piątek, 20 listopada 2015

20. On nie jest tego wart.

Weszłam do domu i zamknęłam cicho drzwi. Ściągnęłam buty i cała jeszcze szoku poszłam się umyć. Zmyłam z siebie cały stres i bardziej spokojnia wróciłam do pokoju. Ubrałam piżamę i weszłam pod kołdrę z telefonem. Kliknęłam na iconkę Tumblr i zaczęłam przewijać kciukiem po wyświetlaczu do puki nie dostałam sms'a.
Rosie: "Nie powiem nikomu, ale ty mi musisz o tym opowiedzieć *mrugająca emoji*"
Lau: "Huh, ok"
Rosie: "Luke nic nie mówił i ja też nie pytałam"
Lau: "Dzięki :)"
Rosie: "Cody wraca, dobranoc"
Lau: "Dobranoc"

Nie wyszłam z domu w poniedziałek, ani we wtorek, bo nie byłam w nastroju widzieć się z ludźmi. Napisałam do Luke'a, że źle się czuję i nie mam ochoty iść do kina.
Chociaż w poniedziałek zrobiłam coś czego naprawdę dawno nie robiłam... Napisałam piosenkę, znaczy nie zupełnie bo tylko kilka linijek.

It's the way you walk,
The way you talk,
The way you make me feel inside,
It's in your smile,
It's in your eyes,
I don't wanna wait for tonight.

Czy ta piosenka była o kimś konkretnym? Oczywiście, że nie. Pf. Tak o Luke'u 
Zazwyczaj jeżeli dochodzi do czegoś między nami to zazwyczaj nocą lub wieczorem. Nie mogę w to uwierzyć, że jakaś osoba sprawiła, że napisałam o niej piosenkę. Nie mogę uwierzyć, że tą osobą jest Luke Brooks. Gdyby tylko wiedział.
Była środa (jeszcze ponad trzy tygodnie i wracam) wieczór tuż po 19, kiedy rozległ się mój dzwonek świadczący o tym, że zdzwoni Katy. Właśnie przewijałam niektóre pytania na Tumblrze
Katy: Jest impreza dzisiaj wieczorem na plaży. Co ty na to?
Lau: Uh...
Impreza o której mówił Dylan.
Lau: Nie wiem.
Katy: Aw, daj spokój. Lee naprawdę chce, żebyś przyszła.
Moje oczy powędrowały na monitor przede mną, podczas gdy ja rozmyślałam.
Anonim zapytał: Zrób coś, żeby Luke był zazdrosny, pokaż mu czego nie docenia!
Przygryzłam dolną wargę i przytaknęłam.
Lau: Dobra.
Katy: Dobrze. Bądź gotowa za pół godziny.
Katy się rozłączyła, a ja od razu zadzwoniłam do Rosie.
Lau: Hej.
Rosie: Hejka.
Lau: Idziesz dzisiaj na imprezę?
Rosie: Oczywiście?
Lau: Mogłabym...
Oh, Jezu, no dalej.
Lau: Mogę pożyczyć sukienkę?
Rosie: Sukienkę?
Rosie była zdecydowanie w szoku, a ja przytaknęłam tylko.
Rosie: O MÓJ BOŻE TAK! Nie mogę w to uwierzyć, chcesz sukienkę?
Lau: Tak, to jest to co właśnie powiedziałam.
Rosie: Cholera tak, dam ci sukienkę! To jest takie niesamowite, nie mogę się doczekać, aż zobaczę cię w sukience. Potrzebujesz obcasów? Lakierów do paznokci?
Lau: Nie, tylko sukienkę.
Rosie: Dobrze. Przyjść do ciebie z jakimiś sukienkami?
Lau: Jasne.
Po piętnastu minutach (myślałam, że zajmie jej to dłużej) Rosie siedziała w moim pokoju z kilkoma sukienkami które położyła naprzeciw mnie na łóżku, wraz z kilkoma pasującymi dodatkami. Spojrzałam na wszystkie. Jedna była różowa i bardzo dziewczęca, więc od razu odrzuciłam ją z listy. Druga sukienka była ze skóry, więc też ją wyrzuciłam. Byłam rozdarta między jeansową sukienką bez ramiączek, a obcisłą białą sukienką.
- Myślę, że wybiorę tę - powiedziałam i wskazałam na ostatnią. Nawet jeśli pokazuje trochę za dużo to jest ładna.
- Oooh, a ten pasek będzie do tego idealny i mam doskonały biustonosz push-up, który sprawi, że Luke'owi od razu stanie!
Ew, nie zamierzam nosić twojego stanika.
- Wezmę tylko strój i dodatki, dzięki.
- Jesteś pewna? Luke z pewnością polubi mój dekolt.
Szturchnęłam językiem wnętrze policzka i skinęłam głową. Pamiętam, że miałam z nią pogadać o tym co jest między nami, ale jakoś nie dopytuje więc nie będę nic mówić.
- Właściwie, wezmę też biustonosz.
Rosie uśmiechnęła się i zaklaskała w dłonie, po czym wyciągnęła z torby biustonosz.
Nie jestem typem dziewczyny, która chce sprawiać, aby ktoś był zazdrosny, ale zrobię to..
Rosie dała mi swój push-up, a ja po upewnieniu się, że jest świeżo wyprany, poszłam do łazienki, żeby przebrać się. Wyprostowałam włosy i wyszczotkowałam zęby, po czym zrobiłam siusiu i ubrałam się. Nie założyłam bikini, ponieważ nie planowałam wchodzić do wody, ale mimo to i tak ogoliłam się.
Po nałożeniu makijażu wróciłam do pokoju, żeby założyć naszyjnik z kokardką i czarne koturny.
- Wyglądasz fantastycznie- Rosie zaklaskała.
- Dziękuje. Myślę, że powinnyśmy się zbierać.
- Tak. Ale myślę, że się nie obrażą jak się trochę spóźnimy- zatrzymała mnie dłonią.
- Hm.
- Domyślam się, że stroisz się dla Luke'a, ale słonko nie zmieniaj się dla niego. On nie jest tego wart.
- Co nie-to nie, chce ładnie wyglądać na imprezie.
- Powiesz mi o co z wami chodzi?
- Jak ty mi powiesz o co chodzi z Katy.
Tak wciąż o tym pamiętam.
- Pogadamy o tym kiedy indziej.
Zeszłyśmy na dół, żebym mogła założyć buty. Chwyciłam jeszcze bluzę gdyby wieczorem zrobiło się zimno i schowałam klucz do kieszeni.
- Nie boisz się, że ci wypadnie?
- Nie bardzo.
Dotarłyśmy pod dom Brooks'ów, a następnie zajęłyśmy nasze zwyczajne miejsca.
- Masz sukienkę? - zapytał zalotnie Lee i położył rękę na moim kolanie, przesuwając ją w kierunku mojego krocza.
Przygryzłam lekko wargę i skrzyżowałam nogi, ale nie odepchnęłam jego dłoni, ponieważ Lee nie położył jej dalej niż na kolanie. Spojrzałam na Luke;a, który właśnie bębnił palcami w rytm grającego utworu.
Dlaczego Luke ma na sobie okulary przeciwsłoneczne skoro na dworze jest ciemno?


Dotarliśmy na miejsce półtorej godziny później, kiedy dochodziła prawie 21. Impreza była większa niż się spodziewałam i było tam również ognisko.
Wysiedliśmy z samochodu, a ja zauważyłam, że nie ma z nami Dylan'a. Rosie zasugerowała, że 'my dziewczyny' powinnyśmy zdjąć buty, ponieważ trudno nam będzie chodzić po piasku.
Cóż, trzeba było o tym pomyśleć, zanim tutaj przyszłaś, geniuszu.
Byłam jedyną dziewczyną, która zostawiła założone buty, ponieważ nie jest tak trudno chodzić po piasku w trampkach.
- Gdzie jest Dylan? - zapytałam Katy.
- Co? Nie wystarczam ci? - zażartował Lee i oplótł wokół mnie ramię, gdy przechodziliśmy przez ulicę.
- Nie, po prostu chciałam wiedzieć.
Weszliśmy na piasek, a Katy natychmiast znalazła nam cztery siedzenia przy ognisku. Zdjęłam bluzę i położyłam ją na jednym z krzeseł.
- Cholera, wyglądasz niesamowicie - powiedziała Amy, gdy skanowała wzrokiem moje ciało.
- Chce ktoś z was coś do picia? - zapytał Cody, a ja skinęłam głową, bo do diabła, jest impreza, a jeśli chcę mieć odwagę, aby sprawić żeby Luke był zazdrosny, potrzebuję alkoholu. Albo czegoś, co doda mi pewności siebie.
- Tak, pójdę z tobą.
Poszłam za nią do baru, gdzie Brad już zamawiał dla każdego drinki.
- Wygląda na to, że Luke już zdążył znaleźć sobie ptaszka - powiedział za mną Brad, a ja podążyłam wzrokiem za jego spojrzeniem, aby zobaczyć, stojącego w świetle ogniska Luke'a i rozmawiającą z nim niską blondynka w obcisłej sukience. Niech się utopi w tym morzu.
- Czy on z nią będzie uprawiał seks? - zapytałam bez zastanowienia, a Brad prychnął.
- Oczywiście, co to za pytanie?
Chłopak podał mi czerwony kubek i zaczął iść w kierunku ogniska. Szłam obok niego, paląc się, aby zadać mu pytanie lub bardziej udowodnić sobie błąd.
- Powiedział mi kiedyś, że nie uprawiał nigdy seksu, czy to prawda? - zapytałam zdezorientowana. Brad odwrócił głowę i spojrzał na mnie, po czym zaczął się śmiać.
- Skłamał. Osobiście widziałem go jak robił to osiem razy. Nie, nie żartuję. Luke pieprzył więcej dziewczyn niż Lee i Dylan razem wzięci.
Nagle zrobiłam się zła. Dlaczego Luke skłamał? To znaczy, to nie jest moja sprawa, ale i tak jestem wkurzona, że bez powodu mnie okłamał.
- Hej, wszystko w porządku? - zapytał Lee kiedy doszliśmy do niech.
- Taa. Nie. Właściwie, chodźmy zatańczyć - powiedziałam, kiwając głową w stronę masy ludzi, którzy tańczyli obok ogniska do muzyki, która dosłownie wybuchała przez głośniki.
Lee był zdziwiony na moją propozycje, ale położył kubek na stoliku przy naszych leżakach i uśmiechnął się. Obserwowałam jego ruchy, po czym poszliśmy na 'parkiet', a ja wpadłam w panikę, bo nie wiem jak się tańczy.
Cóż, cholera.
Starałam się iść za nim przez tłum - wygląda na to, że Lee chce być w środku. Stanęłam przed nim i zanim spostrzegłam co się dzieje, Lee pochylał się w dół, przyciskając swoje wargi do moich. Byłam w lekkim szoku. Ogromnym szoku. Smakował jak dym i coś słodkiego, więc odpowiedziałam na jego pocałunek mało pewnie. Chłopak zaplótł prawą rękę wokół moich ramion i przyciągnął mnie bliżej, podczas gdy jego lewa dłoń spoczęła na mojej talii. Usta Seana znalazły się przy mojej szyi, a on ruszał się w rytm piosenki, sprawiając, że się o siebie ocieraliśmy. Nie będę kłamać, podobało mi się. I o dziwo, byłam bardzo dobra w tym tańcu, a przynajmniej tak uważam i taką mam nadzieję.
Moje ręce spoczęły na jego pasie, a Sean odsunął się, liżąc moją dolną wargę.
- Jesteś tak kurewsko gorąca.
Uśmiechnęłam się do niego, ale nie zarumieniłam się - co było naprawdę dziwne.
Pamiętam jak mnie już kiedyś pocałował i wtedy mu powiedziałam, że nie lubię go w żaden sposób, a teraz oddałam pocałunek w pełni świadoma wszystkiego co robię.
- Chodź za mną - tchnął, a ja nagle stałam się zdenerwowana, zastanawiając się, gdzie Lee mnie zabierze.
Wziął mnie za rękę i splótł nasze palce, po czym wyciągnął mnie z tłumu i poszliśmy do naszych leżaków, gdzie Amy całowała się z jakimś chłopakiem, którego nigdy wcześniej nie widziałam. Lee usiadł na wolnym siedzeniu i wciągnął mnie na swoje kolana, po czym pochylił się i mnie pocałował. Okej, więc będziemy się całować, ze mną siedzącą na nim okrakiem. Jego ręce były na moim tyłku, a ja przechyliłam głowę w prawo i owinęłam ręce wokół jego szyi.
Kiedy się odsunęłam, Lee uśmiechnął się i powiedział, że niesamowicie całuję. Zamarłam, gdy złapałam kontakt wzrokowy z Luke'm, który stał kilka metrów dalej, wciąż rozmawiając z tą samą dziewczyną. Jednak tym razem jego ręka była na jej talii. Zeszłam z Lee i pociągnęłam sukienkę w dół, po czym Katy pojawiła się, aby poinformować nas, że znalazła kogoś, kto ma "rzeczy".
Lee wyglądał jakby wiedział co to oznacza, ale ja byłam lekko zmieszana.
- Co ma na myśli mówiąc 'rzeczy'?
Chłopak spojrzał na mnie i położył rękę na mojej talii, prowadząc mnie w kierunku Katy. Dziewczyna skinęła na Luke'a, żeby przyszedł, a on powiedział coś do ucha dziewczyny, po czym opuścił ją i podszedł do nas.
Poszliśmy za Katy za skały, gdzie Brad, Emma i Amy siedzieli już, opierając się o głazy. Nigdzie nie było widać Rosie i Cody'ego.
Lee usiadł obok Brad'a i wskazał mi, żebym usiadła między jego nogami. Odwróciłam się i zrobiłam to, po czym Lee przyciągnął mnie do swojego torsu. Skrzyżowałam nogi, upewniając się, że nic nikomu nie pokazuję.
- Ten facet, którego znam, był tu wcześniej i dał mi to - powiedziała Katy, wstając i wręczając Luke'owi małe pudełko. Chłopak otworzył je, po czym uniósł kąciki ust.
- Czy to zioło? - zapytał Lee ponad moim ramieniem, oplatając ręce wokół mojej talii. Oparłam głowę na jego ramieniu.
Luke skinął głową, chociaż strzelił Lee zabójcze spojrzenie.
- Są trzy skręty.
- Możemy się podzielić - zasugerowała Emma.
- Tak, podzielę się z Brad'em i Luke'm, ty możesz podzielić się z Amy, a Lau może podzielić się z Lee.
Co? Nie chcę brać narkotyków.
- Nie bój się, to jest niesamowite - powiedział Lee, zapewne czując, że jestem spięta.
Luke skręcił trzy jointy i podał dwa z nich Amy i Lee, patrząc mi w oczy.
- Jeśli się martwisz, że będziemy na haju, to do tego potrzeba więcej niż jednego jointa - zapewnił mnie Brad, mrugając.
Skinęłam głową i spojrzałam na Luke'a, który zapalił papierosa i zaciągnął się. Lee zrobił to samo, a ja odwróciłam głowę, żeby na niego popatrzeć. Mrugnął, po czym wypuścił dym.
- Pamietasz jak dzielić się dymem? - zapytał.
Moje myśli wróciły do czasu, kiedy próbowałam tego z Luke'm na plaży. I innym razem z Lee w skate parku.
- Trochę
- Uchyl usta.
Zrobiłam tak jak mnie poprosił, po czym Lee uśmiechnął się i wziął kolejny wdech. Chłopak pochylił się, przytrzymując moją brodę wolną ręką i wypuszczając dym pomiędzy moje wargi. Tym razem nie zakrztusiłam się. Po prostu po kilku sekundach wypuściłam dym.
- Widzisz? To nie jest takie trudne - powiedział, ale nie podobał mi się sposób, w jaki poczułam dym w ustach i jestem pewna, że będę 'na haju', jeśli wezmę jeszcze jeden taki wdech.
- Patrzcie co maaam! - zaśpiewała Rosie, wychodząc zza skał z Cody'm.
Trzymała w dłoniach talerz z ciasteczkami i wysłała mi zdezorientowane spojrzenie jak na mnie spojrzała.
- Ciasteczka!- Katy ucieszyła się, a Rosie usiadła na kolanach Cody'ego, po mojej drugiej stronie.
- Kto chce jedno?
- Mamy się dobrze - powiedział Luke, wskazując na jointa pomiędzy swoimi palcami.
Zignorowałam fakt, że Emma była pochylona na jego ramieniu, i zignorowałam również fakt, że oni też właśnie wymieniali między sobą dym. Heh nie obchodzi mnie to.
- Właściwie to ja wezmę jedno.
Rosie była zaskoczona, ale uśmiechnęła się i podała mi talerz, żebym wzięła sobie smakołyk.
Po tym okropnym dymie chyba mogę zjeść ciasteczka. Wszyscy na mnie patrzyli, gdy wzięłam jedno, następnie jeszcze jedno, a później jeszcze jedno.
- Okej, zwolnij - powiedział Luke i pochylił się, żeby zabrać moją rękę z dala od talerza, bo chciałam wziąć kolejne ciastko. Smakowały tak dobrze.
Czy Luke powiedział mi, żebym zwolniła, bo będę gruba?
Odsunęłam tę myśl z mojej głowy i oblizałam wargi, zbierając pozostałe okruchy.
Kilka sekund później, poczułam jak kręci mi się w głowie.
- Wszystko w porządku? - zapytał uśmiechnięty Cody, rzucając końcówkę jointa na piasek i zakopując go.
Skinęłam głową.
- Trochę boli mnie głowa.
- To normalne za pierwszym razem- uśmiechnął się Lee.
- Pierwszym razem?
- Zjadłaś specjalne ciasteczka- powiedziała mi Amy prawie się dławiąc śmiechem.
- Co?
- Te ciasteczka mają w sobie narkotyki - wyjaśniła Katy.
- Co? - ponownie zapytałam.
- Dajcie jej butelkę wody czy coś - wymamrotał Luke.
- Twoje włosy wyglądają dziwnie. Dlaczego one są zielone? Czy ty jesteś... zaraz.
Katy pokręciła z uśmiechem głową.
- Która jest godzina? - zapytał Cody.
- W pół do 24- odpowiedziała Emma.
- Powinniśmy wracać do domu? - zasugerowała Rosie, kiedy Brad ziewnął.
- Nie, chcę iść się kąpać nago - powiedziałam, próbując wstać, ale spadłam z powrotem na tyłek.
- Ow.
- Tak, powinniśmy - zgodził się ze śmiechem Lee.
Wszyscy wstali, a Luke przewrócił oczami, po czym wyrzucił skręta na piasek.
- Zaraz wrócę, ukradnę butelkę wody - powiedziała Amy, a Katy kiwnęła głową, po czym wszyscy ruszyliśmy w stronę samochodu. Usiadłam koło Lee i oparłam głowę na jego ramieniu, czując się komfortowo.
- Myślisz, że jej przejdzie, kiedy zawieziemy ją do domu?- Lee zapytał Luke'a.
Chłopak tylko wzruszył ramionami, po czym uruchomił samochód, gdy Amy weszła i zamknęła drzwi.
- Masz - powiedziała i podała Lee butelkę wody i paczkę herbatników.
Chłopak podał mi kilka ciastek, po czym poradził mi, żebym wypiła wodę.
- Dalej kochanie, wytrzeźwiejesz.
- Ale ja nie jestem pijana- spojrzałam na górę na jego twarz.
- Nie, jesteś na haju.
- Nie - powiedziałam, ale i tak wypiłam wodę, ponieważ dzięki temu mniej bolała mnie głowa.
- To jest straszne. Nigdy więcej nie zjem ciastek - powiedziałam i roześmiałam się.
Lee poklepał mnie po głowie, a Luke włączył jakąś muzykę, po czym ja zamknęłam oczy.
Luke wysadził każdego przed ich domami, po czym zawrócił i zatrzymał samochód na swoim podjeździe.
- Mogę spędzić z tobą noc?- zapytała Rosie i wysiadła z auta.
Cody się oczywiście zgodził.
- A co z Lau?- zapytał.
Ciągle miałam zamknięte oczy i wciąż opierałam się o okno.
- Nie wiem, wkradnie się do domu?- zapytała Rosie.
- Zajmę się nią- powiedział Luke..
- W porządku. Branoc. Upewnij się, że Laura dostanie się bezpiecznie do łóżka, bez przyłapania przez babcie. W jej kieszeni powinny być klucze.
Rozległy się jakieś dźwięki, po czym Rosie zamknęła drzwi samochodu i usłyszałam jej oddalające się kroki.
Cholera, zostałam sama z Luke'm, a do tego teraz nagle wytrzeźwiałam, cholera.
Usłyszałam jego westchnięcie, a następnie Luke wyszedł z samochodu. Otworzyłam jedno oko i zobaczyłam jak chłopak przechodzi na moją stronę i ostrożnie otwiera drzwi tak, żebym nie wypadła twarzą w dół. Poczułam jak dźgnął mnie w policzek.
- Nie śpisz? - zapytał, a ja udałam, że właśnie się obudziłam.
- Mhm, tak.
- Dobra, chodź, musisz iść spać - powiedział nagle zimno.
Jaki jest twój problem?
Wysiadłam z samochodu i prawie potknęłam się o własne buty. Luke złapał moje ramię i przytrzymał mnie, ale nie podziękowałam mu. Wyrwałam rękę z jego uścisku i poprosił go o klucze, jednak Luke powiedział, że musi się upewnić, że zamknę drzwi.
- Nie potrzebuje twojej pomocy - powiedziałam, krzyżując ręce na piersi i czekając, aż da mi klucze.
Jego wzrok powędrował w dół do mojego dekoltu, a ja przypomniałam sobie, że ubrałam push-up. Przewróciłam oczami i odwróciłam się, idąc do drzwi. Spojrzałam w okno sypialni babci, aby upewnić się, że wszystkie światła zostały faktycznie wyłączone.
Świetnie.
Umieściłam klucze w zamku, czując za sobą obecność Luke'a, po czym weszłam do domu.
- Jestem w środku, możesz już iść. Do widzenia - szepnęłam, aby upewnić się, że nikogo nie obudzę.
- Zamknij się - powiedział i zamknął za sobą drzwi, blokując je.
- C-co?
Luke przycisnął palec do moich ust, a moje oczy rozszerzyły się.
Co się kurwa dzieje?
Chłopak zdjął palec, a jego wzrok przejechał przez chwilkę po moim ciele. Następnie połączył swoje usta z moimi. Byłam zaskoczona, czemu mnie całuje! Właśnie przed chwilą całowałam innego chłopaka na jego oczach, ale kontynuowałam pocałunek. Chłopak położył ręce na tyle moich ud, podnosząc mnie, dzięki czemu owinęłam nogi wokół jego pasa.
To wydaje się być znacznie trudniejsze, gdy nie jesteśmy w wodzie.
Luke ruszył po schodach i dotarło do mnie, że idzie do mojego pokoju. Gdzie jest łóżko.
Cholera, nie ponownie.
Otworzył drzwi do mojej sypialni i zamknął je za sobą, nie puszczając mnie. Chwyciłam jego ramiona, gdy posadził mnie na łóżku.
- Połóż się dla mnie, kochanie - szepnął mi do ucha, a mój żołądek zacisnął się na jego słowa.
On jest bipolarny.
Położyłam się na plecach i zaczerwieniłam się, ponieważ Luke stanął na końcu łóżka. Uniósł moją prawą nogę i zdjął jeden z butów, po czym udał się do drugiej kończyny. Jego wzrok powędrował w dół między moje nogi, a ja zdałam sobie sprawę z faktu, że mógł wyraźnie zobaczyć moją bieliznę. Spróbowałam obciągnąć sukienkę w dół, żeby ją zakryć, ale Luke pokręcił głową.
- Ten palant nie może cię mieć
Chłopak zdjął mojego drugiego buta, po czym wspiął się na łóżko.
- Usiądź.
Zrobiłam jak poprosił i lekko zakręciło mi się w głowie.
- W tej sukience wyglądałaś tak cholernie dobrze tej nocy... - urwał i zaczął składać pocałunki na tyle mojej szyi, dzięki czemu moje włoski stanęły. - Szkoda, że pozwoliłaś się dotykać temu idiocie, a nie mi.
Przygryzłam wargę, gdy jego usta dotarły do mojego ramienia. Chłopak podoli rozpiął moją sukienkę, ale jej nie ściągnął..
- Nie ubieraj nigdy więcej push-up'a - dodał, ssąc mój tył szyi.
- Cz-czemu?
- Nie potrzebujesz go... i prawie rozbiłem samochód.
Odwróciłam twarz w jego stronę, aby go pocałować, ale skończyłam lądując głową na poduszce.
- Wciąż wisisz mi kino- to była ostatnia, rzecz jaką pamiętam.
Zasnęłam od razu.

Kiedy obudziłam się w czwartkowy poranek, na zewnątrz było piękne słońce. Od razu wiedziałam, że to będzie ten dzień gdzie każdy będzie chciał gdzieś iść.
Gdy zdałam sobie sprawę, że dosłownie ślinię się na piersi Luke'a, usiadłam, wycierając kciukiem kącik ust oraz jego klatkę piersiową.
- Mmm kochanie, jeśli chcesz mnie pocierać to rób to gdzieś indziej - powiedział i otworzył oczy, przecierając je.
Wyglądał jak mały dzieciak, który właśnie obudził się z koszmaru i potrzebna mu była jego mama.
- Sh...
- Lauruś? Laura jesteś tam? - usłyszałam głos mojej babci z zewnątrz pokoju.
Moje oczy rozszerzyły się, a Luke przygryzł wargę, uśmiechając się.
- Pod łóżko - szepnęłam, a Luke spojrzał na mnie ze zdezorientowaniem, ale zepchnęłam go dokładnie, gdy otworzyły się drzwi, a babcia weszła do pokoju.
Widziałam jak włosy Luke'a znikają pod łóżkiem, a ja spojrzałam na babcię, uśmiechając się.
- Hej. Co tam?- zapytałam, widząc ją ubraną w elegancki strój.- Wybierasz się gdzieś?
- Oh idę na herbatkę do Brooks'ów, i chciałam powiedzieć, że również zostałaś zaproszona.
- Naprawdę?- zdziwiłam się- z jakiej okazji?
- Rosie tato wraca i chce nam przekazać coś ważnego, więc zanim wybierzemy się do Callder'ów mama Cody'ego i Luke'a chciała żebyśmy wpadły.
- Dobrze, ubrać się jakoś ładnie?- spytałam.
- Możesz iść nawet w tej sukience, bardzo ładna- babcia mi puściła uśmiech- schodź zaraz na śniadanie.
- Muszę się jeszcze umyć.
Przygryzłam wargę kiedy babcia wyszła bo miałam wciąż te same ciuchy co wczoraj. Zapomniałam je ściągnąć. Ugh. Nawet nie chce wiedzieć, co sobie pomyślała.
Luke wyczołgał się z pod łóżka i stanął przede mną. 
- Chyba musisz już iść- powiedziałam poprawiając rozpiętą sukienkę.
- Chyba tak- powiedział bez emocji.
Stanął przy moim oknie, ale zanim wyszedł wymsknęło mi się:
- Byłeś wczoraj zazdrosny?- moje policzki zaczęły się właśnie palić. 
Usłyszałam jak prychnął przy oknie.
- Nie byłem zazdrosny.
- No tak przecież miałeś towarzystwo.
Przypomniała mi się Emma i jeszcze jedna dziewczyna z plaży.
- Więc ty byłaś?- uniósł tylko jedną brew.
Westchnęłam nie odpowiadając. Mam nadzieje, że wziął to za "oczywiście, że nie".
- Do później księżniczko- wyskoczył z okna lądując na garażu od babci domu.
Nie lubiłam jak ktoś mówił do mnie księżniczko tylko dlatego, że moja mama mnie tak nazywała jak była na mnie zła, albo żeby mnie wkurzyć. Ale kiedy on to powiedział poczułam się wyjątkowa. 

***
Rozdział miałam dodać w środę, ale nie miałam czasu na tumblr bohaterów :( Ale ważne, że już jest! Następny mam już zaczęty i wgl więc zobaczymy jak z nim będzie.
Mam też smutną wiadomość... Laurze zostały ponad trzy tygodnie, wiecie co to oznacza? Zbliżamy się powoli do końca... :(
Im więcej komentarzy tym szybciej rozdział!

♡TheStellaWish♡

sobota, 14 listopada 2015

19. Mam przez to na myśli seks.

Katy pomachała nam na pożegnanie kiedy około 16 wyszliśmy z jej domu. Po tym jak skończyliśmy oglądać wygłupialiśmy się trochę, słuchalismy Justina (oczywiście nie obyło się bez zbędnych komentarzy Luke'a, że to "pedał" "gej" itp, ale go ignorowałyśmy) i gadaliśmy, ale Luke powiedział, że musi już iść, więc wyszliśmy razem.
Na dworze już nie było tak ponuro, właściwie to zaczynało się przejaśniać.
- Chcesz iść do mnie?- Luke mnie zapytał jak byliśmy już trochę dalej od domu Katy.
- Nie, chciałam pogadać z babcią.
- O czym?
Poczułam jak ręka Luke'a otarła się o moją i miałam niemiłosierną ochotę złapania go za nią, ale wolałam tego nie robić.
- O niczym ważnym- o czymś bardzo ważnym.
- Okej w takim razie- powiedział obojętnie. Nienawidzę jak mówi w taki sposób. Doszliśmy pod jego drzwi i się zatrzymaliśmy.
- To pa?- powiedziałam.
Już miałam się odwrócić i wrócić do domu, ale Luke złapał moją rękę i mnie zatrzymał. Przez głowę mi przeszło, że chce mnie pocałować.
- Czekaj?
- Co?
- Idę wieczorem na imprezę, a ty powinnaś pójść tam ze mną.
Zmarszczyłam brwi, zastanawiając się nad tym.
- W porządku.
- Myślę, że to będzie impreza nad basenem, więc zabierz ze sobą bikini.
- Padało i jest zimno- zauważyłam.
- Basen jest wewnątrz domu.
- Nie chcę iść na basenową imprezę.
- Dobra, w takim razie nie musimy wchodzić do wody.
- Dobra.
- Bądź gotowa na 21 i przyjdź pod sklep.
- Ktoś jeszcze jedzie?
- Prawdopodobnie.
- Ze znajomych?
- Moich tak, twoich nie. Raczej nie będziesz nikogo znać.
Przełknęłam ślinę na myśl o poznawaniu nowych ludzi.
Chłopak rozejrzał się dookoła i pochylił, żeby mnie cmoknąć.
- To do wieczora- powiedziałam odwracając się i odchodząc od niego. 
Weszłam szybko do domu, po czym ściągnęłam buty i kurtkę, poszłam do kuchni aby nalać dobie soku. Ze szklanką poszłam do pokoju wcześniej mówiąc babci, że jestem i wieczorem wychodzę.
Włączyłam laptopa i obejrzałam kilka odcinków Super Natural po czy weszłam na Tumblr. Zanim się objerzałam była 20:30. Zamknęłam laptopa i poszłam wybrać ciuchy.

http://www.polyvore.com/cgi/set?.locale=pl&id=182173583

Założyłam jednak strój bo miałam ochotę trochę popływać. Pomalowałam się i zeszłam na dół zakładając buty i informując babcię, że wychodzę.
- Przepraszam, jeśli sprawiłam, że musiałeś czekać - powiedziałam, zapinając pas.
- Cześć.
- Hej.
Następnie Luke włączył swoją muzykę. Miał na sobie koszulkę bez rękawów i czapkę.. On zawsze ma jakieś czapki albo beanie na sobie.
- Gdzie jest twój kostium?
- Mam go na sobie.
Chłopak rzucił mi szybkie spojrzenie, po czym znów popatrzył na drogę.
-Straciłaś tyle czasu na makijaż? - zauważył.
- Czy to problem?
- Nie, po prostu nie powinnaś się malować.
- Czemu nie?
- Bo kiedy dziewczyny to robią to wyglądają jak choinki.
- Każda dziewczyna tutaj nakłada makijaż - powiedziałam, zastanawiając się, czemu do cholery prowadzimy tę bezsensowną dyskusję.
- To dlatego, że faktycznie go potrzebują.
Oparłam się w fotelu i spojrzałam na ulicę, postanawiając nie odpowiadać na jego komentarz.
- Jak długo tam będziemy?
Luke znów wzruszył ramionami.
- Nie wiem, pewnie jakieś 4-5 godzin?
Przygryzłam dolną wargę. Patrzyłam na drogę i wsłuchiwałam się w piosenkę The Weeknd. Dojechaliśmy na miejsce jakoś po 40 może 50 minutach i zatrzymaliśmy się przy ogromnym domu. Luke zaparkował auto po drugiej stronie, o dziwno znajdując miejsce dość blisko budynku. Było strasznie dużo aut. Wyszliśmy z auta, Luke złapał mnie za rękę zaraz po tym jak stanął koło mnie i zaczęliśmy iść.
Lekko się uśmiechnęłam.
- Ten dom jest ogromny- skomentowałam.
- Podoba ci się?
- Wole małe i przytulne, ale robi wrażenie- jeszcze raz spojrzałam na niego od góry do dołu.
Stanęliśmy przed drzwiami i już mogłam usłyszeć piosenkę. Od razu ją rozpoznałam How Deep Is Your Love.
Luke odworzył drzwi i uderzyła nas głośność piosenki, ciepło i zapach alkoholu i potu zmieszanego z chlorem.
- Poznam cię z jakimiś ludźmi- chłopak pociągnął mnie za rękę w tłum. Poczułam wzrok kilku osób na nas i naszych rękach. Powinnam się tym przejąć, ale podobało mi się to. Niektóre dziewczyny mogły pomyśleć, że jesteśmy razem czy coś i od razu go sobie odpuścić... Chociaż każda dziewczyna raczej go zna... I wie, że to nie możliwe, więc pewnie będą się na niego czaić jak tylko zniknę na chwilkę.
Nagle chłopak się zatrzymał.
- Nie musimy tu być jak nie chcesz- powiedział łapiąc mój podbródek i unosząc go.
- Chce tu być.
- Jesteś smutna.
- Wydaje ci się- uśmiechnęłam się delikatnie. Ruszyliśmy dalej, nie wiem kogo szukamy, ale mnie to nie obchodzi tak długo jak Luke będzie trzymał mnie za rękę.
Doszliśmy do jakiejś kanapy na której siedział chłopak z trzema dziewczynami obejmując je wszystkie. Kiedy nas zauważył uśmiechnął się i wstał zostawiając same dziewczyny.
- Siema- przywitał się z Luke'm uściskiem- kogo tym razem przyprowadziłeś?
Tym razem?
Ał.
- To Laura- Luke puścił moją rękę.
- Jake- chłopak się ze mną przywitał. Gadał o czymś z Luke'm, ale nie słuchałam, byłam zajęta myśleniem nad tym z iloma dziewczynami Luke wychodził na imprezy i z iloma się mógł pieprzyć. Kiedyś mówił, że tego nie robił, ale zaczynam w to szczerze wątpić.
- Idę po coś do picia- powiedziałam nie chcąc stać tam jak słup.
- Przynieś jakiś alkohol- Luke mi powiedział.
- Mamy tylko to stary- Jake się zaśmiał.
Odeszłam od nich i przeszłam przez tłum ludzi dopychając się do kuchni gdzie stały butelki piwa, drinki i jakieś inne drunki. Chwyciłam dwa kolorowe drinki i wyszłam z kuchni starając się nie rozlać napoju ani go nie upuścić. Udało mi się dojść do chłopaków z powrotem i kiedy chciałam podać Luke'owi kolorowy napój, Jake zabrał mi drugi z mojej ręki. Kutas.
- Gdzie jest basen?- spytałam przerywając im rozmowę o piłce nożnej.
- Zaprowadzę was- Jake odłożył MOJE picie i nas wyminął. Poszliśmy za nim w dół schodów. Zaraz po zejściu rzucił mi się w oczy ogromny basen wypełniony ludźmi, nie było ich jakoś dużo, ale wystarczająco, żeby nie było miejsc siedzących na leżakach.
- Tam są przebieralnie- pokazał dłonią- a tam bar- mrugnął do nas i wrócił na górę zostawiając nas samych (na całe szczęście).
- Nie lubię gościa- Luke powiedział mi przy uchu.
Uśmiechnęłam się do niego.
- Zamierzasz się kąpać?- spytał Luke.
- Tak.
- W takim razie chodźmy ściągnąć ciuchy.
Poszliśmy w miejsce które pokazał nam Jake. Były trzy przebieralnie w tym jedna zajęta przez parę która najprawdopodobniej się właśnie tam pożera. Stwierdzam to po dźwiękach które się stamtąd wydobywają. Weszłam do przebierali, a Luke wcisnął się tuż za mną.
- Co robisz?- podniosłam brwi.
- Zamierzam się przygotować na basen- powiedziała jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie, może była.
- Czemu tu?
- W czym ci to przeszkadza? I tak mnie zobaczysz w samych kąpielówkach.
- Uh okej- odwróciłam się od niego i ściągnęłam koszulkę po czym zsunęłam moje spodnie. Rzuciłam wszystko na moją torbę chowając tam i odwróciłam się do Luke'a który był także już rozebrany. Spojrzałam na niego przez chwilę świdrując każdą część jego ciała. Nie minęła minuta zanim Luke podszedł do mnie przyciskając mnie do ściany pomieszczenia i nachylając głowę, żeby mnie mocno pocałować. Jego ręce trafiły na moją talię wędrując z dołu do góry bardzo powoli. Zawiesiłam się na jego szyi przechylając głowę w bok, żeby mieć lepszy dostęp do jego ust i bardziej go poczuć. Przestaliśmy się całować zaraz po tym jak ktoś zapukał w nasze drzwi. Szybko go odepchnęłam i spanikowana zaczęłam poprawiać moje włosy. Chłopak się zaśmiał i poczochrał swoje włosy po czym ułożył z powrotem. To było bez sensu. 
Wyszliśmy z przebieralni zwalniając ją dla innej pary, tylko tym razem to były dwie dziewczyny. Rzuciłam torbę do jakiegoś składzika na papier itp, jak kazał mi Luke i poszliśmy nad basen. Obeszliśmy basen dookoła, żeby dojść do drabinek, po czym się rozejrzałam. W oczy rzuciła mi się znajoma osoba.
- Hej czy to nie Amy?- spytałam pokazując w kierunku dziewczyny.
- Prawdopodobnie- powiedział wzruszając ramionami.
- Idziemy się przywitać?
- Po co?
- Bo to nasza koleżanka.
- Możemy iść- znowu wzruszył ramionami.
Idąc w jej kierunku zauważyłam Emmę która podeszła do niej i podała jakiś napój po czym usiadła na wysokim krześle tuż przy niej. Miałam ochotę uciec stąd. Zaczynałam żałować mojej decyzji.
- Hej- uśmiechnęłam się do nich.
- O hejka!- Amy powiedziała radosna i mnie objęła jednym ramieniem nie wstając z miejsca.
- Co tam?- Luke zapytał jak Amy mnie puściła.
- Hej Luke- usłyszałam głos Emmy- hej Laura- dodała kiedy na nią spojrzałam.
- Jesteście tu razem?- Amy zapytała biorąc słomkę do buzi.
- Nie- powiedziałam i poczułam ich wzroki na sobie. Zobaczyłam jak Luke się patrzy na mnie zdezorientowany, ale nie skomentował tego.
- W takim razie co za miłe spotkanie- Emma skomentowała niewinnie.
- Kurwa- powiedziała Amy podnosząc swój telefon ze stolika- dajcie mi chwilkę- powiedziała zeskakując ze stolika, odeszła przykładając telefon do ucha.
- Długo tu jesteście?- spytałam Emmy, nie chcąc niezręcznej ciszy.
- Od godziny, chyba.
- Jest tu ktoś jeszcze czy tylko wy?- Luke zapytał podpijając drinka Amy, na co przewróciłam oczami.
- Um, tylko my, znaczy miał być jeszcze Lee i Dylan, ale był jakiś mecz w telewizji czy coś- Emma wyglądała na lekko zdenerwowaną- długo tu zostajecie?
- Myślę, że z kilka godzin będzie dobrze- chłopak spojrzał na mnie, ale mu nie przytaknęłam, tylko się na niego patrzyłam.
- Oh.
Zapadła cisza którą na całe szczęście przerwała Amy.
- Musimy się zbierać- chwyciła swój napój który wcześniej podpij jej Luke i wypiła na raz do końca.
- Co? Czemu?- Emma zmarszczyła brwi.
- Moi rodzice zaraz będą w domu, nie mogą zobaczyć, że mnie nie było.
Przypomniało mi się, że Amy rodzice są bardzo religijni, to trochę śmieszne patrząc na to jaka ona jest.
- Zajebiście było was zobaczyć- Amy chwyciła Emmę za rękę i pociągnęła za sobą do szatni.
- Pa Luke- Emma szybko powiedziała- pa Laura.
Popatrzyłam jak znikają za ścianami szatni i popatrzyłam na Luke'a. Zobaczyłam jak jego wzrok ciągle wędruje po moim ciele. Poczułam się niekomfortowo. Pewnie myśli o tym jak mój brzuch jest duży.
- Idziemy pływać?- spytałam.
W wodzie mogę ukryć mój brzuch.
- Jasne- podrapał się po głowie. Poszłam przed nim i stanęłam przed drabinkami.
- Jak myślisz jest tu głęboko?- odwróciłam się do niego.
- Prawdopodobnie.
- Czy woda jest zimna?
- Albo wchodzisz po dobroci, albo cie tam wepchnę- Luke skrzyżował ręce, a mi się chciało śmiać na ten widok.
- Już.
Odwróciłam się tak, żebym mogła zejść ze schodków w wodę. Zanurzyłam się, ale nie mogłam dotknąć dna, więc spanikowałam i od razu złapałam się rurki od drabinek.
- Boi dupa- zaśmiał się Luke wchodząc do wody.
- To nie śmieszne mogę się utopić.
- Uczyłem cie pływać- przypomniał.
- To co innego niż wtedy- wydęłam wargi- chcę się na tobie zawiesić.
Chłopak westchnął, a ja owinęłam ręce w okół jego szyi i nogi dookoła jego bioder. Uśmiechnęłam się i spojrzałam za jego ramię na innych ludzi. Jedna para ssała się na innym końcu basenu, jakieś dwie laski tuliły się do siebie prawie na środku basenu, a inni gadali z drinkami/piwem w ręku gdzieś w wodzie, albo przy stołach. Luke ujął moje pośladki swoimi dłońmi i się do mnie uśmiechnął zalotnie. Patrzyłam przez chwile na jego usta i chyba wyczuł co chcę zrobić, bo złączył nasze usta dodając po krótkiej chwili język. Jedyne na czym się mogłam teraz skupić to jego kolczyk i smak wódki w jego ustach.
- Chcesz iść na kolacje, kiedy już stąd wyjedziemy?- spytał przerywając pocałunek.
Wzruszyłam ramionami, chociaż chciałam krzyczeć 'tak, kurwa, tak!'.
- W porządku - zgodziłam się, wiedząc, że to będzie tylko normalna przyjacielska kolacja. 
Randkaradnkarandkarandkarandkarandkarandkarandkarandka. 
Luke spojrzał za moje ramie uśmiechając się dziwnie, potem wrócił na sekundę do mnie wzrokiem i znowu się tam popatrzył. Kiedy odwróciłam wzrok zobaczyłam Jake'a który jak zobaczył, że się odwracam od razu zagadał do jakiś ludzi. Popatrzyłam zdziwiona na Luke'a który jakby nigdy nic mnie znowu pocałował. Zdezorientowana i niepewna oddałam pocałunek. Poczułam jego dłoń która przeniosła się bardziej w okolice mojej łechtaczki, a ja tylko się lekko wzdrygnęłam. Nie żeby mi się to nie podobało, bo lubiłam jego dotyk, ale nie kiedy jesteśmy otoczeni setką ludzi. Jestem przyzwyczajona, że zazwyczaj całuje mnie w ukryciu przed innymi, można powiedzieć, że weszliśmy na nowy poziom naszych stosunków. Całujemy się w miejscu gdzie każdy jego znajomy może nas zobaczyć. Iście przez galerie z jego ręką na moim ramieniu nie mogę nawet porównać do tego.
- Mogłabyś?- usłyszałam głos jakiejś dziewczyny i od razu oderwałam się od Luke'a.
- Hm?- odwróciłam głowę.
- Torujesz trochę drabinki swoją dupą- zobaczyłam jak obczaja moje ciało- mogłabyś się odsunąć.
- Jesy odpierdol się- powiedział Luke.
- Pieprz się, chce tylko wyjść, nie moja wina, że nie mam jak- uśmiechnęła się kpiąco i wyszła z basenu.
Miałam ochotę zanurzyć się cała do wody, ale najpierw zwymiotować wszystko co dzisiaj zjadałam.
- Możemy już stąd iść- spytałam speszona Luke'a.
- Tak szybko?- podniósł brew.
Kiwnęłam tylko głową na "tak".
- Nie powinnaś się martwić o swoje ciało, no wiesz- Luke powiedział kiedy przebraliśmy się w szatni, na co ja się tylko delikatnie uśmiechnęłam, chwilę potem weszliśmy na górę po schodach. Przechodząc przez tłum ludzi mignęła mi znajoma kępa włosów w tłumie. Czyżby mecz się skończył.
- Hej- usłyszałam głos za sobą- chyba widziałem Dylan'a.
- Ja też.
- Chodźmy powiedzieć cześć.
Kiwnęłam głową i poszliśmy go szukać przez tłum. Znaleźliśmy go jak gadał z jakimiś dziewczynami, które jak nas zauważyły przestały chichotać. Dylan popatrzył na nas z nad kubka i uśmiechnął się pijąc najprawdopodobniej piwo.
- Siema- Luke przybił z nim "braterską" piątkę.
- Yo yo yo Luke- popatrzył na niego- Laura- lekko kiwnął głową.
- Stary pa jakie laseczki wyrwałem- powiedział przy jego uchu, tak że mogłam usłyszeć.
- Myślałem, że cie nie będzie- Luke podniósł brew i schował swoje ręce do kieszeni.
- Przegraliśmy więc chciałem się zabawić, no wiesz- mrugnął do mnie.
CO.
- Nie ma Lee?- spytałam.
CZEMU JA O TO PYTAM?
Luke od razu spojrzał na mnie, ale nie chciałam nawet patrzeć na jego wraz twarzy.
- Gdzieś się tu powinien kręcić- Dylan staną na palcach, żeby go znaleźć.
- A wy tu razem?
- Właśnie wychodzimy- Luke go zapewnił.
- Gdzie?
- Mieliśmy iść coś zjeść- powiedziałam i od razu pożałowałam.
- Ej to my możemy pojechać z wami- Dylan zaproponował- idę szukać Lee- powiedział nie czekając na odpowiedz od kogokolwiek z nas i poszedł w tłum zostawiając nas oraz zdezorientowane dziewczyny same.
- To skoro Dylan nie chce to może ty Luke- jedna dziewczyna zaczęła- trójkącik?- przygryzła wargę kiedy bawiła się jego rękawem.
Spojrzałam na sukę z góry do dołu.
- Właśnie wychodzimy- Luke zabrał jej rękę wkurzony.
Był zły na mnie, czy na nią?
Mogłam nie mówić nic Dylan'owi, poszłabym z Luke'm na randkę (nie to nie randka), a tak będziemy z nimi i nie spędzimy razem czasu. A naprawdę polubiłam spędzać z nim czas. Można powiedzieć, że się przyzwyczaiłam do Luke'a w moim otoczeniu.
- Lee czeka na zewnątrz chodźmy- Dylan powiedział do nas od tyłu. Na samą myśl do czego mogłoby dojść między Luke'm, a Lee to nie wiem cz chce być tam.
Spotkaliśmy się z nim na zewnątrz.
- Heeeeej- przeciągnął chyba napity lekko. O nie.- Cześć piękne- powiedział obejmując mnie ramieniem. Spojrzałam na Luke'a zakłopotana.
- Hej stary- Luke zaczął mówić do Lee.
- Ciebie też miło widzieć brachu- blondyn się głupio zaśmiał.
Poszliśmy do auta Luke'a i jak już miałam zająć miejsce z przodu Dylan otworzył drzwi i usiadł na moim miejscu. Nie chce siedzieć z tyłu, nie z pijanym Lee.
- Gdzie jedziemy?- zapytał blondyn.
- Coś zjeść- Dylan odpowiedział zapinając pasy. Ja zrobiłam to samo.
- Kurwa- Luke mruknął pod nosem szukając po kieszeniach- nie wziąłem portfela.
- Lee masz jakąś kase?
- Ha śmieszni jesteście.
- Ja mam jakieś 10 dolarów- powiedziałam.
- No odwieź nas do domu- Dylan wzruszył ramionami.
- Laura idziesz dzisiaj do mnie?- Lee mruknął.
- Nie, wrócę do domu, po prostu.
- Moje drzwi są zawsze dla ciebie otwarte słonko- mrugnął do mnie.
Nic nie odpowiedziałam, za to widziałam jak Luke ścisnął mocniej kierownicę.
Odwieźliśmy najpierw Lee pod jego dom, po czym zatrzymaliśmy się przed domem Dylan'a.
- Idziecie na imprezę na plaży?- Dylan odpiął pasy i otworzył drzwi od auta.
- Chyba- Luke odpowiedział.
- A ty Laura?
- Um, chyba, nie wiem.
Jak mnie ktoś zaprosi to pójdę.
- Przyjdźcie będzie fajnie- uśmiechnął się do nas i zatrzasnął drzwi.
Luke przewrócił oczami i przekręcił w stacyjce kluczyki.
- Kłamałem, mam pieniądze - powiedział, wpatrując się przed siebie na pustą drogę.
Nic nie odpowiedziałam, ale uśmiechnęłam się lekko. Pozbył się ich żebyśmy byli sami.
W końcu zatrzymaliśmy się na znajomym parkingu naprzeciw centrum miasta i wysiedliśmy z samochodu. Poszłam za Luke'm na drugą stronę ulicy. Szliśmy obok siebie w wolnym tempie, rozglądając się za restauracją.
- Więc, co chcesz zjeść? Chińszczyznę, pizze, hamburgera?
- Pizzę - odpowiedziałam, a on skinął głową, wkładając dłonie do kieszeni swoich jeansów.
Popatrzyłam na niego, on jest taki atrakcyjny. Mój brzuch zwariował, kiedy zoriętowałam się, że zakochałam się w Luke. Nawet z jego tatuażami, kolczykami i dwuznacznymi myślami, lubię go. To jest dziwne bo po pierwsze: nigdy wcześniej nie byłam zakochana; i po drugie: on na pewno nie odwzajemniłby mojego uczucia. Plus do tego, nie wiem jak radzić sobie w związkach,mino, że chcę tego.
- Hej, dokąd idziesz? - zapytał Luke, a ja wróciłam myślami na ziemię.
Zatrzymał się przed pizzerią, a ja byłam jeszcze kilka metrów za nim. Zarumieniłam się i szybko ruszyłam w jego kierunku, po czym wybraliśmy stolik na zewnątrz, bo w środku prawie wszystko było zajęte. Kelnerka z wielkimi cyckami (co za przypadek) dała nam po menu i powiedziała, że zaraz wróci i przyjmie nasze zamówienia.
Poruszyłam się niespokojnie w fotelu i chwyciłam kartę. Czuję się jakbym była z Luke'm na randce.
Kiedy kelnerka wróciła chłopak zamówił dla siebie piwo.
- Nie chcę być niszczycielką zabawy, ale nie powinieneś być trzeźwy? Prowadzisz samochód.
- Niszczycielką zabawy? Jakie to amerykańskie.
Przewróciłam oczami.
- Myślę, że podobasz się kelnerce - zaobserwowałam i skinęłam w kierunku wnętrza, gdzie stała nasza kelnerka, patrząc się na Luke'a z oczarowanym wyrazem twarzy.
Chłopak spojrzał tam gdzie patrzyłam i uśmiechnął się, wzruszając ramionami.
- Nie jestem zainteresowany.
- Oh, w porządku.
Kiedy kelnerka wróciła z naszymi napojami, chciałam powiedzieć jej jaką pizzę wybrałam, ale Luke przerwał mi:
- Nie zamawiałem tego - powiedział, wskazując na piwo.
- Uhm, tak zamawiałeś - powiedziałam w tym samym czasie co kelnerka. 
Co on kurwa gada?
- Nie, jestem pewien, że zamówiłem wodę.
- Nie, zamówiłeś piwo - dziewczyna walczyła, krzyżując ręce na piersi.
- Kurwa, ja prowadzę. Zamówiłem wodę.
Oh.
- Nie ważne, w takim razie przyniosę ci tą wodę.
Kelnerka odwróciła się i zniknęła. Postanowiłam nic nie mówić na ten temat. To było nic. W końcu złożyliśmy zamówienie, a dziewczyna powiedziała, że jedzenie będzie gotowe za 15 minut.
- Nie jest ci trudno jeść z kolczykiem na wardze? - zapytałam, a Luke wzruszył ramionami.
- Tak, trochę.
- Dlaczego w takim razie go po prostu nie wyciągniesz?
- Bo nie chcę. Lubię go.
- Nigdy nie zrobiłabym żadnego kolczyka. To boli.
- Dużo rzeczy boli za pierwszym razem - powiedział, a ja poczułam jak moje policzki się zapalają. Coś mi mówi, że nie rozmawiamy już o piercingu.
- Mam przez to na myśli seks - dodał z uśmiechem, wiedząc, że przez niego czuję się nieswojo.
- Taa, wiem- spojrzałam na stół, żeby uniknąć jego wzroku.
- Założę się, że masz już wszystko zaplanowane w głowie - kontynuował.
- O czym mówisz?
- Mówię o twoim pierwszym razie.
- Nie, nie do końca - powiedziałam, a moje serce zaczęło bić szybciej, najpierw dziewczyny teraz on.
- No weź, każda dziewczyna wyobraża sobie swój pierwszy raz. Idealny facet, świece, muzyka, płatki róż...
- Przestań o tym mówić, bo przez ciebie czuję się naprawdę niekomfortowo.
- Nie, chcę wiedzieć. Wiem jak Katy i Rosie sobie to wyobrażały. Po prostu jestem ciekawy.
- Cóż, nie bądź, bo nigdy o tym nie myślałam. To nie jest takie ważne.
Skończyliśmy temat, ponieważ przyszła do nas kelnerka z jedzeniem.
Kiedy kroiliśmy swoje pizze, czułam na sobie jego wzrok.
- Możesz na mnie nie patrzeć? - zapytałam, a Luke uśmiechnął się i odwrócił ode mnie oczy.
- Pogadałaś z babcią?- zapytał po chwili.
- Cholera- wiedziałam, że o czymś zapomniałam. Chłopak się tylko zaśmiał i ugryzł jeden ze swoich kawałków.
Skończyliśmy jeść, po czym Luke poprosił o rachunek i dokończył pić swoją wodę.
- Dzięki za jedzenie - powiedziałam, kiedy wstaliśmy od naszego stolika i ruszyliśmy z powrotem do samochodu. Luke nic nie odpowiedział, a ja założyłam swoją kurtkę, ponieważ robiło się chłodno.
- Hej, jest nowy film w kinach, powinniśmy go iść jutro zobaczyć.
Czy on właśnie zaprasza mnie na wyjście? Znowu? Jak na... na film?
- Uh, jasne. Kto idzie?
- Ja? - zapytał.
- Oh.
Wydaje się jakby jedynym słowem jakie znam jest 'oh'.
- Więc przyjdziesz? Postawie ci jedzenie jeśli się zgodzisz - zaproponował i zatrzymał się przed swoim autem, otwierając go.
Wolałabym bez jedzenia.
- Tak, pewnie. Co to za gatunek filmu?
- Horror.
Skinęłam głową. Lubię horrory, mimo że łatwo jest mnie wystraszyć.
Jechaliśmy do domu, słuchając radia. Byłam zadowolona, że Luke nie puścił tej swojej okropnej muzyki, bo zasypiałam, a to po prostu by mnie drażniło.
Poczułam jak auto się zatrzymuje, delikatnie otworzyłam oczy i lekko się podniosłam prostując plecy. 
- Dzięki za wieczór- uśmiechnęłam się do niego po tym jak wyciągnął klucze ze stacyjki. Luke patrzył przez chwilę na moją twarz nic nie mówiąc. Światło z lamp odbijało się w jego oczach przez co pięknie migotały. Jego oczy są piękne. Jego policzki są słodki. Jego usta są idealne- pomyślałam, kiedy chłopak schylił się, żeby połączyć je z moimi. Przerzuciłam nogę przez jego kolana siadając na nim okratkiem. Nie wiem co dodało mi pewności siebie, żeby to zrobić. Poczułam uśmiech Luke'a na moim ustach. Chłopak przejechał swoimi rękami w z dłuż moich jeansów zatrzymując w okolicy pośladków. Zatopiłam się w pocałunku na kilka minut, godzin, nawet nie wiem. Luke włożył swoje ręce pod moją koszulkę zostawiając je na mojej gołej skórze. Swoimi rękami obwinęłam go dookoła jego szyi, a chłopak zaczął składać pocałunki na mojej szyi. 
Nagle ktoś zapukał w szybę. Przestraszona zeskoczyłam z Luke'a obijając się o kierownicę. Moje serce zaczęło walić jak szalone. W półmroku mogłam dojrzeć pochyloną Rosie. Noż kurwa.
- Luke podwieziesz mnie do sklepu?- spytała jakby nigdy nic.
Chłopak spojrzał na mnie, a ja na niego. Zeszłam z jego ud wracając na miejsce obok i biorąc torebkę w moje ręce. 
- Ok- odpowiedział Rosie obeszła auto dookoła. Otworzyłam drzwi od samochodu i wyszłam mówiąc ciche "pa" do Luke'a który nic nie odpowiedział. 
- Nie jedziesz z nami?- Rosie spytała kiedy przechodziłam koło niej.
- Babcia się pewnie martwi- powiedziałam szybko i poszłam dalej. Nie wiedziałam nawet co ja robię. Moje ręce się cholernie trzęsły tak samo jak moje nogi.
Ona nas widziała.

***
Baam bam rozdział! Ha xD
To okropne co się dzieje w Paryżu... Kilka miesięcy temu byłam tam na wycieczce z mojej mamy szkołą i to jest serio przerażające, przez to nie mogę się cieszyć aż tak płytami 1D i JB :(
Btw... :) Mam nadzieje, że rozdział wam się podoba :D Napiszcie co o nim sądzicie! Im więcej komentarzy tym szybciej nowy rozdział ;)

♡TheStellaWish♡

Pray For Paris ♡

Cholernie się boję...
 
♡TheStellaWish♡

sobota, 7 listopada 2015

18. Lubię twoje kręcone włosy.

- Nie mogę się tobą nasycić - wyszeptał w moją skórę, po czym owinął ręce wokół moich pleców, siadając i kładąc się z powrotem na kanapie. Zmienił naszą pozycję, tak, że siedzę teraz na nim okrakiem. W świetle świec jego oczy są ciemne. Przyciągnął mnie bliżej do siebie, zamykając ramiona wokół mojej talii. Moje serce podskoczyło na jego słowa, a Luke nadal kontynuował całowanie mojego karku, po czym złączył nasze usta.
Chłopak zacisnął palce na mojej talii i dociągnął do siebie, kręcąc swoimi biodrami naprzeciw moich. Moje uda otarły się o jego. Odważnie spróbowałam pocałować jego szyję. Chłopak przycisnął mnie mocniej do siebie, po czym odrzucił głowę do tyłu i jęknął.
- Cholera, ah - wymamrotał.
- Co... czy coś nie tak? - zapytałam spanikowana. - Zrobiłam coś źle?
- Nie... Kurwa - powiedział, popychając mnie na plecy i wstając, po czym ruszył w kierunku łazienki, przyciskając dłonie do swoich ud. Zarumieniłam się, kiedy zobaczyłam wybrzuszenie w jego spodniach. Poczułam się jakoś dobrze, ponieważ to ja to znowu spowodowałam.
Wyciągnęłam rękę i chwyciłam garść marshmallows. Moje serce wciąż się nie uspokoiło.
Nie mogę się tobą nasycić.
Kiedy Luke wrócił wciąż miał wybrzuszenie w spodniach. Więc po co poszedł do łazienki?
- Przepraszam... za to - wymamrotał, siadając obok mnie.
Skinęłam głową, a moje okulary zsunęły się w dół nosa. Poprawiłam je, ale potem postanowiłam je ściągnąć.
- Nie, zostaw je. Są urocze.
Powstrzymałam uśmiech i zostawiłam je na miejscu. Luke ujął się za krocze i przesunął się na swoim siedzeniu, dostosowując się do tej pozycji. Odwróciłam wzrok, a on zachichotał.
- Wiesz co jest dziwne?- spytał mnie.
- Co?
- Ktoś na Tumblrze zapytał mnie czy jestem zły na Lee.
- Oh naprawde?- mruknęłam do siebie.
- Wiesz o co chodzi? - zapytał.
- Nie- spuściłam wzrok.
- Ale odpowiedziałaś na pytanie na jego temat.
- Zbieg okoliczności- uśmiechnęłam się wymijająco.
- Jest coś o czym powinienem wiedzieć?
Przysunął się bliżej, żeby spojrzeć mi idealnie w oczy.
- Doszło do czegoś między wami?- pytał dalej.
- Nie... po prostu... Dzwonił do mnie- wzruszyłam ramionami nie mając ochoty o tym rozmawiać.
- I to powód czemu mam być zły?- podniósł brwi- co ci powiedział?
Wzruszyłam ramieniem.
- Laura powiedz- Luke podniósł się z sofy.
- Nie ważne możemy pogadać o czymś innym?- spytałam obserwując go.
- Nie, chce wiedzieć- stanął przede mną ze skrzyżowanymi rękami. Przewróciłam oczami wiedząc, że nie odpuści.
- Dzwonił do mnie i chyba był na haju- zaczęłam bawić się suwakiem od bluzy- i mówił, że chce mnie całować, że chce mnie zobaczyć- przerwałam nie wiedząc czy mówić jeszcze.
- To wszystko?- powiedział kpiąco.
- T-nie.
Nie chce tego mówić, ale w sumie chce zobaczyć jego reakcje.
- Mówił, że chce zobaczyć moje ciało- spojrzałam na Luke'a który przez dłuższą chwilę nic nie mówił, żeby po chwili się odwrócić i wyjść z pokoju. Zdezorjętowana wstałam i poszłam za nim. Chłopak stał przed drzwiami i się po coś schylał, nie widziałam za dobrze bo światło ze świeczek nie docierało tu aż tak dobrze.
- Co robisz?- spytałam krzyżując ręce bo było mi trochę zimno- Luke?- powiedziałam po chwili kiedy chłopak nie odpowiedział- Luke- powtórzyłam głośniej- co ty do cholery robisz?
- Idę mu uświadomić kilka rzeczy- wyprostował się.
- Jesteś śmieszny jeżeli myślisz, że pozwolę ci wyjść w taką burzę na zewnątrz.
- On nie może sobie tak po prostu do ciebie dzwonić i mówić takie rzeczy.
- Luke daj spokój- przewróciłam oczami.
- Czemu pozwalasz mu na to? No to żeby cie dotykał i mówił takie rzeczy?
- Zadaje sobie to samo pytanie kiedy myślę o tobie- powiedziałam nie panując nad tym. Co jeżeli mnie teraz wywali z domu.
- Ja to co innego niż on.
- Dlatego daj sobie spokój, wracam do salonu- odwróciłam się i usiadłam na sofie. Luke wrócił po chwili i usiadł koło mnie.
- Jeżeli kiedyś znowu się to powtórzy masz mi to powiedzieć.
Skinęłam głową.
- Jesteś na niego zły?- spytałam wtulając się w swoje kolana.
- Trochę- przyznał.
- A na mnie.
- Też- odwrócił głowę w moją stronę- za to, że nie powiedziałaś mi od razu.
- Domyśl się czemu nie chciałam tego zrobić.
Zapadła dłuższa cisza. Zaczęłam myśleć o tym co powiedziały mi dzisiaj dziewczyny, że może nie być więcej okazji. Przez co poczułam się jeszcze gorzej.
- Hej, Luke? - zapytałam i spojrzałam na niego.
- Co?
Po prostu zapytaj.
- Luke, chciałbyś uprawiać ze mną seks?
Kurwa.
Jego brwi podniosły się i prawie sięgnęły do jego włosów.
- Co?
- Nic, zapomnij o tym.
- Nie, powiedz mi. Czy ty chciałabyś... chcesz uprawiać ze mną seks?
- Uh, nie, po prostu zastanawiałam się czy jeśli byłaby taka możliwość, chciałbyś?
- Tak - odpowiedział bez wahania.
- Naprawdę?
Chłopak skinął głową.
- Skąd to pytanie?
- To nie ma znaczenia - powiedziałam.podobnych rzeczy.
- Powiedz, jesteśmy sami, a to nie tak, że nie mówiłaś mi już wcześniej.
- Dlaczego cię to w ogóle obchodzi? - zapytałam, przeczesując swoje włosy.
Luke wzruszył ramionami.
- Czy to takie trudne do uwierzenia, że zależy mi na odpowiedzi?
Westchnęłam, kiedy Luke przysunął się bliżej.
- Powiedz mi. Chcę wiedzieć.
- Więc dzisiaj w parku, dziewczyny znowu zaczęły mówić o moim dziewictwie i powiedziały, że Lee jest chętny na to i jeżeli nie z nim to więcej może nie być okazji.
- Dlatego mu na to wszystko pozwalasz?- podniósł jedną brew.
- Nie- zaprzeczyłam szybko.
- Czemu mnie o to spytałaś?
- Bo uh... nie wiem.
- Bo jestem kobieciarzem?
- Nie... ponieważ... nie wiem... ty-ja ci już kiedyś wspominałam, że ja bym chciała z-z tobą i-i...
- Myślałem, że byłaś na kacu i nie panowałaś nad tym co mówisz.
- Nie było tak.
Nagle światło wróciło, a telewizor włączył się. Rozjeżałam się po pokoju z przymkniętymi oczami i spojrzałam na chłopaka który miał rozczochrane włosy.
- Powinnam już wracać- poprawiłam moje włosy jeszcze raz i wstałam.
- Odprowadzę cię- sięgnął po telefon i wstał z sofy.
Wzięłam moją deskę i założyłam kaptur na moje loki. Kiedy się odwróciłam, żeby zobaczyć czy Luke już założył jakąś kurtkę, oddech utknął mi w gardle, bo chłopak przycisnął się do mojego ciała.
- Masz dość duże usta jak na kogoś tak małego - powiedział, przypierając mnie do ściany.
Upuściłam moją deskę.
Popatrzył na mnie, po czym przycisnął biodra do moich, sprawiając, że przygryzłam wargę i położyłam dłonie na jego torsie. Złapał je obie w swoją dużą dłoń i podniósł je nad moją głowę. Drugą rękę położył na moim biodrze, wsuwając ją pod bluzę i dotykając mojej nagiej skóry.
Zacisnął na niej palce i ponownie mnie pocałował. Potem puścił moje ręce, a ja spuściłam je z powrotem na dół. Ale Luke znowu przycisnął je do ściany.
- Nie, trzymaj je tak - odetchnął, a ja uniosłam je do półki.
To jest nowa pozycja - jeśli mogę to tak nazwać - dla mnie, ale naprawdę nie chcę zaprotestować. Obie jego ręce są teraz pod moją bluzą i przyciskają moje kości biodrowe. Powstrzymałam jęk, kiedy wbił lekko paznokcie w moją skórę.
- Przestań powstrzymywać jęki... Chcę cię słyszeć - powiedział w moje usta, a ja dosłownie jęknęłam na jego słowa.
Jego dłonie zsunęły się tak, że teraz spoczywały na mojej klatce piersiowej, bardzo blisko mojego biustonosza.
Dyszałam cicho, kiedy jego duże dłonie ujęły moje piersi, a mi wydawało się, że idealnie do nich pasują. Luke przechylił głowę, badając moje usta i jednocześnie delikatnie masując moje piersi.
Moje dłonie powędrowały w dół, ponieważ zdrętwiały, i owinęłam je wokół jego szyi.
- Chodźmy - szepnął i pociągnął zębami płatek mojego ucha. Zabrał swoje ręce i odszedł.
Popatrzyłam na niego zdezorientowana.
Zignorowałam to uczucie w brzuchu i złapałam deskorolkę, po czym Luke zgasił światła, a ja ułożyłam włosy(znowu!), żeby wyglądać przyzwoicie. Chłopak zamknął za nami drzwi, a następnie pobiegliśmy przez ulicę, starając się uniknąć deszczu. Ale oczywiście potknęłam się o własne sznurowadła i upadłam na brzuch, moknąc.
Śmiech Luke'a wybuch przez ciemną noc, a ja przewróciłam oczami. Wstałam i pobiegłam do drzwi, a Luke za mną. Znalazłam klucz w mojej kieszeni i otworzyłam drzwi wejściowe.
- Dalej już sobie poradzę.
- W takim razie dobranoc- powiedział Luke i odwrócił się, żeby wrócić, ale potem obkręcił się i potargał moje włosy, sprawiając, że się zakręciły.
- Po co to było? - zapytałam zdenerwowana.
- Lubię twoje kręcone włosy.
Potem znowu się odwrócił, zostawiając mnie gapiącą się na jego plecy.
Zamknęłam drzwi wchodząc do domu i ściągnęłam bluze oraz buty. Zrobiłam sobie herbatę i pobiegłam na górę do pokoju zmieniając ciuchy na suche.
Usiadłam na łóżku i uśmiechnęłam się, odtwarzając w myślach wydarzenia, które miały przed chwilą miejsce.
Później, kiedy obtulona byłam w moich kocach, pijąc herbatę wciąż odtwarzałam każdą najmniejszą rzecz. Nie mogę uwierzyć w to co się wydarzyło, ale pewnie dla Luke'a to znów nic nie znaczyło. Zasnęłam z uśmiechem na twarzy, ponieważ:
Nie mogę się tobą nasycić.

Było po godzinie 11, kiedy w końcu udało mi się wstać z łóżka i odsunąć zasłony. I zgadnijcie co, zobaczyłam ulicę zaatakowaną przez intensywny deszcz. Westchnęłam, kolejny dzień z deszczem. Mimo tego postanowiłam na wszelki wypadek sprawdzić pogodę w internecie. Okazało się, że popołudniu będzie słonecznie, więc jedynie co mogę zrobić, to mieć na to nadzieję.
Potem zalogowałam się na Tumblr'a i zreblogowałam niektóre rzeczy, po czym popatrzyłam na moich followersów.
Zdecydowałam założyć dzisiaj jedną z moich onesie, ponieważ kocham je nosić w deszczowe dni. Potem poszłam do toalety, aby , zrobić siusiu, wyprostować włosy i założyć soczewki. Zasunęłam zamek od piżamy i postanowiłam nie nakładać makijażu, bo i tak mam zamiar zostać w domu.
Odpowiedziałam na kilka pytań na Tumblrze. Kiedy zaburczało mi w brzuchu, zdałam sobie sprawę, że jestem głodna, więc zamknęłam laptopa i zeszłam na dół, żeby wziąć sobie miskę płatków. Schodząc wzięłam telefon, w razie gdyby ktoś chciał coś ode mnie. Przetarłam oczy wchodząc do kuchni i ziewnęłam.
- Dzień dobry skarbie- babcia powitała mnie promiennym uśmiechem. Jak ta kobieta może się uśmiechać o tak wczesnej porze? Ah no tak kawa.
- Dobry- podeszłam do szafki i sięgnęłam płatków po czym wsypałam je do miski i zalałam zimnym mlekiem z lodówki.
- Mamy dzisiaj piękną pogodę- babcia napiła się z kubka.
Czy ciocia dosypała jej coś do kawy?
- Pada- podniosłam brwi- co jest ładnego w takiej pogodzie?- wzięłam łyżeczkę płatków.
- W taką pogodę jak ta dzieją się najlepsze rzeczy- babcia powiedziała delikatnie się uśmiechając- w taką pogodę jak ta poznałam twojego dziadka.
Coś mi przemknęło ciemnego przez głowę.
- Kiedy spotkasz kogoś w deszczu kto wie, może to być tak samo wielka miłość jak nasza- babcia wstała od stołu i włożyła kubek do zlewu- albo to jakiś zboczeniec więc wtedy uciekaj.
Uśmiechnęłam się pod nosem jedząc moje śniadanie.
- Babciu- zatrzymałam ją kiedy miała wyjść z kuchni, najprawdopodobniej do salonu- skąd wiedziałaś, że dziadek to ten jedyny?
Babcia spojrzała zdziwiona, że pytam o to, ale podeszła do stołu i usiadła na krześle łapiąc za moją rękę.
- Nie wiedziałam tego- pokiwała głową- ja to czułam w sercu za każdym razem jak mówił moje imię, dotykał mnie lub całował. Robił to z niezwykłą ostrożnością, jakbym była najdelikatniejszą, rzeczą którą dotyka, wtedy wiedziałam, że mu na mnie zależy. A chyba to jest najważniejsze, kiedy wiesz, że liczysz się dla kogoś najbardziej na świecie i boi się ciebie stracić.
- To piękne- uśmiechnęłam się dumne. Babcia mi nigdy nie opowiadała o dziadku w żaden "romantyczny" sposób. Chciałabym usłyszeć więcej ich historii.
- Czemu pytasz słoneczko?
- Um, bez przyczyny, po prostu... chciałam wiedzieć- uśmiechnęłam się wymijająco.
- Dobrze- babcia wyszła z kuchni zostawiając mnie samą. Wstałam, żeby zostawić miskę w zlewie i w tym samym czasie mój telefon zaczął dzwonić.
Lau: Hejo.
Katy: Heeeeeeej. Pada, nudzi mi się, przyjdź do mnie błagam.
Lau: Teraz?
Katy: No? Chodź obejrzymy film.
Lau: Ok ubiorę się.
Katy: Yaay czekam.
Lau: Do potem.
Rozłączyłyśmy się, a ja pobiegłam na górę informując wcześniej babcię, że idę do Katy. Weszłam do pokoju rzucając telefon na łóżko i podchodząc do szafy i wybierając ciuchy. Jest zimno, ale będziemy u niej w domu, więc coś ciepłego i wygodnego.


Poszłam jeszcze umyć zęby i nałożyć makijaż. Gotowa zeszłam na dół, żeby założyć buty. Ubrałam jeszcze moją nową parkę i poszłam do babci.
- To ja już będę wychodzić- uśmiechnęłam się do babci.
- Kiedy będziesz?- babcia się wychyliła.
- Nie wiem, chyba wieczorem, a jeżeli na noc to zadzwonię.
- Dobrze, baw się dobrze- babcia mi pomachała i wróciła do oglądania. Odwróciłam się w stronę drzwi, ale wróciłam jeszcze na chwilę do pokoju.
- Babciu.
- Tak kotuś?
- Czy jak wrócę, mogłabyś... i oczywiście chciała... um... opowiedzieć mi więcej o dziadku?
- Oczywiście, a teraz uciekaj bo pewnie Katy czeka.
- Pa- uśmiechnęłam się ostatni raz i wyszłam chowając mój telefon do kieszeni. Zamknęłam za sobą drzwi wyjściowe i od razu dopadło mnie zimne powietrze.
Skierowałam się do domu Katy i po kilku minutach zapukałam w jej drzwi. Nie czekałam długo puki mi je otworzyła. Ubrana jest w luźny sweter i dresy, a włosy ma spięte w koka.
- Heeeej- przytuliła się do mnie mocno i wpuściła do środka.
- Cześć.
- Idź do salonu ja muszę na chwilę iść do pokoju zobaczyć czy mój telefon się naładował.
- Oki- uśmiechnęłam się do dziewczyny. Ściągnęłam buty i kurtkę kiedy Katy zniknęła w korytarzu i poszła na piętro do swojego pokoju.
Rzuciłam buty gdzieś w kąt, a kurtkę powiesiłam na wieszak i zaczęłam iść w stronę salonu, ale zatrzymałam się w półkroku, gdy zobaczyłam siedzącego na ladzie Luke'a z miską płatków w ręku. Chłopak podniósł swoją głowę i popatrzył na mnie, uśmiechając się.
- Dzień dobry - przywitał się z pełnymi ustami.
- Uh... dobry? - zapytałam.
- Gdzie twoje fajne włosy? - zapytał, a ja zignorowałam jego komentarz.
- Co tu robisz?- spytałam podchodząc do niego. 
- Siedzę i jem- uśmiechnął się głupio. 
Patrzyłam się przez chwilę na jego potargane włosy, albo się wygłupiali, albo... ALBO SIĘ NIE UCZESAŁ, tego mam się trzymać. Nie jestem zazdrosna, że tu był przede mną, sam na sam z Katy. Nie obchodzi mnie to. Nie myślę wcale o nich i to tym co mogło się stać. 
- Głupi wiatr mi je zniszczył myślałem, że udało mi się je poukładać- powiedział zauważając, że się patrze na jego włosy. Zeskoczył z blatu i stanął przed oknem gdzie można było zobaczyć jego odbicie, i zaczął je sobie poprawiać.
To tylko wiatr, on i Katy nic... uff... W sumie to Katy bardziej z Cody'm niż z nim jak już... Nie ważne.
- Zrobił się już popcorn? - zapytała Katy, pojawiając się w kuchni.
Mikrofalówka jak na zawołanie wydała z siebie dźwięk, a Luke poszedł, żeby wyciągnąć z niej przekąskę.
- Więc będziemy coś oglądać? - zapytałam, patrząc jak Luke wsypuje do miski popcorn.
- Tak, mamy zamiar oglądnąć „To Tylko Sex”. Oglądałaś?
- Moi znajomi o tym gadali kiedyś - powiedziałam, uśmiechając się.
- Chodźmy oglądać- Luke wziął popcorn i poszedł do salonu, za nim Katy, a ja na samym końcu.
Katy usiadła na kanapie, a Luke obok niej, dlatego utknęłam na miejscu przy chłopaku. Katy położyła na naszej trójce koc i umieściła miskę z popcornem na swoich kolanach. Luke zabrał jej ją na swoje nogi, mówiąc, że powinna być na środku, ale ja wiem, że on po prostu chce mieć jedzenie bliżej siebie.
Katy włączyła pilotem film który się rozpoczął, a ja muszę przyznać, że jest miło i relaksująco oglądać go, podczas gdy na zewnątrz pada deszcz. Czuję się dziwnie komfortowo, oglądając film o przyjaciołach z przywilejami... z Luke'm koło mnie, bo czy my nie jesteśmy czymś podobnym? Nie tym samym, bo w końcu u nas nie dochodzi to tych wszystkich rzeczy.
Skrzyżowałam pod kocem nogi i usiadłam prosto na kanapie.
- Ten film jest taki prawdziwy, nie? - zapytała Katy, śmiejąc się, gdy bohaterowie zaczęli uprawiać seks.
- Poza tym fragmentem o miłości. To się nigdy nie wydarzy.
- Czemu nie? - nie mogłam się powstrzymać, aby nie zadać tego pytania.
Luke spojrzał na mnie.
- Bo miłość jest głupia.
- Nie, nie jest - stwierdziłam, ale Luke zignorował mnie.
Prawie pisnęłam, kiedy poczułam jak jego ciepła dłoń umieściła się na moim kolanie pod kocem. Znajdowała się tam przez pierwszą połowę filmu, a następnie przesunęła się wyżej na moje udo. Serce bije mi szybciej niż zwykle, co jest głupie, bo on tylko dotyka mnie przez moje spodnie.
- Zatrzymaj film. Muszę iść do łazienki - powiedziała Katy, po czym usiadła, zrzucając z siebie koc.
Usłyszeliśmy zamykane drzwi od łazienki i nagle zrobiło się bardzo cicho i niekomfortowo.
Luke pochylił się i położył miskę na stoliku, po czym odwrócił się do mnie. Wstrzymałam oddech i przygryzłam wargę, próbując skupić się na czymś innym, na przykład na okropnym obrazie martwej natury, który wisi na ścianie.
- Jesteś zdenerwowana - stwierdził, a ja w końcu na niego popatrzyłam.
- Nie, nie jestem.
- Myślisz, że co mógłbym ci zrobić? Czemu jesteś zdenerwowana w moim towarzystwie? - zapytał ponuro.
- Ja nie, nie jestem Luke.
- W porządku - powiedział i nagle objął ramionami moje plecy, po czym położył się, ciągnąc mnie na siebie.
Moje dłonie umieściły się na jego piersi, kiedy Luke złączył swoje usta z moimi. W tym momencie nie byłam zaskoczona jego zachowaniem. Roi to tak często, że mnie to nie dziwi.
Zamknęłam oczy i oparłam się na nim, zrzucając na jego tors cały swój ciężar i relaksując się. Luke nie wydaje się nawet przejmować moją wagą, która prawdopodobnie go przygniata. Jego ręce powędrowały na moje uda i ścisnęły je, po czym położył dłonie na moim tyłku, pozostawiając je tam. Chłopak przestał mnie całować i oddychał tylko chwilę w moje usta. Jego oczy wciąż były zamknięte, ale potem otworzyły się.
- Za każdym razem coraz lepiej całujesz - powiedział i uśmiechnął się.
Wtedy usłyszałam spłuczkę od toalety i spanikowana próbowałam z niego wstać, ale skończyło się na tym, że wylądowałam na podłodze między kanapą, a stolikiem. Luke zaśmiał się i usiadł.
Tuż po tym Katy weszła do pokoju i roześmiała się na zastany widok. Wstałam i usiadłam na kanapie.
Po zakończeniu filmu, Katy zadzwonił telefon. Dziewczyna  odebrała swojego iPhone.
- Halo? Tak... naprawdę? Kiedy? Dobrze. Świetnie. Powiem im. Pa - odłożyła słuchawkę i wstała wskazując na telefon. - Zgadnijcie kto dzwonił! To była Emma i powiedziała mi, że w możemy jechać do jej dziadków na działkę na biwak.
- Fajnie - powiedział Luke i wzruszył ramionami.
- Czyli mamy gdzie nocować- podsumowałam zadowolona. Nie mogę się już doczekać śpiewania piosenek przy ognisku (postaram się, żeby Luke wziąć gitarę), otwierania listów i najważniejsze smażenia pianek!
***
Heeejo! Chciałam dodać dużo wczęsniej, ale nie wiedziałam jak to skończyć xD 
Wlasnie macie jakies pomysły na ship name dla Luke'a i Laury?
Przepraszam za błędy i zapraszam do komentowania :)
Btw słuchaliście nowej płyty Little Mix? Jest peeeerf!

♡TheStellaWish♡