Katy: "w następnym tygodniu na 4 dni?" Miała na myśli to, żeby jechać do stolicy. Do taty Rosie. Nie odpisałam jej po prostu poszłam do łazienki się przebrać i zejść na śniadanie. Zeszyłam na dół ubrana i usiadłam przy stole. Babcia podała mi tosty i zaczęłam je jeść. Ciocia koło mnie piła kawę.
- No Laura jest sobota jakieś szczególne plany?- spojrzałam na ciocie.
- Nie jeszcze nie- ugryzłam tosta- babciu...
- Tak Lauruś?- babcia się do mnie uśmiechnęła.
- Bo Katy i Rosie chcę jechać do Melbourne w następnym tygodniu i chcą, żebym jechała z nimi.
- Wiesz, że Rosie tam zawsze jeździ z jej chłopakiem?- powiedziała ciocia.
- Um- spojrzałam na babcie.
- Jak będą jechać jeszcze chłopacy to ci pozwolę, bo nie chcę cię puszczać samej w tych tramwajach czy pociągach.
- Dopytam, ale się zgadzasz?
- Tak Rosie tam często jeździ z Cody'm.
- Dziękuję- uśmiechnęłam się do babci i dokończyłam tosty. Kiedy babcia myła naczynia, ciocia robiła coś na tablecie ja napisałam do Katy, że moja babcia się zgodziła. Dziewczyna mi tylko odpisała, że wszystko omówimy dzisiaj na imprezie. Oczywiście, że dzisiaj jest impreza.
Stałam przy stole z Katy, Lukiem i słuchaliśmy właśnie jednej z historii Brad'a. Rosie z Cody'm tańczyli, a Lee i Amy gdzieś zniknęli.
Nawet nie pamiętam jak się nazywa osoba u której jesteśmy dzisiaj.
Nawet nie pamiętam jak się nazywa osoba u której jesteśmy dzisiaj.
- No i ona była jak "jeżeli jeszcze raz coś powiesz wylecisz" ja wiedziałem, że mówi serio, ale nic sobie z tego nie zrobiłem i kiedy zaczęła znowu gadać powiedziałem "no chyba nie" i wywaliła mnie z klasy. Haha ona mnie nie nienawidzi chyba aż do dzisiaj- zaczęliśmy się śmiać kiedy skończył mówić.
- Ta to prawda ta suka była nieznośna- przyznała Katy- właśnie Laura- popatrzyła na mnie- musimy omówić jeszcze ten wyjazd w tygodni.
- Też jedziecie?- spytał Luke i się napił.
- Tak, właśnie musimy ustalić co i jak- powiedziałam bardziej do Katy, ale jednocześnie odpowiadając Luke'owi. Czyli on też jeździ z nimi.
- To nie jedziecie z nami autem?- spytał zdziwiony Luke.
- Rosie i Cody zawsze wszystko ustalają sami, zawsze zatrzymują się kiedy Rosie chce, postoje robią przy restauracjach gdzie Rosie chce bla bla bla. Nie lubię tego.
- No wiem. Wkurwiające, to pojedziemy osobnym autem. Cody weźmie auto mamy, a my pojedziemy moim.
- A wasza mama nie będzie miała nic przeciwko?- spytałam Luke'a.
- A widziałaś ją tu słonko?- Luke zadał mi pytanie. Poczułam się dziwnie kiedy nazwał mnie "słonkiem".
- No to fajnie, a to nie będzie dziwne, że Rosie chciała, żebym z nią jechała, a ja pojadę z wami w innym aucie?- Katy popatrzyła na nas.
- Rosie sama z siebie cię zaprosiła?- Brad się zdziwił. Czemu go i Lee tak to dziwi?
- No nie?- przyznała dziewczyna i napiła się z czerwonego kubka.
Potem jeszcze gadaliśmy i Katy z Luke'm poszli tańczyć, a ja zostałam sama z Bradem. Było już po 23, a mi się już nie chciało tu siedzieć. Powiedziałam, że wracam do domu, a Bard postanowił mnie odprowadzić. W końcu mieszkamy na przeciwko siebie. Pożegnałam się z resztą i wyszliśmy.
- O co chodzi z Katy i Rosie?- spytałam chłopaka. Może to było nie na miejscu i powinnam pytać o takie rzeczy którąś z nich, ale myślę, że on mi powie o tym więcej prawdy niż one dwie. I w ogóle powie więcej.
- Rosie i Katy nie są jakoś zbytnio koleżankami- odparł chłopak- Rosie zawsze, no wiesz, uważała się za tą lepszą- chłopak zrobił cudzysłów w powietrzu- a Katy zawsze była tą słodką którą każdy lubił tak po prostu, i no wiesz, Rosie tego nie lubiła. Zawsze sobie dokuczały, aż Katy się zakochała a Rosie zaczęła z nim chodzić. Tak zaczęła się spotykać z chłopakiem w którym Katy była zakochana.
- Lubie Rosie, ale to brzmi jakby była suką- powiedziałam pod wrażeniem,
- Jeszcze jej nie znasz kochana- Brad na mnie spojrzał.
- Brzmi jak z jakiegoś horroru- zażartowałam bo nie chciałam wyjść na złą koleżankę, dla oby dwóch dziewczyn i zmieniłam temat.- Jak tam z twoim byłym? Dalej nie ubłagalnie pisze?
Potem jeszcze gadaliśmy i Katy z Luke'm poszli tańczyć, a ja zostałam sama z Bradem. Było już po 23, a mi się już nie chciało tu siedzieć. Powiedziałam, że wracam do domu, a Bard postanowił mnie odprowadzić. W końcu mieszkamy na przeciwko siebie. Pożegnałam się z resztą i wyszliśmy.
- O co chodzi z Katy i Rosie?- spytałam chłopaka. Może to było nie na miejscu i powinnam pytać o takie rzeczy którąś z nich, ale myślę, że on mi powie o tym więcej prawdy niż one dwie. I w ogóle powie więcej.
- Rosie i Katy nie są jakoś zbytnio koleżankami- odparł chłopak- Rosie zawsze, no wiesz, uważała się za tą lepszą- chłopak zrobił cudzysłów w powietrzu- a Katy zawsze była tą słodką którą każdy lubił tak po prostu, i no wiesz, Rosie tego nie lubiła. Zawsze sobie dokuczały, aż Katy się zakochała a Rosie zaczęła z nim chodzić. Tak zaczęła się spotykać z chłopakiem w którym Katy była zakochana.
- Lubie Rosie, ale to brzmi jakby była suką- powiedziałam pod wrażeniem,
- Jeszcze jej nie znasz kochana- Brad na mnie spojrzał.
- Brzmi jak z jakiegoś horroru- zażartowałam bo nie chciałam wyjść na złą koleżankę, dla oby dwóch dziewczyn i zmieniłam temat.- Jak tam z twoim byłym? Dalej nie ubłagalnie pisze?
- Oh, już nie, teraz mam na oku kogoś innego- chłopak się zaśmiał- Jest dużo lepszy od tamtego i seksowniejszy- chłopak się zaśmiał.
- Rozumiem o co ci chodzi- uśmiechnęłam się do niego- mam nadzieję, że wyjdzie ci z nim lepiej niż z poprzednim.
- Haha ja też- zaśmialiśmy się na wspomnienie jego byłego- zobaczymy się jutro?- spytał chłopak jak byliśmy już pod jego domem.
- Było by fajnie. Napiszę- pożegnaliśmy się. Przeszłam na drugą stronę i weszłam do domu. Powoli weszłam do środka i po poszłam do pokoju.
Siedziałam w jakiejś kawiarence z Bradem i rozmawialiśmy. Chłopak zamówił sobie kawałek ciasta czekoladowego z gałką lodów, a ja wzięłam sobie koktajl vaniliowy.
- Myślałam o tym co mi powiedziałeś wczoraj- powiedziałam wracając do wczorajszej rozmowy.
- I?- chłopak popatrzył na mnie.
- Ile Rosie miała chłopaków?
- Z trzech?- powiedział z ciastem w buzi- a co?
- Nie, tak pytam- wzruszyłam ramionami. Mogło się okazać, że Katy była zakochana w Cody, dlatego Rosie się z nim tak wszędzie całuje. Ugh. Ale może już z nim zerwała- z tym chłopakiem w którym Katy była zakochana. Muszę ją o to kiedyś tak delikatnie spytać, ale nie chcę wyjść na ciekawską sukę.
Kiedy skończyliśmy jeść i w moim przypadku pić, poszliśmy pochodzić po naszej okolicy. Około 18 wróciłam do domu.
Siedziałam przy stole i jadłam śniadanie. Jest środa. Dzisiaj o 13 mamy wyjechać, dojedziemy tam na 17 może 18. Akurat na kolację u Rosie taty i pójdziemy się przejść wieczorem na miasto. Wszystko już mieliśmy ustalone. Muszę się jeszcze tylko ubrać i mogę jechać. Babcia co chwilę jeszcze mnie dopytuje czy wszystko wzięłam. A ja tak bardzo chciałam powiedzieć, że to tylko cholerne 4 dni, ale nie chciałam być nie miła. Zjadłam śniadanie i poszłam się przebrać. Była 12 więc mam jeszcze pół godziny. Umówiliśmy się, że będziemy wcześniej pod domem bliźniaków. Wzięłam plecak który dała mi ciocia w którym miałam drugą parę spodni plus dresy na noc, szczoteczkę do zębów i szczotkę do włosów, 3 inne koszulki i bieliznę. Spakowałam jeszcze na wszelki wypadek okulary (tak mam wadę wzroku i tak normalnie noszę soczewki). Założyłam bluzę bo było lekko pochmurnie i zeszłam na dół. Po 25 min założyłam buty i w ostatniej chwili wróciłam się jeszcze po słuchawki.
Pożegnałam się z babcią i wyszłam zakładając plecak na jedno ramie. Cody już stał przy aucie i przewijał coś w telefonie. Zobaczyłam jak Luke też wychodzi z domu z plecakiem i kiedy mnie zobaczył pomachał mi. Odmachał mu i podeszłam do ich auta. Przywitałam się z nimi dwoma jak stanęłam już koło auta Luke'a.
- Daj plecak- powiedział Luke. Ściągnęłam z ramienia i mu podałam. Chłopak go schował do bagażnika.
- Gotowa na pięć godzin jazdy?- spytał Cody.
- Jechałam dłużej- zauważyłam i się uśmiechnęłam.
- Gdzie jest blondyna i czerwona?- Luke popatrzyła na zegarek. Myślałam, że jak zawsze Rosie będzie pierwsza i będzie oczywiście lizać się z Cody'm.
- Jednak zdecydowaliśmy się jechać jednym autem- powiedział Cody.
- Czemu?- popatrzyłam na niego.
- Bo nasi rodzice przyjeżdżają w sobotę- Luke spojrzał na telefon. Zobaczyłam, że Katy już wychodzi z domu, a zaraz za nią Rosie.
- Jeszcze 3 godziny może mniej- powiedział Luke. Który przez całą rozmowę nic nie mówił. Przyjmijmy, że dlatego, bo prowadzi.
Po ostatnich godzinach jazdy wjechaliśmy do centrum miasta. Kiedy zatrzymaliśmy się pod ogromnym budynkiem Rosie szybko wyszła z auta i podbiegła przywitać się z tatą do którego wcześniej dzwoniła. Wyszłam z auta i poszłam wziąć mój plecak od Luke'a. Zatrzasnął bagażnikiem kiedy wyciągnął wszystkie torby i poszliśmy się przywitać z tatą Rosie.
- Dzień dobry- przywitał się z nami- widzę, że dzisiaj przyjechaliście całą watahą- tato Rosie przytulił ją ramieniem bardziej do siebie.
- Tato poznaj to Laura- blondynka mnie przedstawiła.
- Dzień dobry- skinęłam głową i się delikatnie uśmiechnęłam.
- Roberto- powiedział i podał mi rękę którą potrząsnęłam. Jej tato to włoch. Fajnie.- zaprowadzę was do waszych pokoi- poszliśmy za jej tatą i weszliśmy do windy. Stałam przed Luke'm. Winda zaczęła jechać a ja straciłam równowagę i się przechyliłam jak niezdara. Luke złapał mnie za ramie i przytrzymał, żebym się nie walnęła głową o ścianę.
- Dzięki- uśmiechnęłam się do niego.
Jak wysokie to jest ciągle jedziemy i jedziemy, a ja czuje tylko jak Luke wydycha mi powietrze w głowę. Jest wyższy więc jego nos kończy się mniej więcej kilka centymetrów nad moją głową.
Wyszliśmy z windy i przeszliśmy kawałek korytarza żeby stanąć przed wielkimi drzwiami z napisem 1378. To jest wyższe niż się wydaje. Pan Roberto otworzył drzwi i weszliśmy do jego apartamentu. Był ogromny. Wszystko nowocześnie wykończone, pełno beli i czerni. Bałabym się tu zapraszać takie dzieciaki jak my bo w każdej chwili możemy coś zniszczyć, a wszystko tu wydaje się takie drogie i delikatne.
- Słonko muszę iść do pracy, zaprowadź znajomych do swoich pokoi- Roberto spojrzał na zegarek. Pocałował Rosie w głowę i wyszedł. Zostaliśmy sami. W tym ogromnym mieszkaniu. Chociaż mieszkania przy tym to nic. Nie ważne. Rosie pokazała każdemu z nas pokój. Ja miałam z Katy, Rosie z Cody'm, a kiedy miało dojść do tego, że Luke będzie spał na kanapie powiedziała, że może spać u nas w pokoju. Nie wiem czemu, przecież kanapa wydawała się mega wygodna i taka duża. Może nie chciałam, żeby przeze mnie spał w salonie. Mieliśmy w pokoju jedno duże łóżko i małą sofę. Ustaliliśmy, że ja z Katy śpimy w łóżku, a Luke na rozkładanej sofie. Wiem, że to jest praktycznie to samo co w salonie, ale przynajmniej, nie będzie mi go szkoda jak będę szła w nocy do toalety, o którą muszę jeszcze dopytać gdzie jest.
Zjedliśmy śniadanie, bardziej oni, bo ja wypiłam tylko sok. Dochodzi 20 i postanowiliśmy się przejść po mieście i może zahaczyć o jakiś bar czy coś. Siedziałam na sofie i czekałam z Luke'm i Katy aż przyjdzie ta dwójka.
- Może dzisiaj oprowadzimy cię po centrum miasta?- zaproponowała Katy.
- Najpierw niech przyjdą tamci- spojrzałam na Luke'a. Nic nie powiedziałam. Po 15 minutach byliśmy już w windzie. Zjechaliśmy na dół i poszliśmy w stronę miasta.
Chodziliśmy chyba dwie godziny. Słońce tak pięknie zachodziło, że nie chciałam wchodzić do żadnego baru ani nic do puki nie zajdzie. Więc kiedy w końcu zaszło zaprowadzili mnie do ich ulubionego klubu, baru, jakkolwiek.
- Chcesz coś mocniejszego do picia?- zapytał mnie Cody kiedy usiedliśmy przy stoliku.
- Um nie, poczekaj pójdę z tobą- wstałam i poszliśmy do lady. Kobieta sprawdziła dowód chłopaka i podała mi cole o którą poprosiłam. Byłam w pełni świadoma, że jak się upiją to ktoś będzie musiał ich przyprowadzić do apartamentu. Tak mam na myśli siebie. Wróciliśmy do stolika i usiedliśmy. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się niekiedy śpiewaliśmy. Zachciało mi się do toalety. Powiedziałam, że zaraz wracam i wstałam. W toalecie zrobiłam siusiu i umyłam ręce. Jak wychodziłam zobaczyłam, że przed drzwiami stoi Luke.
- Miałem ci powiedzieć, że Rosie i Cody chcą się zbierać i czy chcesz wracać z nimi- jakby któreś z nich nie mogło tu przyjść. Pf.
- Nie, jak wy jeszcze zostajecie to ja też- miałabym niby iść z tamtą dwójką do domu? Gdzie bylibyśmy tylko my? Bardziej ja bo oni by się zajęli sobą... Mniejsza.
Wróciłam do stolika sama bo Luke poszedł do toalety.
- Idziesz z nami Lau?- spytała Rosie.
- Nie zostaje.
Wyszli a ja zostałam przy stoliku z Katy.
- Dlaczego oni tak szybko poszli?
- Rosie marudziła, że boli ją głowa czy coś, masz napij się- Katy podsunęła mi jakąś szklankę. Napiłam się i było takie dobre. Pewnie jakaś wódka wymieszana z czymś. Ale ciężko mi stwierdzić z czym. Luke wrócił do stolika i tez napił się ze swojej szklanki.
- Robimy zakłady?- powiedział odkładając szklankę.
- No jasne- Katy się uśmiechnęła i poruszyła brwiami.
- Jakie zakłady?- spytałam bo o co kuźwa chodzi? Mam się bać czy coś?
- Zakładamy się na przykład...- Katy się zaśmiała- um, ja mówię Luke'owi, że ma coś zrobić i jeżeli tego nie zrobi stawia mi kolejkę.
- Jakiś przykład?
- Luke mogę się założyć, że nie poderwiesz tamtej dziewczyny przy barze- Katy na niego spojrzała i się uśmiechnęła. Więc o to chodzi. Luke się zaśmiał i odszedł od stołu. Patrzyłyśmy jak podchodzi do dziewczyny. Zaczęli rozmawiać, Luke jej coś szepnął i odeszli. Tak po prostu. Wow. W takim razie ma świetny tekst na podryw. Boże jak to brzmi.
- Przegrałam, no cóż- Katy wzruszyła ramionami.
- Zawsze tak robicie?
- Tak, żeby nam się nie nudziło- powiedziała i się rozejrzała- Luke jest słodki nie?- zapytała i przybliżyła się do mnie.
Tak.
- Co? Czy ja wiem- wzruszyłam ramionami i się napiłam- mam pytanie.
- Dawaj- powiedziała.
- Um,o co chodzi z tobą i Rosie?- wiem Brad mi opowiadał, ale ja chcę znać jej wersję. Ale życie mnie chyba nie lubi.
- Stawiasz jedną kolejkę- Luke usiadł koło mnie.
- Szybki jesteś- powiedziała Katy. I tak właśnie moje pytanie przepadło.
- Laura- powiedział Luke i na mnie spojrzał- zaproponuj coś Katy.
- Um- zaczęłam się zastanawiać.
- A może ja zaproponuje coś tobie- Katy do mnie mrugnęła- idź do tego faceta co siedzi sam.
- I?
- I... Zrób to samo co Luke- powiedziała jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie, dziewczyna się napiła.
- Bardziej obciągnij, bo- zaczął Luke.
- Co kurwa?- spojrzałam na nich.
- No co? Grasz czy nie?- spytała Katy odkładając szklankę.
- Czy jesteś cipą?- Luke się zaśmiał.
- Nie jestem. Ok- wstałam od stołu. Nie zamierzam mu nic robić. Ba. Wymyślę coś.
Podeszłam do stolika przy którym siedział facet i spojrzał na mnie.
- Spadaj z tond dziewczynko. Chyba pomyliły ci się stoliki- chyba pomyliłam się co to tego.
- Nie- powiedziałam najspokojniej jak umiałam.
- Czego tu szukasz?- spojrzałam na jego rękę i nie miał obrączki.
- Nie ja, ale moja mama- jeżeli to nie wypali to przegram a tego nie chcę. Nienawidzę przegrywać- powiedziała, że jest pan bardzo przystojny.
- Naprawdę?- spojrzał na mnie jak na jakiegoś idiotę. Rozumiem go, nie był jakoś powalająco przystojny. W ogóle nie był, ale to tylko szczegół.- Gdzie ona jest?
- Na zapleczu, mogę pana do niej zaprowadzić- uśmiechnęłam się. O dziwo się zgodził. Co za debil. Poszliśmy na zaplecze, a w drodze mrugnęłam do Katy i Luke'a. Chłopak był bardzo zdziwiony, a Katy cicho zaklaskała. Zamknęłam drzwi za sobą i odwróciłam się do faceta.
- Tu nikogo nie ma- spostrzegawczy jest.
- Może poszła do toalety poczekajmy chwilę może wróci.
Minęło kilka minut, chyba nie całe 5 minut, może z 3 minuty.
- Huh jak widać nie ma jej, no cóż- uśmiechnęłam się i otworzyłam drzwi. Wyszłam i poczułam jak wszystkich oczy zwróciły się w moją stronę. Nie szłam skrępowana, bardziej rozbawiona. Usiadłam z powrotem koło Luke'a.
- To kto mi stawia kolejkę?- zapytała. Żadne z nich nie odpowiedziało. Katy tylko popatrzyła za mnie i zakryła ręką usta. Ten facet podszedł do nas i się schylił do mnie.
- Daj swojej mamie mój numer i jak chce niech zadzwoni- podał mi karteczkę i odszedł. Obydwoje wybuchli śmiechem, a ja zsunęłam się bardziej na kanapie.
- Ty stawiasz- powiedział Luke.
Mogę ci postawić coś innego.
Kurwa co?
- Dobra to ty Katy- zaczęłam- idź do faceta za ladą i zrób coś, żeby dał nam darmowe napoje- powiedziałam i założyłam ręce opierając się.
- Pf spoko- wzruszyła ramionami i wstała. Spojrzałam jak odchodzi.
- Mamie- usłyszałam jak Luke się w ciąż śmieje. Ja też się zaśmiałam, bo to serio jest takie głupie.
- Ale uwierzył i wy prawie też- uśmiechnęłam się i wzruszyłam ramionami.
- Ja nie- popatrzył na moją twarz- to było oczywiste, że tego nie zrobisz- on jest takie kochany. Egh.
- Niby czemu? Mogła bym to zrobić. On był po prostu taki ugh- wytłumaczyłam.
- Nie nie mogłabyś- przewróciłam oczami bo miał stu procentową racje. Przybliżył twarz do mojej.- Miałaś mi więcej nie mówić kłamstw- powiedział cicho. Moje serce stanęło czy stanęło? Jego twarz jest tak blisko. Spojrzałam na jego usta i kolczyk. Zobaczyłam, że lekko się oddalają i podniosłam wzrok na Luke'a. Jego oczy powędrowały za mnie i się uśmiechnął.
- Kto jest najlepszy?- usłyszałam głos Katy za sobą. Postawiła na stole 3 szklanki z niebieską substancją.
- Ty- powiedział Luke. Poczułam się źle, że tak o niej powiedział, mimo, że chodziło o zakład, a nie o coś więcej.
Ustaliliśmy, że jak to wypijemy idziemy się przejść po mieście. Bo tu jest już nudno.
Szliśmy w z dłuż chodnika, koło nas jeździło pełno aut. Ulica tu o tej porze jest prawie tak samo ruchliwa jak u mnie.
- Jak można się pieprzyć z kimś takim?- Katy spojrzała na parę która właśnie nas minęłam.
- Ten chłopak nie był brzydki- powiedziałam.
- Ale ta dziewczyna- Katy jeszcze raz się od wróciła.
- Może pieprzą się od tyłu- Luke wzruszyła ramionami.
- Albo w ogóle tego nie robią- powiedziałam na co oni się zaśmiali.
- Wracajmy już do domu, śpiąca się robię- powiedziała Katy. Zawróciliśmy.
Doszliśmy do budynku około 24 weszliśmy do naszego pokoju. Pierwsza ja poszłam do łazienki. Umyłam zęby i lekko się przepłukałam. Założyłam dresy i koszulkę. Weszłam do pokoju, a po mnie do łazienki poszedł Luke. Schowałam skarpetki do plecaka i weszłam pod kołdrę.
- Katy- dziewczyna spojrzała na mnie z pod laptopa- powiesz mi o co chodzi z tobą i Rosie?- nie zareaguj na to źle błagam.
- Zabrała mi coś co kocham to tyle- wróciła do przewijania strony. Coś co kocha? Czyli wciąż go kocha? To skoro teraz Rosie jest z Cody'm czemu ona nie będzie z tamtym chłopakiem? Tak czy siak Brad mi powiedział tyle ile ona. Tylko ona zrobiła to krócej.
Wzięłam mój telefon i zaczęłam przewijać twitter'a. Po 20 minutach Luke wrócił do pokoju i Katy poszła się wykąpać. Chłopak usiadł na sofie i zaczął przeglądać telefon. Ciekawe jak szybko zauważy, że się na niego patrze. Trzymałam telefon w kieszeni więc szybko wczułam jak dostaje od kogoś wiadomość.
Luke: "Przestań na mnie patrzeć" *emoji z dużymi oczami*
- Skąd wiesz?- zapytałam i spojrzałam na niego.
- Takie rzeczy się czuje- uśmiechnął się do mnie kładąc telefon na klatce piersiowej.
- Czemu ci to przeszkadza, powinieneś się cieszyć, że jakaś dziewczyna się na ciebie patrzy- wystawiłam mu język.
- Mam tak codziennie jak chodzę ulicą- chłopak też wystawił mi język i wrócił do telefonu. Podniosłam mój telefon i też do niego wróciłam. Katy wróciła po jakiś piętnastu minutach. Położyła się koło mnie i przeglądała coś na laptopie. Mi się już oczy zamykały więc odłożyłam telefon i położyłam się spać.
***
- Rozumiem o co ci chodzi- uśmiechnęłam się do niego- mam nadzieję, że wyjdzie ci z nim lepiej niż z poprzednim.
- Haha ja też- zaśmialiśmy się na wspomnienie jego byłego- zobaczymy się jutro?- spytał chłopak jak byliśmy już pod jego domem.
- Było by fajnie. Napiszę- pożegnaliśmy się. Przeszłam na drugą stronę i weszłam do domu. Powoli weszłam do środka i po poszłam do pokoju.
Siedziałam w jakiejś kawiarence z Bradem i rozmawialiśmy. Chłopak zamówił sobie kawałek ciasta czekoladowego z gałką lodów, a ja wzięłam sobie koktajl vaniliowy.
- Myślałam o tym co mi powiedziałeś wczoraj- powiedziałam wracając do wczorajszej rozmowy.
- I?- chłopak popatrzył na mnie.
- Ile Rosie miała chłopaków?
- Z trzech?- powiedział z ciastem w buzi- a co?
- Nie, tak pytam- wzruszyłam ramionami. Mogło się okazać, że Katy była zakochana w Cody, dlatego Rosie się z nim tak wszędzie całuje. Ugh. Ale może już z nim zerwała- z tym chłopakiem w którym Katy była zakochana. Muszę ją o to kiedyś tak delikatnie spytać, ale nie chcę wyjść na ciekawską sukę.
Kiedy skończyliśmy jeść i w moim przypadku pić, poszliśmy pochodzić po naszej okolicy. Około 18 wróciłam do domu.
Siedziałam przy stole i jadłam śniadanie. Jest środa. Dzisiaj o 13 mamy wyjechać, dojedziemy tam na 17 może 18. Akurat na kolację u Rosie taty i pójdziemy się przejść wieczorem na miasto. Wszystko już mieliśmy ustalone. Muszę się jeszcze tylko ubrać i mogę jechać. Babcia co chwilę jeszcze mnie dopytuje czy wszystko wzięłam. A ja tak bardzo chciałam powiedzieć, że to tylko cholerne 4 dni, ale nie chciałam być nie miła. Zjadłam śniadanie i poszłam się przebrać. Była 12 więc mam jeszcze pół godziny. Umówiliśmy się, że będziemy wcześniej pod domem bliźniaków. Wzięłam plecak który dała mi ciocia w którym miałam drugą parę spodni plus dresy na noc, szczoteczkę do zębów i szczotkę do włosów, 3 inne koszulki i bieliznę. Spakowałam jeszcze na wszelki wypadek okulary (tak mam wadę wzroku i tak normalnie noszę soczewki). Założyłam bluzę bo było lekko pochmurnie i zeszłam na dół. Po 25 min założyłam buty i w ostatniej chwili wróciłam się jeszcze po słuchawki.
Pożegnałam się z babcią i wyszłam zakładając plecak na jedno ramie. Cody już stał przy aucie i przewijał coś w telefonie. Zobaczyłam jak Luke też wychodzi z domu z plecakiem i kiedy mnie zobaczył pomachał mi. Odmachał mu i podeszłam do ich auta. Przywitałam się z nimi dwoma jak stanęłam już koło auta Luke'a.
- Daj plecak- powiedział Luke. Ściągnęłam z ramienia i mu podałam. Chłopak go schował do bagażnika.
- Gotowa na pięć godzin jazdy?- spytał Cody.
- Jechałam dłużej- zauważyłam i się uśmiechnęłam.
- Gdzie jest blondyna i czerwona?- Luke popatrzyła na zegarek. Myślałam, że jak zawsze Rosie będzie pierwsza i będzie oczywiście lizać się z Cody'm.
- Jednak zdecydowaliśmy się jechać jednym autem- powiedział Cody.
- Czemu?- popatrzyłam na niego.
- Bo nasi rodzice przyjeżdżają w sobotę- Luke spojrzał na telefon. Zobaczyłam, że Katy już wychodzi z domu, a zaraz za nią Rosie.
http://www.polyvore.com/cgi/set?id=147865468&.locale=pl
- Jak długo jeszcze?- spytałam kończąc temat bo bałam się co jeszcze powiedzą.
Kiedy dziewczyny do nas podeszły i przywitały się z nami ustaliliśmy jeszcze jakie będą postoje. Doszliśmy do tego, że robimy jeden, postój na jakiś obiad, a na siusi będziemy się zatrzymywać jak ktoś będzie potrzebował. Rosie trochę po marudziła, że powinniśmy się zatrzymywać co pół godziny. Ale została przegłosowana. No cóż. Weszliśmy do auta, Luke na miejsce kierowcy, koło niego Cody, za nimi Rosie i Katy, a ja poszłam na sam tył, na potrójne siedzenia. Nie mówię nie, będę miała dużo miejsca. Włączyłam piosenkę i założyłam jedną słuchawkę, gdyby coś do mnie mówili i zapięłam pas.
Jechaliśmy już jakąś godzinę i jak na razie nie było żadnych postojów. Ale Rosie zaczęła marudzić, że chce wyjść i wyprostować nogi. Więc stanęliśmy na jednej stacji. Rosie i Katy wszyły, a ja zostałam sama z chłopakami. Jak popatrzyłam do nich po przodu zobaczyłam jak Luke odwraca wzrok w lusterku. Jak długo na mnie patrzył? Chłopacy zaczęli rozmawiać, że są głodni. Więc pewnie zaraz będzie kolejny postój.
- Laura wolisz się zatrzymać w jakimś fast foodzie czy w restauracji?- popatrzyłam na Cody'ego który właśnie się do mnie odwrócił.
- Obojętnie, zależy też od was.
Kiedy dziewczyny wróciły ustaliliśmy żeby jechać do jakiegoś mcdonalda.
Oczywiście.
Ugh.
Po półgodzinie Luke skręcił i zjechał na parking. Dziewczyny wyszły z auta i ja tuż za nimi. Poprosiłam chłopaków żeby otworzyli mi bagażnik bo w plecaku mam portfel z pieniędzmi. Luke otworzył i powiedział, żeby reszta poszła zająć miejsce. Wyciągnęłam portfel i odłożyłam z powrotem mój plecak. Chłopak zatrzasnął bagażnik i sprawdził czy na pewno auto jest zamknięte. Szliśmy koło siebie nic nie mówiąc. Nie, żebym miała coś przeciwko... ale... Nie ważne. Weszliśmy do budynku i podeszliśmy do stolika który zajęli. Usiadłam koło Cody'go, a Luke koło mnie, bo nigdzie indziej nie było miejsca. Ustaliliśmy, że ja z Luke'm pójdziemy kupić coś do jedzenia, bo i tak jesteśmy na brzegu. Reszta dała nam kasę i poszliśmy stanąć w kolejce. Przed nami były jakieś trzy osoby.
- Co bierzesz?- odwróciłam się do Luke'a, który stał za mną.
- Nie wiem, może sałatkę i frytki?- zastanowiłam się.
- Dlaczego? Będziesz głodna, to trochę mało.
- Nie lubię burgerów z tond za bardzo- wzruszyłam ramionami- zawsze jak siostra mnie ciągnie do mcdonalda, to po prostu wchodzę i wychodzę- zaśmiałam się.
Teraz byliśmy już trzeci w kolejce.
- Jesteś dziwna- zaśmialiśmy się- a tak serio to pytam bo nie wiem sam co wziąć- chłopak skrzyżował ręce.
Jeszcze jedna osoba w kolejce i my.
- Nie przeszkadza wam, że ja też jadę?- spytałam.
- Nie, im więcej tym lepiej- chłopak mi puścił oczko.
Podeszliśmy do kasy i złożyliśmy zamówienie. Ja odeszłam z jedną tacą jedzenia, a Luke z drugą. Położyliśmy je na stole i wszyscy zaczęliśmy jeść.
Ja z Rosie rozmawiałyśmy o jej tacie. Chwaliła się, że ma ogromne mieszkanie w centrum miasta i prawie nigdy go nie ma w domu bo pracuje, więc będziemy mieli jego mieszkanie praktycznie dla siebie. Pewnie dlatego tak często tu przyjeżdża z Cody'm.
Chłopacy i Katy zaczęli marudzić jacy są najedzeni i pełni. Czyli jedno i to samo. Wróciliśmy do auta i ruszyliśmy dalej, najedzeni i przewietrzeni.
- Co bierzesz?- odwróciłam się do Luke'a, który stał za mną.
- Nie wiem, może sałatkę i frytki?- zastanowiłam się.
- Dlaczego? Będziesz głodna, to trochę mało.
- Nie lubię burgerów z tond za bardzo- wzruszyłam ramionami- zawsze jak siostra mnie ciągnie do mcdonalda, to po prostu wchodzę i wychodzę- zaśmiałam się.
Teraz byliśmy już trzeci w kolejce.
- Jesteś dziwna- zaśmialiśmy się- a tak serio to pytam bo nie wiem sam co wziąć- chłopak skrzyżował ręce.
Jeszcze jedna osoba w kolejce i my.
- Nie przeszkadza wam, że ja też jadę?- spytałam.
- Nie, im więcej tym lepiej- chłopak mi puścił oczko.
Podeszliśmy do kasy i złożyliśmy zamówienie. Ja odeszłam z jedną tacą jedzenia, a Luke z drugą. Położyliśmy je na stole i wszyscy zaczęliśmy jeść.
Ja z Rosie rozmawiałyśmy o jej tacie. Chwaliła się, że ma ogromne mieszkanie w centrum miasta i prawie nigdy go nie ma w domu bo pracuje, więc będziemy mieli jego mieszkanie praktycznie dla siebie. Pewnie dlatego tak często tu przyjeżdża z Cody'm.
Chłopacy i Katy zaczęli marudzić jacy są najedzeni i pełni. Czyli jedno i to samo. Wróciliśmy do auta i ruszyliśmy dalej, najedzeni i przewietrzeni.
Po kolejnej godzinie jazdy wszyscy zaczęliśmy rozmawiać. Do puki temat nie z wszedł na nieprzyjemny dla mnie czyli...
- Mój pierwszy raz był- zaczęła Rosie- słodki, chłopak był ode mnie starszy o dwa lata i chyba mniej doświadczony, ale to jak robił minetkę- Rosie się uśmiechnęła zadowolona na wspomnienie.
- Khm- zakaszlał Cody.
- Ale ty jesteś w tym mistrzem- niedobrze mi się robi czy niedobrze? Katy spojrzała na ich oboje.
- Ja miałam jak na razie tylko palcówki- powiedziała czerwono włosa- ale niesamowite- dodała, a ja mogłam zobaczyć, jak Cody w lusterku się uśmiecha. Co do kurwy?
- Czyli tylko ja w tym aucie nie jestem dziewicą- Rosie się zdziwiła- chyba muszę z tond wyjść- zaśmiała się z chłopakami. Dziwne zawsze myślałam, że Rosie i Cody robią to jak idą do pokoju, jak widać robią coś innego...
- Skąd wiesz może Laura ma chłopaka? Albo miała? I kto wie?- zaczął Cody i spojrzał na mnie.
- Nie, nie i ja- odpowiedziała i się zaśmialiśmy.
- Nigdy nic?- zapytała Rosie. Spojrzałam na wszystkich.
- Um, nie- nie wiem czemu, ale poczułam się zawstydzona faktem, że oni robią takie rzeczy a ja nie.
- Dziwne bo twoje usta wyglądały by idealnie w około
- Cody- przerwała mu zirytowana dziewczyna. Wiedziałam o co mu chodzi i poczułam się dziwnie. No bo nie poczułam się jakbym miała zwymiotować (jak zawsze przy takich tematach) tylko poczułam jakby ktoś powiedział mi komplement. Może bo nim był? Pf
- Mój pierwszy raz był- zaczęła Rosie- słodki, chłopak był ode mnie starszy o dwa lata i chyba mniej doświadczony, ale to jak robił minetkę- Rosie się uśmiechnęła zadowolona na wspomnienie.
- Khm- zakaszlał Cody.
- Ale ty jesteś w tym mistrzem- niedobrze mi się robi czy niedobrze? Katy spojrzała na ich oboje.
- Ja miałam jak na razie tylko palcówki- powiedziała czerwono włosa- ale niesamowite- dodała, a ja mogłam zobaczyć, jak Cody w lusterku się uśmiecha. Co do kurwy?
- Czyli tylko ja w tym aucie nie jestem dziewicą- Rosie się zdziwiła- chyba muszę z tond wyjść- zaśmiała się z chłopakami. Dziwne zawsze myślałam, że Rosie i Cody robią to jak idą do pokoju, jak widać robią coś innego...
- Skąd wiesz może Laura ma chłopaka? Albo miała? I kto wie?- zaczął Cody i spojrzał na mnie.
- Nie, nie i ja- odpowiedziała i się zaśmialiśmy.
- Nigdy nic?- zapytała Rosie. Spojrzałam na wszystkich.
- Um, nie- nie wiem czemu, ale poczułam się zawstydzona faktem, że oni robią takie rzeczy a ja nie.
- Dziwne bo twoje usta wyglądały by idealnie w około
- Cody- przerwała mu zirytowana dziewczyna. Wiedziałam o co mu chodzi i poczułam się dziwnie. No bo nie poczułam się jakbym miała zwymiotować (jak zawsze przy takich tematach) tylko poczułam jakby ktoś powiedział mi komplement. Może bo nim był? Pf
- Jeszcze 3 godziny może mniej- powiedział Luke. Który przez całą rozmowę nic nie mówił. Przyjmijmy, że dlatego, bo prowadzi.
Po ostatnich godzinach jazdy wjechaliśmy do centrum miasta. Kiedy zatrzymaliśmy się pod ogromnym budynkiem Rosie szybko wyszła z auta i podbiegła przywitać się z tatą do którego wcześniej dzwoniła. Wyszłam z auta i poszłam wziąć mój plecak od Luke'a. Zatrzasnął bagażnikiem kiedy wyciągnął wszystkie torby i poszliśmy się przywitać z tatą Rosie.
- Dzień dobry- przywitał się z nami- widzę, że dzisiaj przyjechaliście całą watahą- tato Rosie przytulił ją ramieniem bardziej do siebie.
- Tato poznaj to Laura- blondynka mnie przedstawiła.
- Dzień dobry- skinęłam głową i się delikatnie uśmiechnęłam.
- Roberto- powiedział i podał mi rękę którą potrząsnęłam. Jej tato to włoch. Fajnie.- zaprowadzę was do waszych pokoi- poszliśmy za jej tatą i weszliśmy do windy. Stałam przed Luke'm. Winda zaczęła jechać a ja straciłam równowagę i się przechyliłam jak niezdara. Luke złapał mnie za ramie i przytrzymał, żebym się nie walnęła głową o ścianę.
- Dzięki- uśmiechnęłam się do niego.
Jak wysokie to jest ciągle jedziemy i jedziemy, a ja czuje tylko jak Luke wydycha mi powietrze w głowę. Jest wyższy więc jego nos kończy się mniej więcej kilka centymetrów nad moją głową.
Wyszliśmy z windy i przeszliśmy kawałek korytarza żeby stanąć przed wielkimi drzwiami z napisem 1378. To jest wyższe niż się wydaje. Pan Roberto otworzył drzwi i weszliśmy do jego apartamentu. Był ogromny. Wszystko nowocześnie wykończone, pełno beli i czerni. Bałabym się tu zapraszać takie dzieciaki jak my bo w każdej chwili możemy coś zniszczyć, a wszystko tu wydaje się takie drogie i delikatne.
- Słonko muszę iść do pracy, zaprowadź znajomych do swoich pokoi- Roberto spojrzał na zegarek. Pocałował Rosie w głowę i wyszedł. Zostaliśmy sami. W tym ogromnym mieszkaniu. Chociaż mieszkania przy tym to nic. Nie ważne. Rosie pokazała każdemu z nas pokój. Ja miałam z Katy, Rosie z Cody'm, a kiedy miało dojść do tego, że Luke będzie spał na kanapie powiedziała, że może spać u nas w pokoju. Nie wiem czemu, przecież kanapa wydawała się mega wygodna i taka duża. Może nie chciałam, żeby przeze mnie spał w salonie. Mieliśmy w pokoju jedno duże łóżko i małą sofę. Ustaliliśmy, że ja z Katy śpimy w łóżku, a Luke na rozkładanej sofie. Wiem, że to jest praktycznie to samo co w salonie, ale przynajmniej, nie będzie mi go szkoda jak będę szła w nocy do toalety, o którą muszę jeszcze dopytać gdzie jest.
Zjedliśmy śniadanie, bardziej oni, bo ja wypiłam tylko sok. Dochodzi 20 i postanowiliśmy się przejść po mieście i może zahaczyć o jakiś bar czy coś. Siedziałam na sofie i czekałam z Luke'm i Katy aż przyjdzie ta dwójka.
- Może dzisiaj oprowadzimy cię po centrum miasta?- zaproponowała Katy.
- Najpierw niech przyjdą tamci- spojrzałam na Luke'a. Nic nie powiedziałam. Po 15 minutach byliśmy już w windzie. Zjechaliśmy na dół i poszliśmy w stronę miasta.
Chodziliśmy chyba dwie godziny. Słońce tak pięknie zachodziło, że nie chciałam wchodzić do żadnego baru ani nic do puki nie zajdzie. Więc kiedy w końcu zaszło zaprowadzili mnie do ich ulubionego klubu, baru, jakkolwiek.
- Chcesz coś mocniejszego do picia?- zapytał mnie Cody kiedy usiedliśmy przy stoliku.
- Um nie, poczekaj pójdę z tobą- wstałam i poszliśmy do lady. Kobieta sprawdziła dowód chłopaka i podała mi cole o którą poprosiłam. Byłam w pełni świadoma, że jak się upiją to ktoś będzie musiał ich przyprowadzić do apartamentu. Tak mam na myśli siebie. Wróciliśmy do stolika i usiedliśmy. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się niekiedy śpiewaliśmy. Zachciało mi się do toalety. Powiedziałam, że zaraz wracam i wstałam. W toalecie zrobiłam siusiu i umyłam ręce. Jak wychodziłam zobaczyłam, że przed drzwiami stoi Luke.
- Miałem ci powiedzieć, że Rosie i Cody chcą się zbierać i czy chcesz wracać z nimi- jakby któreś z nich nie mogło tu przyjść. Pf.
- Nie, jak wy jeszcze zostajecie to ja też- miałabym niby iść z tamtą dwójką do domu? Gdzie bylibyśmy tylko my? Bardziej ja bo oni by się zajęli sobą... Mniejsza.
Wróciłam do stolika sama bo Luke poszedł do toalety.
- Idziesz z nami Lau?- spytała Rosie.
- Nie zostaje.
Wyszli a ja zostałam przy stoliku z Katy.
- Dlaczego oni tak szybko poszli?
- Rosie marudziła, że boli ją głowa czy coś, masz napij się- Katy podsunęła mi jakąś szklankę. Napiłam się i było takie dobre. Pewnie jakaś wódka wymieszana z czymś. Ale ciężko mi stwierdzić z czym. Luke wrócił do stolika i tez napił się ze swojej szklanki.
- Robimy zakłady?- powiedział odkładając szklankę.
- No jasne- Katy się uśmiechnęła i poruszyła brwiami.
- Jakie zakłady?- spytałam bo o co kuźwa chodzi? Mam się bać czy coś?
- Zakładamy się na przykład...- Katy się zaśmiała- um, ja mówię Luke'owi, że ma coś zrobić i jeżeli tego nie zrobi stawia mi kolejkę.
- Jakiś przykład?
- Luke mogę się założyć, że nie poderwiesz tamtej dziewczyny przy barze- Katy na niego spojrzała i się uśmiechnęła. Więc o to chodzi. Luke się zaśmiał i odszedł od stołu. Patrzyłyśmy jak podchodzi do dziewczyny. Zaczęli rozmawiać, Luke jej coś szepnął i odeszli. Tak po prostu. Wow. W takim razie ma świetny tekst na podryw. Boże jak to brzmi.
- Przegrałam, no cóż- Katy wzruszyła ramionami.
- Zawsze tak robicie?
- Tak, żeby nam się nie nudziło- powiedziała i się rozejrzała- Luke jest słodki nie?- zapytała i przybliżyła się do mnie.
Tak.
- Co? Czy ja wiem- wzruszyłam ramionami i się napiłam- mam pytanie.
- Dawaj- powiedziała.
- Um,o co chodzi z tobą i Rosie?- wiem Brad mi opowiadał, ale ja chcę znać jej wersję. Ale życie mnie chyba nie lubi.
- Stawiasz jedną kolejkę- Luke usiadł koło mnie.
- Szybki jesteś- powiedziała Katy. I tak właśnie moje pytanie przepadło.
- Laura- powiedział Luke i na mnie spojrzał- zaproponuj coś Katy.
- Um- zaczęłam się zastanawiać.
- A może ja zaproponuje coś tobie- Katy do mnie mrugnęła- idź do tego faceta co siedzi sam.
- I?
- I... Zrób to samo co Luke- powiedziała jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie, dziewczyna się napiła.
- Bardziej obciągnij, bo- zaczął Luke.
- Co kurwa?- spojrzałam na nich.
- No co? Grasz czy nie?- spytała Katy odkładając szklankę.
- Czy jesteś cipą?- Luke się zaśmiał.
- Nie jestem. Ok- wstałam od stołu. Nie zamierzam mu nic robić. Ba. Wymyślę coś.
Podeszłam do stolika przy którym siedział facet i spojrzał na mnie.
- Spadaj z tond dziewczynko. Chyba pomyliły ci się stoliki- chyba pomyliłam się co to tego.
- Nie- powiedziałam najspokojniej jak umiałam.
- Czego tu szukasz?- spojrzałam na jego rękę i nie miał obrączki.
- Nie ja, ale moja mama- jeżeli to nie wypali to przegram a tego nie chcę. Nienawidzę przegrywać- powiedziała, że jest pan bardzo przystojny.
- Naprawdę?- spojrzał na mnie jak na jakiegoś idiotę. Rozumiem go, nie był jakoś powalająco przystojny. W ogóle nie był, ale to tylko szczegół.- Gdzie ona jest?
- Na zapleczu, mogę pana do niej zaprowadzić- uśmiechnęłam się. O dziwo się zgodził. Co za debil. Poszliśmy na zaplecze, a w drodze mrugnęłam do Katy i Luke'a. Chłopak był bardzo zdziwiony, a Katy cicho zaklaskała. Zamknęłam drzwi za sobą i odwróciłam się do faceta.
- Tu nikogo nie ma- spostrzegawczy jest.
- Może poszła do toalety poczekajmy chwilę może wróci.
Minęło kilka minut, chyba nie całe 5 minut, może z 3 minuty.
- Huh jak widać nie ma jej, no cóż- uśmiechnęłam się i otworzyłam drzwi. Wyszłam i poczułam jak wszystkich oczy zwróciły się w moją stronę. Nie szłam skrępowana, bardziej rozbawiona. Usiadłam z powrotem koło Luke'a.
- To kto mi stawia kolejkę?- zapytała. Żadne z nich nie odpowiedziało. Katy tylko popatrzyła za mnie i zakryła ręką usta. Ten facet podszedł do nas i się schylił do mnie.
- Daj swojej mamie mój numer i jak chce niech zadzwoni- podał mi karteczkę i odszedł. Obydwoje wybuchli śmiechem, a ja zsunęłam się bardziej na kanapie.
- Ty stawiasz- powiedział Luke.
Mogę ci postawić coś innego.
Kurwa co?
- Dobra to ty Katy- zaczęłam- idź do faceta za ladą i zrób coś, żeby dał nam darmowe napoje- powiedziałam i założyłam ręce opierając się.
- Pf spoko- wzruszyła ramionami i wstała. Spojrzałam jak odchodzi.
- Mamie- usłyszałam jak Luke się w ciąż śmieje. Ja też się zaśmiałam, bo to serio jest takie głupie.
- Ale uwierzył i wy prawie też- uśmiechnęłam się i wzruszyłam ramionami.
- Ja nie- popatrzył na moją twarz- to było oczywiste, że tego nie zrobisz- on jest takie kochany. Egh.
- Niby czemu? Mogła bym to zrobić. On był po prostu taki ugh- wytłumaczyłam.
- Nie nie mogłabyś- przewróciłam oczami bo miał stu procentową racje. Przybliżył twarz do mojej.- Miałaś mi więcej nie mówić kłamstw- powiedział cicho. Moje serce stanęło czy stanęło? Jego twarz jest tak blisko. Spojrzałam na jego usta i kolczyk. Zobaczyłam, że lekko się oddalają i podniosłam wzrok na Luke'a. Jego oczy powędrowały za mnie i się uśmiechnął.
- Kto jest najlepszy?- usłyszałam głos Katy za sobą. Postawiła na stole 3 szklanki z niebieską substancją.
- Ty- powiedział Luke. Poczułam się źle, że tak o niej powiedział, mimo, że chodziło o zakład, a nie o coś więcej.
Ustaliliśmy, że jak to wypijemy idziemy się przejść po mieście. Bo tu jest już nudno.
Szliśmy w z dłuż chodnika, koło nas jeździło pełno aut. Ulica tu o tej porze jest prawie tak samo ruchliwa jak u mnie.
- Jak można się pieprzyć z kimś takim?- Katy spojrzała na parę która właśnie nas minęłam.
- Ten chłopak nie był brzydki- powiedziałam.
- Ale ta dziewczyna- Katy jeszcze raz się od wróciła.
- Może pieprzą się od tyłu- Luke wzruszyła ramionami.
- Albo w ogóle tego nie robią- powiedziałam na co oni się zaśmiali.
- Wracajmy już do domu, śpiąca się robię- powiedziała Katy. Zawróciliśmy.
Doszliśmy do budynku około 24 weszliśmy do naszego pokoju. Pierwsza ja poszłam do łazienki. Umyłam zęby i lekko się przepłukałam. Założyłam dresy i koszulkę. Weszłam do pokoju, a po mnie do łazienki poszedł Luke. Schowałam skarpetki do plecaka i weszłam pod kołdrę.
- Katy- dziewczyna spojrzała na mnie z pod laptopa- powiesz mi o co chodzi z tobą i Rosie?- nie zareaguj na to źle błagam.
- Zabrała mi coś co kocham to tyle- wróciła do przewijania strony. Coś co kocha? Czyli wciąż go kocha? To skoro teraz Rosie jest z Cody'm czemu ona nie będzie z tamtym chłopakiem? Tak czy siak Brad mi powiedział tyle ile ona. Tylko ona zrobiła to krócej.
Wzięłam mój telefon i zaczęłam przewijać twitter'a. Po 20 minutach Luke wrócił do pokoju i Katy poszła się wykąpać. Chłopak usiadł na sofie i zaczął przeglądać telefon. Ciekawe jak szybko zauważy, że się na niego patrze. Trzymałam telefon w kieszeni więc szybko wczułam jak dostaje od kogoś wiadomość.
Luke: "Przestań na mnie patrzeć" *emoji z dużymi oczami*
- Skąd wiesz?- zapytałam i spojrzałam na niego.
- Takie rzeczy się czuje- uśmiechnął się do mnie kładąc telefon na klatce piersiowej.
- Czemu ci to przeszkadza, powinieneś się cieszyć, że jakaś dziewczyna się na ciebie patrzy- wystawiłam mu język.
- Mam tak codziennie jak chodzę ulicą- chłopak też wystawił mi język i wrócił do telefonu. Podniosłam mój telefon i też do niego wróciłam. Katy wróciła po jakiś piętnastu minutach. Położyła się koło mnie i przeglądała coś na laptopie. Mi się już oczy zamykały więc odłożyłam telefon i położyłam się spać.
***
Jak są jakiekolwiek błędy to z góry przepraszam. Rozdział trochę późno, ale jest.
Mam nadzieję, że się jakkolwiek podobał.
*TheStellaWish*

BOSKI rozdział :) Ciekawe co będzie się dalej działo :D " Daj swojej mamie mój numer i jak chce niech zadzwoni" - Haha , rozwaliłaś mnie tym ^.^ Świetnie piszesz i wymyślasz ogólnie to wszystko :D Bardzo ,bardzo, bardzo mi się podoba i czekam na next'a :D Oby był szybko bo nie wytrzymam długo :)
OdpowiedzUsuńPs: Nie ma żadnego błędu :D Fajny gif
Hahaha xD Dziękuję :D
Usuńojojojojoj..O co chodzi z tym 'ZAKŁADEM oby nie była w to zamieszana Lau :c ani nic :c Czekam na next :D A tak z czystej ciekawości masz ferie?
OdpowiedzUsuńZ tym zakładem chodziło o zabawę xD Ferie zaczynałam jako pierwsza więc już mi się skończyły :/
UsuńPodobały mi się zakłady, hehhe Lau i jej pomysły. Jestem tu pierwszy raz i świetny jest ten blog. Czekam na next:)
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie
http://dancingcinderellastory.blogpsot.com
http://justlovemeraura.blogspot.com
Yeyuuu jak dobrze że tu natrafiłam na tego bloga :) Świetny rozdział i piękne opisy :)) Ehhh..te zakłady ^^ Luke +Lau = <3 tacy dopasowani xD
OdpowiedzUsuń