poniedziałek, 23 lutego 2015

6. Mogą spać z tobą?

   Pierwszą rzeczą którą zobaczyłam jak się obudziłam była poduszka Katy której nie było w pokoju. Lekko się podniosłam na jednej ręce i popatrzyłam na sofę. Luke leżał i przeglądał coś na telefonie. Przetarłam oko jedną rękę i ziewnęłam.
- Dobry- powiedział Luke. Było słychać, że też niedawno wstał.
- Hej- uśmiechnęłam się lekko- czemu nie poszedłeś jeść śniadanie?- spytałam i wstałam z łóżka.
- Bo na razie mi się nie chce- wzruszył ramionami. Nawet nie chcę wiedzieć co myślał teraz o mojej twarzy. Byłam tuż po przebudzeniu więc nie wyglądałam jak księżniczka... Nigdy nie wyglądam...
Wzięłam nową koszulkę i bieliznę, poszłam z nimi do łazienki. Umyłam tam zęby i się przebrałam. Zrobiłam jeszcze siusiu, założyłam soczewki i wyszłam. Schowałam moją koszulkę ze wczoraj i  poprawiłam pościel. Czułam jak Luke ciągle na mnie patrzy. Kiedy na niego popatrzyłam tylko się głupio uśmiechnął. Przewróciłam oczami i podeszłam do drzwi.
- Nie idziesz nic jeść?- spytałam powoli otwierając drzwi.
- Nie, zaraz przyjdę- otworzyłam drzwi i wyszłam z pokoju- a co aż tak pragniesz mojego towarzystwa przy stole?- spytał, a ja tylko przewróciłam oczami i zamknęłam drzwi. Weszłam do salonu gdzie Cody rozmawiał przez telefon a dziewczyny robiły w kuchni śniadanie. Zobaczyłam też, że pan Callder siedzi przy stole w jadali czytając gazetę i pijąc kawę. Kocham zapach kawy rano. Przywitałam się z nimi i spytałam w czym mogę pomóc. Dziewczyny powiedziały żebym powykładała talerze na stół i szklanki. Akurat Cody skończył rozmawiać i pomógł mi w tym. Dziewczyny położyły na stół talerze z kanapkami, mleko i płatki. Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść. Ja wzięłam sobie jedną kanapkę i ją ugryzłam.
- Kto do ciebie dzwonił?- spytała Rosie kiedy odłożyła szklankę z sokiem.
- Rosie nie bądź ciekawska- powiedziała jej tato. Ona tylko przewróciła oczami i wróciła do jedzenia. kiedy skończyłam jeść moją malutką kromkę odłożyłam talerz do zmywarki. Kiedy się odwróciłam zobaczyła, że Luke przyszedł do kuchni. Jeszcze miał lekko zaspane oczy. Usiadł do stołu i nasypał sobie płatków do miski po czym zalał mlekiem. Wróciłam do stołu, żeby dopić swój sok.
- Co zaplanowaliście na dzisiaj?- spytał pan Roberto.
- Ma być podobno jarmark i ma tam ktoś grać i chcemy się przejść- powiedziała Katy i ugryzła kanapkę.
- Tak słyszałem, podobno jakiś zespół i jakiś wokalista- zastanowił się tato Rosie.
- Jarmark jest tu całe wakacje, a taka okazja nie- powiedział Cody- musimy tam iść- dodał i odłożył niedogryzioną kanapkę.
- Okazja?- spytałam.
- Podobno będą wybory na tancerzy do tego zespołu- wytłumaczyła Katy.
- Chcemy spróbować- dodał Cody i ugryzł resztki kanapki.
- Powodzenia- powiedziała sarkastycznie Rosie. Kochana.- A ty tato masz jakieś plany?
- Dzisiaj przychodzi do mnie po pracy znajoma i będziemy pracować nad nowym projektem, więc proszę żebyście nie hałasowali.
- Tato proszę, myślisz, że ile my mamy lat?- powiedziała Rosie jak wstawała- jak wrócimy pewnie jej już nie będzie- odłożyła swój talerz i szklankę do zmywarki.
- Czasami zajmuje to do 4 nad ranem- jej tato się napił.
- O tym mówię- przewróciła oczami i wyszła z kuchni. Skończyłam pić sok, Katy tez już zjadła, odłożyłyśmy naczynia do zmywarki i też wyszłyśmy. Poszłyśmy do salonu gdzie siedziała Rosie i pisała coś na telefonie. Usiadłyśmy koło niej i włączyłyśmy wielką plazmę jej taty.
Kiedy chłopacy też zjedli i przyszli posiedzieliśmy chwilę przy telewizorze do puki pan Callder nie wyszedł do pracy. Była 13 więc zaczęliśmy się powoli zbierać. Pożyczyłam krótkie spodenki od Rosie bo i tak ma tu pełną szafę ubrań. Wyszliśmy z mieszkania jakoś koło 13:30 bo Rosie musiała jeszcze poprawiać makijaż.

http://www.polyvore.com/cgi/set?id=148832572&.locale=pl

Ledwo wyszliśmy na zewnątrz a już zobaczyliśmy ogromy tłum ludzi. Chcieliśmy zobaczyć co się dzieje. Zwłaszcza, że dobiegała z tamtąt muzyka  Przecisnęliśmy się i stanęliśmy z przodu. Przed nami była grupka ludzi którzy tańczyli, ale tak niesamowicie. Dużo osób wrzucało im kasę do czapek które leżały na ziemi przed nimi.
- Ja też jak będę na studiach będą tak zarabiał- powiedział Cody.
- Najpierw się dostań na studia- prychnęła Rosie. Nie za bardzo zwróciłam uwagę jak się do niego zwróciła. Ale jedno wiem: to nie było miłe.
Zaczęliśmy klaskać w rytm z resztą ludzi tutaj. Na koniec ich występu zaczęli klaskać sami sobie i nam podziękowali za pieniądze. Wszyscy się rozeszli. Ja szłam z tyłu za Rosie i Luke'm, koło mnie szła Katy i lekko za nią szedł Cody. Rozmawialiśmy o tym kto będzie występować. Coraz bardziej nie mogłam się doczekać.
- Właśnie Luke- zaczął Cody- wcześniej mama dzwoniła i powiedziała, że przyjadą jutro wieczorem.
- I tak nas nie będzie- Luke wzruszył ramionami.
- Tak, ale przynajmniej nam mówią kiedy będą- Cody chyba miał jakieś wspomnienie na myśli.
- Prawda- przyznały im dziewczyny. Nie dopytywałam, słabo mnie to obchodziło.
Doszliśmy na miejsce. Było pełno ludzi, już wyobrażam sobie przeciskanie przez nich wszystkich pod scenę jak będzie ktoś fajny.
- Chodźmy na jakąś kolejkę- Katy zaczęła podskakiwać jak małe dziecko.
- A potem na te wszystkie stragany gdzie można coś wygrać- pisnęła Rosie i przytuliła się do Cody'ego. Katy na nich spojrzała i przewróciła oczami, tak samo jak Luke. A ja nie chciałam być taka chamska i zrobiłam to w myślach. Najpierw poszliśmy na jakąś kolejkę.
- Boisz się?- Luke zaczął mnie szturchać z tyłu.
- Nie.
- Boisz się- powiedział i zaczął kiwać głową na tak.
- Niby czemu?- odwróciłam się do niego całkowicie.
- Jesteś mała, a małe dziewczynki zazwyczaj się boją- zaśmiał się i uszczypnął mój policzek. Poczułam się znowu taka niska.
- Dzięki- przewróciłam oczami i się znowu odwróciła do przodu. Weszliśmy do kolejki. Ja siedziałam koło Katy, a chłopacy razem, Rosie się bała wejść i została na dole pilnując nasze telefony. Kiedy kolejka ruszyły byłam spokojna i opanowana do puki nie podjechała na górę i z niej zjechała, potem zakręciła kilka kółek i jeździła w górę i dół. Czułam tylko jak moje wnętrzności się podnoszą i opadają. Starałam się nie krzyczeć, bo Luke miał by wtedy racje, że się boję. A wcale nie. Po prostu jestem nie przyzwyczajona do tak szybkiej zmiany miejsca. Tak. Trzymajmy się tego. Kiedy kolejka się zatrzymała wyszłam najszybciej jak mogłam tuż za Katy. Wyprzedziłam ją i podeszłam do Rosie.
- Dobrze się czujesz?- podniosłam wzrok na Rosie- jesteś blada- zaśmiała się.
- Kurde mogłem się założyć- powiedział Luke. Odwróciłam się do niego- chociaż nie krzyczałaś- podszedł bliżej mnie- a nawet nie wiesz jak chciałbym to usłyszeć- szepnął mi w ucho i moje ręce zaczęły się lekko pocić. Kurwa.
- Chodzimy teraz powygrywać jakieś nagrody- powiedziała blondynka jak oddała nam nasze telefony. Stanęliśmy przed jednym z namiotów i chłopcy próbowali rozbić balony rzutkami. Cody'm udało się rozbić dziesięć balonów i mógł wybrać największego misia którego oczywiście dał Rosie. Poszliśmy dalej, tym razem były pistolety na wodę. Postanowiłam spróbować. Bo czemu nie? Miałam napełnić pięć balonów. Katy też chciała spróbować. Ona zaczęła i udało jej się wygrać średniego misia. Mi udało się napełnić tylko dwa, bo cały czas czułam jak Luke stoi za mną i wydycha swoje powietrze w moje włosy. No kurwa. Czy on nie rozumie, że mnie to rozprasza. Dostałam małą paczuszkę z cukierkami którą im oddałam. Oczywiście chłopacy się jako pierwsi na nią rzucili. Poszliśmy jeszcze na losowanie, mi i Rosie udało się wylosować jakieś naklejki, Katy naszyjnik, Luke'wo jakiś długopis, a Cody'mu nic. Po nieszczególnie fajnej wygranej poszliśmy kupić sobie watę cukrową. Do koncertu zostało jakoś kilka minut z tego co ludzie mówili. Szkoda, że nie mówili kto ma tam być.
- My idziemy na to przesłuchanie- powiedział do nas Cody.
- Właśnie za pół godziny się zaczyna, musimy się rozgrzać- powiedziała Katy.
- Idę popatrzeć jak sobie radzicie- odezwała się Rosie. Pożegnaliśmy się i ustaliliśmy, że na koniec koncertu spotkamy się przy wyjściu.
Zostałam sama z Luke'm. Wcale nie było niezręcznie na początku...
Doszliśmy do wniosku, że pójdziemy bliżej sceny. Upuściłam watę jak zobaczyłam pięć dziewczyn wchodzących na scenę.
O mój boże.
- Chodź jeszcze bliżej sceny- odwróciłam się i pociągnęłam chłopaka.
- Ok chodźmy- powiedział Luke. Przecisnęliśmy się przez tłum i stanęliśmy praktycznie pod sceną.
- Chyba musisz lubi Fifth Harmony- powiedział chłopak.
- Kocham je- krzyknęłam. Zaczęła się pierwsza piosenka. Kiedy zaczęły śpiewać Sledgehammer
pisnęłam razem z innymi osobami i zaczęłam śpiewać razem z nimi. Kocham tą piosenkę. Niektóre momenty kojarzą mi się ze mną i Luke'm... Ale tylko niektóre.

If you could take my pulse right now
It would feel just like a sledgehamme
If you could feel my heart beat now
It would hit you like a sledgehamme

Chociaż refern mówił sam za siebie. Opisywał to co czuję teraz. Jestem na koncercie zespołu który kocham i jest ze mną chłopak którego... Wróć!

So close together
So far
And my fire’s waitin’ for your spark

Prawd... Nie!
Zaczęły teraz śpiewać razem z nimi kolejną piosenkę

I been thinking about you daily
Can't wait to see your face

Odwróciłam się do Luke i na niego spojrzałam. Zaczęliśmy śpiewać razem.

But I know that I can't wait to kiss you
Somehow I know when we finally lock eyes

Czy piosenki mogą być bardziej dokładniejsze?

I'm in love with you already
I know it sounds crazy
But I hope you save all you got for me
Cause, baby, you're all mine

Wczuliśmy się strasznie. No przynajmniej ja...

Everlasting love
Everlasting love
Everlasting love
My everlasting love

Piosenka się skończyła i Ally zrobiła kilka kroków do przodu.

-Mam nadzieję, że są się dobrze bawicie!- krzyknęła do mikrofonu i wszyscy zaczęli piszczeć- Dawno nas u was nie było, za co przepraszamy, ale kochamy to miasto!- podniosłam ręce do góry i zaczęła klaskać. Kolejna ich piosenka to This Is How We Roll. Jej jeszcze nigdy nie słyszałam, więc jedyne co mogłam robić i klaskać i skakać. Po tej piosence Camilla zaczęła przemawiać, że lato jest super i że kocha taką pogodę jaka jest dzisiaj i o kolejnej piosence ile dla niej znaczy. Kiedy usłyszałam Me and My Girl pisnęłam jeszcze głośniej niż wcześniej. Tą piosenkę śpiewałam z Katy i Amy kilka dni temu.

And we play our favorite songs
And we scream out all night long
Like ooh ooh ooh
When it’s just me and my girls

Zaczęłam śpiewać najgłośniej jak umiełam.

We get diva on it
We get queen bee on it yeah
We get britney, demi, one direction, bieber on it

To jest moje ulubiona piosenka od nich.

Break it down
Now break it down
Now break it down
Now break it down
And we play our favorite songs
And we scream out all night long
Like ooh ooh ooh
When it’s just me and my girls
And we dance like no one’s watching
We crack up, booty poppin’
Like ooh ooh ooh
When it’s just me and my girls
Watch me now.

Czułam się już lekko zmęczona tańczeniem i krzyczeniem. Dziewczyny zaśpiewały jeszcze Suga Mama, Top Down i cover Red. Po tych piosenkach pożegnały się z nami, a ja prawie umarłam jak dotknęłam reki Lauren przy ostatniej piosence. 
Na środek weszło kilku gości i zabrali mikrofony i zostawili tylko jeden. Zeszli ze sceny i nagle wszyscy ucichli. Zaczęli szeptać kto to mógł być byłam tak podekscytowana, że sama bym mogła teraz wskoczyć na scenę i zaśpiewać. Po kilku minutach wszyscy zaczęli piszczeć i na scaene wszedł Austin Mahom. Czy to jakiś żart? Jak to możliwe, że takie osoby są w taki samym miejscu co ja? Poszedł do mikrofunu i go poprawił na wysokości swoich ust.
- Cześć Melbourne wszyscy zaczęli krzyczeć- witam ma pierwszym koncercie mojej trasy, dzisiejszy dochód ze wszystkich kolejek zostanie przekazany na cele dobroczynne. To zaczynamy- krzyknął i wszyscy zaczęli piszczeć. 

Turn it up and shake the ground
Tell me what’s on your mind
Come on now don’t be shy
This is the perfect time
This is the perfect time
Ok we down this empty house
Let’s call them out
Get the homies round and round
Get loud.

Zaczęłam podskakiwać bo przy tej piosence nie da się tylko klaskać.

Everybody’s got a secret
Tell me yours and I’mma keep it
Yeah yeah it’s nothing to high
Tell me all your secrets tonight

- Jak się bawisz Melbourne?- teraz można było usłyszeć piski- nie słyszę- teraz było jeszcze głośniej- okey to jedziemy dalej!

Say somethin', if you're feeling the vibe
Say somethin', baby don't be so shy
Say somethin', cause you're all in my head like
Oh oh oh oh yeah yeah
Say somethin', cause you're driving me crazy
Say somethin', cause you're driving me wild
Say somethin', the way you're working it baby it
Oh oh oh oh yeah yeah

Ta piosenka chyba będzie mi chodzić po głowie dość długo.

Hey baby, tell me something lady,
I gotta know what's up,
I gotta know it right now.
Hey baby, tell me something maybe,
I gotta know what's up,
I gotta know it right now

Piosenka się skończyła a ja wytarłam ręką pot z czoła bo jest tu gorąco plus ciągle skaczę i śpiewa.

Hey hey baby, you've been on my mind
I knew you for a long time
And i've been thinkin' maybe that you should know
Hey hey baby can we compromise?
I really want you to be mine
Got a million places that we could go
I wanna be your everything
I wanna be the one you need
So tell me where you been all my life
Can I make you mine tonight

Teraz nawet usłyszałam jak Luke śpiewa.

Hey baby you, you've got what I need
But you say you're just a friend,
yeah you say you're just a friend


Zanim zaczął śpiewać ostatnią piosenkę zszedł ze sceny i wrócił z gitarą. Czy tylko mi się wydaje czy gitara daje chłopakom plus trzydzieści procent? 

Only my shadow knows
How I feel about you
Only my shadow goes
Where I dream of you and me
Should I go or wait
Is it too soon too late
Only my shadow knows

Co prawda to prawda.

I wish I could say all these words
All these things that your heart never heard

Ta piosenka jest taka piękna.

Po jeszcze zagrał kilka piosenek, ale nie miałam już siły i spytałam Luke'a czy wracamy. Staraliśmy się przejść przez tłum co nie było takie łatwe. Kiedy już dochodziliśmy do końca jakiś gościu zwymiotował praktycznie na moje buty.
- Fuj- krzyknęłam.
- Uważaj koleś- powiedział za mną Luke. Zostawiliśmy tego gościa w spokoju i wyszliśmy z tłumu. Nikogo nie było przed wyjściem więc postanowiliśmy wrócić do domu. Weszliśmy do mieszkania i ściągnęlismy buty. Cicho przeszliśmy przez salon i korytarz. Staneliśmy przed drzwiami i lekko otworzyłam drzwi. Luke wszedł za mną i zamknął drzwi.
- Nie ma Katy- powiedziałam patrząc na puste łóżko.
- Była na kanapie nie zauważyłaś jej?- odwróciłam się do chłopaka.
- Nie bardzo- wzruszyłam ramionami- jezu jak mnie głowa boli- powiedziałam i złapałam się za nią.
- No tak śpiewałaś i skakałaś to się nie dziwę- Luke się chyba uśmiechnął, ale w pokoju było ciemno i nic praktycznie nie widziałam. Podszedł bliżej mnie.
- Ty też się bawiłeś, podobało ci się- zaśmiałam się. Widziałam jego sylwetkę jak podchodzi do sofy i podnosi coś z niej. Pewnie koszulkę. Spojrzałam na moje stopy i zachciało mi się śmiać. Zakryłam ręką usta i zaczęłam lekko chichotać.
- Co?- chłopak szepnął. Spojrzałam na niego i zaczęłam się głośno śmiać. Zamknęłam oczy i przykryłam usta dłonią jeszcze raz. To było silniejsze. Poczułam lekki podmuch wiatru na głowie i otworzyłam oczy. Zabrałam dłoń z ust i spojrzałam w ciemne oczy chłopaka. Moje serce przyśpieszyło tak samo jak za każdym razem jak jestem razem z nim tak blisko.
- Jesteś tak blisko mnie- wyszeptałam patrząc na jego oczy które były kilka centymetrów od moich. Chłopak przygryzł wargę.
- Kochasz to- jego cipłe powietrze z ust poszło na moją twarz i lekko przymknęłam oczy.
Nie tylko to.
Jego kolczyk tym razem był cieplejszy niż ostatnio. Pocałował mnie delikatnie. Powoli się ode mnie odsunął zostawiając trochę śliny na mojej wardze i wyszedł z pokoju. To było zdecydowanie za krutko i za mało. Przez ten czas jak był w łazience przebrałam się w piżamę i weszłam pod kołdrę. Kiedy wrócił poszłam do łazienki. Ściągnęłam tam soczewki i umyłam zęby. Wróciłam do pokoju i z powrotem weszłam do łóżka.
- Lau?- usłyszałam szept Luke'a.
- Hm?
- Mogą spać z tobą?
- Czemu?- podniosłam się na łokciach.
- Bo sofa jest niewygodna?- chłopak usiadł na łóżku.
- Ok?- wzruszyłam ramionami. Byłam zmęczona więc zgodziłabym się na wszystko bylebym mogła spać. Nie zadawał już więcej pytań i położył się na miejscu Katy. Odwróciłam się do niego plecami i przykryłam kołdrą pod samą brodę.
- Luke- odezwałam się cicho- co powiemy rano jak ktoś tu wejdzie?
- Któreś z nas wstanie wcześniej niż któreś z nich tu wejdzie- odszepnął i poczułam jak też podciąga kołdrę.
Wcale nie czułam się dziwnie z faktem, że śpię z chłopakiem pod jedną kołdrą.


Rano się obudziłam z bólem wszystkiego. Przewróciła się na plecy i położyłam rękę na miejscu gdzie powinien być Luke. Odwróciłam głowę i zobaczyłam, że nikogo tam nie było. Podniosłam się na łokciach i zobaczyłam, że pokój był całkiem pusty. Wstałam obolała i poszłam do kuchni gdzie wszyscy głośno gadali. Tak mnie głowa bolała.
- Hej- powiedziałam ochrypniętym głosem. Ledwo widziałam bo nie mam na sobie ani okularów ani soczewek.
- Luke mówił jak wczoraj szalałaś i zrobiłam ci herbatę- powiedziała Katy i podała mi kubek. Kochana. 
- Lau wyglądasz jakbyś była na ogromnym kacu- powiedział Cody. Teraz wyglądał dokładnie jak Luke bo widziałam trochę bardziej rozmazane rzeczy. Tylko głos miał inny dzięki czemu ich nie pomylę.
- Lauruś kochana- usłyszałam głos za sobą- jak się czujesz, podobno wczoraj się wyszalałaś za wszystkie czasy- usiadłam na krześle.
- Wszystkie czas?- zdziwiłam się.
- Może dzisiaj odpocznij w końcu jutro wracamy i czeka nas znowu długa jazda- Rosie położyła mi rękę na ramieniu.
- Dam radę chodzić spokojnie- wzięłam łyka herbaty. Czemu oni mnie traktowali jak jakieś dziecko? Zrobiłam sobie kanapkę, co było strasznie trudne i ją zjadłam.- Jak wam poszło wczoraj- spytałam.
- Chyba dobrze mają zadzwonić- uśmiechnęła się Katy.
- Nooo mówili, że wybiorą 35 osób które dostaną stypendium do colleg'u w Nowym Yorku. A 15 z tych osób będzie mogła tańczyć na scenie z 5H- wytłumaczył Cody.
- Super, mam nadzieję, że uda wam się- powiedziałam uśmiechnięta.
- Ja też- spojrzałam na Katy.
- Tak wszystko się okaże, ale nie oszukujmy się innym poszło lepiej niż wam- powiedziała Rosie. Ona jest po prostu zbyt kochana aż by się chciało ją przytulić. Sznurem. Ale tylko czasami...
- Myślę, że im też poszło dobrze mimo, że mnie tam nie było- Luke wzruszył ramionami.
 Dzisiaj miał być luźny dzień, dziewczyny pochodzą po sklepach, chłopacy zajrzą do aut i trochę popakujemy a wieczorem skoczymy na miasto kupić jedzenie na powrót. Ja nie miałam ani siły ani tym bardziej ochoty na zakupy, albo chodzenie po galeriach. Głowa mi pękała i nogi napuchły. Ugh.
- Dzień dobry dzieciaki- do kuchni weszła jakaś młoda kobieta. Miała trochę rozczochrane włosy. Ogólnie była ubrana normalnie jakby się właśnie szykowała do pracy. Kiedy podeszła do kuchenki Rosie wyszła z pomieszczenia na co Luke się lekko zaśmiał.
- Dzień dobry- powiedziała zdziwiona Katy.
- Jestem Lissy- powiedziała i podała mi rękę. Uścisnęłam ją i się głupio uśmiechnęłam.
- Laura-powiedziałam i zabrałam rękę. Ile ona ma lat, żeby się jeszcze ze mną tak witać?
I stało się niezręcznie, nikt nic praktycznie nie mówił.
Każdy już zjadł i wyszliśmy wszyscy z kuchni. Tak jak wcześniej zaplanowaliśmy tak zrobiliśmy. Dziewczyny wyszły i zostałam sama bo chłopacy poszli na przegląd auta. Założyłam buty i też wyszłam do chłopaków. Nie chciało mi się siedzieć w domu. Zeszłam na parking z tyłu i szukałam ich wzrokiem. Nie stali daleko więc od razu do nich podeszłam.
- I jak auto?- spytałam.
- Spoko da radę jechać jutro tylko benzyny potrzeba- powiedział Cody i zatrzasnął maskę.
- Ledwo chodzisz. Dlaczego wyszłaś?- popatrzyłam na Luke'a.
- Bo nudno było- wzruszyłam ramionami.
- Jak będziemy jechać po jedzenie to jeszcze zahaczymy o jakąś stację- powiedział Cody jak zaczęliśmy iść. Wróciliśmy do mieszkania. Ja usiadłam na sofie z podkulonymi nogami, Luke koło mnie i włączył telewizor, a Cody poszedł się myć bo wczoraj nie miał czasu. Luke co chwile przełączał kanały. Myślałam, że mnie coś zaraz trafi.
- Jeszcze raz przełączysz a cie skrzywdzę- powiedziałam do chłopaka. 
- Nie zrobisz tego- prychnął- a wiesz czemu?- popatrzył na mnie i ściszył głos- bo jestem zbyt przystojny- zaśmiałam się i przewróciłam oczami.
- Aw jak słodko, młoda miłość- usłyszałam głos za plecami i serce mi stanęło.
- Co ty pieprzysz- powiedział Luke do Lissy.
- Mamusia cię nie nauczyła wyrażania przy starszych?- powiedziała i podeszła bliżej.
- A ciebie nie nauczyła, że się nie podsłuchuję?- ok jedno mnie zastanawia, czemu on z nią rozmawia tak na luzie... Przecież to koleżanka taty Rosie- co ty tu jeszcze robisz Roberto nie ma przecież- wyjął mi to z ust... Myśli.
- Myślę, że ty jesteś ostatnią osobą która może to powiedzieć- jej wzrok spadł na mnie.- Nie daj się mu uwieść, nie jedna się dała- puściła nam oczko. Spojrzałam na Luke'a. Kobieta usiadła koło nas na sofie i zaczęła oglądać swoje paznokcie. Czułam się dziwnie z faktem, że "znajoma" Roberto siedzi koło mnie tuż po odbytej (dziwnej) rozmowie z Luke'm.
- Co oglądamy- spytała kładąc ręce na kolanach.
- Chyba pójdę po picie, chcecie też?- spytałam i wstałam.
- Jakiś sok czy coś- powiedział Luke.
- Wody skarbie- odwróciłam się i wyszłam. W kuchni wzięłam kilka głębszych oddechów i nalałam dwie szklanki wody i sok. Wróciłam do pokoju i podałam im szklanki, Usiadłam z powrotem między nimi i wyciągnęłam telefon z kieszeni. Zaczęłam przeglądać tumblr'a bo było trochę niezręcznie dla mnie. Usłyszałam jak Cody zakręca wodę i po kilku minutach wszedł do pokoju z mokrymi włosami i spodniach a w ręku trzymał koszulkę.
- Ty w ciąż tu?- spytał Cody. Ok co jest między nimi wszystkimi?
- Najwyraźniej- powiedziała i wystawiła mu język, ale nie tak dla żartów, bardziej chamsko. A, że jest starsza wyglądało to dziwnie... źle...
- Idę zrobić sobie jakieś kanapki- powiedział chłopak. Rzucił koszulkę na parcie sofy koło mnie i wyszedł.
- A ty tak cicho siedzisz nic nie mówisz- powiedziała kobita. Spojrzałam na nią i zobaczyłam, że mówiła do Luke'a.
- Jak widać nie mam ochoty rozmawiać- powiedział i znowu zaczął przełączać kanały.
- A ty maleńka, jakaś taka nie mrawa jesteś- Lissy zaczęła się bawić moim kosmykiem włosów.
- Daj jej spokój- powiedział Luke i zostawił na jakimś programie muzycznym. Kobiecie zaczął dzwonić telefon i z tego powodu wyszła.
- Nie zwracaj na nią uwagi- powiedział mi Luke.
- O co z nią chodzi?
- Leci na kasę taty Rosie.
- Rosie mama wie?
- Nie, ale Rosie tak jej tato tez nic nie zauważa- powiedział i przysunął się bliżej- tylko nie wspominaj o niej swojej babci- powiedział ciszej. Nie mam pojęcia czemu szeptał.
- Okey- powiedziałam mało pewnie bo nie miałam pojęcia czemu mam akurat jej nic nie mówić. Może, żeby nie wygadała mamie Rosie, ale tak czy siak czemu szeptał? Nie ważne. Do pokoju wszedł Cody jedząc kanapkę i usiadł koło mnie. Rękę położył na oparciu i sam się oparł.
- Co oglądacie?- spytał. i ugryzł kanapkę.
- Nic w sumie- wzruszyłam ramionami.
Do pokoju wróciła blondynka mówiąc, że musi iść bo praca. Nie pożegnaliśmy się z nią, tylko chłopacy powiedzieli "w końcu" pod nosem. Każdy z nich coś ukrywa czy tylko mi się tak wydaje?
Dziewczyny wróciły około 15 z kilkoma torbami. Ustaliliśmy wszyscy, że po coś do jedzenia pojadę ja. Katy i Luke, bo stwierdzili, że ogólnie ja nie wszystko jem (nie nowość) i wolą, żebym sama sobie coś wybrała, Katy wybierze coś dla całej reszty a Luke oczywiście będzie prowadził.
O 17 wyjechaliśmy z parkingu i pojechaliśmy w stronę miasta. Luke zatrzymał się na czerwonym świetle i wyciągnął telefon bo akurat ktoś do niego zadzwonił. Starałam się nie słuchać o czym rozmawiają, ale to nie było najłatwiejsze bo siedziałam koło niego.
- Nie wiem czyj... Dzwoniłaś do Cody'go?... Kur- tu się lekko zawahał- de serio nie wiem- gadali coś jeszcze o tym kiedy zamierzamy wszyscy wrócić i chyba jeszcze gadali o aucie ich mamy.
- Kto to?- spytała Katy jak Luke się rozłączył kiedy zaświeciło się zielone światło.
- Moja matka- powiedział patrząc przed siebie.
- Co chciała?- a to ciekawska dziewczyna.
- Znalazła kondoma w kuchni pod zlewem- chłopak się zaśmiał. Ja też się lekko uśmiechnęłam bo to jest taka sytuacja w której żadne dziecko nie chciałoby się znaleźć.
- Twojego?
- Nie to nie może być ani mój ani Cody'ego.
- To czyj?- spytałam i aż poczułam na sobie ich wzroki kiedy Luke zaparkował auto.
- Ja ani on tego nie robimy, pewnie Beau jeszcze jak tu był zostawił i zwalił na nas- chłopak wyciągnął kluczyk i wyszedł z auta. Rozpięłam pas i zrobiłam to samo. Zatrzasnęłam za sobą drzwi i przyśpieszyłam, żeby dotrzymać im kroku.
- Kto to?- spytałam jak brali koszyk.
- Mój starszy bart- powiedział Luke.
- Czemu go nigdy nie widziałam- spytała ich oboje.
- Bo jest w colleg'u- powiedziała mi Katy.
- Jest dwa lata starszy- dodał Luke- nie musisz wiedzieć i znać wszystkich z naszej wsi.
- Miasteczka- poprawiła go Katy- weźmy jakieś cukierki- powiedziała radosna.
Po 20 minutach wyszliśmy ze sklepu i wróciliśmy do domu. Zaczęliśmy się pakować a bardziej sprzątać, bo żadne z nas tak dokładnie się nie rozpakowywało tylko szczoteczki do zębów które mieliśmy w łazienkach. Potem siedzieliśmy przed telewizorem a o 22 poszłam się umyć i spać bo chciałam mieć trochę siły na jutro.

***
Sorka, że tak długo, ale nie miałam albo siły albo czasu. Od piątku ogólnie jestem chora więc końcówka to już nie wypał według mnie, ale pomyślałam, że nie będę czekać nie wiadomo ile aż wyzdrowieję. I jeżeli są jakieś niedociągnięcia też sorki.
Liczę na wasze komentarze i jeszcze raz przepraszam, że tyle czekaliście.


*TheStellaWish*



6 komentarzy:

  1. Świetny rozdział ! Doczekałam się ;3 Jak ja kocham ten styl pisania! Luk'e i Lau ♥ Ciekawe co jeszcze wymyślisz :) Bardzoo ciekawy rozdział :) Jaki niewypał ? Jest idealnie, tak byc powinno :D Życzę zdrowia, i czekam na w miarę możliwości szybkie next. Kocham <33

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 Myślę, że będzie szybciej niż ten ;)

      Usuń
  2. Rozdział Świetny :) Ten styl pisania , te przemyślenia Lau ehhh...I ten tradycyjny gif na koniec odnoszący się do rozdziału . Luke zarywa do Lau ^^ haha, Die. A gdzie w tym wszystkim Lee? Czyżbym go pominęła, czy głupia jestem ? Pewnie gdzieś tam coś robił,a ja byłam zafascynowana jak Laura wygrała cukierki ..ehh już myślałam że je zje ..ale NIE! Kurde musiała oddac ! Oby się na śmierc nie zagłodziła xD Też jestem chora..(jaka zmiana tematu) katar, kaszel ..mhmm.Ja tu czekam na next i na ich powrót na "skejta" xD ( Nie zalogowałam się na konto google , bo mi się nie chce ,bo jestem leniwa,i spac...)

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest genialne :) Wracają do domciu:D ciekawe co się dalej wydarzy :) Czekam na next :))

    OdpowiedzUsuń