piątek, 30 stycznia 2015

4. Czemu oddałaś pocałunek?

   Minął tydzień od imprezy na plaży. W niedziele był obiad tak jak mówiła mi Katy. Byli tam wszyscy praktycznie oprócz Luke'a. Potem były jeszcze dwie inne ucieczki. Jedna na kolejną imprezę a druga była wczoraj żeby iść na plażę w nocy. Dzisiaj jest czwartek czyli od wczoraj jestem tu równy tydzień.
Byłam w salonie. Ciągle miałam na sobie piżamę bo na dworze padało. Nie zamierzam dzisiaj nigdzie wychodzić, ale niestety babcia jedzie dzisiaj do miasta obok załatwić jakieś sprawy. Z ciocią mają jechać. Jak spytałam czy też mogę jechać, babcia powiedziała tylko, żebym popilnowała domu. No cóż kurwa. Siedziałam na sofie i oglądałam jakąś telenowele. Praktycznie nie było nic co mogłabym obejrzeć w telewizji. Ugh. Gdyby nie padało mogłabym pojechać do skateparku czy coś.
Wyłączyłam telewizor i położyłam się na sofie i zakryłam twarz poduszką. Umieram. Co ja mam dzisiaj robić? Nie chce mi się nic oglądać, nie mogę nigdzie wyjść. No kurwa. Położyłam poduszkę na moje zgięte kolana i zaczęłam myśleć. Miałam prawie zawał jak uświadomiłam sobie, że zostawiłam torebkę w aucie Luke'a. Napisać do niego, czy poczekać do jutra jak się spotkamy? Ostatecznie wzięłam telefon i do niego napisałam.
Ja: "Hej". Tradycyjnie ale jak inaczej mam zacząć?
Luke: "Siemka, co tam?"
J: " Spoko. Mam pytanie jesteś może w domu? Wydaje mi się, że zostawiłam u ciebie w aucie moją torebkę"
L: "Taką różową?". Usłyszałam jak na dworze mocno zawiał wiatr.
J: "Tak *emoji która się uśmiecha*"
L: "Możesz po nią przyjść jak chcesz *emoji która mruga*"
J: "Zaraz będę"
Poszłam do pokoju i założyłam jakieś jeansy. Miałam na sobie jeszcze czarną bluzę. Na dole założyłam moje vansy. Otworzyłam drzwi i jeszcze raz pomyślałam o założeniu jakiegoś płaszcza, ale w końcu zrezygnowałam bo przecież jego dom jest kilka metrów ode mnie. Szybko wybiegłam z domu, wcześniej zamykając drzwi na klucz. Stanęłam przed domem bliźniaków i zadzwoniłam dzwonkiem. Lekko potarłam ramiona dłońmi bo było zimno. Na całe szczęście przy drzwiach mieli daszek dzięki czemu nie padało na mnie. Chwile potem drzwi się otworzyły i Luke zaprosił mnie do środka. Dzisiaj miał znowu blond "pasemko" z przodu. Weszła do salonu i zobaczyłam jak Rosie siedzi na Cody'm i się całują. Jak Luke ma tak codziennie to mu współczuję.


- Hej- oderwali się od siebie i na mnie spojrzeli.
- Cześć- Rosie się ucieszyła na mój widok i podniosła z chłopaka.
- Hej mała- Cody przetarł rękawem usta od szminki.
- Hej duży- wystawiłam mu język i przytuliłam się z Rosie.
- A żebyś wiedziała- chłopak puścił mi oczko na co Rosie się zaśmiała. Zgaduję czemu się uśmiechnęła...
- Nie taki duży bez przesady- usłyszałam za sobą głos Luke'a.
- Czy naprawdę będziecie się sprzeczać o to?- Rosie wróciła na nogi Code'go.
- Nie. To twoja torebka?- odwróciłam się w stronę Luke'a. Spojrzałam na moją różową torebkę.
- Tak, dziękuję- podał mi torebkę i zrobiło się trochę niezręcznie.
- Lau zostajesz? Mieliśmy właśnie oglądać film- Cody zapytał zza Rosie.
- Myślę, że- popatrzyłam lekko na Luke'a- tak zostanę- na jego miejscu też bym nie chciała siedzieć w jednym domu z taką dwójką.
Usiadłam na fotelu koło sofy na której siedzieli Rosie z Cody'im. Po chwili Luke usiadł na drugiej sofie i podał mi puszkę fosters lager'a. Wzięłam ją do ręki i otworzyłam. Odstawiłam na stół i oparłam się o oparcie fotela.
- Co chcecie włączyć- zapytałam.
- Chłopacy chcą Spider Man'a a ja chcę coś jak Pamiętnik, albo Titanic- Rosie wstała i pokazała mi płyty- wybierz którą z tych byś chciała obejrzeć?
- Ale zawsze oglądamy to co ty chcesz- jęknął Luke- pieprzyć takie oglądanie, obejrzymy coś innego tym razem.
- Dobra, ale nie tego pająko-człowieka- Rosie lekko wykrzywiła twarz jak to mówiła.
- No to co?- zapytał Cody.
- Może jakiś horror?- wszyscy na mnie spojrzeli.
- Ja się boję horrorów- spojrzałam na Rosie kiedy to mówiła. No oczywiście, że się ich boisz.
- Przytulisz się do mnie w strasznych momentach- powiedział Cody i puścił oczko blondynce.
- Jaki proponujesz?- zapytał Luke.
- Nie wiem... Możemy wybrać wspólnie- wzruszyłam ramionami. Luke wstał z kanapy i podszedł do szafki z filmami. Wyciągnął kilka i podszedł z nimi do mnie a ja się podniosłam i stanęłam koło niego. Kiedy Luke był koło mnie i pokazał mi płyty poczułam się dziwnie. Chłopak górował nade mną o głowę, Czułam jego zapach tylko tym razem zamiast papierosa czułam piwo. Piwo i woda kolońska... Z pięciu płyt wybraliśmy jedną. Nie oglądałam wcześniej tego filmu więc wybór nie był dość trudny. Usiadłam na sofie koło Rosie i Cody'go bo jak powiedziała dziewczyna" my zawsze oglądamy filmy na tej kanapie". Kiedy chłopak włożył płytę do odtwarzacza poszedł po coś do jedzenia. wrócił z miską pełną popcornu i postawił ją przed nami na stoliku po czym włączył film i zgasił światło. Usiadł koło mnie na kanapie i podał mi koc. Wszyscy się nim przykryliśmy żeby nie było nam zimno. Jeszcze na początku filmu skuliłam nogi tak, że miałam kolana przy brodzie. W razie czego przytulę się do kolan... Połowa filmu jeszcze nie minęła a oni zjedli już całą miskę popcornu. Ja go nie jadłam bo to oznaczało kalorię. A nie chcę przytyć jeszcze bardziej. W pewnym momencie filmu poczułam jak ręka Luke'a znajduję się koło mojego uda. Nawet mnie nie dotykał a ja czułam ciepło jego ręki. Po dwóch godzinach film się skończył. Było koło 17 i w ciąż na dworze było strasznie ponuro. Rosie i Cody powiedzieli, że idą na górę. To było trochę oczywiste bo pod koniec filmu Rosie zaczęłam lekko chichotać. Kiedy wyszli Luke wyciągną płytę z odtwarzacza i schował do pudełka.
- Nie bałaś się jakoś szczególnie- powiedział do mnie kiedy odkładał pudełko z powrotem.
- Bo wiem, że to fikcja- ciągle siedziałam skulna i przykryta kocem.
- Jest ci zimno?
- Co? Um tak troszeczkę...- przyznałam i usiadłam po turecku nie zabierając koca z nóg.
- Przynieść ci jakąś bluzę?- spojrzałam na moją bluzę dając mu do zrozumienia, że już jedną mam- albo zrobię coś ciepłego do picia?
- Nie, nie musisz nic robić, jest dobrze- oprócz tego, że jest troszeczkę zimno. Chłopak usiadł koło mnie i oparł się o sofę. Spojrzałam na niego do tyłu i popatrzyłam na jego twarz. Luke patrzył na mnie i lekko przygryzł dolną wargę. Lekko się podniósł tak, że teraz nasze twarze były idealnie na przeciwko siebie. Patrzyłam cały czas idealnie na jego oczy, kiedy chłopak swoimi mierzył moje usta które były lekko rozchylone.
- Chciałbym cię teraz pocałować- kiedy to powiedział moje serce zabiło szybciej. Poczułam jak wydycha swoje ciepłe powietrze w moje usta i przeszedł mnie dreszcz.
Poczułam jego usta na moich. Przeszły mnie ciarki w z dłuż karku, może dlatego, że jego kolczyk był zimny, ale przyjemny. Lekko opadłam na poduszki a chłopak pochylił się w moją stronę. Poczułam jego rękę na moim udzie która zaczęła lekko przesuwać się w górę i w dół. Drugą rękę trzymał na podparciu kanapy, żeby nie stracić równowagi. Złapałam chłopaka za szyję i przysunęłam bliżej do mojej twarzy. Chłopak lekko musnął moją dolną wargę językiem, uchyliłam lekko usta. Jego język dotknął mojego. Luke smakował jak popcorn i piwo. Pogłębialiśmy pocałunki coraz bardziej. Jedną z moich rąk wplątałam w lekkie loki chłopaka. Jego kolczyk było niesamowicie czuć przy moich ustach. Luke lekko opuścił moje spodnie i położył swoją rękę na moim biodrze. Zabrał usta i zaczął całować mnie od policzka w dłuż szyj. Kiedy jego usta znalazły się na mojej szyi chłopak zaczął ją lekko całować, a po chwili delikatnie ssać i przygryzać.
Czy on mnie naznacza?
Przechyliłam lekko głowę bo to było dobre uczucie.  Chłopak podniósł głowę i wrócił do moich ust. Przeniósł swoją rękę na moje plecy.
- Niesamowicie całujesz- powiedział mi w usta. Złapałam za jego kark i przysunęłam bliżej. Znowu poczułam jego kolczyk na moich wargach. To uczucie którego nie da się opisać. Jest niesamowite.
Usłyszeliśmy jak Rosie się śmieje. Spojrzeliśmy na siebie i szybko odsunęliśmy. Poprawiłam moją szminkę i włosy to samo zrobił chłopak. Znaczy starł moją szminkę i ułożył szybko włosy. Chwyciłam telefon i sprawdziłam która godzina akurat jak dziewczyna weszła do pokoju.
- Co robicie? Przyszłam tylko po telefon- dziewczyna się uśmiechnęła. Podeszła do szafki na której leżał telefon i sprawdziła czy nie dostała jakiegoś sms'a czy coś. Nie widziała co się stało.
- Myślę, że już będę się zbierać- wstałam z sofy i lekko się zachwiałam. Moje serce w ciąż waliło jak opętane.
- Już? Czemu?- Rosie odłożyła telefon.
- Babcia zaraz wraca, a miałam pilnować domu.
- No cóż- dziewczyna się ze mną pożegnała i wróciła na górę.
- Odprowadzę cię- Luke wstał z miejsca i poszliśmy w stronę drzwi. Na całe szczęście już przestało padać. Kiedy przeszłam przez drzwi i stanęłam na dworze odwróciłam się do Luke'a.
- Było miło, dzięki za torebkę- powiedziałam i spojrzałam na jego usta. Chcę je znowu. Chłopak lekko się pochylił w moją stronę.
- Mam nadzieję, że to się szybko powtórzy- moje serce zaraz wybuchnie. Czy on powiedział to o czym ja myślałam? Chyba nie może już szybciej bić.
- Pa- powiedziałam i wróciłam ledwo przytomna do domu. Poszłam do pokoju żeby zostawić tam torebkę i zmienić jeansy na szorty. Kiedy chciałam już wychodzić z pokoju spojrzałam na siebie w lustrze. Podeszłam bliżej i położyłam palce na ustach. W ciąż czułam jego ciepłe usta na moich. To nie było jak wszyscy zawsze opisują. Nie czułam tych motylków, ale bardziej jego ciepło. Może ich nie czułam bo nie jestem w nim zakochana... Z ciekawości podeszłam do okna. Może wrócił do pokoju. Nie było nikogo w jego pokoju. Pewnie siedzi ciągle w salonie. Ciekawe co myślał o tym wszystkim. Pewnie, że udało mu się mnie pocałować. Może się z kimś założył... Albo naprawdę chciał mnie po prostu pocałować. Zbyt dużo myślę. Dla niego to pewnie nic takie to czemu ja mam o tym tak nadmiernie myśleć? To nie był mój pierwszy pocałunek, a czuję się jakbym pierwszy raz w życiu to robiła. Kurwa.

Następnego dnia umówiłam się z Katy do skate parku. Myślałam czy powiedzieć jej o tym co było wczoraj czy może zostawić dla siebie...Nas... Umówiłyśmy się na 12 więc jak wstałam od razu ubrałam ciuchy, umyłam zęby i zrobiłam makijaż. Dzisiaj tylko użyłam tuszu. W lustrze zobaczyłam siną plamę na szyi. Zakryłam włosami i mam nadzieję, że nikt nie zwróci na to większej uwagi. Zeszłam na dół gdzie babcia coś gotowała, a ciocia siedziała przy stole i wypełniała jakieś papiery.
- Dzień dobry- przywitałam się i wyciągnęłam z szafki płatki zbożowe, a z lodówki mleko. Postawiłam na stole i wyciągnęłam miskę oraz łyżkę.
- No dawaj Lau jesteś tu już ponad tydzień, w skali od 1 do 10 jak zajebiście tu jest?- ciocia popatrzyła jak siadam i położyłam długopis na stół.
- Myślę, że 8 i pół- przyznałam i zalałam płatki mlekiem.
- I jak idziesz gdzieś dzisiaj- babcia się do nas odwróciła i spojrzała na mnie.
- Umówiłam się z Katy- kilka dni temu powiedziałam babci, że Rosie mnie z nią zapoznała. To było kłamstwo pół na pół. Z jednej strony poznałam Katy dzięki Rosie, ale całą resztę zmyśliłam.
- Oh to zjedź może coś więcej- babcia spojrzała na moją miskę.
- Daj spokój mama, dziewczyna dba o figurę. O taką jak ona ma nie jedna by się zabiła- ciocia spojrzała na mnie od góry do dołu. Nie wiem o co jej chodził przecież miałam okropną figurę. Ale miło mi się zrobiło.
- Tak właściwie to zaraz muszę wychodzić- powiedziałam kończąc śniadanie.
- Kiedy wrócisz- babcia spyta nie odwracając się już w moją stronę.
- Do wieczora powinnam być- szczerze to sama nie wiem ile tam będziemy. Możemy być godzinę, a możemy też być cztery. Odłożyłam naczynie do kranu, a mleko i płatki schowałam z powrotem na swoje miejsce.
Poszłam na górę, żeby wziąć swój telefon i zobaczyć czy na pewno wyglądam dobrze. Jeszcze na chwilkę podeszłam do okna, żeby zobaczyć jak Luke wychodzi z pokoju. Ja też wyszłam i na dole założyłam moje vansy. Pożegnałam się z ciocią i babcią i wyszłam. Wzięłam moją deskorolkę i pojechałam na niej w stronę domu Katy.


Po drodze zatrzymałyśmy się jeszcze przed sklepem po Katy chciała wziąć coś do picia. Stałam i czekałam na nią przed sklepem pilnując nasze deski. Mój telefon za wibrował. Odebrałam. 
Van: Heeeeeej.
Ja: Hejo.
V: I jak? Dawno nie dzwoniłam.
J: Tak jakieś dwa dni. Spoko właśnie jedziemy z Katy do skateparku.
V: Fajnie. Ja się nudzę, zaraz idę do pracy.
J: Ha. Powodzenia.
Zobaczyłam, że Katy już wyszła ze sklepu i stanęła koło mnie podając jedną butelkę wody o którą poprosiłam. 
V: Nie bądź chamska dla siostry
Zaśmiałam się jak to powiedziała.
J: Nie jestem. Haha. Ok Vanka kończę. Jadę do skatejta pa.
V: Papapa.
Schowałam telefon do kieszeni i weszłam na deskę. Kiedy dojechałyśmy do parku pierwsze co zrobiłam to rzuciłam moją bluzę i butelkę wody w jakiś kąt przy jednej rampie. Zaczęłyśmy jeździć. Po jakiś 20 minutach Katy komuś pomachała i odjechała trochę dalej. Ja się zatrzymałam i napiłam wody. Wyciągnęłam jeszcze telefon, żeby zobaczyć czy nikt mi nic nie napisał. Pusto. Schowałam telefon i podniosłam głowę. Zobaczyłam jak Katy mi macha rękę. Chce, żebym do niej podjechała. Rzuciłam butelkę z wodą i weszłam na deskę. Odepchnęłam się jedną nogą i podjechałam do niej. Już z daleka widziałam z kim gada. Luke i Luke... Podjechałam do nich i się przywitaliśmy.
- Nie wiedziałem, że umiesz jeździć- powiedział Lee.
- A ja, że ty- uśmiechnęłam się do niego. Spojrzałam na Luke'a który ciągle mnie obserwował.
Może myślał o wczoraj... 
Ja ciągle myślę.
Jeździliśmy jeszcze jakieś pół godziny aż się całkiem zmęczyłam i usiadłam na ławce. Patrzyłam jak Wszyscy jeżdżą i robią jakieś triki. Usłyszałam jak ktoś się za mną zatrzymuje i siada koło mnie. Kiedy spojrzałam na tą osobę i zobaczyłam, że to Luke moje serce przyśpieszyło. Chłopak zaczął wiązać but i kiedy się wyprostował rozejrzał się w około.
- Fajne jeździsz- powiedział patrząc mi na twarz. Wstał i odjechał do jakieś grupki chłopaków. Debil. Wczoraj mnie całuje, a dzisiaj udaje, że nic się nie stało? Nie, żeby mi zaraz zależało na tym, ale no ugh. Nie chcę być jego pieprzoną dziewczyną czy coś, ale może mi chociaż powiedzieć dlaczego to zrobił. Wstałam i zaczęłam znowu jeździć. Kiedy zobaczyłam, że Katy i Lee schodzą na bok podjechałam do nich. Zobaczyłam, że wyciągają papierosy i zapalniczkę. Spytali czy chcę, ale odmówiłam.
- No więc gadałam rano z Rosie i powiedziała, że planuje jechać do taty na tydzień- powiedziała Katy.
- To oni nie mieszkają razem?- zdziwiłam się. Babcia mówiła, że chcą ją wychować dobrze więc myślałam, że jej rodzice są razem.
- Nie. Znaczy jej rodzice są razem i tak dalej, ale jej tato pracuje w Melbourne. Rosie czasami do niego jeździ, a czasami on przyjeżdża do nich. No nie ważne i jak mi to powiedziała to spytała czy chcę jechać tam z nią.
- Ty z nią?- prychnął Lee i zaciągnął się papierosem.
- No wiem. Wow. I pomyślałam, że jak pojedzie z nami ktoś jeszcze to się zgodzę i myślałam o tobie Lau.
- Dlaczego o mnie?- to było miłe, ale w ciąż.
- Bo pewnie tam nie byłaś i mogłabyś pozwiedzać. A podobno ma być tam czyjś koncert tylko nie jestem pewna czy dokładnie wtedy kiedy Rosie jedzie. I cię lubię, więc może być fajne.
- Jak tak to ja też chcę jechać- powiedział Lee.
- Możemy pojechać w trójkę- Katy wzruszyła ramionami- to co Lau chcesz jechać ze mną?
- Um, musiałabym się zastanowić i spytać babcie, ale myślę, że bym chciała- uśmiechnęłam się do niej. Kiedy Katy skończyła palić pojechała dalej jeździć a ja dotrzymywałam towarzystwa blondynowi. Zobaczyłą jak Luke podjeżdża niedaleko nas i wiąże buta. Znowu. Kup sobie lepsze sznurówki, albo naucz się lepiej wiązać. Kuźwa.
- Robiłaś kiedyś shoutgan'a?- spojrzałam na blondyna i kontem oka zobaczyłam jak Luke na nas spojrzał.
- Nie- skłamałam. Wiedziałam, że Luke się ciągle na nas patrzy.
- Rozchyl lekko usta- kiedy chłopak się zaciągnął i lekko puścił mi dym do ust. a Luke odjechał na desce. Lekko zakaszlałam i wypuściłam dym.
- Pięknie- uśmiechnął się do mnie. Kiedy się rozejrzałam zobaczyłam, że dużo osób się na nas patrzyło i poczułam się niekomfortowo. Uśmiechnęłam się lekko do chłopaka i kiedy zgniótł butem papierosa wróciliśmy do jazdy.Po kilku minutach Katy spytała czy idziemy z chłopakami coś zjeść. Wzruszyłam ramionami. Chwyciłam moją deskę i poszłam z nimi.
- Więc jak ci się podoba w naszym mieście- zapytał mnie Lee kiedy szedł koło mnie.
- Jest super.
- To zasługa tego, że poznałaś takich fajnych ludzi- zaśmiałam się na to.
- Myślałam, że będzie gorzej- fakt gdybym ich nie poznała to bym się strasznie nudziła a domu u babci.
Doszliśmy do jakiejś kanapkowi i kiedy do niej weszliśmy zamówiliśmy jakieś kanapki i coś do picia i usiedliśmy przy stoliku.
Luke siedział na telefonie, Katy zdrapywała lakier z paznokci, a ja rozmawiałam z Lee.
- Twoje przezwisko jest ciekawe- powiedziałam- kto wpadł na pomysł, żeby mówić do ciebie akurat Lee?
- Zabawna historia- chłopak się poprawił na krześle- jak byliśmy mali i zawsze przychodziłem do bliźniaków, Luke nie potrafił wymówić mojego imienia, swoje potrafił, ale chuj wie czemu moje, takie samo, nie potrafił. I z Cody'm mówili na mnie Lee i zawsze myśleli, że się tak nazywam, do puki nie urośliśmy i zrozumieli jak głupi byli- zaśmiałam się jak to opowiadał i wzięłam łyk wody.
Akurat jak chłopak skończył mówić przynieśli nam nasze zmówienie i zaczęliśmy jeść.
- Kocham te kanapki- powiedział Luke- musiał je stworzyć bóg- wziął gryz kanapki i lekko przymrużył oczy.
- Zawsze to mówisz- Katy się zaśmiała- ale to prawda, są najlepsze.
Wzięłam gryza mojej i serio jest strasznie dobra. Lekko odgarnęłam włosy, żeby mi nie leciały do kanapki i jak na zawołanie wszyscy na mnie popatrzyli. Lee zaklaskał, a Katy zaczęła kaszleć.
- Kto ci to zrobił?- powiedziała dziewczyna pokazując na moją szyję, zapomniałam o tym. Kurwa. Szybko spojrzałam na Luke'a który udaje jakby wszystko było spoko.
- Co? To? Ah to nic- machnęłam ręką. Próbowałam być wyluzowana chociaż nie miałam pojęcia co wymyślić. Pomocy.
- Serio kto ci to zrobił- spojrzałam na Lee.
- Czy to ważne?- wzruszyłam ramionami. Niech oni odpuszczą... Proszę.
- Skończyła mi się cola, chce ktoś?- spytał Luke i wstał.
- Tak poczekaj idę kupić sobie wodę- podniosłam się w krzesła i wzięłam trochę kasy.
- Ale masz jeszcze całą wodę- Katy pokazała na moją prawie całą szklankę wody.
- To chcecie coś czy nie?- Luke zignorował komentarz Katy. Wyglądał jakby w ogóle nie słyszał o czym rozmawiamy. I dziękuję mu za to, że próbował odwrócić ich uwagę.
- Nie dzięki będę dopijać wodę po Laurze- Katy na mnie spojrzała i przysunęła moją szklankę wody bliżej siebie. Odeszłam z chłopakiem od stolika i stanęliśmy przy ladzie.
- Jedną cole i wodę- powiedział Luke i podał banknot sprzedawcy. Kiedy dostaliśmy picia wróciliśmy z nimi do stoliku. Podałam chłopakowi pieniądze za wodę na co on się zaśmiał i nie wziął kasy.
- Nie przesadzaj, gdybym potrzebował kasy to bym ci nie kupował wody- napił się swojej coli i wrócił do jedzenia kanapki.
- W takim razie dzięki- powiedziałam i też się napiłam.
Kiedy skończyliśmy już jeść, a bardziej oni, bo ja zjadłam tylko połowę, posiedzieliśmy jeszcze jakieś 10 min i rozmawialiśmy. Na całe szczęście już nie wracaliśmy do wcześniejszego tematu. Wyszliśmy z lokalu i wróciliśmy na naszą ulicę. Właśnie śmiałam się z żartu Lee kiedy Katy powiedziała, że idzie do domu bo umówiła się jeszcze z Brad'em na wieczór. Dziewczyna od nas odeszła i zostałam sama z chłopakami. Luke powiedział, że też się umówił z chłopakami na piłkę, pożegnaliśmy się i poszliśmy z Lee w stronę mojego domu.
- Może przyjdziesz do mnie?- zapytał mnie chłopak.
- Um- spojrzałam na wyświetlacz telefonu, była prawie 14- jasne, czemu nie- wzruszyłam ramionami i poszliśmy w z dłuż ulicy do domu chłopaka. Rozmawialiśmy po drodze trochę o sobie, a kiedy mijaliśmy budkę gdzie zatrzymuje się autobus przestałam słuchać co mówi chłopak. Skupiłam się tylko na niej.
- Laura- spojrzałam na chłopaka.
- Tak?- uśmiechnęłam się do chłopaka.
- Słuchasz? Wyglądasz jakbyś się zamyśliła- chłopak wzruszył ramionami jak to mówił i spojrzał przed siebie.
- Nie ja tylko... nie ważne- machnęłam ręką i słuchałam dalej jak chłopak opowiada o swoim ulubionym zespole.
Siedziałam u niego w salonie i patrzyłam jak bardzo jest tu inaczej kiedy nie ma tłumu ludzi, jest jasno i czystko. Chłopak wrócił z szklankami wody i postawił je na stoliku przed mną, a sam usiadł koło mnie. Spojrzałam na niego i zobaczyłam  jak jego twarz przybliża się do mojej. Co się dzieje? Poczułam jego usta na moich i jego kolczyk dotknął moich ust. Nie odsunęłam się, nie odepchnęłam go, po prostu siedziałam i nic nie zrobiłam. Lee się ode mnie odsunął i spojrzał zdziwiony.
- Coś nie tak?- spytał i się wyprostował.
- Nie- powiedziałam. Na co chłopak znowu się do mnie przybliżył. Tym razem oddałam pocałunek, ale kiedy poczułam jak chłopak przejechał swoim językiem po mojej dolej wardze lekko się odsunęłam.
- Czyli jednak coś.
- Nie. Po prostu nie mam ochoty na całowanie- uśmiechnęłam się. Na całowanie? Serio? Nic lepszego po prostu nie mogłam wymyślić.
- Nic na siłę- powiedział i się napił- w ogóle pierwsza dziewczyna mi to mówi wiesz?
- Zawsze jest ten pierwszy raz- wzruszyłam ramionami. Pewnie inne mają lepsze wymówki, albo po prostu chcą się z nim całować.
 Zostałam u chłopaka jeszcze godzinę, przez ten czas graliśmy na konsoli. Kiedy wróciłam do domu była 15:30. Babcia siedziała na tarasie i paliła. Poszłam do niej, usiadłam na krześle obok i się przywitałam.
- I jak było?- spytała kiedy zgniotła papierosa w popielniczce.
- Fajne, jest coś w czym mogę pomóc?- Kiedy o to pytałam Przymrużyłam lekko jedno oko bo słońce trochę raziło.
- Nie słonko, jak będę czegoś potrzebować to cię zawołam- babcia posła mi uśmiech a ja wróciłam do domu. Poszłam do pokoju i otworzyłam okno. Weszłam na tumblr'a na laptopie i przeglądałam nowe posty.
Około 19 pomogłam babci w kolacji z której nic w sumie nie zjadłam bo nie byłam głodna. Powiedziałam jej, że najadłam się jak byłam z Katy coś jeść. Po kolacji pozmywałam i oglądałyśmy razem telewizję. Bardziej babcia, bo ja przeglądałam jakieś czasopismo. Około 21 wróciłam do pokoju. Zamknęłam okno bo było lekko chłodnawo w pokoju i zaczęłam szukać mojej bluzy. Zapomniałam ją wziąć z skateparku. Muszę po nią iść bo jutro pewnie już jej nie znajdę jak przyjedzie pełno ludzi. Wypuściłam głośno powietrze i schowałam telefon do kieszeni spodni. Zobaczyłam, że babcia jest już u siebie w pokoju i pewnie śpi, albo coś ogląda. Zeszłam na dół i otworzyłam powoli drzwi od tarasu. Mniej hałasowały plus jest większa szansa, że ich nie zamknie niż drzwi wejściowe. Kiedy byłam już na ulicy modliłam się tylko o to, żeby nikt mnie nie napadł.
 Doszłam do skateparku gdzie było ciemno i trochę strasznie. Wyciągnęłam telefon, żeby poświecić latarką i znaleźć tą zasraną bluzę. Kiedy usłyszałam, że ktoś też tu jest wstrzymałam oddech. Usłyszałam jak ten ktoś podchodzi w moją stronę, a ja bałam się poświecić na niego latarką. Bałam się zrobić cokolwiek.
- Co ty tu robisz? O tej porze?- usłyszałam głos Luke'a i poświeciłam na jego twarz latarką- zabierz to z mojej twarzy- zasłonił się dłonią.
- Sorry- skierowałam telefon w ziemię- przyszłam po bluzę, a ty co tu robisz?
- Zapomniałem moich słuchawek- chłopak pokazał mi dłoń w której najprawdopodobniej trzymał słuchawki. Było ciemno więc nic praktycznie nie widziałam- znalazłaś ją?
- Nie, jeszcze szukam- poświeciłam na miejsce gdzie ją zostawiłam- jest- powiedziałam i podniosłam ją. Wzięłam też wodę którą tu zostawiłam. Kiedy wychodziliśmy odwróciłam się do chłopaka i chciałam podziękować za to, że nie musiałam mówić nic o tej jego malince. Ale chłopak pchnął mnie na ścianę i wbił w moje usta. Upuściłam moją bluzę i wodę. Poczułam jak obejmuje mnie w pasie i kiedy oddałam jego pocałunek mogłam poczuć jak się uśmiecha. Moje ręce dałam na jego szyję. Luke przysuną mnie bliżej i poczułam jego język który ocierał się o mój. Kiedy lekko się ode mnie odsunął  przygryzłam moją dolą wargę. Otworzyłam oczy i spojrzałam na chłopaka.
- Czemu to zrobiłeś?- nie kontrolowałam tego pytania, po prostu je powiedziałam.
- Czemu oddałaś pocałunek?- miał rację. Nie potrafiłam na to odpowiedzieć. Po prostu schyliłam się po bluzę i wodę.
- Pokazać ci coś?- spytał chłopak zapominając o pytaniu. Wzruszyłam ramionami i poszłam za nim. Luke położył się na jednej rampie a ja zrobiłam to samo- z tond najlepiej widać księżyc- spojrzałam w górę i zobaczyłam księżyc, lekko poraziły mnie jego promienie. Przymrużyłam oczy i poczułam jak grzbiet ręki Luke'a lekko dotyka grzbietu mojej.
- Wygląda pięknie- powiedziałam i poczułam jak chłopak na mnie patrzy. Po chwili leżenia spojrzałam na twarz Luke'a która była już odwrócona w stronę góry.  Poczułam to dziwne uczucie w brzuchu i przeszły mnie ciarki.
Po kilku minutach podnieśliśmy się i szliśmy już w stronę naszych domów.
- Dlaczego mnie w ogóle naznaczyłeś? Przecież tak robią tylko pary- powiedziałam i kopnęłam jakiś kamyk który leżał na ziemi.
- Dlaczego mi na to pozwoliłaś, na takie coś pozwala dziewczyna swojemu chłopakowi- znowu to robi, przerzuca całą winę na mnie. Przynajmniej ja się tak czuję.- Dlaczego skłamałaś Luke'owi? O tym papierosie?
- Dlaczego nic nie zrobiłeś jak mnie wypytywali o malinkę?
- Zrobiłem- głośno wypuściłam powietrze.
- Bo nie musi znać o mnie całej prawdy- wzruszyłam ramionami odpowiadając na jego poprzednie pytanie.
- Mnie też o czymś okłamałaś?- spytał i spojrzał na mnie.
- Może- powiedziałam wracając do dnia na plaży jak spytał o papierosa. Powiedziałam, że innym razem, chociaż nie palę. Można to zaliczyć do kłamstwa? Prawda?
Chłopak się zatrzymał, a kiedy ja to zrobiła i na niego spojrzałam podszedł lekko do mnie i przybliżył swoją twarz do mojej.
- Nie rób tego- powiedział mi w usta i kiedy już myślałam, że znowu mnie pocałuje zaczął iść.- Idę jeszcze do sklepu idziesz ze mną?- spytał kiedy odwrócił się do mnie do tyłu.
- Nie wrócę już do domu. Jestem zmęczona- uśmiechnęłam się do chłopaka. Pożegnaliśmy się i każdy poszedł w inną stronę.
Kiedy doszłam do domu pierwsze co zrobiłam to się umyłam i weszłam do łóżka. Położyłam się i zamknęłam oczy. Ostatnia myśl która przeszła mi przez myśl to to, że te wakacje może będą zupełnie inne niż mi się wydaje.

***

Mam nadzieję, że się podoba :)


TheStellaWish

5 komentarzy:

  1. Świetny rozdział < 3 taki inny , dopiero odkryłam twojego bloga, poproszę o next ! :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny! Lau + Luke ♥ Ja tu sobie czytam i chcę następny rozdział a niema. Cholera. No nic, ehhhh..Podoba mi się styl pisania :3 Kiedy NEXT ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jutro, albo w piątek powinien być :D

      Usuń