Na dworze już nie było tak ponuro, właściwie to zaczynało się przejaśniać.
- Chcesz iść do mnie?- Luke mnie zapytał jak byliśmy już trochę dalej od domu Katy.
- Nie, chciałam pogadać z babcią.
- O czym?
Poczułam jak ręka Luke'a otarła się o moją i miałam niemiłosierną ochotę złapania go za nią, ale wolałam tego nie robić.
- O niczym ważnym- o czymś bardzo ważnym.
- Okej w takim razie- powiedział obojętnie. Nienawidzę jak mówi w taki sposób. Doszliśmy pod jego drzwi i się zatrzymaliśmy.
- To pa?- powiedziałam.
Już miałam się odwrócić i wrócić do domu, ale Luke złapał moją rękę i mnie zatrzymał. Przez głowę mi przeszło, że chce mnie pocałować.
- Czekaj?
- Co?
- Idę wieczorem na imprezę, a ty powinnaś pójść tam ze mną.
Zmarszczyłam brwi, zastanawiając się nad tym.
- W porządku.
- Myślę, że to będzie impreza nad basenem, więc zabierz ze sobą bikini.
- Padało i jest zimno- zauważyłam.
- Basen jest wewnątrz domu.
- Nie chcę iść na basenową imprezę.
- Dobra, w takim razie nie musimy wchodzić do wody.
- Dobra.
- Bądź gotowa na 21 i przyjdź pod sklep.
- Ktoś jeszcze jedzie?
- Prawdopodobnie.
- Dobra, w takim razie nie musimy wchodzić do wody.
- Dobra.
- Bądź gotowa na 21 i przyjdź pod sklep.
- Ktoś jeszcze jedzie?
- Prawdopodobnie.
- Ze znajomych?
- Moich tak, twoich nie. Raczej nie będziesz nikogo znać.
Przełknęłam ślinę na myśl o poznawaniu nowych ludzi.
Chłopak rozejrzał się dookoła i pochylił, żeby mnie cmoknąć.
Chłopak rozejrzał się dookoła i pochylił, żeby mnie cmoknąć.
- To do wieczora- powiedziałam odwracając się i odchodząc od niego.
Weszłam szybko do domu, po czym ściągnęłam buty i kurtkę, poszłam do kuchni aby nalać dobie soku. Ze szklanką poszłam do pokoju wcześniej mówiąc babci, że jestem i wieczorem wychodzę.
Włączyłam laptopa i obejrzałam kilka odcinków Super Natural po czy weszłam na Tumblr. Zanim się objerzałam była 20:30. Zamknęłam laptopa i poszłam wybrać ciuchy.
- Cześć.
- Hej.
Następnie Luke włączył swoją muzykę. Miał na sobie koszulkę bez rękawów i czapkę.. On zawsze ma jakieś czapki albo beanie na sobie.
- Gdzie jest twój kostium?
- Mam go na sobie.
Chłopak rzucił mi szybkie spojrzenie, po czym znów popatrzył na drogę.
-Straciłaś tyle czasu na makijaż? - zauważył.
- Czy to problem?
- Nie, po prostu nie powinnaś się malować.
- Czemu nie?
- Bo kiedy dziewczyny to robią to wyglądają jak choinki.
- Każda dziewczyna tutaj nakłada makijaż - powiedziałam, zastanawiając się, czemu do cholery prowadzimy tę bezsensowną dyskusję.
- To dlatego, że faktycznie go potrzebują.
Oparłam się w fotelu i spojrzałam na ulicę, postanawiając nie odpowiadać na jego komentarz.
- Jak długo tam będziemy?
Luke znów wzruszył ramionami.
- Nie wiem, pewnie jakieś 4-5 godzin?
Przygryzłam dolną wargę. Patrzyłam na drogę i wsłuchiwałam się w piosenkę The Weeknd. Dojechaliśmy na miejsce jakoś po 40 może 50 minutach i zatrzymaliśmy się przy ogromnym domu. Luke zaparkował auto po drugiej stronie, o dziwno znajdując miejsce dość blisko budynku. Było strasznie dużo aut. Wyszliśmy z auta, Luke złapał mnie za rękę zaraz po tym jak stanął koło mnie i zaczęliśmy iść.
Lekko się uśmiechnęłam.
- Ten dom jest ogromny- skomentowałam.
- Podoba ci się?
- Wole małe i przytulne, ale robi wrażenie- jeszcze raz spojrzałam na niego od góry do dołu.
Stanęliśmy przed drzwiami i już mogłam usłyszeć piosenkę. Od razu ją rozpoznałam How Deep Is Your Love.
Luke odworzył drzwi i uderzyła nas głośność piosenki, ciepło i zapach alkoholu i potu zmieszanego z chlorem.
- Poznam cię z jakimiś ludźmi- chłopak pociągnął mnie za rękę w tłum. Poczułam wzrok kilku osób na nas i naszych rękach. Powinnam się tym przejąć, ale podobało mi się to. Niektóre dziewczyny mogły pomyśleć, że jesteśmy razem czy coś i od razu go sobie odpuścić... Chociaż każda dziewczyna raczej go zna... I wie, że to nie możliwe, więc pewnie będą się na niego czaić jak tylko zniknę na chwilkę.
Nagle chłopak się zatrzymał.
- Nie musimy tu być jak nie chcesz- powiedział łapiąc mój podbródek i unosząc go.
- Chce tu być.
- Jesteś smutna.
- Wydaje ci się- uśmiechnęłam się delikatnie. Ruszyliśmy dalej, nie wiem kogo szukamy, ale mnie to nie obchodzi tak długo jak Luke będzie trzymał mnie za rękę.
Doszliśmy do jakiejś kanapy na której siedział chłopak z trzema dziewczynami obejmując je wszystkie. Kiedy nas zauważył uśmiechnął się i wstał zostawiając same dziewczyny.
- Siema- przywitał się z Luke'm uściskiem- kogo tym razem przyprowadziłeś?
Tym razem?
Ał.
- To Laura- Luke puścił moją rękę.
- Jake- chłopak się ze mną przywitał. Gadał o czymś z Luke'm, ale nie słuchałam, byłam zajęta myśleniem nad tym z iloma dziewczynami Luke wychodził na imprezy i z iloma się mógł pieprzyć. Kiedyś mówił, że tego nie robił, ale zaczynam w to szczerze wątpić.
- Idę po coś do picia- powiedziałam nie chcąc stać tam jak słup.
- Przynieś jakiś alkohol- Luke mi powiedział.
- Mamy tylko to stary- Jake się zaśmiał.
Odeszłam od nich i przeszłam przez tłum ludzi dopychając się do kuchni gdzie stały butelki piwa, drinki i jakieś inne drunki. Chwyciłam dwa kolorowe drinki i wyszłam z kuchni starając się nie rozlać napoju ani go nie upuścić. Udało mi się dojść do chłopaków z powrotem i kiedy chciałam podać Luke'owi kolorowy napój, Jake zabrał mi drugi z mojej ręki. Kutas.
- Gdzie jest basen?- spytałam przerywając im rozmowę o piłce nożnej.
- Zaprowadzę was- Jake odłożył MOJE picie i nas wyminął. Poszliśmy za nim w dół schodów. Zaraz po zejściu rzucił mi się w oczy ogromny basen wypełniony ludźmi, nie było ich jakoś dużo, ale wystarczająco, żeby nie było miejsc siedzących na leżakach.
- Tam są przebieralnie- pokazał dłonią- a tam bar- mrugnął do nas i wrócił na górę zostawiając nas samych (na całe szczęście).
- Nie lubię gościa- Luke powiedział mi przy uchu.
Uśmiechnęłam się do niego.
- Zamierzasz się kąpać?- spytał Luke.
- Tak.
- W takim razie chodźmy ściągnąć ciuchy.
Poszliśmy w miejsce które pokazał nam Jake. Były trzy przebieralnie w tym jedna zajęta przez parę która najprawdopodobniej się właśnie tam pożera. Stwierdzam to po dźwiękach które się stamtąd wydobywają. Weszłam do przebierali, a Luke wcisnął się tuż za mną.
- Co robisz?- podniosłam brwi.
- Zamierzam się przygotować na basen- powiedziała jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie, może była.
- Czemu tu?
- W czym ci to przeszkadza? I tak mnie zobaczysz w samych kąpielówkach.
- Uh okej- odwróciłam się od niego i ściągnęłam koszulkę po czym zsunęłam moje spodnie. Rzuciłam wszystko na moją torbę chowając tam i odwróciłam się do Luke'a który był także już rozebrany. Spojrzałam na niego przez chwilę świdrując każdą część jego ciała. Nie minęła minuta zanim Luke podszedł do mnie przyciskając mnie do ściany pomieszczenia i nachylając głowę, żeby mnie mocno pocałować. Jego ręce trafiły na moją talię wędrując z dołu do góry bardzo powoli. Zawiesiłam się na jego szyi przechylając głowę w bok, żeby mieć lepszy dostęp do jego ust i bardziej go poczuć. Przestaliśmy się całować zaraz po tym jak ktoś zapukał w nasze drzwi. Szybko go odepchnęłam i spanikowana zaczęłam poprawiać moje włosy. Chłopak się zaśmiał i poczochrał swoje włosy po czym ułożył z powrotem. To było bez sensu.
Wyszliśmy z przebieralni zwalniając ją dla innej pary, tylko tym razem to były dwie dziewczyny. Rzuciłam torbę do jakiegoś składzika na papier itp, jak kazał mi Luke i poszliśmy nad basen. Obeszliśmy basen dookoła, żeby dojść do drabinek, po czym się rozejrzałam. W oczy rzuciła mi się znajoma osoba.
- Hej czy to nie Amy?- spytałam pokazując w kierunku dziewczyny.
- Prawdopodobnie- powiedział wzruszając ramionami.
- Idziemy się przywitać?
- Po co?
- Bo to nasza koleżanka.
- Możemy iść- znowu wzruszył ramionami.
Idąc w jej kierunku zauważyłam Emmę która podeszła do niej i podała jakiś napój po czym usiadła na wysokim krześle tuż przy niej. Miałam ochotę uciec stąd. Zaczynałam żałować mojej decyzji.
- Hej- uśmiechnęłam się do nich.
- O hejka!- Amy powiedziała radosna i mnie objęła jednym ramieniem nie wstając z miejsca.
- Co tam?- Luke zapytał jak Amy mnie puściła.
- Hej Luke- usłyszałam głos Emmy- hej Laura- dodała kiedy na nią spojrzałam.
- Jesteście tu razem?- Amy zapytała biorąc słomkę do buzi.
- Nie- powiedziałam i poczułam ich wzroki na sobie. Zobaczyłam jak Luke się patrzy na mnie zdezorientowany, ale nie skomentował tego.
- W takim razie co za miłe spotkanie- Emma skomentowała niewinnie.
- Kurwa- powiedziała Amy podnosząc swój telefon ze stolika- dajcie mi chwilkę- powiedziała zeskakując ze stolika, odeszła przykładając telefon do ucha.
- Długo tu jesteście?- spytałam Emmy, nie chcąc niezręcznej ciszy.
- Od godziny, chyba.
- Jest tu ktoś jeszcze czy tylko wy?- Luke zapytał podpijając drinka Amy, na co przewróciłam oczami.
- Um, tylko my, znaczy miał być jeszcze Lee i Dylan, ale był jakiś mecz w telewizji czy coś- Emma wyglądała na lekko zdenerwowaną- długo tu zostajecie?
- Myślę, że z kilka godzin będzie dobrze- chłopak spojrzał na mnie, ale mu nie przytaknęłam, tylko się na niego patrzyłam.
- Oh.
Zapadła cisza którą na całe szczęście przerwała Amy.
- Musimy się zbierać- chwyciła swój napój który wcześniej podpij jej Luke i wypiła na raz do końca.
- Co? Czemu?- Emma zmarszczyła brwi.
- Moi rodzice zaraz będą w domu, nie mogą zobaczyć, że mnie nie było.
Przypomniało mi się, że Amy rodzice są bardzo religijni, to trochę śmieszne patrząc na to jaka ona jest.
- Zajebiście było was zobaczyć- Amy chwyciła Emmę za rękę i pociągnęła za sobą do szatni.
- Pa Luke- Emma szybko powiedziała- pa Laura.
Popatrzyłam jak znikają za ścianami szatni i popatrzyłam na Luke'a. Zobaczyłam jak jego wzrok ciągle wędruje po moim ciele. Poczułam się niekomfortowo. Pewnie myśli o tym jak mój brzuch jest duży.
- Idziemy pływać?- spytałam.
W wodzie mogę ukryć mój brzuch.
- Jasne- podrapał się po głowie. Poszłam przed nim i stanęłam przed drabinkami.
- Jak myślisz jest tu głęboko?- odwróciłam się do niego.
- Prawdopodobnie.
- Czy woda jest zimna?
- Albo wchodzisz po dobroci, albo cie tam wepchnę- Luke skrzyżował ręce, a mi się chciało śmiać na ten widok.
- Już.
Odwróciłam się tak, żebym mogła zejść ze schodków w wodę. Zanurzyłam się, ale nie mogłam dotknąć dna, więc spanikowałam i od razu złapałam się rurki od drabinek.
- Boi dupa- zaśmiał się Luke wchodząc do wody.
- To nie śmieszne mogę się utopić.
- Uczyłem cie pływać- przypomniał.
- To co innego niż wtedy- wydęłam wargi- chcę się na tobie zawiesić.
Chłopak westchnął, a ja owinęłam ręce w okół jego szyi i nogi dookoła jego bioder. Uśmiechnęłam się i spojrzałam za jego ramię na innych ludzi. Jedna para ssała się na innym końcu basenu, jakieś dwie laski tuliły się do siebie prawie na środku basenu, a inni gadali z drinkami/piwem w ręku gdzieś w wodzie, albo przy stołach. Luke ujął moje pośladki swoimi dłońmi i się do mnie uśmiechnął zalotnie. Patrzyłam przez chwile na jego usta i chyba wyczuł co chcę zrobić, bo złączył nasze usta dodając po krótkiej chwili język. Jedyne na czym się mogłam teraz skupić to jego kolczyk i smak wódki w jego ustach.
- Chcesz iść na kolacje, kiedy już stąd wyjedziemy?- spytał przerywając pocałunek.
Wzruszyłam ramionami, chociaż chciałam krzyczeć 'tak, kurwa, tak!'.
- W porządku - zgodziłam się, wiedząc, że to będzie tylko normalna przyjacielska kolacja.
Randkaradnkarandkarandkarandkarandkarandkarandkarandka.
Luke spojrzał za moje ramie uśmiechając się dziwnie, potem wrócił na sekundę do mnie wzrokiem i znowu się tam popatrzył. Kiedy odwróciłam wzrok zobaczyłam Jake'a który jak zobaczył, że się odwracam od razu zagadał do jakiś ludzi. Popatrzyłam zdziwiona na Luke'a który jakby nigdy nic mnie znowu pocałował. Zdezorientowana i niepewna oddałam pocałunek. Poczułam jego dłoń która przeniosła się bardziej w okolice mojej łechtaczki, a ja tylko się lekko wzdrygnęłam. Nie żeby mi się to nie podobało, bo lubiłam jego dotyk, ale nie kiedy jesteśmy otoczeni setką ludzi. Jestem przyzwyczajona, że zazwyczaj całuje mnie w ukryciu przed innymi, można powiedzieć, że weszliśmy na nowy poziom naszych stosunków. Całujemy się w miejscu gdzie każdy jego znajomy może nas zobaczyć. Iście przez galerie z jego ręką na moim ramieniu nie mogę nawet porównać do tego.
- Mogłabyś?- usłyszałam głos jakiejś dziewczyny i od razu oderwałam się od Luke'a.
- Hm?- odwróciłam głowę.
- Torujesz trochę drabinki swoją dupą- zobaczyłam jak obczaja moje ciało- mogłabyś się odsunąć.
- Jesy odpierdol się- powiedział Luke.
- Pieprz się, chce tylko wyjść, nie moja wina, że nie mam jak- uśmiechnęła się kpiąco i wyszła z basenu.
Miałam ochotę zanurzyć się cała do wody, ale najpierw zwymiotować wszystko co dzisiaj zjadałam.
- Możemy już stąd iść- spytałam speszona Luke'a.
- Tak szybko?- podniósł brew.
Kiwnęłam tylko głową na "tak".
- Nie powinnaś się martwić o swoje ciało, no wiesz- Luke powiedział kiedy przebraliśmy się w szatni, na co ja się tylko delikatnie uśmiechnęłam, chwilę potem weszliśmy na górę po schodach. Przechodząc przez tłum ludzi mignęła mi znajoma kępa włosów w tłumie. Czyżby mecz się skończył.
- Hej- usłyszałam głos za sobą- chyba widziałem Dylan'a.
- Ja też.
- Chodźmy powiedzieć cześć.
Kiwnęłam głową i poszliśmy go szukać przez tłum. Znaleźliśmy go jak gadał z jakimiś dziewczynami, które jak nas zauważyły przestały chichotać. Dylan popatrzył na nas z nad kubka i uśmiechnął się pijąc najprawdopodobniej piwo.
- Siema- Luke przybił z nim "braterską" piątkę.
- Yo yo yo Luke- popatrzył na niego- Laura- lekko kiwnął głową.
- Stary pa jakie laseczki wyrwałem- powiedział przy jego uchu, tak że mogłam usłyszeć.
- Myślałem, że cie nie będzie- Luke podniósł brew i schował swoje ręce do kieszeni.
- Przegraliśmy więc chciałem się zabawić, no wiesz- mrugnął do mnie.
CO.
- Nie ma Lee?- spytałam.
CZEMU JA O TO PYTAM?
Luke od razu spojrzał na mnie, ale nie chciałam nawet patrzeć na jego wraz twarzy.
- Gdzieś się tu powinien kręcić- Dylan staną na palcach, żeby go znaleźć.
- A wy tu razem?
- Właśnie wychodzimy- Luke go zapewnił.
- Gdzie?
- Mieliśmy iść coś zjeść- powiedziałam i od razu pożałowałam.
- Ej to my możemy pojechać z wami- Dylan zaproponował- idę szukać Lee- powiedział nie czekając na odpowiedz od kogokolwiek z nas i poszedł w tłum zostawiając nas oraz zdezorientowane dziewczyny same.
- To skoro Dylan nie chce to może ty Luke- jedna dziewczyna zaczęła- trójkącik?- przygryzła wargę kiedy bawiła się jego rękawem.
Spojrzałam na sukę z góry do dołu.
- Właśnie wychodzimy- Luke zabrał jej rękę wkurzony.
Był zły na mnie, czy na nią?
Mogłam nie mówić nic Dylan'owi, poszłabym z Luke'm na randkę (nie to nie randka), a tak będziemy z nimi i nie spędzimy razem czasu. A naprawdę polubiłam spędzać z nim czas. Można powiedzieć, że się przyzwyczaiłam do Luke'a w moim otoczeniu.
- Lee czeka na zewnątrz chodźmy- Dylan powiedział do nas od tyłu. Na samą myśl do czego mogłoby dojść między Luke'm, a Lee to nie wiem cz chce być tam.
Spotkaliśmy się z nim na zewnątrz.
- Heeeeej- przeciągnął chyba napity lekko. O nie.- Cześć piękne- powiedział obejmując mnie ramieniem. Spojrzałam na Luke'a zakłopotana.
- Hej stary- Luke zaczął mówić do Lee.
- Ciebie też miło widzieć brachu- blondyn się głupio zaśmiał.
Poszliśmy do auta Luke'a i jak już miałam zająć miejsce z przodu Dylan otworzył drzwi i usiadł na moim miejscu. Nie chce siedzieć z tyłu, nie z pijanym Lee.
- Gdzie jedziemy?- zapytał blondyn.
- Coś zjeść- Dylan odpowiedział zapinając pasy. Ja zrobiłam to samo.
- Kurwa- Luke mruknął pod nosem szukając po kieszeniach- nie wziąłem portfela.
- Lee masz jakąś kase?
- Ha śmieszni jesteście.
- Ja mam jakieś 10 dolarów- powiedziałam.
- No odwieź nas do domu- Dylan wzruszył ramionami.
- Laura idziesz dzisiaj do mnie?- Lee mruknął.
- Nie, wrócę do domu, po prostu.
- Moje drzwi są zawsze dla ciebie otwarte słonko- mrugnął do mnie.
Nic nie odpowiedziałam, za to widziałam jak Luke ścisnął mocniej kierownicę.
Odwieźliśmy najpierw Lee pod jego dom, po czym zatrzymaliśmy się przed domem Dylan'a.
- Idziecie na imprezę na plaży?- Dylan odpiął pasy i otworzył drzwi od auta.
- Chyba- Luke odpowiedział.
- A ty Laura?
- Um, chyba, nie wiem.
Jak mnie ktoś zaprosi to pójdę.
- Przyjdźcie będzie fajnie- uśmiechnął się do nas i zatrzasnął drzwi.
Luke przewrócił oczami i przekręcił w stacyjce kluczyki.
- Kłamałem, mam pieniądze - powiedział, wpatrując się przed siebie na pustą drogę.
Nic nie odpowiedziałam, ale uśmiechnęłam się lekko. Pozbył się ich żebyśmy byli sami.
W końcu zatrzymaliśmy się na znajomym parkingu naprzeciw centrum miasta i wysiedliśmy z samochodu. Poszłam za Luke'm na drugą stronę ulicy. Szliśmy obok siebie w wolnym tempie, rozglądając się za restauracją.
- Więc, co chcesz zjeść? Chińszczyznę, pizze, hamburgera?
- Pizzę - odpowiedziałam, a on skinął głową, wkładając dłonie do kieszeni swoich jeansów.
Popatrzyłam na niego, on jest taki atrakcyjny. Mój brzuch zwariował, kiedy zoriętowałam się, że zakochałam się w Luke. Nawet z jego tatuażami, kolczykami i dwuznacznymi myślami, lubię go. To jest dziwne bo po pierwsze: nigdy wcześniej nie byłam zakochana; i po drugie: on na pewno nie odwzajemniłby mojego uczucia. Plus do tego, nie wiem jak radzić sobie w związkach,mino, że chcę tego.
- Hej, dokąd idziesz? - zapytał Luke, a ja wróciłam myślami na ziemię.
Zatrzymał się przed pizzerią, a ja byłam jeszcze kilka metrów za nim. Zarumieniłam się i szybko ruszyłam w jego kierunku, po czym wybraliśmy stolik na zewnątrz, bo w środku prawie wszystko było zajęte. Kelnerka z wielkimi cyckami (co za przypadek) dała nam po menu i powiedziała, że zaraz wróci i przyjmie nasze zamówienia.
Poruszyłam się niespokojnie w fotelu i chwyciłam kartę. Czuję się jakbym była z Luke'm na randce.
Kiedy kelnerka wróciła chłopak zamówił dla siebie piwo.
- Nie chcę być niszczycielką zabawy, ale nie powinieneś być trzeźwy? Prowadzisz samochód.
- Niszczycielką zabawy? Jakie to amerykańskie.
Przewróciłam oczami.
- Myślę, że podobasz się kelnerce - zaobserwowałam i skinęłam w kierunku wnętrza, gdzie stała nasza kelnerka, patrząc się na Luke'a z oczarowanym wyrazem twarzy.
Chłopak spojrzał tam gdzie patrzyłam i uśmiechnął się, wzruszając ramionami.
- Nie jestem zainteresowany.
- Oh, w porządku.
Kiedy kelnerka wróciła z naszymi napojami, chciałam powiedzieć jej jaką pizzę wybrałam, ale Luke przerwał mi:
- Nie zamawiałem tego - powiedział, wskazując na piwo.
- Uhm, tak zamawiałeś - powiedziałam w tym samym czasie co kelnerka.
Włączyłam laptopa i obejrzałam kilka odcinków Super Natural po czy weszłam na Tumblr. Zanim się objerzałam była 20:30. Zamknęłam laptopa i poszłam wybrać ciuchy.
http://www.polyvore.com/cgi/set?.locale=pl&id=182173583
- Przepraszam, jeśli sprawiłam, że musiałeś czekać - powiedziałam, zapinając pas.
Założyłam jednak strój bo miałam ochotę trochę popływać. Pomalowałam się i zeszłam na dół zakładając buty i informując babcię, że wychodzę.
- Cześć.
- Hej.
Następnie Luke włączył swoją muzykę. Miał na sobie koszulkę bez rękawów i czapkę.. On zawsze ma jakieś czapki albo beanie na sobie.
- Gdzie jest twój kostium?
- Mam go na sobie.
Chłopak rzucił mi szybkie spojrzenie, po czym znów popatrzył na drogę.
-Straciłaś tyle czasu na makijaż? - zauważył.
- Czy to problem?
- Nie, po prostu nie powinnaś się malować.
- Czemu nie?
- Bo kiedy dziewczyny to robią to wyglądają jak choinki.
- Każda dziewczyna tutaj nakłada makijaż - powiedziałam, zastanawiając się, czemu do cholery prowadzimy tę bezsensowną dyskusję.
- To dlatego, że faktycznie go potrzebują.
Oparłam się w fotelu i spojrzałam na ulicę, postanawiając nie odpowiadać na jego komentarz.
- Jak długo tam będziemy?
Luke znów wzruszył ramionami.
- Nie wiem, pewnie jakieś 4-5 godzin?
Przygryzłam dolną wargę. Patrzyłam na drogę i wsłuchiwałam się w piosenkę The Weeknd. Dojechaliśmy na miejsce jakoś po 40 może 50 minutach i zatrzymaliśmy się przy ogromnym domu. Luke zaparkował auto po drugiej stronie, o dziwno znajdując miejsce dość blisko budynku. Było strasznie dużo aut. Wyszliśmy z auta, Luke złapał mnie za rękę zaraz po tym jak stanął koło mnie i zaczęliśmy iść.
Lekko się uśmiechnęłam.
- Ten dom jest ogromny- skomentowałam.
- Podoba ci się?
- Wole małe i przytulne, ale robi wrażenie- jeszcze raz spojrzałam na niego od góry do dołu.
Stanęliśmy przed drzwiami i już mogłam usłyszeć piosenkę. Od razu ją rozpoznałam How Deep Is Your Love.
Luke odworzył drzwi i uderzyła nas głośność piosenki, ciepło i zapach alkoholu i potu zmieszanego z chlorem.
- Poznam cię z jakimiś ludźmi- chłopak pociągnął mnie za rękę w tłum. Poczułam wzrok kilku osób na nas i naszych rękach. Powinnam się tym przejąć, ale podobało mi się to. Niektóre dziewczyny mogły pomyśleć, że jesteśmy razem czy coś i od razu go sobie odpuścić... Chociaż każda dziewczyna raczej go zna... I wie, że to nie możliwe, więc pewnie będą się na niego czaić jak tylko zniknę na chwilkę.
Nagle chłopak się zatrzymał.
- Nie musimy tu być jak nie chcesz- powiedział łapiąc mój podbródek i unosząc go.
- Chce tu być.
- Jesteś smutna.
- Wydaje ci się- uśmiechnęłam się delikatnie. Ruszyliśmy dalej, nie wiem kogo szukamy, ale mnie to nie obchodzi tak długo jak Luke będzie trzymał mnie za rękę.
Doszliśmy do jakiejś kanapy na której siedział chłopak z trzema dziewczynami obejmując je wszystkie. Kiedy nas zauważył uśmiechnął się i wstał zostawiając same dziewczyny.
- Siema- przywitał się z Luke'm uściskiem- kogo tym razem przyprowadziłeś?
Tym razem?
Ał.
- To Laura- Luke puścił moją rękę.
- Jake- chłopak się ze mną przywitał. Gadał o czymś z Luke'm, ale nie słuchałam, byłam zajęta myśleniem nad tym z iloma dziewczynami Luke wychodził na imprezy i z iloma się mógł pieprzyć. Kiedyś mówił, że tego nie robił, ale zaczynam w to szczerze wątpić.
- Idę po coś do picia- powiedziałam nie chcąc stać tam jak słup.
- Przynieś jakiś alkohol- Luke mi powiedział.
- Mamy tylko to stary- Jake się zaśmiał.
Odeszłam od nich i przeszłam przez tłum ludzi dopychając się do kuchni gdzie stały butelki piwa, drinki i jakieś inne drunki. Chwyciłam dwa kolorowe drinki i wyszłam z kuchni starając się nie rozlać napoju ani go nie upuścić. Udało mi się dojść do chłopaków z powrotem i kiedy chciałam podać Luke'owi kolorowy napój, Jake zabrał mi drugi z mojej ręki. Kutas.
- Gdzie jest basen?- spytałam przerywając im rozmowę o piłce nożnej.
- Zaprowadzę was- Jake odłożył MOJE picie i nas wyminął. Poszliśmy za nim w dół schodów. Zaraz po zejściu rzucił mi się w oczy ogromny basen wypełniony ludźmi, nie było ich jakoś dużo, ale wystarczająco, żeby nie było miejsc siedzących na leżakach.
- Tam są przebieralnie- pokazał dłonią- a tam bar- mrugnął do nas i wrócił na górę zostawiając nas samych (na całe szczęście).
- Nie lubię gościa- Luke powiedział mi przy uchu.
Uśmiechnęłam się do niego.
- Zamierzasz się kąpać?- spytał Luke.
- Tak.
- W takim razie chodźmy ściągnąć ciuchy.
Poszliśmy w miejsce które pokazał nam Jake. Były trzy przebieralnie w tym jedna zajęta przez parę która najprawdopodobniej się właśnie tam pożera. Stwierdzam to po dźwiękach które się stamtąd wydobywają. Weszłam do przebierali, a Luke wcisnął się tuż za mną.
- Co robisz?- podniosłam brwi.
- Zamierzam się przygotować na basen- powiedziała jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie, może była.
- Czemu tu?
- W czym ci to przeszkadza? I tak mnie zobaczysz w samych kąpielówkach.
- Uh okej- odwróciłam się od niego i ściągnęłam koszulkę po czym zsunęłam moje spodnie. Rzuciłam wszystko na moją torbę chowając tam i odwróciłam się do Luke'a który był także już rozebrany. Spojrzałam na niego przez chwilę świdrując każdą część jego ciała. Nie minęła minuta zanim Luke podszedł do mnie przyciskając mnie do ściany pomieszczenia i nachylając głowę, żeby mnie mocno pocałować. Jego ręce trafiły na moją talię wędrując z dołu do góry bardzo powoli. Zawiesiłam się na jego szyi przechylając głowę w bok, żeby mieć lepszy dostęp do jego ust i bardziej go poczuć. Przestaliśmy się całować zaraz po tym jak ktoś zapukał w nasze drzwi. Szybko go odepchnęłam i spanikowana zaczęłam poprawiać moje włosy. Chłopak się zaśmiał i poczochrał swoje włosy po czym ułożył z powrotem. To było bez sensu.
Wyszliśmy z przebieralni zwalniając ją dla innej pary, tylko tym razem to były dwie dziewczyny. Rzuciłam torbę do jakiegoś składzika na papier itp, jak kazał mi Luke i poszliśmy nad basen. Obeszliśmy basen dookoła, żeby dojść do drabinek, po czym się rozejrzałam. W oczy rzuciła mi się znajoma osoba.
- Hej czy to nie Amy?- spytałam pokazując w kierunku dziewczyny.
- Prawdopodobnie- powiedział wzruszając ramionami.
- Idziemy się przywitać?
- Po co?
- Bo to nasza koleżanka.
- Możemy iść- znowu wzruszył ramionami.
Idąc w jej kierunku zauważyłam Emmę która podeszła do niej i podała jakiś napój po czym usiadła na wysokim krześle tuż przy niej. Miałam ochotę uciec stąd. Zaczynałam żałować mojej decyzji.
- Hej- uśmiechnęłam się do nich.
- O hejka!- Amy powiedziała radosna i mnie objęła jednym ramieniem nie wstając z miejsca.
- Co tam?- Luke zapytał jak Amy mnie puściła.
- Hej Luke- usłyszałam głos Emmy- hej Laura- dodała kiedy na nią spojrzałam.
- Jesteście tu razem?- Amy zapytała biorąc słomkę do buzi.
- Nie- powiedziałam i poczułam ich wzroki na sobie. Zobaczyłam jak Luke się patrzy na mnie zdezorientowany, ale nie skomentował tego.
- W takim razie co za miłe spotkanie- Emma skomentowała niewinnie.
- Kurwa- powiedziała Amy podnosząc swój telefon ze stolika- dajcie mi chwilkę- powiedziała zeskakując ze stolika, odeszła przykładając telefon do ucha.
- Długo tu jesteście?- spytałam Emmy, nie chcąc niezręcznej ciszy.
- Od godziny, chyba.
- Jest tu ktoś jeszcze czy tylko wy?- Luke zapytał podpijając drinka Amy, na co przewróciłam oczami.
- Um, tylko my, znaczy miał być jeszcze Lee i Dylan, ale był jakiś mecz w telewizji czy coś- Emma wyglądała na lekko zdenerwowaną- długo tu zostajecie?
- Myślę, że z kilka godzin będzie dobrze- chłopak spojrzał na mnie, ale mu nie przytaknęłam, tylko się na niego patrzyłam.
- Oh.
Zapadła cisza którą na całe szczęście przerwała Amy.
- Musimy się zbierać- chwyciła swój napój który wcześniej podpij jej Luke i wypiła na raz do końca.
- Co? Czemu?- Emma zmarszczyła brwi.
- Moi rodzice zaraz będą w domu, nie mogą zobaczyć, że mnie nie było.
Przypomniało mi się, że Amy rodzice są bardzo religijni, to trochę śmieszne patrząc na to jaka ona jest.
- Zajebiście było was zobaczyć- Amy chwyciła Emmę za rękę i pociągnęła za sobą do szatni.
- Pa Luke- Emma szybko powiedziała- pa Laura.
Popatrzyłam jak znikają za ścianami szatni i popatrzyłam na Luke'a. Zobaczyłam jak jego wzrok ciągle wędruje po moim ciele. Poczułam się niekomfortowo. Pewnie myśli o tym jak mój brzuch jest duży.
- Idziemy pływać?- spytałam.
W wodzie mogę ukryć mój brzuch.
- Jasne- podrapał się po głowie. Poszłam przed nim i stanęłam przed drabinkami.
- Jak myślisz jest tu głęboko?- odwróciłam się do niego.
- Prawdopodobnie.
- Czy woda jest zimna?
- Albo wchodzisz po dobroci, albo cie tam wepchnę- Luke skrzyżował ręce, a mi się chciało śmiać na ten widok.
- Już.
Odwróciłam się tak, żebym mogła zejść ze schodków w wodę. Zanurzyłam się, ale nie mogłam dotknąć dna, więc spanikowałam i od razu złapałam się rurki od drabinek.
- Boi dupa- zaśmiał się Luke wchodząc do wody.
- To nie śmieszne mogę się utopić.
- Uczyłem cie pływać- przypomniał.
- To co innego niż wtedy- wydęłam wargi- chcę się na tobie zawiesić.
Chłopak westchnął, a ja owinęłam ręce w okół jego szyi i nogi dookoła jego bioder. Uśmiechnęłam się i spojrzałam za jego ramię na innych ludzi. Jedna para ssała się na innym końcu basenu, jakieś dwie laski tuliły się do siebie prawie na środku basenu, a inni gadali z drinkami/piwem w ręku gdzieś w wodzie, albo przy stołach. Luke ujął moje pośladki swoimi dłońmi i się do mnie uśmiechnął zalotnie. Patrzyłam przez chwile na jego usta i chyba wyczuł co chcę zrobić, bo złączył nasze usta dodając po krótkiej chwili język. Jedyne na czym się mogłam teraz skupić to jego kolczyk i smak wódki w jego ustach.
- Chcesz iść na kolacje, kiedy już stąd wyjedziemy?- spytał przerywając pocałunek.
Wzruszyłam ramionami, chociaż chciałam krzyczeć 'tak, kurwa, tak!'.
- W porządku - zgodziłam się, wiedząc, że to będzie tylko normalna przyjacielska kolacja.
Randkaradnkarandkarandkarandkarandkarandkarandkarandka.
Luke spojrzał za moje ramie uśmiechając się dziwnie, potem wrócił na sekundę do mnie wzrokiem i znowu się tam popatrzył. Kiedy odwróciłam wzrok zobaczyłam Jake'a który jak zobaczył, że się odwracam od razu zagadał do jakiś ludzi. Popatrzyłam zdziwiona na Luke'a który jakby nigdy nic mnie znowu pocałował. Zdezorientowana i niepewna oddałam pocałunek. Poczułam jego dłoń która przeniosła się bardziej w okolice mojej łechtaczki, a ja tylko się lekko wzdrygnęłam. Nie żeby mi się to nie podobało, bo lubiłam jego dotyk, ale nie kiedy jesteśmy otoczeni setką ludzi. Jestem przyzwyczajona, że zazwyczaj całuje mnie w ukryciu przed innymi, można powiedzieć, że weszliśmy na nowy poziom naszych stosunków. Całujemy się w miejscu gdzie każdy jego znajomy może nas zobaczyć. Iście przez galerie z jego ręką na moim ramieniu nie mogę nawet porównać do tego.
- Mogłabyś?- usłyszałam głos jakiejś dziewczyny i od razu oderwałam się od Luke'a.
- Hm?- odwróciłam głowę.
- Torujesz trochę drabinki swoją dupą- zobaczyłam jak obczaja moje ciało- mogłabyś się odsunąć.
- Jesy odpierdol się- powiedział Luke.
- Pieprz się, chce tylko wyjść, nie moja wina, że nie mam jak- uśmiechnęła się kpiąco i wyszła z basenu.
Miałam ochotę zanurzyć się cała do wody, ale najpierw zwymiotować wszystko co dzisiaj zjadałam.
- Możemy już stąd iść- spytałam speszona Luke'a.
- Tak szybko?- podniósł brew.
Kiwnęłam tylko głową na "tak".
- Nie powinnaś się martwić o swoje ciało, no wiesz- Luke powiedział kiedy przebraliśmy się w szatni, na co ja się tylko delikatnie uśmiechnęłam, chwilę potem weszliśmy na górę po schodach. Przechodząc przez tłum ludzi mignęła mi znajoma kępa włosów w tłumie. Czyżby mecz się skończył.
- Hej- usłyszałam głos za sobą- chyba widziałem Dylan'a.
- Ja też.
- Chodźmy powiedzieć cześć.
Kiwnęłam głową i poszliśmy go szukać przez tłum. Znaleźliśmy go jak gadał z jakimiś dziewczynami, które jak nas zauważyły przestały chichotać. Dylan popatrzył na nas z nad kubka i uśmiechnął się pijąc najprawdopodobniej piwo.
- Siema- Luke przybił z nim "braterską" piątkę.
- Yo yo yo Luke- popatrzył na niego- Laura- lekko kiwnął głową.
- Stary pa jakie laseczki wyrwałem- powiedział przy jego uchu, tak że mogłam usłyszeć.
- Myślałem, że cie nie będzie- Luke podniósł brew i schował swoje ręce do kieszeni.
- Przegraliśmy więc chciałem się zabawić, no wiesz- mrugnął do mnie.
CO.
- Nie ma Lee?- spytałam.
CZEMU JA O TO PYTAM?
Luke od razu spojrzał na mnie, ale nie chciałam nawet patrzeć na jego wraz twarzy.
- Gdzieś się tu powinien kręcić- Dylan staną na palcach, żeby go znaleźć.
- A wy tu razem?
- Właśnie wychodzimy- Luke go zapewnił.
- Gdzie?
- Mieliśmy iść coś zjeść- powiedziałam i od razu pożałowałam.
- Ej to my możemy pojechać z wami- Dylan zaproponował- idę szukać Lee- powiedział nie czekając na odpowiedz od kogokolwiek z nas i poszedł w tłum zostawiając nas oraz zdezorientowane dziewczyny same.
- To skoro Dylan nie chce to może ty Luke- jedna dziewczyna zaczęła- trójkącik?- przygryzła wargę kiedy bawiła się jego rękawem.
Spojrzałam na sukę z góry do dołu.
- Właśnie wychodzimy- Luke zabrał jej rękę wkurzony.
Był zły na mnie, czy na nią?
Mogłam nie mówić nic Dylan'owi, poszłabym z Luke'm na randkę (nie to nie randka), a tak będziemy z nimi i nie spędzimy razem czasu. A naprawdę polubiłam spędzać z nim czas. Można powiedzieć, że się przyzwyczaiłam do Luke'a w moim otoczeniu.
- Lee czeka na zewnątrz chodźmy- Dylan powiedział do nas od tyłu. Na samą myśl do czego mogłoby dojść między Luke'm, a Lee to nie wiem cz chce być tam.
Spotkaliśmy się z nim na zewnątrz.
- Heeeeej- przeciągnął chyba napity lekko. O nie.- Cześć piękne- powiedział obejmując mnie ramieniem. Spojrzałam na Luke'a zakłopotana.
- Hej stary- Luke zaczął mówić do Lee.
- Ciebie też miło widzieć brachu- blondyn się głupio zaśmiał.
Poszliśmy do auta Luke'a i jak już miałam zająć miejsce z przodu Dylan otworzył drzwi i usiadł na moim miejscu. Nie chce siedzieć z tyłu, nie z pijanym Lee.
- Gdzie jedziemy?- zapytał blondyn.
- Coś zjeść- Dylan odpowiedział zapinając pasy. Ja zrobiłam to samo.
- Kurwa- Luke mruknął pod nosem szukając po kieszeniach- nie wziąłem portfela.
- Lee masz jakąś kase?
- Ha śmieszni jesteście.
- Ja mam jakieś 10 dolarów- powiedziałam.
- No odwieź nas do domu- Dylan wzruszył ramionami.
- Laura idziesz dzisiaj do mnie?- Lee mruknął.
- Nie, wrócę do domu, po prostu.
- Moje drzwi są zawsze dla ciebie otwarte słonko- mrugnął do mnie.
Nic nie odpowiedziałam, za to widziałam jak Luke ścisnął mocniej kierownicę.
Odwieźliśmy najpierw Lee pod jego dom, po czym zatrzymaliśmy się przed domem Dylan'a.
- Idziecie na imprezę na plaży?- Dylan odpiął pasy i otworzył drzwi od auta.
- Chyba- Luke odpowiedział.
- A ty Laura?
- Um, chyba, nie wiem.
Jak mnie ktoś zaprosi to pójdę.
- Przyjdźcie będzie fajnie- uśmiechnął się do nas i zatrzasnął drzwi.
Luke przewrócił oczami i przekręcił w stacyjce kluczyki.
- Kłamałem, mam pieniądze - powiedział, wpatrując się przed siebie na pustą drogę.
Nic nie odpowiedziałam, ale uśmiechnęłam się lekko. Pozbył się ich żebyśmy byli sami.
W końcu zatrzymaliśmy się na znajomym parkingu naprzeciw centrum miasta i wysiedliśmy z samochodu. Poszłam za Luke'm na drugą stronę ulicy. Szliśmy obok siebie w wolnym tempie, rozglądając się za restauracją.
- Więc, co chcesz zjeść? Chińszczyznę, pizze, hamburgera?
- Pizzę - odpowiedziałam, a on skinął głową, wkładając dłonie do kieszeni swoich jeansów.
Popatrzyłam na niego, on jest taki atrakcyjny. Mój brzuch zwariował, kiedy zoriętowałam się, że zakochałam się w Luke. Nawet z jego tatuażami, kolczykami i dwuznacznymi myślami, lubię go. To jest dziwne bo po pierwsze: nigdy wcześniej nie byłam zakochana; i po drugie: on na pewno nie odwzajemniłby mojego uczucia. Plus do tego, nie wiem jak radzić sobie w związkach,mino, że chcę tego.
- Hej, dokąd idziesz? - zapytał Luke, a ja wróciłam myślami na ziemię.
Zatrzymał się przed pizzerią, a ja byłam jeszcze kilka metrów za nim. Zarumieniłam się i szybko ruszyłam w jego kierunku, po czym wybraliśmy stolik na zewnątrz, bo w środku prawie wszystko było zajęte. Kelnerka z wielkimi cyckami (co za przypadek) dała nam po menu i powiedziała, że zaraz wróci i przyjmie nasze zamówienia.
Poruszyłam się niespokojnie w fotelu i chwyciłam kartę. Czuję się jakbym była z Luke'm na randce.
Kiedy kelnerka wróciła chłopak zamówił dla siebie piwo.
- Nie chcę być niszczycielką zabawy, ale nie powinieneś być trzeźwy? Prowadzisz samochód.
- Niszczycielką zabawy? Jakie to amerykańskie.
Przewróciłam oczami.
- Myślę, że podobasz się kelnerce - zaobserwowałam i skinęłam w kierunku wnętrza, gdzie stała nasza kelnerka, patrząc się na Luke'a z oczarowanym wyrazem twarzy.
Chłopak spojrzał tam gdzie patrzyłam i uśmiechnął się, wzruszając ramionami.
- Nie jestem zainteresowany.
- Oh, w porządku.
Kiedy kelnerka wróciła z naszymi napojami, chciałam powiedzieć jej jaką pizzę wybrałam, ale Luke przerwał mi:
- Nie zamawiałem tego - powiedział, wskazując na piwo.
- Uhm, tak zamawiałeś - powiedziałam w tym samym czasie co kelnerka.
Co on kurwa gada?
- Nie, jestem pewien, że zamówiłem wodę.
- Nie, zamówiłeś piwo - dziewczyna walczyła, krzyżując ręce na piersi.
- Kurwa, ja prowadzę. Zamówiłem wodę.
Oh.
- Nie ważne, w takim razie przyniosę ci tą wodę.
Kelnerka odwróciła się i zniknęła. Postanowiłam nic nie mówić na ten temat. To było nic. W końcu złożyliśmy zamówienie, a dziewczyna powiedziała, że jedzenie będzie gotowe za 15 minut.
- Nie jest ci trudno jeść z kolczykiem na wardze? - zapytałam, a Luke wzruszył ramionami.
- Tak, trochę.
- Dlaczego w takim razie go po prostu nie wyciągniesz?
- Bo nie chcę. Lubię go.
- Nigdy nie zrobiłabym żadnego kolczyka. To boli.
- Dużo rzeczy boli za pierwszym razem - powiedział, a ja poczułam jak moje policzki się zapalają. Coś mi mówi, że nie rozmawiamy już o piercingu.
- Mam przez to na myśli seks - dodał z uśmiechem, wiedząc, że przez niego czuję się nieswojo.
- Taa, wiem- spojrzałam na stół, żeby uniknąć jego wzroku.
- Założę się, że masz już wszystko zaplanowane w głowie - kontynuował.
- O czym mówisz?
- Mówię o twoim pierwszym razie.
- Nie, nie do końca - powiedziałam, a moje serce zaczęło bić szybciej, najpierw dziewczyny teraz on.
- No weź, każda dziewczyna wyobraża sobie swój pierwszy raz. Idealny facet, świece, muzyka, płatki róż...
- Przestań o tym mówić, bo przez ciebie czuję się naprawdę niekomfortowo.
- Nie, chcę wiedzieć. Wiem jak Katy i Rosie sobie to wyobrażały. Po prostu jestem ciekawy.
- Cóż, nie bądź, bo nigdy o tym nie myślałam. To nie jest takie ważne.
Skończyliśmy temat, ponieważ przyszła do nas kelnerka z jedzeniem.
Kiedy kroiliśmy swoje pizze, czułam na sobie jego wzrok.
- Możesz na mnie nie patrzeć? - zapytałam, a Luke uśmiechnął się i odwrócił ode mnie oczy.
- Pogadałaś z babcią?- zapytał po chwili.
- Cholera- wiedziałam, że o czymś zapomniałam. Chłopak się tylko zaśmiał i ugryzł jeden ze swoich kawałków.
Skończyliśmy jeść, po czym Luke poprosił o rachunek i dokończył pić swoją wodę.
- Dzięki za jedzenie - powiedziałam, kiedy wstaliśmy od naszego stolika i ruszyliśmy z powrotem do samochodu. Luke nic nie odpowiedział, a ja założyłam swoją kurtkę, ponieważ robiło się chłodno.
- Hej, jest nowy film w kinach, powinniśmy go iść jutro zobaczyć.
Czy on właśnie zaprasza mnie na wyjście? Znowu? Jak na... na film?
- Uh, jasne. Kto idzie?
- Ja? - zapytał.
- Oh.
Wydaje się jakby jedynym słowem jakie znam jest 'oh'.
- Więc przyjdziesz? Postawie ci jedzenie jeśli się zgodzisz - zaproponował i zatrzymał się przed swoim autem, otwierając go.
Wolałabym bez jedzenia.
- Tak, pewnie. Co to za gatunek filmu?
- Horror.
Skinęłam głową. Lubię horrory, mimo że łatwo jest mnie wystraszyć.
Jechaliśmy do domu, słuchając radia. Byłam zadowolona, że Luke nie puścił tej swojej okropnej muzyki, bo zasypiałam, a to po prostu by mnie drażniło.
Poczułam jak auto się zatrzymuje, delikatnie otworzyłam oczy i lekko się podniosłam prostując plecy.
- Nie, jestem pewien, że zamówiłem wodę.
- Nie, zamówiłeś piwo - dziewczyna walczyła, krzyżując ręce na piersi.
- Kurwa, ja prowadzę. Zamówiłem wodę.
Oh.
- Nie ważne, w takim razie przyniosę ci tą wodę.
Kelnerka odwróciła się i zniknęła. Postanowiłam nic nie mówić na ten temat. To było nic. W końcu złożyliśmy zamówienie, a dziewczyna powiedziała, że jedzenie będzie gotowe za 15 minut.
- Nie jest ci trudno jeść z kolczykiem na wardze? - zapytałam, a Luke wzruszył ramionami.
- Tak, trochę.
- Dlaczego w takim razie go po prostu nie wyciągniesz?
- Bo nie chcę. Lubię go.
- Nigdy nie zrobiłabym żadnego kolczyka. To boli.
- Dużo rzeczy boli za pierwszym razem - powiedział, a ja poczułam jak moje policzki się zapalają. Coś mi mówi, że nie rozmawiamy już o piercingu.
- Mam przez to na myśli seks - dodał z uśmiechem, wiedząc, że przez niego czuję się nieswojo.
- Taa, wiem- spojrzałam na stół, żeby uniknąć jego wzroku.
- Założę się, że masz już wszystko zaplanowane w głowie - kontynuował.
- O czym mówisz?
- Mówię o twoim pierwszym razie.
- Nie, nie do końca - powiedziałam, a moje serce zaczęło bić szybciej, najpierw dziewczyny teraz on.
- No weź, każda dziewczyna wyobraża sobie swój pierwszy raz. Idealny facet, świece, muzyka, płatki róż...
- Przestań o tym mówić, bo przez ciebie czuję się naprawdę niekomfortowo.
- Nie, chcę wiedzieć. Wiem jak Katy i Rosie sobie to wyobrażały. Po prostu jestem ciekawy.
- Cóż, nie bądź, bo nigdy o tym nie myślałam. To nie jest takie ważne.
Skończyliśmy temat, ponieważ przyszła do nas kelnerka z jedzeniem.
Kiedy kroiliśmy swoje pizze, czułam na sobie jego wzrok.
- Możesz na mnie nie patrzeć? - zapytałam, a Luke uśmiechnął się i odwrócił ode mnie oczy.
- Pogadałaś z babcią?- zapytał po chwili.
- Cholera- wiedziałam, że o czymś zapomniałam. Chłopak się tylko zaśmiał i ugryzł jeden ze swoich kawałków.
Skończyliśmy jeść, po czym Luke poprosił o rachunek i dokończył pić swoją wodę.
- Dzięki za jedzenie - powiedziałam, kiedy wstaliśmy od naszego stolika i ruszyliśmy z powrotem do samochodu. Luke nic nie odpowiedział, a ja założyłam swoją kurtkę, ponieważ robiło się chłodno.
- Hej, jest nowy film w kinach, powinniśmy go iść jutro zobaczyć.
Czy on właśnie zaprasza mnie na wyjście? Znowu? Jak na... na film?
- Uh, jasne. Kto idzie?
- Ja? - zapytał.
- Oh.
Wydaje się jakby jedynym słowem jakie znam jest 'oh'.
- Więc przyjdziesz? Postawie ci jedzenie jeśli się zgodzisz - zaproponował i zatrzymał się przed swoim autem, otwierając go.
Wolałabym bez jedzenia.
- Tak, pewnie. Co to za gatunek filmu?
- Horror.
Skinęłam głową. Lubię horrory, mimo że łatwo jest mnie wystraszyć.
Jechaliśmy do domu, słuchając radia. Byłam zadowolona, że Luke nie puścił tej swojej okropnej muzyki, bo zasypiałam, a to po prostu by mnie drażniło.
Poczułam jak auto się zatrzymuje, delikatnie otworzyłam oczy i lekko się podniosłam prostując plecy.
- Dzięki za wieczór- uśmiechnęłam się do niego po tym jak wyciągnął klucze ze stacyjki. Luke patrzył przez chwilę na moją twarz nic nie mówiąc. Światło z lamp odbijało się w jego oczach przez co pięknie migotały. Jego oczy są piękne. Jego policzki są słodki. Jego usta są idealne- pomyślałam, kiedy chłopak schylił się, żeby połączyć je z moimi. Przerzuciłam nogę przez jego kolana siadając na nim okratkiem. Nie wiem co dodało mi pewności siebie, żeby to zrobić. Poczułam uśmiech Luke'a na moim ustach. Chłopak przejechał swoimi rękami w z dłuż moich jeansów zatrzymując w okolicy pośladków. Zatopiłam się w pocałunku na kilka minut, godzin, nawet nie wiem. Luke włożył swoje ręce pod moją koszulkę zostawiając je na mojej gołej skórze. Swoimi rękami obwinęłam go dookoła jego szyi, a chłopak zaczął składać pocałunki na mojej szyi.
Nagle ktoś zapukał w szybę. Przestraszona zeskoczyłam z Luke'a obijając się o kierownicę. Moje serce zaczęło walić jak szalone. W półmroku mogłam dojrzeć pochyloną Rosie. Noż kurwa.
- Luke podwieziesz mnie do sklepu?- spytała jakby nigdy nic.
Chłopak spojrzał na mnie, a ja na niego. Zeszłam z jego ud wracając na miejsce obok i biorąc torebkę w moje ręce.
- Ok- odpowiedział Rosie obeszła auto dookoła. Otworzyłam drzwi od samochodu i wyszłam mówiąc ciche "pa" do Luke'a który nic nie odpowiedział.
- Nie jedziesz z nami?- Rosie spytała kiedy przechodziłam koło niej.
- Babcia się pewnie martwi- powiedziałam szybko i poszłam dalej. Nie wiedziałam nawet co ja robię. Moje ręce się cholernie trzęsły tak samo jak moje nogi.
Ona nas widziała.
***
Baam bam rozdział! Ha xD
To okropne co się dzieje w Paryżu... Kilka miesięcy temu byłam tam na wycieczce z mojej mamy szkołą i to jest serio przerażające, przez to nie mogę się cieszyć aż tak płytami 1D i JB :(
Btw... :) Mam nadzieje, że rozdział wam się podoba :D Napiszcie co o nim sądzicie! Im więcej komentarzy tym szybciej nowy rozdział ;)
Ona nas widziała.
***
Baam bam rozdział! Ha xD
To okropne co się dzieje w Paryżu... Kilka miesięcy temu byłam tam na wycieczce z mojej mamy szkołą i to jest serio przerażające, przez to nie mogę się cieszyć aż tak płytami 1D i JB :(
Btw... :) Mam nadzieje, że rozdział wam się podoba :D Napiszcie co o nim sądzicie! Im więcej komentarzy tym szybciej nowy rozdział ;)
♡TheStellaWish♡

Super rozdział !! Luke i Laura ♥ Szkoda , że Rosie ich przyłapała ale tak to będzie ciekawiej :) nie wiem dlaczego ale chciałabym aby coś zadziałao się pomiędzy Laur a Lee :) Ale boże przeczytałam ten rozdział aż trzy razy ! Świetnie piszesz masz ogromny talent ! Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńawww dziekuje!!! to mega mile i kochane hahah masz szczescie bo planuje pewna rzecz na kolejny rodzial (juz zaczety) zwiazny z Lau i Lee... hihi
UsuńNo co mam napisać.... świetny rozdział. Jedyne co chcę teraz zrobić to powiedzieć kilka nie miłych słów Rosie, ale się powstrzymam. Kiedy oni się... no ten... chcę aby Laura straciła to dziewictwo no...
OdpowiedzUsuńCo mam mówić...rodział cudny i czekam.
Buziaki...
A co do Paryża, jest mi przykro. Mam wujka pod Paryżem i wczoraj dzwonił. Szkoda mi tych ludzi. Martwię się tylko teraz o Berlin.
No nic, pozdrawiam i czekam na nexta.
;-)
mam nadzieje, ze z twoim wujkiem wszystko dobrze :(
Usuńo dziewictwo Lau sie nie martw hah xD
Jejku...świetny rozdział. Zastanawia mnie zachowanie Luke'a ( czy jak to tam się odmienia ). Jejku Rosie w takim momencie ...cieszę się , że dodałaś przez ten Paryż miałam zły humor ..to co się wydarzyło jest straszne :/ Kocham i czekam na next !
OdpowiedzUsuńSuper ! Czekałam (;; Nie mogę się doczekać na akcję z Lee :D Fajne , że cały rozdział poświęcony był tylko tej dwójce :D Czekam na następny rozdział <3
OdpowiedzUsuń