wtorek, 2 lutego 2016

23. Jesteś głupi.

Otworzyłam i przetarłam oczy. Rozejrzałam się po pokoju, usiadłam na łóżku podciągając kołdrę i zmarszczyłam brwi.
- Dzień dobry- Luke (bez koszulki, o boże) powiedział z podłogi. Wychyliłam się, żeby na niego spojrzeć.
- Hej, przeze mnie spałeś na ziemi?
- Nie, ćwiczyłem- podniósł się całując moje usta. Zatopiłam się w jego porannych wargach przymykając oczy. Przyciągnęłam go dłonią, w jednej chwili uświadamiając sobie, że nie myłam jeszcze zębów.
- Co jest?- spytał kiedy nagle się odsunęłam.
- Śmierdzi mi z buzi.
- Nie przesadzaj- zaśmiał się.
- Muszę umyć zęby- wstałam z łóżka. Przeszłam kawałek pokoju i stanęłam na środku patrząc w dół na moje ciuchy. Miałam na sobie koszulę Luke'a.
- Czy ty mnie przebierałeś?
- Pomyślałem, że będzie ci niewygodnie w jeansach- wzruszył ramionami. Jakoś nie przeszkadzało mi, że widział mnie w samej bieliźnie, w końcu to nie pierwszy raz.
- Idę myć zęby- odwróciłam się i weszłam do jego prywatnej łazienki. Podeszłam do umywałki i przepłukałam jego szczoteczkę w ciepłej wodzie, po czym nałożyłam na nią pastę. Wyszorowałam zęby i przepłukałam twarz w zimnej wodzie.
Jak wrócę do babci muszę umyć włosy- pomyślałam przeczesując je palcami. Właśnie, czemu ja w ogóle tu spałam...
- Luke- wyszłam z łazienki, chłopak leżał na łóżku i pisał coś na telefonie. Niestety miał już na sobie koszulkę.
- Hm?- popatrzył na mnie z pod telefonu.
- Czemu spałam u ciebie?- podeszłam do niego i usiadłam na łóżku.
- Zasnęłaś jak graliśmy w tą grę z rysowaniem. Przyjechaliśmy pod dom twojej babci, ale nie chciałem budzić ani jej ani twojej cioci, więc przyniosłem cię tutaj.
- Oh.
Chwila, chwila... Jak ja zasnęłam już wtedy to znaczy, że...
- Więc potem już nie rozmawialiśmy?
- Nie- zanim odpowiedział minęła sekunda za długo. Czy zastanawiał się nad odpowiedzią?
- W takim razie miałam dziwny sen- powiedziałam na głos. Kurde.
- Jaki- dopytał.
- Yyy, głupi- uśmiechnęłam się nieśmiało.
- Wstydzisz się mi powiedzieć?- spytał kładąc rękę na mojej gołej nodze.
- Ale się nie śmiej. Śniło mi się, że zostajemy parą- uśmiechnęłam się głupio.
- Masz racje głupi sen- uszczypnął moje kolano i wrócił do telefonu.
- Nie aż tak głupi- przewróciłam oczami.
- Głupi, bo to się nigdy nie stanie.
- Sam jesteś głupi- powiedziałam cicho.
- Co?- spytał.
- Co?- odpowiedziałam, żeby go zmylić.
- Jesteś urocza- uśmiechnął się pod nosem.
- Dziękuję- spojrzałam na niego, ale patrzył w telefon- ty już trochę mniej.
- Czemu?- położył swój telefon na piersi.
- Obchodzi cię czemu nie jesteś uroczy, ale masz gdzieś mój sen?
- Rzeczywistość, a fikcja, myślę, że nie ma co porównywać- uśmiechnął się i wzruszył ramionami.
- Jesteś niemożliwy.
Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki z moimi ciuchami, które podniosłam z fotela przy biurku. Ubrałam spodnie potem zrzuciłam jego koszulę i założyłam swój crop top. Zrobiłam jeszcze siusiu i wszyłam z łazienki. Chłopak stał przy drzwiach i podpierał się o ścianę.
- Lau- jego głos zabrzmiał dziwnie... Cudownie. Lekka chrypka z odrobią smutku.
- Twoja koszula- rzuciłam mu na jego tors i go wyminęłam. Chwycił ją zanim spadła i poszedł za mną. Usiadłam na łóżku z zamiarem założenia butów.
- Lau- stanął nade mną.
- Hm?- założyłam prawy but.
- Czemu jesteś zła?
- Nie jestem.
Właściwie to jestem zirytowana.
- Czemu mnie okłamujesz- zabrzmiał śmiertelnie poważnie. Nienawidzi jak go okłamuję, a ja nienawidzę jak robi z tego wielki problem.
- Nie okłamuję, Luke naprawdę nie jestem zła.
Założyłam drugiego buta i wstałam. Babcia miała rację, nie mogę się w to angażować. Może lepiej, że to był sen. Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam.
- Idę do domu, nie będę cię już męczyć.
- Nie męczysz mnie- zjechał delikatnie swoimi dłońmi w z dłuż moich rąk, aż natrafił na moje dłonie i je chwycił.
- Ale temat związku cię męczy- zabrałam swoje dłonie i przeszłam koło niego. Podeszłam do drzwi i chwyciłam klamkę.
- Lau- wymruczał mi do ucha kiedy jego ciało przyległo do mojego. Złapał mnie w pasie i przygryzł lekko moje ucho. Przymknęłam oczy i pozwoliłam mu składać pocałunki na mojej szyi, odchylając głowę na drugi bok.
- Zostaniesz na śniadanie?- chuchnął mi ciepłym powietrzem w szyję między pocałunkami.
- Ni-e, jeszcze twoi rodzice pomyślą, że coś...
- Coś jest między nami, tak wiem wiem- szarpnął mną tak, że teraz mam twarz idealnie na przeciwko niego.
- Luke- mój głos się zawahał, jego twarz była niebezpiecznie blisko, jego oczy wibrowały moje, a jego dłonie wsunął pod moją koszulkę.
- Więc co mówiłem w twoim śnie?
Nasze nosy się stykają.
- Że mnie potrzebujesz- mówiłam jak w transie.
- Co jeszcze- przycisnął swoje biodra do moich.
- Że jestem twoja.
Poczułam jego przyjemne usta na moich. Pasowały idealnie do moich jak zawsze. Zawiesiłam moje dłonie na jego karku, a chłopak zjechał swoimi dłońmi na moje pośladki i je ujął.
- Mmm- mruknął w moje usta- jesteś moja- szepnął i mnie podsadził tak, że teraz moje nogi są oplecione wokół jego brzucha. Kontynuowałam pocałunek z naszymi językami pocierającymi się o siebie. Chłopak szedł do przodu, dopóki nie uderzyłam w jego biurko. Bez zastanowienia się ściągnęłam z niego koszulkę.
Luke uśmiechnął się, gdy jego bluzka spadła na podłogę i podniósł mnie do góry, po czym popchnął mnie w dół na moje plecy na biurko. Chłopak pochylił się nade mną i kontynuował pocałunek, a jego dłonie wślizgnęły się pod moją koszulkę.
Ale wtedy drzwi otworzyły się, a my podnieśliśmy głowy w ich kierunku.
- Mama pyt- Cody stał tam z jedną dłonią na klamce i z drugą na framudze drzwi. Jego wzrok powędrował z Luke'a na mnie, potem z powrotem na niego, a później znowu na mnie. Luke wymamrotał pod nosem coś, czego nie dosłyszałam, po czym wyciągnął ręce z pod mojej koszulki.- Kurwa nareszcie- Cody podszedł do brata, żeby mu przybić piątkę.
- Stary- Luke się zaśmiał- wyjdź z tego pokoju- powiedział to bardziej poważnie.
- Laura gratulacje, naprawdę, wiedziałem, że to w końcu stanie i jestem zadowolony, że mogłem być tego świadkiem- gadał jakbyśmy się pobrali czy coś.
Patrzyłam jak Luke zakłada koszulkę, starając się ominąć wzrok Cody'ego. Nie czułam wstydu, że nas przyłapał, miałam to gdzieś, czułam się gorzej bo to kolejna osoba która nas widziała razem. Nie mogę w to uwierzyć jak złe mamy wyczucie czasu.
- Przerwałeś nam stary, nie masz z czego być dumny- Luke ułożył sobie włosy wkładając w nie place i trzepiąc do puki nie staną ładnie ułożone.
- Przerwałem ci już tyl...
- Co chciała matka?- Luke mu przerwał zmieniając temat. Czekaj, czy on naprawdę... Naprawdę nie chciał o tym wspominać?
- A pytała czy schodzisz już na śniadanie, ale chyba się nie wybierałeś- spojrzał na mnie i poruszył brwiami, a ja od razu spojrzałam na moje buty.
- Zaraz zejdę- włożył ręce do kieszeni i oparł się o biurko.
- To czekamy na was- Cody wyszedł z pokoju zostawiając na samych.
- Chyba dzisiaj nie masz wyboru i musisz zostać na śniadanie- uśmiechnął się do mnie.
- Czy to nie będzie niezręczne- spojrzałam na niego i zeskoczyłam z biurka.
- Moja mama widziała jak cie wczoraj wnosiłem, więc nie powinno.
- Ale... Cody...
- A on- podrapał się po głowie- raczej nie, znaczy dla mnie nie.
- No tak w końcu już tyle razy cię przyłapał- przewróciłam oczami i odeszłam od niego.
Chłopak nic nie odpowiedział. Zostawił ten temat i wyszliśmy z pokoju. Schodząc ze schodów Luke uszczypnął moje pośladki, ale nawet się nie uśmiechnęłam do niego. Nie zareagowałam.
- Dzień dobry dzieciaki- Giny podeszła do mnie i mnie przytuliła- miło cię widzieć Laura.
- Panią też- odwzajemniłam uścisk, przecież widziałyśmy się niedawno- dzień dobry- powiedziałam do ich taty, który czytał gazetę.
- Dzień dob...- spojrzał na nas z nad gazety i chrząknął dwuznacznie- dobry dobry- spojrzał na nas takim wzrokiem jak rodzice zawsze patrzą kiedy przyprowadzamy swoją dziewczynę lub chłopaka. Spojrzałam na Luke'a, który właśnie siadał do stołu i mój wzrok padł na jego usta... czerwone usta. Przygryzłam wargę i poczułam się okropnie. Kolejna osoba, która wie. Znaczy się domyśliła.
Usiadłam koło Cody'ego, nie chciałam siadać blisko Luke'a, bo mnie irytuje. Jaki on ma problem w mówieniu mi wszystkiego.
- Laura, może herbaty?- mama chłopaków spytała. Uświadomiłam sobie właśnie pewną rzecz, będę musiała coś zjeść.
- Nie dziękuję- powiedziałam znajdując wzrokiem wodę, która o dziwo stała na stole.- Napiję się wody.
- Wody? Herbata cię rozgrzeje- Giny próbowała mnie przekonać. Mnie nie trzeba już rozgrzewać.
- Jak dziewczyna chce wodę to daj jej wodę- tato chłopaków powiedział.
Wszyscy oprócz mnie rozmawiali o czymś. A ja siedziałam i bawiłam się kanapką.
- A ty Laura masz już sukienkę na ślub?- i nagle wszystkich wzroki powędrowały na mnie.
- Nie, jeszcze nie- powiedziałam nie patrząc na nich. Czułam się przytłoczona.
- Jedziemy jutro na zakupy kupić chłopcom garnitury, może zechciałabyś jechać- Pani Brooks zaproponowała z uśmiechem.
- Um- spojrzałam na Luke'a, nie wiedząc czy się zgodzić, a jego oczy zaświeciły.
- Rosie też jedzie- Cody powiedział z pełną buzią.
- Dopasujecie się z krawatami do dziewczynek- Giny powiedziała zadowolona z jej pomysłu.
- Albo i nie- Luke naśladował jej entuzjazm.
Jego tato palną go w głowę.
- Nie pajacuj- powiedział i kontynuował jedzenie jajka z bekonem.
- Jesteś najlepszym tatą- Luke powiedział jak mały chłopiec i go przytulił, uśmiechnęłam się bo to było urocze, mimo, że tylko żartował.
- Przestań błaznować i jedz- jego tato nawet na niego nie spojrzał. Luke za to popatrzył na niego, jakby chciał po nim przejechać czołgiem.
Dalej rozmawialiśmy o różnych rzeczach, tak ja też rozmawiałam.
Po śniadaniu Luke odprowadził mnie do drzwi, kiedy już wychodziłam.
- Jeżeli czekasz aż cie pocałuję, to sobie trochę poczekasz- powiedziałam na tyle cicho, żeby nikt oprócz nas tego nie usłyszał.
- Czekam wciąż na inną rzecz- podniósł jedną brew i się uśmiechnął. Chodzi mu o seks? Powiedz, że nie chodzi mu o seks.
- Jaką?- spytałam.
- Wciąż nie byliśmy w tym kinie- mrugnął do mnie.
- Kiedyś na pewno tam będziemy, ale czy razem?- wzruszyłam ramionami i uśmiechnęłam się niewinnie- pa pa- odeszłam od niego i skierowałam w stroną domu babci. Zanim weszłam na pierwsze dwa schodki dostałam sms'a.
Luke: "Naprawdę chciałem cię wtedy pocałować"
Uśmiechnęłam się jak głupia do telefonu i go zablokowałam. Nie odpisze mu. Pchnęłam wejściowe drzwi i od razu ściągnęłam buty. Przeszłam przez korytarz i weszłam do kuchni gdzie siedziała ciocia i jadła śniadanie oraz babcia przy oknie.
- Dzień dobry- powiedziałam i nalałam sobie wody.
- Dzień dobry, widzę, że moja rozmowa była na darmo- babcia odłożyła kubek, zapewne z kawą na blat.
- Hm?
- O Luke'u?- babcia mi przypomniała.
- Czekaj miałyście rozmowę o Luke'u? Czemu?- ciocia spytała marszcząc brwi.
- Nie była nawet o Luke'u, była o babci chłopaku- westchnęłam.
- Laura- babcia powiedziała poważnie.
- No co? Zjadłam u nich tylko śniadanie, spokojnie.
- Yhm- babcia spojrzała na mnie z nie do wierzeniem.
- Jak mi nie wierzysz spytaj ich mamę- wyszłam z kuchni jeszcze bardziej zirytowana. Babcia myśli, że wie wszystko o Luke'u i o tym co jest między nami. Zaczyna mnie już to wszystko wkurzać i nie daje rady.
Rzuciłam się na łóżko i odblokowałam telefon.
Lau: "Jedziemy do kina?"
Minęło kilka minuta zanim dostałam odpowiedz.
Luke: "18?"
Lau: "Ok :D"
Nie umówiłam się z nim, żeby zrobić babci na złość, umówiłam się dlatego, że chcę. Lubię być z nim sam na sam, poza domem. A skoro wtedy odwołałam do kino, to w końcu muszę coś z tym zrobić. Znowu zaczęłam o nim myśleć, aż wyciągnęłam mój zeszyt i dopisałam refren i zwrotkę do piosenki, którą zaczęłam ostatnio pisać.
So I'm daydreaming,
With my chin in the palm of my hands,
About you,
You and only,
You got me daydreaming,
With my chin in the palm of my hands,
About you,
You and only you.

For you. x4
 Now I can't wait,To hold you in my arms,
I know I was made for you,
I'm in love with all your charm.
Zadzwoniłam do domu, żeby trochę pogadać z tatą i Vanką, ale niestety dali mi jeszcze mamę.
Mama: Mam nadzieję, że nie jesz tan za dużo?
Lau: Nie.
Przewróciłam oczami.
Mama: To dobrze, nie chcemy, żebyś przyszła do college'u wyglądając jakbyś była w ciąży.
Lau: Taa.
Przeszłam się po pokoju, zahaczając wzrokiem o lustro.
Mama: Oh a propo szkoły. Jutro ma przyjść twoje listy ze szkół, wysyłać ci je?
Lau: Nie w domu otworzę.
Zaczęłam przeglądać swój brzuch z każdej strony.
Mama: Jesteś pewna?
Lau: Tak.
I tak mi nie zdąży przyjść do wtorku, a wtedy jedziemy na ten biwak. A nie chcę być jedyną która jako ostatnia otwiera. Wolę otworzyć w domu na spokojnie. Teraz będę się cieszyć lub płakać (w przypadku nie dostania się) razem z nimi.
Wstałam z łóżka i poczlaptalam do łazienki. Puściłam wodę, rzuciłam z siebie ciuchy i zmyłam makijaż, po czym weszłam do wanny i wyszorowalam sie oraz moje włosy. 
Siedziałam i się nudziłam. Jeszcze dwie godziny do dwudziestej, co ja mam robić przez ten czas. Wiem! Pójdę do babci i ją ostrzegę, że jadę z nim do kina, ale powiem, że jedziemy w grupce, bo by mnie nie puściła inaczej.
Zeszłam ze schodów i weszłam do salonu gdzie siedziała, z ciocią oglądając telewizor. No tak dzisiaj jest niedziela, ciocia nie pracuje. Usiadłam na sofie i popatrzyłam na telewizor, żeby zobaczyć co oglądają.
- Babciu- zaczęłam odwracając wzrok na nią.
- Tak?
- Mogę dzisiaj...
- Jechać do kina?- dokończyła za mnie. Moje serce zabiło kilka razy szybciej.
- Skąd... Skąd wiesz?
- Giny dzwoniła, że jedziecie jutro na zakupy, o czym mnie nie poinformowałaś- dała mi to spojrzenie "głupio ci?"- Powiedziała też, że to miłe, że jedziesz dzisiaj z Luke'm do kina.
- Oh... Przepraszam, że cię nie poinformowałam, ale wyleciało mi z głowy.
- Tak jak to jaki jest Luke.
No teraz to już przesadziła. Zaraz wybuchnę. Niech mnie ktoś trzyma bo się zaraz rzucę na babcię.
- A jaki jest? Oświeć mnie- usiadłam po turecku.
- Nigdy nie miał dziewczyny, jego mama mówi, że do domu przyprowadza co drugi dzień inną, ma pełno tatuaży, strasznie pyskuje, pali papierosy, wraca do domu pijany, kilka razu naćpany, albo w ogóle nie wraca przez kilka dni. Wymieniać dalej.
- "Jego mama mówi"- powtorzylam- Nie spędziłaś z nim tyle czasu co ja- powiedziałam z kamienną twarzą.
- To ja mieszkam z nim całe jego życie na tej samej ulicy, spędzam z nimi praktycznie każdy dzień, opiekowałam się nimi jak byli mali, są dla mnie jak wnukowie, ale to nie materiał na chłopaka. 
- I tak z nim pojadę do kina, będziemy się świetnie bawić jak zawsze i potem wrócę do domu i jutro pojadę z nim i jego rodzicami na zakupy, a wtorek pojadę ze wszystkimi na biwak- wstałam i chciałam wyjść.
- Nie pojedziesz- usłyszałam głos babci.
Ciocia przez cały czas siedziała i się nam przyglądała, jakby oglądała najciekawszą telenowele.
- Co?- odwróciłam się.
- Słyszałaś, jak masz się zachowywać w ten sposób nie pojedziesz z nim nigdzie dzisiaj, ani we wtorek, jutro możesz bo jadą jeszcze jego rodzice.
- Jesteś okropna- powiedziałam na skraju złości i wbiegłam po schodach na górę do pokoju. Trzasnęłam drzwiami i zaczęłam się kręcić niespokojnie. Nie chcę płakać, chce coś rozwalić. Jestem wkurza do granic możliwości. Mam znowu odwołać wyjazd? Nie mogę. Mam uciec? Pewnie skończy się to fatalnie. Nie wiem co mam robić. Czemu nagle się kłócę tak z babcią? Oh no tak, bo ona nie chcę, żebym była szczęśliwa.
Około 19:30 usłyszałam jak ktoś puka do drzwi i się uchylają. Podniosłam wzrok i spojrzałam jak ciocia wchodzi do pokoju.
- Ty mała, ja się zaczynam bać jak wy się tak kłócicie- ciocia usiadła na łóżku.
- Ale co mam zrobić jak babcia nie chcę żebym się spotykała z Luke'm?
- Odpuść jej- ciocia powiedziała spokojnie.
- Nie mogę, mówiłam ci już kiedyś- zacięłam się.
- Tak tak, że go lubisz- ciocia powiedziała, żeby udowodnić, że pamięta- a co gdybyś wymknęła się dzisiaj?
- Znowu? Boję się kolejny raz.
- A gdybyśmy pojechały na pizze?- ciocia podniosła brwi.
- Nie mam ochoty na pizze- przyznałam.
- Nie pojedziemy tak naprawdę nigdzie- wywróciła oczami- ja pojadę na piwo z koleżankami, a ty z Luke'm.
- Babcia się nie skapnie?- spytałam ostrożnie.
- Cały dzień jej marudzę, że mam ochotę na pizze, myślę, że nie- machnęła ręką.
- Możemy spróbować.
- Idę powiedzieć to mamie, a ty wybierz jakieś seksowne ciuchy- wyszła z pokoju mrucząc i machając ręką naśladując kota.
Wstałam szybko z łóżka i zaczęłam wybierać ciuchy. Nie chcę przesadzać z ciuchami, bo to tylko kino i nie chcę, żeby ludzie się dziwnie gapili.

http://www.polyvore.com/bez_tytuu_30/set?id=190286066

Myślę, że te ciuchy będą dość dobre.
Wyszłam z pokoju i zesłam na dół. 
- To jedziemy na pizzę?- spytałam wchodząc do salonu. 
- Tak, tak zakładaj buty- ciocia machnęła ręką w kierunku schodów. Wszyszłam z pokoju założyć buty, ale zdecydowałam, że pożyczę jakieś buty od cioci. Jakieś mam na myśli na wysokim obcasie. Kiedy Sally przyszła spytałam ją na co ona się uśmiechnęła i wyciągnęła jakies białe buty, które od razu mi się spodobały. Założyłam i gotowe do wyjścia podeszłyśmy do schodów.
- Mamo idziemy- ciocia krzyknęła i otworzyła drzwi. Babcia wyszła z pokoju kiwając głową i nawiazując kontakt wzrokowy, uśmiechając sie znacząco. Czy ciocia jej cos nagadała?
Wyszłyśmy z domu, a ja od razu napisałam do Luke, że za jakieś dziesięć minut będę na miejscu. Odpisał krótkie "ok" i schowałam telefon do kieszeni. 
- Więc gdzie się spotkamy?- spytałam.
- Spotkamy się koło osiedlowego sklepu, ale najpierw zadzwonisz do mnie zanim tu dojedziecie, żebym zdążyła przyjść.
- Okej- przytknęłam- co powiedziałaś babci, że nie chciała z nami jechać?
- Że zabieram ci na pizzę i z tobą pogadam o tym wszystkim.
- A co jak bedzie jutro dopytywać?
- Spokojnie, jestem mistrzem naginania faktów- mrugnęła do mnie. 
Doszłyśmy do skrzyżowania i stanęłyśmy.
- Pamiętaj, żeby zadzwonić- ciocia przypomniała i pocałowała mnie w policzek zostawiając na nim ślinę.
- Jakby co ty też dzwoń- uśmiechnęłam się.
- Nie będę wam niszczyć randki- mrugnęła do mnie.
- To nie randka- przypomniałam, bardziej sobie niż cioci- my nie chodźmy na randki.
- Tak, tak- machnęła ręką- ja lecę, pa- pomachała mi i odeszła. Odwróciłam się czyszcząc policzek z jej śliny dłonią.
Doszłam do sklepu i zobaczyłam Luke'a opierał się o samochód z prawie wypalonym papierosem między palcami. Zdeptał go, kiedy zobaczył, że się zbliżam. Wyglądał dość uroczo w dopasowanej beanie.
- Hej- przywitał się kiedy podeszłam.
- Hejka- pocałowałam go delikatnie w usta i weszliśmy do auta.
Zapieliśmy pasy, a Luke od razu włączył płytę The Weeknd. Oczywiście.
- To na jaki film jedziemy?- spytałam kiedy odłożyłam torbę do tyłu.
- Myślałem nad horrorem.
- Jakim?
- Dopiero wszedł do kin "Las Samobójców"
- Pierwszy raz będę na horrorze, na pewno będę się bać- przygryzłam wargę.
- Przytulisz się do mnie- uśmiechnął się patrząc na drogę.
- Skoro nalegasz- zaśmiałam się.
Była 20:47 kiedy zatrzymaliśmy się na parkingu przed centrum handlowym. Wysiedliśmy z auta i wyciągnęłam torebkę z tylnego miejsca.
- Idziemy?- spytał, a ja przytaknęłam.
Idę oglądnąć z Luke'm film w pomieszczeniu, w którym będzie ciemno i będę mogła się do niego tulić ile tylko chcę pod pretekstem "bania się". Nie żebym się nie mogła doczekać.
Kino znajduje się na drugim piętrze. Luke kupił bilety, gdy ja stanęłam w kolejce po jedzenie.
Chłopak wrócił 2 minuty później z biletami w ręce, a moja kolejka nawet się nie ruszyła.
- Co chcesz? - zapytał Luke.
Spojrzałam na opcje i zdecydowałam wybrać wszystko na co mam ochotę. Nie chcę, żeby zauważył, że mniej jem.
- Paczkę Skittles, popcorn i jedną z tych czekoladowych rzeczy.
- Okej. A co do picia?
- Woda- nie potrafię wybrać już nic innego, niż wodę.
Luke kiwnął głową i spojrzał przez chwilę na wybór jedzenia, po czym popatrzył na mnie.
- Czy to ty jesteś wyższa, czy to tylko ja? - zapytał.
- Mam na sobie obcasy.
- Ha, dobry ruch.
- Nie lubię kiedy przedrzeźniasz mój wzrost.
- Nie przedrzeźniam, po prostu jesteś niska.
Żachnęłam się figlarnie, a Luke uszczypnął mój policzek.
- To słodkie.
Zarumieniłam się lekko i poczułam się lepiej przez jego komentarz. To śmieszne, że taka prosta uwaga od Luke'a może sprawić, że mój dzień jest lepszy.
W końcu nadeszła nasza kolej, a chłopak kupił duży popcorn, dużą porcję nachos z salsą,wodę, dużą Colę, czekoladę i Skitllesy.
Trzymałam nasze napoje, Skitllesy i czekoladę, podczas gdy Luke trzymał popcorn i nachosy w swoich totalnie dużych dłoniach.
Chłopak polecił dziewczynie przy wejściu, aby wyciągnęła bilety z jego tylnej kieszeni jeansów, ponieważ miał zajęte ręce. Starałam się nie czuć zazdrości, ale mi się to nie udało. Jestem dosłownie zazdrosna o każdą żałosną rzecz.
Weszliśmy do sali, a ja poszłam za Luke'm na nasze miejsca w środku rzędu.
- Myślę, że nie powinnaś trzymać popcornu - powiedział, kiedy usiedliśmy w fotelach.
- Czemu? - zapytałam.
- W razie jeżeli byś się przestraszyła i podskoczyła to nie wysypiesz popcornu.
- Oh, to ma sens.
Wzięłam przez słomkę łyka i odwróciłam głowę do Luke'a, który próbował jakoś wygodnie usiąść na siedzeniu.
- Wiesz, że jeśli zacznę krzyczeć, to będzie to twoja wina, racja?
Luke przewrócił oczami.
- Nie bądź taka dramatyczna. To nie jest takie straszne.
- Owszem jest. Widziałam zwiastun.
- To dlaczego do mnie zadzwoniłaś?
- Bo...
Chciałam spędzić z tobą czas.
Na szczęście rozpoczęły się reklamy, a ja westchnęłam z ulgą. Film rozpoczął się kilka minut później, a ja do tego czasu zdążyłam zjeść Skittlesy i czekoladę.
W połowie filmu skończyliśmy nasze jedzenie, więc Luke pchnął pudełka pod nasze siedzenia i odchylił się do tyłu na swoim fotelu.
Zasłoniłam rękami oczy, ponieważ niektóre momenty naprawę były straszne. Chcę tylko, żeby to się już skończyło to może nie dostanę dzisiaj w nocy zawału. Kiedy scena się zmieniła odetchnęłam z ulgą i położyłam dłoń na podłokietniku z mojej prawej strony, ale wtedy moja ręka zderzyła się z kostkami Luke'a, a on zabrał rękę, oddając mi oparcie. Spięłam się nieco, kiedy poczułam jego ciepłą dłoń na swojej. Odwróciłam głowę, aby na niego spojrzeć, ale on oglądał film.
Jesteś popieprzona.
Skrzyżowałam nogi i starałam się skupić na filmie tak bardzo jak tylko mogłam. Ale nie mogłam.
Przez resztę filmu jedynie co czułam to jego gorącą skórę na mojej.
Kiedy napisy zaczęły przewijać się po ekranie Luke zabrał rękę, pozostawiając moją całkowicie zimną.
- Nie byłaś tak przerażona jak się spodziewałem, że będziesz.
To (jakoś) dlatego, że trzymałeś mnie za rękę.
- Eh - to było wszystko co mogłam wymyślić.
Luke nie przejął się, żeby po sobie posprzątać, dlatego złapałam puste torebki i opakowania.
- Co robisz? - zapytał.
- Mam zamiar posprzątać bo nikt nie jest wystarczająco miły, aby to po sobie zrobić.
- Wiesz, że tutaj jest osoba od sprzątania?
- I co z tego? Czy to znaczy, że mamy zostawić to gówno w całej sali? - zapytałam.
To jest jedna z rzeczy, których nie mogę znieść - ludzie, którzy oczekują, żeby coś za nich zrobić.
Luke był zaskoczony moimi słowami, ale uśmiechnął się i zabrał rzeczy z moich rąk.
- Dobrze, posprzątam. Tylko wiesz, jesteśmy ostatni w sali.
- Nie obchodzi mnie to.
Chłopak strzelił mi bezczelny uśmiech, a następnie rzucił śmieci na podłogę. Założyłam ramiona na piersi, blokując mu drogę z sali.
- Zejdź mi z drogi - zaśmiał się.
- Nie. Podnieś to.
Znowu się zaśmiał, a ja nawet pomyślałam, żeby być na niego zła, ale jestem totalnie zakochała w jego śmiechu.
- Wiesz, że z łatwością mogę stąd wyjść, racja?
Wciąż stałam na swoim miejscu.
- Dobrze - westchnął i podszedł do mnie.
Przez chwilę wystraszyłam się, ale potem znowu się rozluźniłam, bo przecież jesteśmy w miejscu publicznym.
Jego ramiona zamknęły się wokół mojej talii, a Luke podniósł mnie do góry. Skończyło się na tym, że owinęłam ręce wokół jego barków, podczas gdy on z łatwością szedł w kierunku wyjścia, jakbym nic nie ważyła.
- Luke. Postaw mnie.
- Ha, nie.
Zaczęłam się szarpać, ale Luke tylko wzmocnił uścisk, kiedy stanął na schodach.
- Spadnę.
- Nie, nie spadniesz. Zamknij się.
Chłopak zszedł z ruchomych schodów i ruszył do wyjścia. Mogłam zauważyć patrzących się na nas ludzi.
- Ludzie się gapią - powiedziałam i bez myślenia schowałam twarz w zagłębieniu jego szyi.
Luke zatrzymał się przed autem i postawił mnie na ziemi.
Nie było tak zimno jak spodziewałam się, że będzie.
- Więc podobał ci się film? - zapytał.
- Tak. Nie był taki straszny.
Luke strzelił mi spojrzenie 'oh-naprawdę?', a ja wzruszyłam ramionami. Potem wsiadłam do samochodu i zapięłam pas, po czym ruszyliśmy.
Chłopak zaparkował na swoim podjeździe o 23:30.
- Hej - powiedział, łapiąc mnie za rękę, kiedy próbowałam dostać się do swojego domu.
Popatrzyłam w stronę drzwi, ale przypomniałam sobie, że miałam wcześniej zadzwonić do cioci.
- Co? - zapytałam, gdy Luke oparł się o samochód.
Moje serce podskoczyło, gdy chłopak przyciągnął mnie do siebie tak, że jedna z jego nóg była pomiędzy moimi. Moje dłonie znalazły się na jego torsie.
- Myślę, że mam zamiar iść jutro jak wrócimy do Lee.
- Coś jakby... na imprezę?
- Nie... bardziej coś jak takie małe, towarzyskie spotkanie.
Jego ręce NIE przesunęły się w górę i w dół mojej talii.
- Oh. I chcesz żebym przyszła?
Luke kiwnął głową.
- Nie wiem... We wtorek rano jedziemy.
Uniosłam brwi.
- Właściwie to chcemy wszystko ustalić.
- Dobra, przyjdę.
- Nie zakładaj jutro bluzy. Ma być gorąco.
- Od kiedy to sprawdzasz pogodę?
- Od kiedy uważasz, że to w porządku mi odpyskowywać? - zapytał, wyglądając na wkurzonego.
Wstrzymałam oddech, bo cholera, sprawiłam, że jest zły. Ale potem kąciki jego ust uniosły się do góry, pokazując, że tylko żartował.
- Muszę wracać - powiedziałam i spróbowałam się cofnąć, ale Luke nie poluzował uścisku.
- W takim razie do zobaczenia jutro.
- Tak - powiedział, ale nie pozwolił mi odejść.
- Luke - westchnęłam.
- Co? - zapytał, a jego oczy znowu wyglądały niewinnie.
Nagle miałam ochotę go pocałować. I tak też zrobiłam.
Nacisnęłam swoje usta na jego wargi, a on od razu kontynuował, poruszając nimi. Ale tylko zwyczajnie się całowaliśmy, bez języczka. To było nowe - bardziej delikatne i intymne.
Kiedy się odsunęłam, Luke oparł swoje czoło o moje.
- Pójdę już - powiedziałam.
- W porządku.
Chłopak zdjął ręce z mojego ciała, a ja cofnęłam się o krok.
- Dobranoc.
- Branoc - odpowiedział, a ja odwróciłam się, po czym szybko doszłam pod dom dzwoniąc do cioci.
Nie odebrała. Dzwonię drugi raz.
- Hallo? Hallooo? Halloohallohallohallo.
Ciocia się upiła.
- Gdzie jesteś?- spytałam szepcząc, tak, żeby nikt nie usłyszał.
- W barze słonko, znajdź mnie- mruknęła do słuchawki i się rozłączyła.
Próbowałam się z nią skontaktować jeszcze trzy razy, ale za każdym nie odebrała.
Lau: " Pomożesz mi?"
Luke: "Tak szybko potrzebujesz mojej pomocy?"
Lau: "Wyjdź i pogadamy"
Ciocia często chodził z nim na imprezy, przynajmniej sama tak mówiła, więc myślę, że on powinien wiedzieć gdzie jest.
Podeszłam pod dom Brooks'ów i czekałam aż chłopak otworzy drzwi i wyjdzie do mnie.
- Co się stało?- podniósł brew i schował dłonie do kieszeni. 
- Gdzie najczęściej chodziłeś na imprezy z ciocią?
- Ym, do KissMiss. A co?
- Nic, dzięki- zaczęłam iść w stronę głównej ulicy. 
- Hej czekaj- usłyszałam za sobą- po co ci to?- słyszałam jak szedł za mną.
- Bo muszę po nią iść- przyznałam.
- Po co?
Nie mogę mu powiedzieć, bo to oznacza wyznanie mu wszystkiego. A nie chcę, żeby wiedział co babcia mówi. Chociaż on pewnie będzie miał to gdzieś.
- Lau- mówił za moimi plecami- Laura- powtórzył- stój- dogonił mnie i stanął przede mną blokując mi przejście. 
- Muszę po nią iść- czemu mi się głos zarwał.
- Po co? Co się stało- wyglądał jakby się martwił.
- Muszę- powtórzyłam ze łzami.
Wyprzedziłam go i dalej szłam
- Nawet nie wiesz gdzie to jest.
Stanęłam i zaczęłam ciężej oddychać.
- Ej co się dzieje?- znowu mnie dogonił i szarpnął delikatnie moją ręką, abym na niego spojrzała. Od razu wtuliłam się w niego i łzy mi zaczęły lecieć. Czułam się beznadziejnie. Jak babcia się dowie, to wyśle mnie do domu w mniej niż tydzień. 
- Ni-ic- chrzaknęłam.
- Shhh- pogłaskał mnie po plecach- zaprowadzę cie- pocałował mnie w czubek głowy. Kocham go tak bardzo. Czemu to, że jesteśmy razem musiało okazać się tym jebanym snem. 

***
Hejoooo :D Miałam go wstawić w tamtym tygodniu, ale w środę leciałam do wujka i nie zdążyłam dokończyć. Sorki jeżeli są jakieś błędy, albo nagle nie ma jakiejś cześci, ale pisałam na telefonie. Za każdym razem jak wchodziłam żeby coś dopisać nie było części którą wczesniej zapisałam :/
Pamiętajcie o komentowaniu i zadawaniu pytań bohaterą na ich tumblr'ach :)
Macie ferie, czy juz mieliście, albo dopiero będziecie? :3

                   ♡TheStellaWish♡ 

15 komentarzy:

  1. Cudny rozdział ! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. aaa i tak mam ferie a ty ? Jak wypoczywasz ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże przepraszam , że dopiero teraz komentuję ale nie mam na nic czasu :(
    Rozdział jak zwykle cudowny ! Cody ich przyłapał a jego reakcja !
    Jestem ciekawa kreacji Laury na ślubie . Laura i Luke uwielbiam ich ! Są idealni ! Nie za bardzo lubię mamę Laur w tym opowiadaniu ale to mały szczegół .
    Chciałam się trochę rozpiasać ale czas mi na to nie pozwala tym bardziej , że wykradłam swojego laptopa :D
    Pozdrawiam i czekam na kolejny ! ♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  4. O jaa :o Zaskoczyłaś mnie z tym snem... matko .. ale za to kocham tego bloga! Kocham ciocię Lau , ale nie w tej sytuacji :( Mam nadzieję , że wszystko się skończy dobrze. Czekam i pozdrawiam !!! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wieeem o to chodzilo haha, a czy skonczy sie dobrze... zobaczymy hehe :)

      Usuń
  5. cooooooo omgg wiec to był tylko sen? :'( ale wciaz Luke i Laura rano...!!!! czekam na next! jestem ciekawa jak skonczy sie to z ciocia :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Super rozdział ! Czekam na next.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzień dobry :) cudny blog :D czekam na next'a

    OdpowiedzUsuń
  8. heii :) Kiedy next ? Ja tu ciagle jestem :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tu czekam :D <333

    OdpowiedzUsuń
  10. heloł its mi :3 Rozdział ??

    OdpowiedzUsuń