sobota, 10 stycznia 2015

1. Ah, właśnie jest impreza.

   Siedziałam u siebie w pokoju i słuchałam muzyki przy okazji przeglądając tumblr'a. Kiedy drzwi się otworzyły podniosłam się do siedzącej pozycji i spojrzałam na siostrę która miała w ręce dwa kubki.
-Kakao nie poprawi mi humoru- powiedziałam kiedy podała mi jeden z kubków.
-No i? Ale zawsze można się go napić- usiadła na łóżku i wykrzywiła twarz.
-Rozmawiałaś z mamą?- odłożyłam szklankę na szafkę nocną i spojrzałam na siostrę.
-Tak masz z nią wszystko ustalić- Van napiła się z kubka.
- Dobra idę do niej- wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju przymykając drzwi. Zeszłam ze schodów i weszłam do salonu gdzie siedziała moja mama. Podeszłam do stołu gdzie postawiony był laptop. Moja mama coś na nim szukała. Stanęłam przed nią.
- Parzę na bilety na samolot- spojrzała na mnie z nad laptopa.
- Fajnie- powiedziałam niewzruszona. Podeszłam do niej i usiadłam na krześle koło niej.
- Ponieważ potem czeka cię naprawdę trudny rok w końcu zaczynasz pierwszy rok w collegu.- powiedziała stukając w klawiaturę.
- Ale w czym mi to może? Ja na prawdę nie chcę tam jechać. Co ja mam tam robić przez trzy miesiące?- wiem, że po prostu chce się mnie pozbyć z domu, ale nie powie mi tego w twarz. Pf.
- Odpoczniesz, zrelaksujesz się, może trochę schudniesz- moja mama spojrzała na mnie od dołu do góry. Udław się. Ups.
- Egh- wypuściłam głośno powietrze- Nie będę tam miała żadnych znajomych, i czy tam w ogóle jest wifi?- przecież wiem, że i tak cokolwiek zrobię i powiem i tak mnie tam wyśle.
- Chyba jest- moja mama wróciła do szukania w laptopie.- Oh są jakieś na jutro o 9 tata cię zawiezie- moja mama się uśmiechnęła, a ja oparłam się o krzesło krzyżując ramiona.
Westchnęłam głośno jak zobaczyłam jak moja mama naciska okienko "przejdź do płacenia". Zgodziłam się na to tylko dlatego, że będę miała spokój od niej przez całe wakacje. Kiedy kupiła bilety poszła szukać mojego paszportu, a ja wstałam z krzesła i wróciłam do pokoju. Weszłam na górę i pchnęłam moje drzwi. Vanessa w ciąż siedziała w moim pokoju stukając coś w telefonie i uśmiechając się przy tym. Podeszłam i rzuciłam się na nie głośno wzdychając.
- I?- siostra popatrzyła na mnie z nad telefonu.
- Jak to jest, że w tym roku kończę 19 lat i wciąż moja mama decyduję gdzie i kiedy pojadę?- zakryłam twarz rękami i zamknęłam oczy.
- Nie przesadzaj sama bym wolała to na twoim miejscu niż siedzenie tu całe wakacje- usłyszałam jak Van kładzie się koło mnie.
- Muszę się spakować- powiedziałam i wstałam. Wyciągnęłam z pod łóżka walizkę i podeszłam z nią do szafy. Zaczęłam przeglądać moje ciuchy.
- Wiem, że ty byś wolała, ale ja się tam bd nudzić tak jak tu- popatrzyłam na siostrę wrzucając jaką koszulkę do walizki.
- Podobno do babci przychodzi jakaś sąsiadka, żeby jej pomagać- Van zmarszczyła brwi- podobno w twoim wieku.
- A co z ciocią?- siostra mojej mamy która wprowadziła się do babci. Dlatego, że z tamtą ma bliżej do pracy.
- Ciocia pracuje w dzień i poprosiły jakąś dziewczynę w czas wakacji, żeby jej pomagała kiedy cioci nie ma.
- No tak- odwróciłam się, żeby dalej szukać odpowiednich ciuchów do spakowania. Kiedy już nie miałam więcej wolnego miejsca w walizce poszłam do łazienki się załatwić. Zaczęłam myć ręce i spojrzałam w lustro. Czy serio przytyłam znowu? Zaczęłam patrzeć na swój brzuch. Bałam się, że znowu wrócą moje zaburzenia odżywiania. A od miesiąca było już spokojnie. No prawie bo w ciąż jem mało, ale jest lepiej.
Wyszłam z łazienki i zobaczyłam, że moja siostra wyszła. Pewnie poszła na dół. Spojrzałam na zegarek na ścianie, jest 19, no tak kolacja. Pewnie mama wołała na kolacje, ale nie słyszałam. Będę udawała, że nie jestem tego świadoma i nie zejdę. Wzięłam mój telefon i napiłam się kakała. Weszłam na instagrama i zaczęłam oglądać zdjęcia znajomych.
Godzinę później zeszłam na dół, żeby ustalić z tatą o której zawiezie mnie na lotnisko. Umówiliśmy się na 6, bo godzinę zajmie nam dojechanie na lotnisko, potem wszystkie odprawy i jeszcze na samolot wpuszczają z 40 min wcześniej żebyśmy zajęli miejsca.
Van siedziała i oglądała telewizor, mama robiła coś w kuchni, a tato jak skończyliśmy rozmawiać zaczął robić coś na laptopie. Odwróciłam się i wróciłam do pokoju, bo jakoś nie chciało mi się oglądać telewizji. Podeszłam do biurka i wzięłam laptopa. Usiadłam z nim na łóżku i go włączyłam. Weszłam na youtube i do 22 oglądałam jakieś filmiki. Odłożyłam laptopa i poszłam się myć. Weszłam pod prysznic. Po umyciu się owinęłam się w ręcznik i zaczęłam rozczesywać mokre włosy. Umyłam przy okazji zęby, wzięłam moje ciuchy do ręki i wyszłam z łazienki. rzuciłam ciuchy na ziemie, jak w zwyczaju mam to robić, i włożyłam piżamę, czyli starą koszulę taty i majtki. Usiadłam z powrotem na łóżko wzięłam jeszcze laptopa i weszłam na tumblera, żeby zobaczyć nowe posty. Po 15 min wyłączyłam laptopa i wzięłam mój telefon, żeby ustawić sobie budzik na 5. Odłożyłam go na szafkę nocną i położyłam głowę na poduszce. Nie przykrywałam się kołdrą bo i tak było gorąco, w końcu jest czerwiec, a nie miałam ochoty na bycie spoconą po obudzeniu.

Usłyszałam najgorszy dźwięk jaki można usłyszeć w wakacje rano. Budzik.
Kurwa.
Otworzyłam lekko oczy i się podniosłam z łóżka. Na dworze było jeszcze ciemno. Stanęłam przed szafą i wybrałam ciuchy których nie spakowałam, czyli żółtą koszulkę na ramiączkach i krótkie czarne spodenki. Poszłam z ciuchami do łazienki żeby się w nie przebrać.


Po przebraniu się zrobiłam sobie lekki makijaż i loki. Po ostatnich poprawkach zeszłam na dół wzięłam sobie banana i wróciłam do pokoju, podłączyłam  telefon, żeby się podładował. Spakowałam jeszcze do walizki kabel od laptopa i laptopa do torebki. Wzięłam z łazienki moją prostownicę i ją też schowałam do walizki.
Jak skończyłam jeść banana wyrzuciłam skórkę do kosza i wzięłam walizkę i torebkę na dół. Na dole spakowałam jeszcze buty i jakąś lekką kurtkę do walizki. Zostawiłam wszystko w przedpokoju i poszłam do kuchni. Mój tato już tam był czytając wczorajszą gazetę, jedząc kanapki i pijąc kawę.
- Cześć- uśmiechnęłam się do niego i otworzyłam lodówkę.
- Cześć, gotowa?- napił się łyka kawy i odłożył kubek na stół.
- Tak tylko buty i bluza i możemy jechać- powiedziałam wyciągając butelkę wody z lodówki. Popatrzyłam na zegarek była 5:40. Wyszłam z kuchni i poszłam do pokoju wzięłam czarną bluzę i moje małe czerwone słuchawki. Odłączyłam jeszcze telefon i ładowarkę i zeszłam na dół. Spakowałam do walizki ładowarkę i założyłam bluzę. Mój tato poszedł na górę założyć coś na siebie bo na dworze jest trochę chłodno, a ja przez ten czas założyłam czarne vansy i poszłam jeszcze do toalety. Jak wróciłam tato już czekał na mnie z kluczami w ręce. Zapięłam bluzę do połowy i wzięłam moją torebkę, a tato wziął moją walizkę. Wyszliśmy z domu i już powoli zaczęło się przejaśniać. Tato otworzył auto i poszedł schować moją walizkę do bagażnika, a ja przez ten czas wyciągnęłam telefon i słuchawki z kieszeni i zaczęłam je rozplątywać. Kiedy tato usiadł koło mnie na miejscu kierowcy i odpalił auto. Ja podłączyłam słuchawki i zapięłam pasy.
- Kiedy ty ostatnio widziałaś się z babcią?- tato zaczął rozmowę.
- Chyba na święta- spojrzałam na niego.
- Na pewno cieszy się, że ją odwiedzasz- mój tato się uśmiechnął ciągle patrząc przed siebie.
- Pewnie- wzruszyłam ramionami.
- Pożegnałaś się w Vanessą?
- Tak wczoraj- pożegnałyśmy się jak zjadła kolację. Rozmawialiśmy jeszcze o mamie i o tym czemu to wymyśliła.
- Nie będzie źle zobaczysz- powiedział tato zatrzymując się na czerwonym świetle. Nie powiedziałam nic bo akurat zaczął jechać. Włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam jakąś playliste.
Po godzinie byliśmy już na lotnisku.I było już praktycznie jasno bo słońce wschodziło. Wyciągnęłam wodę którą piłam w drodze i zostawiłam w aucie.
Tato wyciągnął moją walizkę i mnie przytulił.
- Bądź grzeczna- powiedział puszczając mnie.
- Postaram się- uśmiechnęłam się.
- I napisz jak będziesz w samolocie i jak wylądujesz.
- I jak już będę u babci też napiszę, spokojnie- tato poczochrał mi włosy i ostatni raz przytulił. Pożegnałam się z nim już ostatni raz i weszłam na lotnisko, ciągnęłam za sobą walizkę i w ręku trzymałam telefon i słuchawki plus miałam rozczochrane włosy. Huh ciekawe co ludzie sobie pomyślą...

Siedziałam już w samolocie, zaraz powinniśmy lądować. Jestem wykończona po 12 godzinach lotu. Spałam przez ten czas chyba z 4 godziny. Resztę czasu spędziłam na telefonie, albo czytając gazetę którą kupiłam na lotnisku. Pokazał się znak, że trzeba zapiąć pasy, bo zbliżamy się do lądowania. Tak zrobiłam.
Po wylądowaniu wzięłam poszłam do ostatniej odprawy. Po odprawie przeszłam przez dość szeroki korytarz i zobaczyłam dużo ludzi którzy czekali na znajomych, albo rodzinę. Szukałam mojej cioci w tym tłumie, ale pewnie znając ją będzie po prostu czekać gdzieś przy wyjściu. Przeszłam przez ten cały tłum i poszłam do wyjścia. Wyszłam z budynku i moja ciocia się na mnie rzuciła. Wow.
- Laura!- krzyknęła mi do ucha i tak pachniała alkoholem, pewnie była na imprezie, a to nowość. Czujecie ten sarkazm?
- Hej ciociu- powiedziałam kiedy mnie puściła. Wzięła moją walizkę i poszłyśmy w stronę jej auta.
Kiedy ona chowała moją walizkę poszłam do najbliższego kosza i wyrzuciłam nie dokończoną kanapkę którą kupiłam na lotnisku, po czym weszłam do auta. Ciocia usiadłam na miejsce kierowcy i ruszyła. Włączyła radio i je lekko ściszyła.
- Jak się leciało?- zapytała ciągle patrząc przed siebie.
- Długo- zaśmiałam się- spoko- dodałam.
- Mamy w mieście zajebistych ludzi nie będziesz się nudzić- pewnie ma na myśli imprezy- Kurwa- powiedziała kiedy zobaczyła długi korek przed nami. Skręciła w jakąś uliczkę którą akurat mijałyśmy. Po jakiś 40 minutach byłyśmy już w domu. Przywitałam się z babcią która czekała na werandzie. Przytuliłam ją w trakcie jak ciocia wyciągała moją walizkę. Babci zaprowadziła mnie do kuchni pytając jak podróż i czy jestem głodna. Zaczęłam mi robić kanapkę i jak chciałam powiedzieć o locie akurat weszła ciocia do kuchni.
- Był zajebisty korek i musiałyśmy jechać jakimiś wioskami- powiedziała ciocia i pocałowała babcię w policzek.
- Wyrażaj się- powiedziała babcia podając mi kanapkę.Wysłałam smsy do wszystkich, że już dojechałam i wszystko jest ok. Zaczęłam ją jeść sprawdzając czy jest wifi i cóż kurwa, nie ma. Użyłam resztki mojego darmowego internetu na twittera. Kiedy zjadłam ciocia zaprowadziła mnie do pokoju. Zaczęłam się powoli rozpakowywać i przy okazji podłączyłam mój telefon do ładowarki który był bliski śmierci. Ściągnęłam jeszcze bluzę i zeszłam z laptopem na dół. Moja babcia siedziała na tarasie więc też tam poszłam. Ciocia chyba jest w łazience i się szykuje do pracy. Usiadłam na krześle koło babci i położyłam laptopa na stole. Włączyłam laptopa i popatrzyłam przed siebie.
- Piękna pogoda- skomentowała babcia- o 13 powinna przyjść Rosie, powiedziałam jej, że przyjeżdżasz i czy by cie oprowadziła- babcia się do mnie uśmiechnęła, a ja jej odwzajemniłam uśmiech. Chociaż wolałabym siedzieć i oglądać coś na laptopie. Sprawdziłam czy łączy tu wifi iii tak, połączyło mnie chyba z domem obok. Co za debil nie zakłada hasła do wifi. Pf.
- Idę do pracy wrócę wieczorem- powiedziała ciocia i pożegnała się z nami. Włączyłam sobie Teen Wolf i zaczęłam oglądać, nie wiem ile dokładnie minęło, ale po nie całych 4 odcinkach ktoś zadzwonił do drzwi. Babcia przerwała opalanie się.
- To pewnie ona- powiedziała babcia wchodząc do domu. Serce mi zaczęło szybciej bić. A co jeżeli mnie nie polubi bo stwierdzi, że jestem gruba? Wyłączyłam laptopa i jak zamykałam urządzenie usłyszałam jak babcia mnie woła. Wstałam z krzesła i weszłam do domu. Zobaczyła blond włosom dziewczynę która gadała z babcią. Podeszłam do nich.
- Oh jesteś już Lauruś- babcia się do mnie odwróciła dzięki czemu mogłam zobaczyć całą dziewczynę.
- Hej jestem Rosie- dziewczyna podała mi rękę.
- Laura- uśmiechnęłam się i podałam jej rękę.
- Idziemy? Oprowadzę cię po okolicy- powiedziała dziewczyna. Kiwnęłam głową. Poszłam jeszcze tylko po telefon i wyszłyśmy. Babcia powiedziała, że dzisiaj Rosie nie musi się zbytnio zajmować sprzątaniem, bo jest czysto i, że może iść od razu mnie oprowadzić.
- Więc- zaczęłam kiedy po wyjściu skręciłyśmy w lewo- tu mieszka Luke i Cody najbardziej rozpoznawalni ludzie chyba z całego miasta, robią najlepsze imprezy i najczęściej- wyjaśniła jak chciałam spytać czemu. Świenie czyli nie będę mogła się wyspać przynajmniej 2 razy w tygodniu. bo mieszkają idealnie koło mnie. I to oni są idiotami bez hasła. Zaśmiałam się w środku.
- Dwa domy dalej mieszka Dylan, a na przeciwko niego Katy. A koło Katy jest mój dom. Ok teraz chodź w tamtą stronę. Zawróciłyśmy i mięłyśmy dom babci. Na przeciwko ciebie mieszka Brad, trzy domy od niego mieszka Emma, a dwa domu od ciebie mieszka Amy, a na końcu ulicy mieszka Luke, chłopak z którym każda dziewczyna chce być, jest serio przystojny- zaśmiała się i zawróciłyśmy.
- Koło mojego domu jest ulica i tam idziesz do najblirzego sklepu jakieś 5 min na nogach- pokazała w tamtą stronę.
- Rozumiem, że pokazałaś mi domy znajomych?
- Ah, właśnie jest impreza, dzisiaj i przedstawię cie im wszystkim- dziewczyna szła ze mną w z dłuż ulicy- nie mów nic babci ani cioci, bo powie to moim rodzicom, a tego byśmy nie chciały.
- To jak mam wyjść z domu?- czy ona ma na myśli ucieczkę?
- Przez drzwi, twoja babcia nigdy ich na noc nie zamyka- dziewczyna wzruszyła ramionami.
- Skąd wiesz?- zdziwiłam się, bo serio skąd do kurwy ona wie takie rzeczy?
- To małe miasto- machnęła ręką- umówimy się koło mnie o 23 twoja ciocia też jakoś tak wraca więc uważaj- dziewczyna podsumowała- ok ja lecę się zorganizować i podzwonić, że przychodzę z tobą- dziewczyna się pochyliła, żeby mnie pocałować w policzek na pożegnanie. powiedziałyśmy sobie do zobaczenia i już się miałam odwracać, aż sobie coś przypomniałam.
- Poczekaj Rosie- dziewczyna się odwróciła- daj mi swój numer na wszelki wypadek-powiedziałam wyciągając telefon. Dziewczyna podała mi numer i obie wróciłyśmy do domów. Szybko pobiegłam na górę jest 14 za 9 godz mam być gotowa na imprezę na którą mam się wymknąć z obawą, że ciocia mnie złapie na ucieczce już pierwszego dnia tutaj na imprezę, nie żeby ciocia miała coś przeciwko, ale w ciąż.
Cóż pierwszy dzień, a już zapowiada się ciekawie...

***

Oto pierwszy rozdział. Komentujcie, żebym wiedziała czy się podoba :)


*The Stella Wish*

1 komentarz:

  1. jeej super, wciągnęło mnie! ♥ czekam na next @Flawless4Maia

    OdpowiedzUsuń