dostanie zawału.
- Dlaczego miałaby go dostać?
- Wczoraj jej powiedziałam, że nie będę u ciebie długo, a nie wróciłam na noc.
- No dobra.
- Um, okej, więc? Pa.
Chciałam się odwrócić i niezręcznie odejść, ale Luke złapał i przyciągnął mnie do siebie tak, że prawie na niego spadłam.
- Zostań na śniadanie.
- Nie mogę- Lekko się wyprostowałam.
- Egh.
Chwilę się zastanawiałam czy to powiedzieć, ale nie mogłam się powstrzymać.
- Niektórzy mogą podejrzewać, że coś jest między nami, no wiedz, jakby, że jesteśmy razem, albo się lubimy bardziej niż powinniśmy.
- Ale nie jesteśmy razem- wzruszył ramionami.
Nie zaprzeczył co do lubienia.
Nie zaprzeczył.
- Tylko mówię- wstałam ostatecznie z łóżka.
- Lau- powiedział za moimi plecami. Odwróciłam się.
- Hm?
Zawachał się przez chwilę.
- Nic.
Przewróciłam oczami.
- Do później.
Wyszłam z jego pokoju, mając malutką nadzieje, że mnie odprowadzi do drzwi... Czego nie zrobił. No cóż kurwa.
Zeszłam ze schodów na całe szczęście jego rodziców nie była w salonie, ani kuchni, więc szybko wyszłam z ich domu i udałam się do domu babci. Otworzyłam drzwi i wślizgnęłam się do domu. Było dość cicho, czyżby babcia wciąż spała? Ciocia jest w pracy więc to jest główny powód ciszy, ale wciąż.
Ściągnęłam buty i cicho pobiegałam do pokoju, przebrałam ciuchy i zmyłam makijaż, po czym zeszłam na dół jakby nigdy nic. Zrobiłam sobie śniadanie i nalewając mleko doszłam do wniosku, że chyba zostanę w piżamie do końca dnia. Usiadłam z miską do stołu i zaczęłam jeść płatki wsłuchując się w ciszę i myśląc o wczorajszych wydarzeniach w wieczoru, ilekroć do tego wracałam czułam jak płatki przechodzą mi ciężej przez gardło.
Babcia zeszła ze schodów rozburzając moje przemyślenia.
- Dzień dobry- przywitałam się.
- Dzień dobry, dzień dobry.
Babcia zaczęła parzyć sobie herbatę.
- Nie słyszałam jak wróciłaś.
Uśmiechnęłam się nieśmiało.
- Naprawdę?
- Tak.
- W takim razie mocno spałaś. Heh.
Nie chciałam jej okłamywać, bo czułam się z tym okropnie.
- Mhm.
Ona mi nie wierzy.
Ja to wiem.
Babcia wie, że kłamie.
Ale nie chce, żeby sobie coś pomyślała. Odłożyłam miskę do umywalki i poszłam do salonu oglądać telewizje. Babcia dołączyła do mnie trochę później. Po godzinie oglądania postanowiłam pójść po jakąś przekąskę do kuchni. Obmywałam jabłko i szybko wyjrzałam przez okno słysząc czyjś śmiech. Jabłko mi wyleciało z ręki jak zobaczyłam Luke'a i Emme razem, śmiejących się i idących po drugiej stronie ulicy.
Mój mózg przez chwilę się wyłączył.
Czemu oni idą razem? Przecież Luke jej nie lubi w żaden sposób! Emma jest zbyt nieśmiała, żeby sama do niego przyjść. Oni nie mogą być teraz razem. Powinnam zostać u Luke'a na śniadanie. Ugh jaka jestem zła... Nie chwila... ja jestem zazdrosna. Nie mogę być. Ja nie jestem zazdrosna.
Gdzie oni idą? Chyba do Amy.
Czemu do niej? Bo ma basen, jezu no tak.
Spanikowałam teraz. Nigdy nie byłam tak zazdrosna jak teraz. Nawet o te przypadkowe laski, a to tylko dlatego, że z Emmą zna się dość długo i są znajomymi plus wiem, że dziewczyna go lubi. I to mnie najbardziej wkurza. Czemu ona go musi lubić? Czemu ja do cholery go lubię?! Wytarłam jabłko i odłożyłam do miski z owocami z powrotem i pobiegałam do pokoju zobaczyć czy ktoś (mam nadzieje, że Amy) do nie mnie pisał. Jedyna osoba która napisała to była Katy z pytaniem co dzisiaj robię. Napisała mi to jakąś godzinę temu... Oczywiście, że od razu odpisałam. Na całe szczęście nie musiałam długo czekać, a już dostałam odpowiedź.
Katy: "Jak się nudzisz, to może wpadniesz do Amy na basen?
Lau: "Oczywiście"
Taaaaaaaaak. Znaczy... z grzeczności przyjdę. Heh. Szybko rzuciłam się na ciuchy i zaczęłam wybierać jakieś mega ciuchy. Nie stroję się żeby przyciągnąć uwagę Luke'a, tylko dla siebie... I może jakiś słodkich chłopców którzy tam będą. Chociaż zanim się ubiorę spytam babci na wszelki wypadek. Chociaż wiem, że się zgodzi wole, mieć pewność.
Zeszłam na dół do salonu i zapytałam babcię czy mogę wyjść na basen do Amy, ale się nie zgodziła. Nie wierze.
- Przykro mi Laura.
- Um, ale czemu?- dopytałam zakładając kosmyk włosów za ucho.
- Nie będziesz tam szła tylko dlatego, że Luke tam poszedł.
- Ja nie-wcale nie idę tam dla niego- zapewniłam babcię. Nawet sama sobie nie mogłam w to przekonać- skąd taki pomysł?
- To chyba będzie jedna z tych ważniejszych rozmów- babcia przymknęła oczy i poklepała miejsce koło siebie. Usiadłam gdzie wskazała i skrzyżowałam nogi.
Boję się.
- Kiedy byłam w twoim wieku... Może trochę młodsza, bo to były inne czasy, poznałam pewnego chłopca. Pamiętam, że należał to tych "złych chłopców". Palił papierowy, robił różne psikusy, każda dziewczyna była w nim zakochana. Miał w sobie ten cwaniaczki uśmieszek- miałam przed oczami uśmiech o którym myślę każdego dnia.- Było coś w jego oczach co mnie hipnotyzowało za każdym razem jak złapał mój wzrok przy obserwowaniu go.
Kocham kiedy tak się dzieje- pomyślałam.
- Przeprowadził się do nas na początku wakacji, i był rok starszy, moi rodzice mówili żebym na niego uważała, ale byłam młoda i głupia. Po miesiącu od jego przeprowadzki udało mi się z nim nawiązać konwersacje.
- I co się stało?- wciągnięta opowieściami spytałam.
- Rozkochał mnie w sobie bez pamięci, obiecał wszystko czego zapragnęłam, mówił, że nigdy nie pozwoli, abym płakała.
- I tak było?
- Było pięknie, czułam się jakbym żyła we śnie z którego nie chcę się obudzić. To była moja pierwsza prawdziwa miłość.
- Aw gdyby dziadek wiedział jak o nim opowiadasz.
Widziałam jak babcia zaciska pięść.
- Nie mówię o dziadku słonko- spojrzała mi w oczy.
- Ale myślałam, że dziadek był twoją pierwszą miłością- powiedziałam nie rozumiejąc. Zawsze to powtarzała.
- Bo nie lubiłam wspominać o Joe'nie. Za każdym razem jak o nim myślę to wszystko powraca i boli tak samo za każdym razem, nigdy mniej.
- Co się stało? Zranił cię?
- Laura kochanie, nie chcę cię już do reszty zanudzać, ale chcę abyś wiedziała, że Luke jest dla mnie jak wnuk, chociaż z ręką na sercu, mówię, abyś się nie zakochała.
Trochę za późno babciu.
- Skąd wiesz jaki on jest?- trochę byłam wkurzona. Okej może i babcia poznała złego chłopaka, ale to nie oznacza, że Luke też taki jest. Lee całkiem prawdopodobne, że byłby taki, ale nie Luke.
- Powiedz mi czemu nie ma dziewczyny?
- Bo nie wieży w miłość- spuściłam głowę.
- To, że tak powtarza wcale nie oznacza, że tak jest.
- Co chcesz powiedzieć?- podniosłam brew.
- Porozmawiaj z nim o tym.
- On nie lubi o tym rozmawiać.
- A ty lubisz być ciągle odrzucana przez niego?
Poczułam ukłucie w sercu. Babcia trawiła w samo sedno. Najpierw mnie bajeruje, a potem ignoruje i jest obojętny.
- Nie- przyznałam.
- Dlatego, nie puszczę cię do Amy, za niedługo wyjeżdżasz, nie przyzwyczajaj się do niego jeszcze bardziej. Nie chcę żebyś cierpiała jeszcze bardziej.
Wstałam z kanapy powtarzając sobie słowa babci. Coś czuję, że dzisiejszej nocy nie prześpię.
- Babciu, mam jeszcze jedno pytanie.
- Pytaj słonko- uśmiechnęła się zachęcająco.
- Skąd wiesz, że go lubię inaczej niż resztę chłopców?
- Skarbie, zniszczył mi dach od garażu, twój parapet i od czasu do czasu twoje ciuchy pachną jego perfumami. To jak ci się oczy świecą jak o nim wspominasz, często u niego jesteś o nie ważne jakiej porze. Takie rzeczy się zauważa.
Wzięłam głęboki wdech i wyszłam z pokoju, poszłam do pokoju i od razu napisałam do Katy, że jednak mnie nie będzie.
Włączyłam laptopa i zdołowana weszłam na youtobe, nie miałam ochoty wchodzić na tumblr'a i dołować się postami o miłości, couple goals i pytaniami na temat miłości w wiadomościach na które będę musiała odpowiedzieć, ale nie dzisiaj. Nie teraz.
Czemu do kurwy muszę go kochać. No ja pierdole.
Mój telefon za wibrował.
Katy: "Szkoda :c"
Odłożyłam telefon, chociaż nie musiałam długo czekać aż dostanę kolejną wiadomość od... Luke'a? Huh.
Luke: "Czemu cie nie będzie?"
Lau: "Babcia mi niepozwoliła"
Luke: "Była zła za to, że wróciłaś dzisiaj rano?"
Lau: "Nie"
Luke: "Wykradnij się"
Czemu mu tak zależy? Nie to, że mi się to nie podoba, bo podoba mi się każda jego większa uwaga zwrócona na moją osobę, ale mu przecież nie zależy.
Lau: "Nie mogę"
Luke: ":("
Nie odpisałam na to. Smutno mi było, że nie mogłam zobaczyć jego ciała bez koszulki i jego oczu.
No i to ten moment kiedy zaczynam marzyć o nim. 
O jego włosach które są niesamowicie miękkie jak na kogoś kto je farbuje. Chciałabym kiedyś policzyć każdy jego tatuaż i dowiedzieć się o ich znaczeniu. Wyobrażam sobie jak za kilka lat siedzimy razem przy kominku z gorącą czekoladą i piankami, słuchając jakiś starych hitów z tych czasów. Może byłabym już wtedy w ciąży. Hmm ciekawe jak by wyglądało nasze dziecko... Dziewczynka by pewnie miała jego piękne brązowe oczy i jego uroczy uśmiech. Chłopczyk pewnie by się wdał we mnie.
Nic się pewnie z tego nie spełni, bo Luke by wolał, siedzieć w clubie z jakimiś laskami, a nie z takim grubasem jak ja i jakimiś dzieciakami. Jestem beznadziejna.

*Luke's POV*
- Laury jednak nie będzie- powiedziała Katy patrząc z nad telefonu.
- Szkoda- Amy zrobiła smutną minę i popiła whiskey.
Odkaszlałem po czym wstałem biorąc mój telefon i chowając do kieszeni.
- Idę do kibla- wszedłem do domu Amy i zamknąłem się w łazience.
Ja chce zobaczyć Laurę. Musze ją zobaczyć. Nie tylko dlatego, że to się równa strojem kąpielowym, ale dlatego, że... Kuźwa chce ją zobaczyć.
Napisałem do niej. I Odpisała na całe szczęście dość szybko. Uf.
No kurwa nie przyjdzie jednak.
Luke: *:(* -było ostatnią rzeczą jaką do niej wysłałem. Nie odpisała. Spojrzałem w lustro poprawiając włosy i wyszedłem z łazienki, przechodząc przez kuchnię wpadłem na Emmę. Dziewczyna rozlała cały sok na ziemię i rzuciła się po ścierkę, żeby to zetrzeć.
- Sorka- powiedziałem.
- N-nie nic się nie stało- uśmiechnęła się i padła przed moimi kolanami, tam gdzie była rozlana ciecz. Wyobraziłem sobie jak Laura tak pada na kolana przede mną i aż poczułem ochotę wrócenia do kibla i zwalenia sobie, ale zostałem.
- Pomóc?- spytałem z grzeczności. Nie chciało mi się, ale to jakby w połowie moja wina więc jej pomogę.
- Nie musisz- zaczęła szorować szybciej.
Schyliłem się i położyłem swoją rękę na jej ręce, w celu zabrania jej ścierki i dokończenia wycierania.
Em spojrzała na mnie przez dłuższą chwilę, wymuszając na mnie, żebym też spojrzał na nią. Patrzyła mi w oczy, a ja jej. To było dziwne i niezręczne. Po chuj się tak gapisz na mnie?
- Um-Luke- zaczęła się jąkać.
Lubię ją, ale wkurza mnie tą nieśmiałością.
Jesteśmy przyjaciółmi, czego masz się wstydzić???
- No?
- Bo ja- um- ja chciałam- patrzyłem jak niezdarnie wstaje z podłogi i otrzepuje kolana.
- A co tu się dzieje?- Katy wparowała do kuchni.
- Nic- Emma szybko pisnęła i odeszła ode mnie. Katy zawiesiła się na mojej szyi patrząc co robi Em.
- Chciałam nalać tylko soku- Em się wytłumaczyła.
- Oh ok- Katy podniosła brwi i spojrzała na mnie, wciąż trzymając ręce na mojej szyi.- Luke- powiedziała.
- Katy- odpowiedziałem.
- Czy zechciałbyś iść dzisiaj wieczorem z moją osobą na plaże?
- Nie mam dzisiaj wieczorem czasu.
- Czemu?- zabrała ręce z mojej szyi.
Bo chce go spędzieć z Laurą.
- Bo idę na imprezę- podparłem ręce na blacie.
- Jaką?- Emma zza pleców Katy.
- Do ludzi- machnąłem ręką- nie znacie.
- Pewnie znowu idziesz do Laury- Katy się zaśmiała, a Em trzasnęła drzwiami lodówki.
- Co ty pierdolisz- udawałem wyluzowanego.
- Żartuje przecież.
- Wracajmy.
Dziewczyny się zgodziły i wróciliśmy na leżaki. Lau miała rację, inni mogą się domyślać, że spędzamy ze sobą dużo czasu, a nie chcę jej psuć reputacji. Jakby się ktoś dowiedział z bliższych znajomych od razu by jej kazali przestać się ze mną kontaktować. Wszyscy wiedza jaki jestem, ja też wiem. Nie chcę jej zranić dlatego nie chcę z nią zaczynać związku. Chociaż chcę tego cholernie, prawie tak bardzo jak chcę ją pieprzyć. Chociaż jeżeli na noc poślubną chciałaby się po prostu przytulać, mi by to pasowało. Bo ją k... lubię.

*Laura's POV*
Zmęczona przeglądaniem tumblr'a wyłączyłam laptopa, a że nie byłam śpiąca wzięłam sobie książkę i zaczęłam czytać. Wciągnęłam się tylko po to, żeby mój telefon wytrącił mnie z równowagi. Czemu ktoś mi przerywa tą chwilę? Więc to Luke, w takim razie możesz mi przerywać ile... Nie nie możesz! Nie chce z tobą gadać i się z tobą widzieć, nie lubię cię i...
Lau: "Halo"
Luke: "Co tam?"
Lau: "Wszystko okej"
Wstałam z łóżka i podeszłam do okna, żeby patrzeć jak chłopak stoi przy oknie i patrzy idealnie w moje okno, mając nadzieje, że nie podeszłam na tyle blisko, żeby mnie zobaczył odsunęłam się.
Luke: "Że niby nie wiedziałaś, że masz idealny widok na moje okno?"
Powrócił do rozmowy z przed kilku tygodni, kiedy naprawiał mojego laptopa.
Lau: "Sam się chamsko gapisz teraz w moje"
Odwróciłam wszystko na niego. Chłopak tylko prychnął w słuchawkę. Co w tym śmiesznego? Podgląda mnie? Znaczy ja też to robiłam, ale kiedy robi to chłopak, wydaje się to straszniejsze.
Luke: "Nie ważne, pojeźdźmy na plaże"
Lau: "Teraz?"
Luke: "Tak, najlepiej jest nocą"
Nienienienienienienienienienienie.
Lau: "Okej"
Ja pierdole, nie wieże! Nie mogę z nim jechać. Nie mogę... Ale chcę.
Luke: "Czekaj pod sklepem za trzydzieści minut.
Lau: "Dobra"
Rzuciłam telefon na ziemię i zaczęłam się szykować, nie wiem czy zamierza pływać, ale ja nie zamierzam więc nie założę stroju. Założyłam czarną koszulkę z literkami i jeansy.


Babcia chyba się myła, co było dziwne bo jest 22, a ona o tej porze zazwyczaj śpi. Dzisiaj muszę być wyjątkowo bezpieczna, żeby nie zauważyła, że mnie nie ma.
Zeszłam ze schodów i założyłam moje vansy i ruszyłam do wyjścia. Kiedy miałam już łapać za klamkę drzwi się otworzyły i stanęła w nich ciocia.
- A gdzie się wybierasz malutka?
Wspominałam kiedyś, że nienawidzę jak ktoś mówi do mnie w ten sposób? Tak jestem niska, wiem.
- Do Katy.
Skłamałam.
- Leć się bawić, leć jak wysoko tylko chcesz.
Ciocia coś paliła.
Wyminęłam ją i wyszłam zamykając drzwi. Ciepłe powietrze od razu musnęło moją skórę. Mimo później pory było przyjemnie ciepło. Szłam w z dłuż chodnika i zaczęłam żałować, że nie wzięłam słuchawek.
Zeszłam z górki i przeszłam na drugą stronę ulicy, wcześniej upewniając się, że nic nie jedzie z żadnej strony. Kiedy stanęłam już przy sklepie zaczęłam się rozglądać w poszukiwaniu Luke'a. Nigdzie nie było jego auta. Zaczęłam się zastanawiać, po co chce ze mną jechać o tej porze na plażę.
Wyciągnęłam telefon, żeby sprawdzić godzinę. Jest dziesięć po dwudziestej drugiej, gdzie on jest? Autem nie jest chyba tak trudno tu dojechać. Schowałam telefon do kieszeni i w trakcie podnoszenia wzroku oślepiły mnie światła samochodu. Jego samochodu. Zatrzymał się tuż przede mną i spuścił okno.
- Sorry, że tak długo- podrapał się po głowie i spojrzał na moje usta.
- Myślałam, że już nie przyjedziesz.
- Ja bym nie przyjechał?- zakpił kiedy zamykałam drzwi.
- Ładnie wyglądasz- skomplementował.
- Dziękuje- spuściłam wzrok.
Chłopak ruszył pojazd i zaczęliśmy jechać. Po chwili ciszy spytałam.
- Więc jedziemy na plaże?
- Zmieniłem zdanie, pojedziemy gdzieś indziej- popatrzył na mnie chwilkę i wrócił wzrokiem na ulice.
- Gdzie?- podniosłam brwi i popatrzyłam na niego. Jego twarz wyglądała tak dobrze w półmroku, skupiona na drodze.
- Zobaczysz.
Tajemniczy. Podoba mi się to. Zazwyczaj jest taki, ale dzisiaj działa na mnie jakoś inaczej. Jechaliśmy w ciszy dość długo, aż dojechaliśmy na jakiś parking.
- Wygląda strasznie- powiedziałam odpinając pas.
- Ale będzie fajne- wyszedł z auta. Ja zrobiłam to samo i podeszłam do niego okrążając auto.
- Powiesz mi gdzie idziemy?
- Powiem ci jak będziemy na miejscu- powiedział i wyciągnął rękę zza pleców- ale najpierw zawiąże ci oczy- podszedł bliżej z przepaską i trzymał ją przed moimi oczami.
- Czy to konieczne?- spytała lekko przestraszona.
- Nie ufasz mi?
Westchnęłam.
- Okej, zawiązuj.
Chłopak obszedł mnie i założył mi opaskę na oczy. Zawiązał dość ciasno i chwycił moje ramiona. Poczułam jego oddech na mojej szyi. Przeszły mnie ciarki po całym ciele, chłopak był blisko mnie i mimo, że widzieliśmy się rano to brakowało mi tego. Chciałam się teraz odwrócić i zatopić w jego ustach, które są zajęte muskaniem mojej szyi.
- Poprowadzę cię- skończył mnie całować i zaczęliśmy iść. Czułam pod moimi nogami prostą drogę.
- Więc czemu cie dzisiaj nie było?- zapytał.
- Gdzie?
Oczywiście, że wiem gdzie.
- U Amy.
- Mówiłam ci, że babcie mi nie pozwoliła.
- Czemu?
- Nie wiem- przygryzłam wargę, nie chce mu mówić- a czemu pytasz?
- Bo nudno było bez ciebie- zacisnął palce na mojej skórze.
- Miałeś towarzystwo.
Nie odpowiedział, za to poczułam jak walę nogą o coś twardego i prawie się potykam, na całe szczęście chłopak mnie trzymał.
- Ała.
- Sorka- nie usłyszałam tam współczucia.
- Daleko jeszcze?- spytałam czując pod nogami trawę.
- Jeszcze trochę- jego głos zabrzmiał dziwnie, ale spodobał mi się ten ton. Trochę tajemniczy z nutką szczęścia. Jakby uśmiechał się zadziorczo kiedy to mówił.
Po dłuższej chwili chłopak mnie zatrzymał.
- Jesteśmy.
Ściągnął mi opaskę z oczu i ukazał mi się piękny widok. Byliśmy na szczycie góry z której było widać całe miasto, to było piękne, te wszystkie światełka i przemieszczające się światełka auta.
- Tu jest pięknie.
- Tak myślałem, że ci się tu spodoba.
Usiadłam na ziemi patrząc w ciąż na piękny widok. Luke usiadł koło mnie.
- Czy to jest to miejsce gdzie przyjeżdżasz, siadasz na trawie, patrzysz na miasto i myślisz o życiu kiedy jesteś smutny?
- Tak właściwie to znalazłam to na Google- zaśmiał się.
- Zero w tobie romantyczności- też się zaśmiałam.
- Chcesz żeby było romantycznie?
Pokiwałam głową na tak.
- Chodź tu- chłopak rozłożył nogi, robiąc mi miejsce. Uśmiechnęłam się i wślizgnęłam między kolana, opierając ciało na jego torsie i kładąc głowę na jego ramieniu. Opatulił mnie swoimi rękami i położył głowę na moim ramieniu.
- Więc mówiłeś, że nigdy nie miałeś dziewczyny?- zaśmiałam się, ale po chwili przypomniałam, że on nienawidził tego tematu.
- Nie, a co?- spytał delikatnie.
- No bo naprawdę umiesz zadbać o to, żeby dziewczyna czuła się szczególnie.
- To chyba dobrze?
- Bardzo- skończyłam temat, bo zaczęłam sobie uświadamiać ile dziewczyn wcześniej czuło się tak przy nim, jak ja teraz. Pewnie nie jedną zabierał w takie miejsce jak to i mówił czułe słówka.
- Nigdy wcześniej takiego czegoś nie robiłem- powiedział, jakby czytał mi w myślach.
- Co masz na myśli?- spytałam, żeby mieć pewność o co mu chodzi.
- Nigdy wcześniej nie robiłem takich rzeczy dla żadnej dziewczyny.
Moje serce przyśpieszyło, a mój brzuch się zacisnął. Czy on chce mi coś wyznać?
- Jakich?- nie mogłam się powstrzymać, żeby nie zadać tego pytania.
Nie odpowiedział przez chwilę.
- Więc we wtorek jedziemy na biwak?- zmienił temat. Nie wierze, że naprawdę to zrobił, nie w sumie to wierze, on zawsze zmienia temat.
- Tak, chyba tak- wtuliłam się w niego bardziej, żałując, że zaczęłam wcześniejszą rozmowę. Siedzieliśmy wtuleni w siebie, a on bawił się moimi włosami. Zaczęliśmy grać w 'zgadnij słowo', co oznaczało, że rysowałam palcem literki na jego piersi, a on miał zgadnąć słowo, które przeliterowałam.
I wtedy wpadłam na pomysł i zaczęłam pisać.
- Czym jefem?
- Nie. Um, to było "czym jesteśmy", znak zapytania.
- Co?
Podniosłam się lekko, dzięki czemu mogłam go właściwie zobaczyć.
- Czym jesteśmy, Luke? To znaczy, proszę wysłuchaj mnie. Całujemy się, robimy... rzeczy, mówisz, że jestem twoja i robisz się zazdrosny, mówisz, że mnie lubisz... Po prostu chcę wiedzieć czym jesteśmy. Jakby, jesteśmy przyjaciółmi? Bardziej niż przyjaciółmi? Przyjaciółmi z korzyściami? Chłopakiem-dziewczyną? Wiem, że nie bawisz się w dziewczyny i że nie lubisz o tym rozmawiać, ale naprawdę chcę wiedzieć. Myślę, że to sprawiedliwe.
Patrzył na mnie przez kilka sekund, a ja poczułam się jakbym miała mieć niewydolność serca. Jego palce schowały moje włosy za ucho, a Luke przygryzł wargę.
- Chcę... jesteś moja.
- Co to znaczy? Luke, miałam ludzi, bawiących się moimi uczuciami przez całe życie - moja mama, przyjaciele, koledzy z klasy. Po prostu powiedz mi, mogę-mogę to znieść.
- Chcę cię-nie, potrzebuję cię. I-kurwa. Chcę, żebyś była moją dziewczyną, okej? Chcę. Ale nie wiem jak radzić sobie w związku.
- Boisz się?
- Niczego się nie boję.
- Okej... - zamarłam.
- Lubię cię, tak bardzo, bardzo. Nie masz pojęcia. Chcę być z tobą w związku... Jesteś najlepszą rzeczą jaka kiedykolwiek mi się zdarzyła, ale nie chcę cię stracić.
- Nie stracisz.
- Obiecujesz?
- Obiecuję - powiedziałam z uśmiechem, czując w brzuchu motyle.
- Więc, teraz jesteś jakby moim chłopakiem?
Luke uśmiechnął się i przyciągnął moją głowę, aby mnie pocałować. Kontynuowaliśmy leniwe pocałunki, dopóki nie przysnęłam z głową ukrytą w jego piersi.
- Luke- wymamrotałam kiedy chłopak zanosił mnie na rękach do auta.
- Hm?

Luke POV:
- Kocham cię- przystawałem na chwilkę, moje ręce przez chwile stały sie lżejsze. Ona naprawdę to powiedziała? Mam cos odpowiedzieć? Jest pół przytomna, nie będzie nic pamietać. Jak śpi na moich ramionach wygląda przepięknie i niewinnie, za jednym razem. Ona jest niewinna i pierkna. To wlasnie czemu ją koch... Lubie bardziej. 

***
No to mamy rozdział yaaay! W ogóle to 10.01 minął rok odkąd założyłam tego bloga woow. Rok pisania, a jesteśmy dopiero na 22 rozdziale, hahah. Moje tępo mnie zadziwia. Wczoraj byłam na osiemnastce więc jeżeli będą jakieś błędy przy końcówce to sorka, ale sami rozumiecie xD.
Komentujcie jak wam się rozdział podobał, a co wam się w nim nie podobało. 

       
♡TheStellaWish♡

10 komentarzy:

  1. Kocham ! Rozdział cudowny , niesamowity , idealny ! Aż brak mi słów ;) Rozmowa Laury z babcią trochę mną wstrząsnęła ale końcówka ♥♥♥♥♥ Wzruszyłam się ! Oni są parą , oni są parą :D Kocham tego bloga , normalnie kocham ! Nie spodziewałam się , że zostaną parą :) Uwielbiam cię , świetnie piszesz ! Idę czytać to jeszcze raz ! Pozdrawiam i zapraszam do siebie :) ( chamska reklama XD )
    PS nie jestem najlepsza w pisaniu komentarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahah jeju dziekuje ♡♡♡
      P.S. jestes bardzo dobra w pisaniu komentarzy :*

      Usuń
  2. Jejciu ! Mega ! Kocham cię za to <3 Rozdział świetny ( jak zawsze ). Mam nadzieję , że teraz jakoś odpoczniesz po tym wszystkim ..ja też mam strasznie zawalone szkołą :( Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O Matko Bosko, co to się stanęło? Mam przeczucie , że wszystko się spierniczy ...
    Super, że są razem! Zaskoczyłaś mnie tym bardzo.Ciocia Lau ..( haha ) Tyle czekałam na ten rozdział cieszę się , że jest dzisiaj ;) Nie mogę się doczekać akcji na biwaku :D Kocham ( jak Luke Lau hehe ) i czekam na next .
    ~ https://www.youtube.com/watch?v=4g3ThL4TpA8 ( to ja teraz )

    OdpowiedzUsuń
  4. Czemu ja dopiero teraz odkryłam tego bloga?
    Lecę nadrabiać rozdziały.
    A ja zapraszam do siebie http://canitasteyourlipsagine.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Super :D Czekałam

    OdpowiedzUsuń
  6. Matko ile razy to przeczytałam ! Warto było czekać od pierwszego rozdziału na ten moment.Ciekawi mnie nadal ta rozmowa z babcią ... No nic muszę żyć w niedomówieniu...Czekam na next'a i pozdrawiam (:
    ~Agata

    OdpowiedzUsuń
  7. Mega! ��❤��

    OdpowiedzUsuń