Minęło kilka dni od zakupów i aktualnie stoję przed lustrem zastanawiając się co założyć.
Na dworze było słonecznie, ale daleko, daleko widziałam chmury, które oznaczają, że tylko do popołudnia mogę korzystać ze słońca, bo później prawdopodobnie znowu będzie padać. Oczywiście, nie jestem tego pewna, dopóki nie spytam cioci, która pewnie oglądała prognozę pogody, bo cały czas siedzi przed telewizorem. Wybrałam ciuchy po czym otworzyłam laptopa i usiadłam na krześle przy biurku, a następnie zalogowałam się na Tumblr'a.Odpowiedziałam na kilka pytań o moim życiu prywatnym, zanim babcia zawołała mnie na śniadanie. Westchnęłam i zamknęłam laptopa, po czym wstałam i podeszłam do szafy. Chciałabym wyjść dzisiaj na dwór. Przypomniałam sobie wczorajszego sms'a od Katy - zapraszała mnie, żebym dołączyła do niej i do 'wszystkich' na jakiś piknik, w Bóg wie jakim parku.
Wiem, że zanosi się na deszcz, więc kiedy schodziłam na dół, upewniłam się, aby zabrać bluzę z kapturem.
Babcia jest w kuchni i wygląda przez okno, pijąc herbatę i mamrocząc coś o rodzinie, która właśnie kłóci się na swoim ogrodzie, a ciocia-tak jak myślałam- ogląda powtórkę jakieś telenoweli.
- Hej ciociu, jaka będzie dzisiaj pogoda? - zapytałam, gdy włożyłam do ust łyżeczkę pełną płatków.
- Skąd do cholery mam to wiedzieć? Nie jestem pieprzoną pogodynką! - krzyknął z salonu, a ja przewróciłam oczami.
- Sally - upomniała babcia.
Usłyszałam bełkot, a następnie szuranie kapci.
- Słyszałam, że popołudniu będzie padać- ciocia weszła do kuchni nalała sobie soku i wróciła na sofe. Domyślam się, że miała kolejną zarwaną noc (czyt. impreza w klubie).
- Zamierzasz gdzieś iść?- babcia spytała.
- Tak do parku.
- Z kim?- babcia ugryzła kromkę.
- Ze znajomymi- nie chciało mi się wymieniać ich wszystkich.
- Dobrze tylko wróć przed obiadem zanim zacznie padać.
- Postaram się.
Odłożyłam łyżeczkę i wytarłam usta w rękaw, po czym wstałam od stołu.
- To wszystko co zamierzasz zjeść? - zapytała ciocia, a ja wzruszyłam ramionami.
- Puki co tak.
Dobrze, że babcia nie zauważa tego jak mało jem.
Odłożyłam łyżeczkę i wytarłam usta w rękaw, po czym wstałam od stołu.
- To wszystko co zamierzasz zjeść? - zapytała ciocia, a ja wzruszyłam ramionami.
- Puki co tak.
Dobrze, że babcia nie zauważa tego jak mało jem.
Chwile potem przyszła Katy z deską pod pachą.
- Spotkamy się ze wszystkimi na piknik w centrum w parku- powiedziała wchodząc do domu.
- Jak się tam dostaniemy? - zapytałam.
Odpowiedziała na moje pytanie, pokazując mi deskorolkę. No tak, jakbym nie mogła się sama domyśleć.
Wyciągnęłam moją deskorolkę z szafki pod schodami i wyszłyśmy z domu, żegnając się z babcią obiecałam, że wrócę przed obiadem. Zawinęłam bluzę w pasie i popatrzyłam na Katy jak idzie w stronę domu Brooksów i dzwoni dzwonkiem. Pozwoliłam deskorolce spaść na ziemię i położyłam na niej stopę, czekając aż Katy ruszy tutaj swój tyłek i będziemy mogły iść.
Jeśli mam być szczera, jestem lekko zdenerwowana zobaczeniem Luke'a i Emmy w tym samym miejscu kiedy wiem, że Em też go lubi.
Spojrzałam w dół na paznokcie, kiedy usłyszałam głos i śmiech Cody'ego. Katy wspięła się na palce i szybko przytuliła każdego z nich, po czym chłopacy rzucili swoje deski na ziemię.
Moje oczy złapały wzrok Luke'a, a moje serce na chwilę się zatrzymało. Luke uśmiechnął się i puścił mi oczko, po czym założył okulary przeciw słoneczne.
- Spotkamy się ze wszystkimi na piknik w centrum w parku- powiedziała wchodząc do domu.
- Jak się tam dostaniemy? - zapytałam.
Odpowiedziała na moje pytanie, pokazując mi deskorolkę. No tak, jakbym nie mogła się sama domyśleć.
Wyciągnęłam moją deskorolkę z szafki pod schodami i wyszłyśmy z domu, żegnając się z babcią obiecałam, że wrócę przed obiadem. Zawinęłam bluzę w pasie i popatrzyłam na Katy jak idzie w stronę domu Brooksów i dzwoni dzwonkiem. Pozwoliłam deskorolce spaść na ziemię i położyłam na niej stopę, czekając aż Katy ruszy tutaj swój tyłek i będziemy mogły iść.
Jeśli mam być szczera, jestem lekko zdenerwowana zobaczeniem Luke'a i Emmy w tym samym miejscu kiedy wiem, że Em też go lubi.
Spojrzałam w dół na paznokcie, kiedy usłyszałam głos i śmiech Cody'ego. Katy wspięła się na palce i szybko przytuliła każdego z nich, po czym chłopacy rzucili swoje deski na ziemię.
Moje oczy złapały wzrok Luke'a, a moje serce na chwilę się zatrzymało. Luke uśmiechnął się i puścił mi oczko, po czym założył okulary przeciw słoneczne.
Uśmiechnęłam się też do Cody'ego który wlepiał swoje oczy w Katy tyłek przez co chyba nawet mnie nie zauważył.
- Chodźmy! - powiedziała Katy i postawiła stopę na deskorolce, odpychając się kilka razy.
Luke i ja pojechaliśmy za nią i Cody'm którzy ciągle gadali. To było trochę dziwne (dla mnie), ponieważ podczas jazdy ciągle utrzymywałam z Luke'm kontakt wzrokowy.
- Kurwa, jest tak cholernie gorąco - wymamrotał, pociągając za podkoszulek.
- Powinieneś założyć krótkie spodenki, a nie długie jeansy - powiedziałam do niego, a on zrobił heelflip. Przewróciłam oczami i zaczęłam szybciej jechać, aby być od niego jak najdalej.
Piętnaście minut później dotarliśmy do parku. Wszyscy już tam są i leżą na kocach. Usłyszałam głośny śmiech Lee i Dylan'a, zanim odwrócili w naszą stronę głowy. Lee uśmiechnął się, kiedy położyłam nogę na krawędzi chodnika, zatrzymując się przed trawą. Czuje się dziwnie wiedząc, że pewnie nie pamięta co mi ostatnio powiedział przez telefon. Nikomu jeszcze o tym nie mówiłam, bo najbardziej boje się reakcji Luke'a.
Gdy usiedliśmy na kocach, leżących na trawie, Lee przyszedł do mnie na czworakach i usiadł obok.
- Hej.
- Cześć Lee - westchnęłam, przyciągając nogi do klatki piersiowej i biorąc, zaproponowaną przez Amy, butelkę wody.
- Chodźmy! - powiedziała Katy i postawiła stopę na deskorolce, odpychając się kilka razy.
Luke i ja pojechaliśmy za nią i Cody'm którzy ciągle gadali. To było trochę dziwne (dla mnie), ponieważ podczas jazdy ciągle utrzymywałam z Luke'm kontakt wzrokowy.
- Kurwa, jest tak cholernie gorąco - wymamrotał, pociągając za podkoszulek.
- Powinieneś założyć krótkie spodenki, a nie długie jeansy - powiedziałam do niego, a on zrobił heelflip. Przewróciłam oczami i zaczęłam szybciej jechać, aby być od niego jak najdalej.
Piętnaście minut później dotarliśmy do parku. Wszyscy już tam są i leżą na kocach. Usłyszałam głośny śmiech Lee i Dylan'a, zanim odwrócili w naszą stronę głowy. Lee uśmiechnął się, kiedy położyłam nogę na krawędzi chodnika, zatrzymując się przed trawą. Czuje się dziwnie wiedząc, że pewnie nie pamięta co mi ostatnio powiedział przez telefon. Nikomu jeszcze o tym nie mówiłam, bo najbardziej boje się reakcji Luke'a.
Gdy usiedliśmy na kocach, leżących na trawie, Lee przyszedł do mnie na czworakach i usiadł obok.
- Hej.
- Cześć Lee - westchnęłam, przyciągając nogi do klatki piersiowej i biorąc, zaproponowaną przez Amy, butelkę wody.
- Śliczna spódniczka- powiedział muskając ją palcami. Zdecydowanie nie pamięta chyba tej rozmowy.
- Daj jej spokój, Lee - powiedziała Amy i chwyciła piwo z mini lodówki, którą przyniósł Dylan.- Co? Jest coś złego w tym, że chcę porozmawiać z piękną kobietą?
Nie mogłam nic poradzić, że przez jego słowa na moich policzkach pojawiły się rumieńce. Ukryłam je za dłońmi.
- Dobra, zagrajmy w nogę - powiedział głośno Luke, zaskakując wszystkich.
Cody złapał, leżącą obok niego piłkę i wstał, po czym Dylan lekko go pchnął i wszyscy odeszli kilka metrów, aby ustalić reguły gry. Lee poszedł za nimi, puszczając mi oczko. Następnie chłopcy zaczęli grę, a wszystkie dziewczyny usiadły wokół mnie.
- Luke ma seksowne usta- powiedziała Amy i mogłam zobaczyć jak ręce Emmy nerwowo bawią się jej bransoletką.
- Ale tyłeczek Lee i tak jest najlepszy- Katy przybiła jej piątkę.
- Wiem, że jest mega denerwujący, ale Lau powinnaś się z nim przespać- Amy wzięła łyk piwa.
- Co?- podniosłam brwi.
- Tak, skorzystaj z okazji - skinęła głową Em.Czy ty właśnie jej przyznałaś racje?
- O mój Boże, a co jeśli zostaniesz dziewicą już na zawsze? - zaśmiała się Amy i położyła ramię na moim barku, przyciągając mnie do siebie.
- Zostaw ją w spokoju. Może dla niej dziewictwo jest ważne - powiedziała Katy.
Nie, nie jest. Naprawdę nie jestem jedną z tych dziewczyn, które myślą, że dziewictwo jest czymś ważnym, i że trzeba je stracić z odpowiednim chłopakiem; ja po prostu jestem przestraszona. Przestraszona, że to będzie bolało i że będę w tym beznadziejna, a chłopak z którym to zrobię będzie się ze mnie śmiał. Cierpię na paranoję i gelotofobię, tak sprawdziłam to. Jest to strach przed byciem wyśmianym, a ja tego naprawdę nienawidzę.
- On jest jednym z lepszych osób do pieprzenia- Amy ciągnęła ten temat- a najlepsze jest to, że to on chce, a ty nie musisz nic robić. No wieszzz jedno kiwnięcie palcem i jest twój.
- Musimy o tym gadać?
- Nie- Amy wzruszyła ramionami- już kiedyś mówiłaś, że chcesz pieprzyć Dylana- przypomniała mi ten beznadziejny moment- zmieniło się coś od tego czasu?
- Tak, ale powiedziałam to pod wpływem chwili- wzruszyłam ramionami.
- Jak nie z nim to z którym z naszych chłopców? Z Cody'm? Czy może z Luke'm- prychnęła jak wypowiedziała jego imię.
- A co jest złego, że może chcieć pieprzyć akurat go?- Emma się nagle ożywiła.
- To, że Luke, nic sobie z tego nie robi?- Amy przyznała wzruszając ramionami.
- On ma uczucia- Katy jej przypomniała.
- Więc?- Amy zmarszczyła czoło- każdy wie, że jak się w nim zakochasz to od razu cie odrzuci, zacznie ignorować i blah blah- napiła się piwa.
- Było już tak kiedyś?- spytałam drapiąc się w czoło.
- Tak- przyznała Emma.
- Bierz Lee bo więcej okazji może się nie zdarzyć- Amy zaczesała kosmyk włosów za ucho i popatrzyła w stronę chłopaków.
Dzięki kurwa.
Na tym nasz temat się skończył, bo dziewczyny nie chciały tego dalej ciągnąć.
- Bierz Lee bo więcej okazji może się nie zdarzyć- Amy zaczesała kosmyk włosów za ucho i popatrzyła w stronę chłopaków.
Dzięki kurwa.
Na tym nasz temat się skończył, bo dziewczyny nie chciały tego dalej ciągnąć.
Jeżeli Luke się dowie, że go lubię lubię to jest szansa, że nigdy się do mnie nie odezwie. Teraz to już nawet nie wiem jak mam się zachowywać w okół niego, żeby nie zaczął nic podejrzewać ani nie tracić jego zainteresowania mną.
Chłopacy zrobili sobie przerwę i przyszli do nas siadając na kocu i pijąc wodę. Spojrzałam na ciężko oddychającego Luke, na jego opadające włosy i lekko świecącą skórę od potu.
Kurwa powinnam przestać go tak obserwować.
- Czy to są kurwa jakieś żarty? - przeklęła Amy i popatrzyła w niebo. - To już trzeci raz w tym tygodniu, kiedy musimy się kurwa rozstać przez deszcz!
- Jeszcze nie zaczęło padać - powiedział Cody.
- Tak, ale za chwilę zacznie.
- Zadzwonię do kumpla, żeby przywiózł samochód - powiedział Luke, leżąc na plecach. Wybrał numer i przystawił telefon do ucha, kładąc rękę na swój brzuch.
40 minut później wszyscy siedzieliśmy w samochodzie Luke'a, a deszcz z całą siła walił w przednią szybę. Oczywiście chłopak puścił na cały regulator Chris'a Brown'a.
- Jeśli nie będzie jutro padać to wychodzimy gdzieś? - zapytała Katy, kiedy Lee, Dylan i Amy wyszli z auta. Em skinęła głową, a Luke podjechał jeszcze kilka metrów dalej, zatrzymując się przed swoim domem.
- Jeszcze nie zaczęło padać - powiedział Cody.
- Tak, ale za chwilę zacznie.
- Zadzwonię do kumpla, żeby przywiózł samochód - powiedział Luke, leżąc na plecach. Wybrał numer i przystawił telefon do ucha, kładąc rękę na swój brzuch.
40 minut później wszyscy siedzieliśmy w samochodzie Luke'a, a deszcz z całą siła walił w przednią szybę. Oczywiście chłopak puścił na cały regulator Chris'a Brown'a.
- Jeśli nie będzie jutro padać to wychodzimy gdzieś? - zapytała Katy, kiedy Lee, Dylan i Amy wyszli z auta. Em skinęła głową, a Luke podjechał jeszcze kilka metrów dalej, zatrzymując się przed swoim domem.
Babcia podała mi na obiad pyszny makaron z serem. Potem poprosiła mnie, żebym umyła naczynia. Zrobiłam to, a następnie spędziłam całe popołudnie na Tumblrze, przeglądając rzeczy związane z młodym Leonardo DiCaprio i Justinem Bieberem.
Około godziny 20:30 babcia krzyknęła z dołu, że ciocia zawozi ją do sąsiedztwa na ich cotygodniową grę w bingo.
Kiedy wyszły, Katy niespodziewanie zadzwoniła do mnie.
K: "Sorry za Amy, ona kocha gadać o takich intymnych rzeczach"
L: "Jest okej, przyzwyczaiłam się"
K: "Nie zmokłaś za bardzo, no nie?"
L: "Nie, a nawet jeżeli wątpię, żebym była chora."
K: "To dobrze"
K: "Poczekaj tylko schowam moją destkę"
I teraz coś sobie uświadomiła.
L: "C... Hej, skąd wzięłaś swoją deskorolkę?"
K: "Zapomniałaś zabrać swoją z bagażnika Luke'a?"- zapytała, a ja usłyszałam zamykanie szafki.
L: "Cholera" - przeklęłam.
Wiem, że nie będę mogła zasnąć w nocy, jeśli nie odzyskam swojej deski. Ona jest dla mnie jak dziecko.
L: "Uh... myślisz, że mogę po nią teraz pójść?"
K: "Pewnie"
L: "Ok to ja idę do Brooks'ów" - mruknęłam i ubrałam swoją bluzę.
K: "Uważaj, bo pada deszcz" - powiedziała i się rozłączyłyśmy.
L: "C... Hej, skąd wzięłaś swoją deskorolkę?"
K: "Zapomniałaś zabrać swoją z bagażnika Luke'a?"- zapytała, a ja usłyszałam zamykanie szafki.
L: "Cholera" - przeklęłam.
Wiem, że nie będę mogła zasnąć w nocy, jeśli nie odzyskam swojej deski. Ona jest dla mnie jak dziecko.
L: "Uh... myślisz, że mogę po nią teraz pójść?"
K: "Pewnie"
L: "Ok to ja idę do Brooks'ów" - mruknęłam i ubrałam swoją bluzę.
K: "Uważaj, bo pada deszcz" - powiedziała i się rozłączyłyśmy.
Ubrałam vansy i w deszczu rzuciłam się w kierunku drzwi Brooks'ów. Zmokłam, zanim dotarłam do ich werandy i zadzwoniłam dzwonkiem.
Déjà vu.
Zadzwoniłam ponownie, a drzwi w końcu otworzyły się przez Luke'a. Ma na sobie dresy i długi sweter, który zakrywa jego ręce.
- Uh... hej.
Chłopak skrzywił się, a ja przypomniałam sobie, że wciąż mam na sobie okulary. O, cholera. Wyglądam okropnie, a on znowu widzi mnie w takim stanie. To się nie dzieje.
Czemu w ogóle się tym przejmuję? Wtedy mówił, że wyglądam dobrze.
- Co? - zapytał.
- Uh... Zostawiłam moją deskorolkę w twoim bagażniku i jestem tu, żeby ją zabrać?
- Nie możesz wziąć jej jutro?- podniósł jedną brew.
- Nie - prychnęłam.
Luke oblizał usta, a ja skrzyżowałam na piersi ręce, czując się zastraszona przez jego wysokość.
- W porządku - westchnął i odwrócił się, odchodząc.
Patrzyłam jak chłopak znika na schodach, a następnie spojrzałam na ścianę, po czym moje oczy napotkały lustro.
Cholera.
Moje włosy są pokręcone, nie mam na sobie makijażu, plus mam na nosie okulary. Wyglądam okropnie.
- Cholera - przeklęłam, gdy próbowałam wyprostować włosy.
Moje włosy mają dwa możliwe style: włosy proste, które zazwyczaj noszę, ponieważ to jedyny sposób, żebym wyglądała normalnie; włosy kręcone, które robią mi się, gdy je zmoczę lub gdy się spocę lub jest wilgotno. Wtedy moje włosy zaczynają nabierać puszystości i wyglądam jak jakiś włochaty ziemniak.
Nie chcę, żeby ktokolwiek mnie taką widział.
- Luke? - krzyknęłam, a on jak na zawołanie zaczął schodzić po schodach z włożoną pod pachą deskorolką.
- Masz. Przyniosłem ją do domu, kiedy rozpakowywałem samochód.
- Dzięki, pa - odwróciłam się i nagle wszystko stało się czarne.
- Co do kurwy? - wymamrotał Luke, a ja poczułam, jak przesunął się, aby zapalić światło.
Wyjrzałam przez okno, gdzie zobaczyłam całą ulicę w całkowitej ciemności.
Cholera, cholera, cholera, cholera, ciemność.
Moim największym strachem jest ciemność - cóż ciemność i stworzenia takie jak pająki i węże. Ale absolutnie nienawidzę ciemności.
- Proszę, mógłbyś zapalić kilka świeczek?- zapytałam przestraszona wichurą którą zaczynałam słyszeć
Luke nagle znalazł się naprzeciwko mnie, a jego oddech uderzył w moją twarz.
- Boisz się?
Przełknęłam ślinę, starając się uspokoić oddech.
- Jesteś wulgarny - powiedziałam, obserwując go, gdy się śmiał.
Potem poszukał czegoś w szafce w przedpokoju. Wyciągnął kilka świeczek, po czym położył je na stoliku w salonie. W tym samym czasie usłyszałam na zewnątrz grzmot. Luke zapalił świeczki, a następnie poszedł do łazienki i kuchni, aby przynieść jeszcze kilka. Potem wyciągnął z lodówki piwo, co było naprawdę ciekawe do oglądania, ponieważ lodówka nie ma światła.
Następnie opadł tyłkiem na kanapę, biorąc łyk napoju.
- Um, wciąż tutaj jestem - powiedziałam, kiedy położyłam na podłodze deskorolkę.
- Co się stało z twoimi włosami? I twarzą?
Nagle uświadomiłam sobie jak wyglądam i przy głaskałam włosy, starając się je wyprostować.
- Uh... To przez deszcz.
- Masz naturalnie kręcone włosy?
Wzruszyłam ramionami i kiwnęłam głową.
- To dlaczego je prostujesz?
- A ty czemu farbujesz swoje? - odpowiedziałam.
- Bo to jest to kim jestem.
- Cóż, w porządku, a ja robię to, bo...
- Bo uważasz, że jesteś brzydka w kręconych włosach i bez makijażu?
Dokładnie tak.
- Uh... Taa - szepnęłam i usiadłam na oparciu kanapy, naprzeciw jego siedzenia.
Zapadła cisza, a jedynie co słyszeliśmy to były grzmoty. Założyłam na głowę kaptur, starając się ukryć przed Luke'm swoje fatalne włosy.
- Czemu ubrałaś kaptur? Przecież tutaj kurwa nie pada.
Spojrzałam na niego i znienawidziłam fakt, że Luke znowu widzi mnie w okularach. Czuję się jak brzydkie kaczątko.
- Cóż, oboje nie lubimy moich włosów - wzruszyłam ramionami.
Luke skrzywił się i usiadł, po czym wyszedł, aby przejść do kuchni i wrócić z kolejnym piwem i paczką pianek marshmallows. Tym razem usiadł po mojej stronie. Gdy pił, spojrzał na mnie. Wzięłam garść pianek do ust, aby poczuć się bardziej komfortowo. Cukier zawsze mnie uspokaja. Zanim wziął kolejny łyk powiedział:
- Nigdy tego nie powiedziałem.
Zamrugałam, nie wiedząc o co mu chodzi.
- Co?
Luke wskazał butelką w stronę moich włosów.
- Lubie je. Kręcone włosy.
Moje serce przyśpieszyło. To rzeczywiście miło z jego strony, że tak powiedział.
- Um, dzięki - powiedziałam i ściągnęłam z nosa okulary, bawiąc się palcami.
Wykorzystałam moment, aby przyjrzeć się jego twarzy i uświadomiłam sobie, że pierwszy raz chłopak nie ma na sobie kolczyka w wardze. Mój telefon zaczął dzwonić. Dzwoniła babcia.
Déjà vu.
Zadzwoniłam ponownie, a drzwi w końcu otworzyły się przez Luke'a. Ma na sobie dresy i długi sweter, który zakrywa jego ręce.
- Uh... hej.
Chłopak skrzywił się, a ja przypomniałam sobie, że wciąż mam na sobie okulary. O, cholera. Wyglądam okropnie, a on znowu widzi mnie w takim stanie. To się nie dzieje.
Czemu w ogóle się tym przejmuję? Wtedy mówił, że wyglądam dobrze.
- Co? - zapytał.
- Uh... Zostawiłam moją deskorolkę w twoim bagażniku i jestem tu, żeby ją zabrać?
- Nie możesz wziąć jej jutro?- podniósł jedną brew.
- Nie - prychnęłam.
Luke oblizał usta, a ja skrzyżowałam na piersi ręce, czując się zastraszona przez jego wysokość.
- W porządku - westchnął i odwrócił się, odchodząc.
Patrzyłam jak chłopak znika na schodach, a następnie spojrzałam na ścianę, po czym moje oczy napotkały lustro.
Cholera.
Moje włosy są pokręcone, nie mam na sobie makijażu, plus mam na nosie okulary. Wyglądam okropnie.
- Cholera - przeklęłam, gdy próbowałam wyprostować włosy.
Moje włosy mają dwa możliwe style: włosy proste, które zazwyczaj noszę, ponieważ to jedyny sposób, żebym wyglądała normalnie; włosy kręcone, które robią mi się, gdy je zmoczę lub gdy się spocę lub jest wilgotno. Wtedy moje włosy zaczynają nabierać puszystości i wyglądam jak jakiś włochaty ziemniak.
Nie chcę, żeby ktokolwiek mnie taką widział.
- Luke? - krzyknęłam, a on jak na zawołanie zaczął schodzić po schodach z włożoną pod pachą deskorolką.
- Masz. Przyniosłem ją do domu, kiedy rozpakowywałem samochód.
- Dzięki, pa - odwróciłam się i nagle wszystko stało się czarne.
- Co do kurwy? - wymamrotał Luke, a ja poczułam, jak przesunął się, aby zapalić światło.
Wyjrzałam przez okno, gdzie zobaczyłam całą ulicę w całkowitej ciemności.
Cholera, cholera, cholera, cholera, ciemność.
Moim największym strachem jest ciemność - cóż ciemność i stworzenia takie jak pająki i węże. Ale absolutnie nienawidzę ciemności.
Usłyszałam otwierające się drzwi jak ktoś wychodzi z pokoju.
- Kurwa nie- powiedział Cody schodząc w dół chodów.
- Jeszcze tu jesteś?- zapytał Luke.
- Wiesz, ciężko się przygotować kiedy nie ma pieprzonego prądu- wyciągnął komórkę i zaczął świecić po butach. Wybrał jedną parę i ją podniósł po czym zaświecił na mnie i Luke'a.
- Ja pierdole, miałem zawał- powiedział z lekko przyspieszonym oddechem.
- Czemu?- spytałam.
- Długo tu stoisz?- dopytał- czekaj od kiedy ty masz okulary?
Przygryzłam wargę.
- Od 4 klasy- odpowiedziałam.
- Ładne włosy- mrugnął, po czym zawiązał swoje czarne buty, zarzucił kurtkę i się z nami pożegnał wychodząc najprawdopodobniej do Rosie.
Luke przewrócił oczami, a ja przytuliłam do piersi deskorolkę, czując, że moje włosy z minuty na minutę coraz bardziej się kręcą. Przebiegłam po nich ręką i prawie dostałam ataku serca, gdy poczułam na skórze całkowicie pokręcone loki. To sprawiło, że zaczęłam się jeszcze bardziej niepokoić.- Proszę, mógłbyś zapalić kilka świeczek?- zapytałam przestraszona wichurą którą zaczynałam słyszeć
Luke nagle znalazł się naprzeciwko mnie, a jego oddech uderzył w moją twarz.
- Boisz się?
Przełknęłam ślinę, starając się uspokoić oddech.
- Jesteś wulgarny - powiedziałam, obserwując go, gdy się śmiał.
Potem poszukał czegoś w szafce w przedpokoju. Wyciągnął kilka świeczek, po czym położył je na stoliku w salonie. W tym samym czasie usłyszałam na zewnątrz grzmot. Luke zapalił świeczki, a następnie poszedł do łazienki i kuchni, aby przynieść jeszcze kilka. Potem wyciągnął z lodówki piwo, co było naprawdę ciekawe do oglądania, ponieważ lodówka nie ma światła.
Następnie opadł tyłkiem na kanapę, biorąc łyk napoju.
- Um, wciąż tutaj jestem - powiedziałam, kiedy położyłam na podłodze deskorolkę.
- Co się stało z twoimi włosami? I twarzą?
Nagle uświadomiłam sobie jak wyglądam i przy głaskałam włosy, starając się je wyprostować.
- Uh... To przez deszcz.
- Masz naturalnie kręcone włosy?
Wzruszyłam ramionami i kiwnęłam głową.
- To dlaczego je prostujesz?
- A ty czemu farbujesz swoje? - odpowiedziałam.
- Bo to jest to kim jestem.
- Cóż, w porządku, a ja robię to, bo...
- Bo uważasz, że jesteś brzydka w kręconych włosach i bez makijażu?
Dokładnie tak.
- Uh... Taa - szepnęłam i usiadłam na oparciu kanapy, naprzeciw jego siedzenia.
Zapadła cisza, a jedynie co słyszeliśmy to były grzmoty. Założyłam na głowę kaptur, starając się ukryć przed Luke'm swoje fatalne włosy.
- Czemu ubrałaś kaptur? Przecież tutaj kurwa nie pada.
Spojrzałam na niego i znienawidziłam fakt, że Luke znowu widzi mnie w okularach. Czuję się jak brzydkie kaczątko.
- Cóż, oboje nie lubimy moich włosów - wzruszyłam ramionami.
Luke skrzywił się i usiadł, po czym wyszedł, aby przejść do kuchni i wrócić z kolejnym piwem i paczką pianek marshmallows. Tym razem usiadł po mojej stronie. Gdy pił, spojrzał na mnie. Wzięłam garść pianek do ust, aby poczuć się bardziej komfortowo. Cukier zawsze mnie uspokaja. Zanim wziął kolejny łyk powiedział:
- Nigdy tego nie powiedziałem.
Zamrugałam, nie wiedząc o co mu chodzi.
- Co?
Luke wskazał butelką w stronę moich włosów.
- Lubie je. Kręcone włosy.
Moje serce przyśpieszyło. To rzeczywiście miło z jego strony, że tak powiedział.
- Um, dzięki - powiedziałam i ściągnęłam z nosa okulary, bawiąc się palcami.
Wykorzystałam moment, aby przyjrzeć się jego twarzy i uświadomiłam sobie, że pierwszy raz chłopak nie ma na sobie kolczyka w wardze. Mój telefon zaczął dzwonić. Dzwoniła babcia.
B: Lauruś, nic ci nie jest? - usłyszałam głos babci.
L: Wszystko w pożadku, coś się stało?B: Chciałam się dowiedzieć, czy masz się dobrze i nie wychodź na zewnątrz. Ogłosili, że nadchodzi poważna burza, a przewody spadły na ulicę. Prąd powinien wrócić do jutra, ale najważniejsze jest żebyś został w środku, dobrze? Gdzie jesteś?
L: W domu.
B: Oh, dobrze. Proszę uważaj na siebie. Spróbuję dostać się do domu tak szybko jak to możliwe.
L: Dobrze uważaj z ciocią na siebie.
- Czyli utknęliśmy tu razem- powiedział chłopak tuż po tym jak się rozłączyłam.
Wzruszyłam ramionami, a pokój rozjaśnił się na sekundę przez błyskawicę.
Luke położył butelkę na stoliku, po czym otarł ręką usta. Wzdrygnęłam się, kiedy wyciągnął rękę i zdjął mi kaptur, pozwalając uwolnić się moim skręconym włosom. Ale chłopak nie puścił mojego kaptura, kładąc mnie na kanapę.
Chciałam zapiszczeć, ale dźwięk utknął w moim gardle, kiedy zobaczyłam pochylającego się nade mną Luke'a. A potem jego usta znalazły się na moich, całując mnie.
Luke położył mnie, dzięki czemu nasze uda się stykają. Zamknęłam oczy, starając się uspokoić swój oddech, ale nie mogłam tego zrobić. On zawsze wywiera na mnie taki efekt.Luke położył butelkę na stoliku, po czym otarł ręką usta. Wzdrygnęłam się, kiedy wyciągnął rękę i zdjął mi kaptur, pozwalając uwolnić się moim skręconym włosom. Ale chłopak nie puścił mojego kaptura, kładąc mnie na kanapę.
Chciałam zapiszczeć, ale dźwięk utknął w moim gardle, kiedy zobaczyłam pochylającego się nade mną Luke'a. A potem jego usta znalazły się na moich, całując mnie.
Smakuje jak piwo, ale nie przeszkadza mi to. Chociaż pianki marshmallows i piwo to nie jest najlepsze połączenie.
Jego duża dłoń znalazła się pod moim kolanem i przyciągnęła mnie tak, że moja głowa znalazła się na oparciu kanapy. Jedno z moich kolan jest na jego klatce piersiowej, a drugie tuż przy jego boku. Luke upewnił się, że może się wślizgnąć pomiędzy moje nogi, i cholera, przycisnął swoje krocze do mojego. Impuls elektryczny przebiegł przez moje ciało, a ja cicho jęknęłam. Następnie Luke chwycił tył moich ud i poruszył lekko głową. Jego język ociera się o mój, a moje ręce powędrowały na jego szyję, przysuwając go bliżej.
Ciekawe co powiedziałaby cioica, gdyby dowiedziała się co właśnie robię. Czy nie interesuje jej co się teraz ze mną dzieje? Prawdopodobnie nie.
Moje myśli powróciły do Luke'a, ponieważ przygryzł między zębami moją dolną wargę, po czym znów mnie pocałował.
- Mmm, nie mogę - odetchnął w moje usta i zaczął składać pocałunki w dół mojej szyi.
Przygryzłam wargę, przymykając oczy, bo czuję się niesamowicie, a nie chcę wypuścić z siebie żenującego jęku.
- Czego nie możesz? - wyszeptałam w jego włosy, kiedy przyssał moją skórę.
W tym momencie całe moje ciało trzęsie się, ponieważ on sprawia, że czuję się tak niesamowicie.
- Nie mogę się tobą nasycić.
***
Hej hej hej!
Ten rozdział miałam dodać już bardzo dawno temu, ale nie miałam czasu żeby go dokończyć... Mam dobrą wiadomość! Kolejny rozdział jest już zaczęty więc najprawdopodobniej dodam go jeszcze w następnym tygodniu, chociaż kto wie jak to będzie... Miejmy nadzieje!!! xD
Sorki za błędy jeżeli takie są i liczę na wasze komentarze :D
♡TheStellaWish♡

Świetny rozdział :3 robi się coraz ciekawiej . Czekam na next !
OdpowiedzUsuńdziękuję :D
UsuńMega napisałaś ! Cieszę się , że dodałaś :D
OdpowiedzUsuńIle ja czekałam ! Nie strasz mnie więcej tak !! Świetne zakończenie dałaś , jak ja uwielbiam twój styl pisania jest Boski ! Jaka u ciebie pogoda ? Bo u mnie beznadziejnie i zimno , brrr..
OdpowiedzUsuńhahaha xD aw dziekuje :3 u mnie tez zimno strasznie caly czas :/
UsuńUwielbiam tego bloga ! Przeczytałam całego ! :) Polecam ! Zapraszam też do siebie , dopiero zaczynam :) Świetnie piszesz !!
OdpowiedzUsuńOMG!!! Dlaczego dopiero teraz to znalazłam. Uwielbiam Lau i chciała znaleźć bloga bez udziału Rossa czy R5... i spełniłaś moje marzenie.
OdpowiedzUsuńCałe opowiadanie jest świetne i uwierz mi, że czekam na nexta z niecierpliwością. Postaram się komentować każdy rozdział. Kocham... kocham... i czekam.
Buziaki i pozdrowienia...
Czekam na dalsze losy Laury i Luka...
I mam takie pytanie.... jak nazywa się ich parring?
To czekam. <3
awwwww jezuu dziekuje ♡ mysle, ze niedlugo skoncze ten rozdzial xD
Usuńhmm... co do ich parringu to idk, sama sie nad tym nie zastanawialam... moze cos jak Lauke/Lura/Laukera huh
Bożę świetnie piszesz !! Uwielbiam Laurę a ten blog jest taki ofnfyfnu !! To jest najlepszy blog jaki czytałam !! Świetny !! Luke i Laura <3 Choć w sumie Laura i Lee też <3 Nie wiem dlaczego ale Laura i Luke ( Lee) Do siebie pasują :P Ale ten blog !!! Kocham go !!! Mam małe pytanie jeżeli ci to nie przeszkadza :)
OdpowiedzUsuńSkąd pomysł na bloga ?
Lubisz Luka hemmingsa ?
Czekam na next :) Pozdrawiam !!
aww aww dziekujeeeee!!! ♡
Usuńsama nie wiem kocham luka brooksa i laure i pomyslalam czemu by nie zorbic o tym ff xD jest pelno o laurze i r5... chcialam zrobic cos innego :D a pomysl na fabule jakos sam przyszedl :)
taaaaaak uwielbiam luka hemmingsa 0.o
Myslałaś kiedyś może nad blogiem o Laurze i Luke Hemmingsie ? Ty masz wielki talent !! Kiedy pojawi się next ? Pozdrawiam i życzę weny !!
OdpowiedzUsuń