- Laska wstałaś- krzyknęła jak mnie zauważyła.
- Hej- przywitałam ją uśmiechem.
- Na sofie śmierdzi piwem i papierosami- ciocia stwierdziła.
- Wiem, bo Lee z Luke'm i Brad'em tu wstąpili wczoraj i oglądaliśmy filmy.
- To wiele wyjaśnia- ciocia przytaknęła.
"Wiele"? O co jej konkretnie chodzi?
"Wiele"? O co jej konkretnie chodzi?
Weszłam do kuchni i zrobiłam sobie płatki z mlekiem. Usiałam do stołu koło babci.
- Mam nadzieje, że nie masz żalu, że zostawiłyśmy cię samą?- babcia spytała, jakby czuła się winna.
- Nie, bałam się trochę podczas burzy, ale byli chłopacy więc nie było problemu.
- Oh to dobrze- widziałam po twarzy babci, że jej ulżyło- może pojedziemy dzisiaj na zakupy?
- O tak!- ucieszyłam się- może jechać z nami Katy?
- Oczywiście, jest dla mnie jak druga wnuczka.
- Idę się umyć i do niej zadzwonić.
Dokończyłam śniadanie podekscytowana i pobiegłam na górę. Dawno już myślałam o tym, że potrzebuję nowe ciuchy. Wzięłam prysznic i zanim wybrałam ciuchy zadzwoniłam do Katy.
Katy: "Laura!"
Lau: "Jedziesz z nami na zakupy?"
Katy: "OMG jasne! Za ile mam być gotowa?"
Lau: "Półgodziny?"
Katy: "Okej!"
Odłożyłam telefon i wybrałam ciuchy, było jeszcze zimno po wczoraj więc wybrałam sweter i jeansy. Zrobiłam sobie warkocza na bok i makijaż. Wzięłam mój telefon i zeszłam z nim na dół.
Katy: "Laura!"
Lau: "Jedziesz z nami na zakupy?"
Katy: "OMG jasne! Za ile mam być gotowa?"
Lau: "Półgodziny?"
Katy: "Okej!"
Odłożyłam telefon i wybrałam ciuchy, było jeszcze zimno po wczoraj więc wybrałam sweter i jeansy. Zrobiłam sobie warkocza na bok i makijaż. Wzięłam mój telefon i zeszłam z nim na dół.
- Katy będzie za jakieś piętnaście minut- powiedziałam kiedy zeszłam i zaczęłam szukać butów.
- Oh to dobrze, bo ja jeszcze się muszę przyszykować- babcia mnie wyminęła na schodach.
- Ale się napaliłaś- Sally skomentowała.
Wzruszyłam ramionami.
- Dawno nie byłam na zakupach, a potrzebuję czegoś nowego, bo inaczej...
- Będziesz chodzić w ciuchach Luke'a?- przerwała mi mówiąc ciszej.
- Um... Co?- zamarłam.
- Siedzę praktycznie cały dzień w salonie, widziałam jak szedł przez nasze podwórko do siebie.
- A to źle?- zaśmiałam się nerwowo.
- Dupko to najlepsza rzecz jaką słyszałam od kilku tygodni- prawie krzyknęła radosna.
- C-co?
- Kocham tego kolesia- klasnęła w dłoń- jestem z ciebie dumna, wiesz jak trudno jest zdobyć jego zainteresowanie?- przytuliła- Emma mi to mówiła.
- Czekaj co?- odchyliłam się.
- No Luke podoba się Emmie- ciocia była zdziwiona, że ja tego nie zauważyłam.
Usłyszałam pukanie do drzwi.
- Nie jestem z Luke'm- zapewniłam ciocię.
- Wiem, bo on nie chce być w związku- wywróciła oczami- jak wrócimy musimy koniecznie o tym pogadać- powiedziała podekscytowana. Zaśmiałam się i poszłam otworzyć drzwi po czym wpuściłam Katy do domu. Była ubrana w ładą granatową sukienkę, różową skórzaną kurtkę i wstążkę we włosach.
Kiedy babcia zeszła z góry ubrana poszłyśmy do auta.
- BABY YOU LIGHT UP MY WORLD LIKE NOBODY ELSE- śpiewałyśmy z Katy w samochodzie kiedy ruszyliśmy, bo to była pierwsza z piosenek jakie zaczęły lecieć. Nawet nie wiedziałam, że ona też ich kocha. Aw.
- Gdzie byłaś wczoraj cały dzień- Katy spytała kiedy skończyłyśmy śmiać się z naszego śpiewu.
- W domu, a co?
- Pisałam do ciebie- pokazała na telefon.
- Byłam uh zajęta- uśmiechnęłam się przepraszająco.
- Lee?
- Nie! Znaczy był u mnie, ale nie sam- upewniłam ją.
- Robiliście imprezę beze mnie?
- Wprosił się- wzruszyłam ramionami- Był jeszcze Luke i Brad.
- Oh, a Cody?
- Nie wiem gdzie był.
Dopiero po chwili zwróciłam uwagę, że pytała tylko o niego. Ale nie chciałam się dopytywać kiedy jechałyśmy w aucie z babcią i ciocią. Nagle mój telefon zaczął wibrować, sprawdziłam od kogo i weszłam w wiadomość, żeby odpisać.
Luke: "Jedziemy dzisiaj na plaże wieczorem"
Luke: "Jedziesz z nami?"
Lau: "Jest jeszcze zimno po wczoraj"
Luke: "Zmarźluch *emoji z zamkniętym okiem i wystawionym językiem*"
Lau: "Maruda"
Lau: "Zobaczę czy będę miała siłę.
Luke: "Co robisz?"
Lau: "Jadę na zakupy"
Luke: "Kup coś co sprawi na mnie wrażenie"
Lau: "Koszulka za 100 dolarów wystarzczy?"
Luke: "Ha ha"
Uśmiechnęłam się do telefonu i zablokowałam go. Po dojechaniu i zaparkowaniu auta, wyszłyśmy z niego. Weszłyśmy do windy która zabrała nas na górę do centrum handlowego.
Pierwszym sklepem do jakiego poszliśmy był Forever 21 gdzie Katy wypatrzyła sobie spódniczkę. Kiedy poszła ją mierzyć ja chodziła po sklepie oglądając ciuchy i jak na razie nie wpadło mi tu nic do oka.
- Jest ślicza prawda?- spytała kiedy stałyśmy przy kasie, bo Katy zdecydowała ją kupić.
- Wygląda super- uśmiechnęłam się do niej.
Po dwóch godzinach chodzenia po sklepach kupiłam sobie ogrodniczki, kombinezon i moją wymarzoną parkę.
W między czasie zrobiłyśmy sobie przerwę bo bolały nas nogi od chodzenia.
Kiedy skończyłyśmy zakupy zadzwoniłam do cioci, że czekamy przy restauracjach. Zajęłyśmy z Katy stolik oczywiście wcześniej kupując kawe ze starbucksa i coś do jedzenia z mcdonald's.
- Wygląda super- uśmiechnęłam się do niej.
Po dwóch godzinach chodzenia po sklepach kupiłam sobie ogrodniczki, kombinezon i moją wymarzoną parkę.
W między czasie zrobiłyśmy sobie przerwę bo bolały nas nogi od chodzenia.
Kiedy skończyłyśmy zakupy zadzwoniłam do cioci, że czekamy przy restauracjach. Zajęłyśmy z Katy stolik oczywiście wcześniej kupując kawe ze starbucksa i coś do jedzenia z mcdonald's.
- Właśnie- Katy odłożyła kawę którą piła- co ty na biwak?
- Um, że jak?
- Pojedziemy w głąb lasu, rozłożymy tam namioty i będziemy nocować. Jakbyś nigdy nie jeździła pod namioty- prychnęła.
Bo nasze wypady na biwaki kończyły się tak, że mama zaczynała krzyczeć na cały las, że boi się robali i nie będzie tam spać.
- Na ile?
Podniosłam mój kubek i się napiłam frappucino.
- Dwa dni... Chyba, że będzie fajnie to tak do trzech. czterech dni.
- Oh.
- A jeszcze lepiej bo otworzymy nasze listy do collegów przy ognisku.
- Brzmi super.
- A ty swój otworzysz tu czy jak wrócisz?
- Nawet nie wiem- zastanowiłam się- zależy czy mi rodzice tu wyślą czy zostawią tam.
- A gdzie byś się chciała dostać?- Katy spytała.
- Do New Yourku i Miami, a ty?
- Ja do Los Angeles i czekam na wyniki tego konkursu.
- To też jest w New Yourku, no nie?- spytałam przypominając moją rozmowę z Cody'm kiedy pomagał mi i babci w ogródku.
- Tak tak dokładnie.
- Laaaski- ciocia przeciągnęła siadając koło nas.
Popatrzyłam na to ile wzięła jedzenia i zrobiłam duże oczy.
- A ty Laura tylko to zamówiłaś?- spytała babcia patrząc na mojego hamburgera z buger kinga i frappucino ze sturbaksa w połowie wypite.
- A ciocia aż tyle?- spytałam wskazując na jej tackę z 4 hamburgerami, 2 paczkami dużych frytek, jakimś ciastkiem i colą.
- Nie no coś ty- babcia machnęła ręką- to jest też dla mnie- powiedziała chwytając swoje ciastko.
- Chwała Bogu, że wzięła pani babcia aż ciastko- Katy podniosła ręce i się zaśmiała.
- W domu jest obiad który jest dużo zdrowszy niż to świństwo- babcia zrobiła zniesmaczoną minę.
- Ale smaczniejsze- ciocia powiedziała z pełną buzią.
- Uuu- powiedziałyśmy razem z Katy.
- Przepraszam?- babcia spojrzała na nią wzrokiem "bitch whaaat?".
- Nie musisz mnie przepraszać- ciocia machnęła ręką i znowu ugryzła swoją kanapkę.
Wszyscy zaczęliśmy jeść lub całkowicie kończyć nasze jedzenie.
- Babciu- zaczęłam jak już powoli zaczęliśmy wstawać.
- Tak skarbie?
- Mogę jechać pod namioty?- spytałam.
Miałam dość kopania Katy pod stołem z oczekiwaniem aż spytam.
- Trzy podstaowe pytania- babci na mnie spojrzała- z kim? Kiedy? Na ile?
- Ja, Brooksowie, Dylan, Rosie, Amy, Emma i Brad- wymieniła Katy- jakoś za dwa tygodnie, bo wtedy kończy się lipiec i dostaniemy nasze listy i będzie trzeba uczcić ostatni miesiąc przed college'm. I ostatni miesiąc z Laurą- Katy się smutno uśmiechnęła.
Smutno mi się zrobiło. Nie chciałam wracać do domu. Jeszcze dużo czasu, ale i tak nawet nie chce myśleć co będzie po powrocie.
- A Luke?- ciocia spytała.
- Lee?- dopytałyśmy z Katy w tym samym czasie.
- Tak ten blondynek.
- A no on chyba też, chociaż nie wiem czy Luke będzie chciał z nim jechać- Katy wzruszyła ramionami.
- Czemu?- spytała ciocia.
- Luke ogólnie jest ostatnio dziwni i niektórzy chłopacy go po prostu wkurzają- Katy dopiła swoje picie jak szłyśmy już w stronę auta i wywaliła do kosza.
- Może jest zazdrosny?- babcia się zaśmiała.
- Na dwa dni ma być ten wyjazd- powiedziałam pomijając pytanie babci. Czy wszystkie rozmowy muszą się do niego sprowadzać.
Musze kupić nowe ciuchy.
Luke.
Jedziemy na biwak.
Luke.
No błagam. Nie dość, że ciągle staram się o nim nie myśleć to wszyscy ciągle mi o nim przypominają. No kurwa.
- Pomyślę- babcia nas wyminęła, żeby otworzyć sobie drzwi do samochodu, zapominając, że ciocia jeszcze go nie otworzyła.
- Ale jak mieliśmy jechać do Melbourne to się prawie od razu zgodziłaś.
- Lauruś teraz jedziesz na kilka dni w las z jednymi z mniej odpowiedzialnych osób- babcia patrzyła na mnie wzrokiem żebym ją zrozumiała.
- Hej- Katy się oburzyła.
- No oprócz ciebie i Emmy oczywiście- babcia posłała jej uśmiech.
- Co jeżeli coś ci się stanie?
- Jak jechaliśmy do taty do Rosie to mógł być wypadek.
- Laura ile ty masz lat, żeby się tak kłócić z babcią? Pięć?- ciocia zabrzmiała mega poważnie- przecież wiesz, że cie puści- ciocia machnęła ręką- a teraz ładować dupy do auta i wracajmy do domu, bo za godzinę zaczyna się doktor House.
Katy zachichotała i weszłyśmy do pojazdu.
- Puściłabyś płytę, a nie ciągle tego radia słuchasz- babcia powiedziała do cioci kiedy zapięła pasy.
Ciocia wywróciła oczami. Wyciągnęła ze schowka płytę Queen i włożyła do odtwarzacza.
- Lubie ich- Katy się uśmiechnęła.
- Każdy ich lubi, są lepsi niż teraźniejsi.
Spojrzałam na babcie.
- Nasza muzyka też jest fajna- odezwałam się- jest inna niż wasza, ale to nie znaczy, że jest gorsza.
- Wasi piosenkarze wychodzą na scenę pomachają jajkami i wszyscy piszczą- babcia zaargumentowała.
- O boże- ciocia wywróciła oczami- ludzie głodują, umierają, mieszkają sto kilometrów od pubu, a wy się kłócicie o muzykę.
Ciocia westchnęła.
- Nie tak was wychowywałam- ciocia pokręciła głową.
- Ty nas nie wychowywałaś- powiedziałyśmy z babcią jednocześnie.
- Wmawiajcie sobie- ciocia prychnęła.
Widziałam, że babcia coś chce powiedzieć, ale zaczął dzwonić telefon. Mój telefon.
Wyciągnęłam go z kieszeni i zobaczyłam, że dzwoni Lee. Po kij on dzwoni.
Lee: "Heeeeeeeeej"
Lau: "Hej?"
Lee: "Co taaaaam kociaku?"
Czy on jest na haju?
Lee: "Widziałem cie"
Lau: "Co?"
O co mu chodzi?
Lee: "Chce zobaczyć cie znowu"- kiedy to powiedział zabrzmiał jak seryjny pedofil.
Lau: "Wszystko okej?"
Lee: "Twoje ciało"
Chwila ciszy.
Lee: "Twoje usta, chce je znowu poczuć na moich"
Nie miałam pojęcia co mu powiedzieć.
Lee: "Do zobaczenia"
Rozłączył się.
Moje serce powoli się uspokajało. O co mu chodziło? On był pijany, czy co? Czemu "do zobaczenia"? Muszę napisać do...
CZEMU LUKE BYŁ PIERWSZĄ OSOBĄ JAKA PRZYSZŁA MI NA MYŚL?
Katy siedzie tuż obok, więc czemu nie pomyślałam o niej? Ok nie ważne. Napisze do Luke'a, a potem opowiem wszystko Katy.
- Kto to?- spytała ciocia.
- Um-co?- spojrzałam z nad telefonu. No przecież! Nie napisze do Luke'a, ani nie powiem tego Katy, opowiem to cioci. Znaczy Katy i tak się musi o tym dowiedzieć. A z Luke'm bym się z chęcią spotkała.
Ok zapomnijmy to ostatnie.
- Z kim gadałaś?- ciocia powtórzyła.
- Z nikim ważnym.
- Serio jesteś cała czerwona- Katy skomentowała.
- Wydaje ci się- powiedziałam dotykając policzka, serio był rozpalony.
- Toniiiight I'm gonna have myself a real good tiiime- babcia zaczęła śpiewać jedną z piosenek Queen która zaczęła lecieć, tym samym kończyć temat. Kocham ją.
Odwieźliśmy Katy pod jej dom i cieszyłam się na fakt, że zaraz pogadam z ciocią o tym wszystkim. Wyszliśmy z auta wypakowywując zakupy, które po wniesieniu do domu rzuciłyśmy na kanapę. Ściągnęłam buty i weszłam do kuchni aby wziąć wodę z lodówki. Chwyciłam moją torbę z ciuchami i poszłam na górę do pokoju. Powyciągałam tam moje ciuchy i powiesiłam w szafie. Przebrałam się w jakieś wygodniejsze ciuchy i otworzyłam laptopa siadając na łóżku. Weszłam od razu na tumblr'a i odpowiedziałam na kilka wiadomości i poprzeglądałam jakieś fajne posty.
Około 21 usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę.
Ciocia zamknęła za sobą drzwi i usiadła koło mnie na łóżku. Spojrzała na mnie wzrokiem "jesteś pewna?" i przykryła swoje nogi kocem.
- Nawet nie wiem od czego zacząć- spuściłam głowę.
- Jak to od czego? Od tego kiedy to się zaczęło- ciocia pisnęła szeptem. Babcia już dawno śpi więc trzeba było być cicho, żeby nic nie słyszała ani, żeby jej nie obudzić oczywiście.
- Nie wiem kiedy to się zaczęło tak szczerze- dłonią zaczesałam jeden kosmyk włosów za ucho.
- Jak całuje?
Widzę, że ciocia lubi szczegóły.
- Dobrze- uśmiechnęłam się delikatnie.
- Dobrze?- powtórzyła.
- Bardzo dobrze- dodałam rumieniąc się.
- Więc nie jesteście razem?
Powtórzyła moje słowa z rana. Brzmiało to jeszcze gorzej niż myślałam.
- Nie- przyznałam.
- Jak to się w ogóle, że zaczął zwracać na ciebie uwagę?
- Sama nie wiem- wzruszyłam ramieniem- nic takiego nie zrobiłam.
- Emma mówiła, że próbowała na niego wszystkiego- ciocia machnęła rękami.
- Wszystkiego? Jak wszystkiego?- zmarszczyłam brwi.
- No wiesz mocniejszy makijaż, starała się być śmielsza, pokazywać więcej, robić wszystko to co dziewczyny z którymi zazwyczaj on chodzi do.
- No to dlatego jej się nie udało- przerwałam cioci. Nie chciałam, żeby kończyła,
- Pieprzyliście się?
- Co?- moje poliki się w tej chwili palą.
- No wiesz- kiwnęła głową.
- My-nie, nie- położyłam rękę na policzku, żeby chociaż trochę zakryć rumieńce.
- To czemu się rumienisz- ciocia poruszyła brwiami.
- Ja, nie ugh- zakryłam twarz rękami- nic takiego nie robiliśmy, nie jestem głupia, żeby robić to z kimś kogo nie kocham.
- Obciągałaś mu, albo on ci robił minetkę- widziałam, że ciocia nie odpuści.
- Ten temat robi się nieprzyjemny powoli- przygryzłam wargę.
- Nie to nie- ciocia wzruszyła ramionami- jestem śpiąca- ciocia się przeciągnęła po czym ziewnęła.
- Ja trochę też.
- Jeszcze kiedyś do tego wrócimy- puściła mi oczko i wstała- dobranoc- powiedziała podchodząc do drzwi.
- Dobranoc- powiedziałam wracając na tumblr'a.
- Jeszcze będzie twój- powiedziała, zanim zdążyłam odpowiedzieć wyszła z pokoju i zamknęła drzwi. Czuje się jakby ciocia za dużo wiedziała. Mimo, że nie wie prawie nic. Nie pytała co do niego czuje, a to chyba najważniejsze. Chociaż fakt, że wie o nim... nas? To już dużo. Zapomniałam jej powiedzieć o Lee, chociaż może to lepiej. Zostawię to dla siebie na jakiś czas... Tak chyba będzie najlepiej dla mnie i dla niego. Chyba.
Wystraszyłam kiedy mój telefon zaczął dzwonić. Dzwoniła Vannessa. Odebrałam i porozmawiałyśmy jakieś trzydzieści minut, po czym weszłam w wiadomości, żeby napisać Luke'owi, że nie będzie mnie dzisiaj na plaży. Nie czekałam aż odpiszę tylko od razu położyłam się spać,bo byłam wyjątkowo zmęczona.
***
Więęęęc hejka wam :D Jak tam się trzymacie po wakacjach? Szkoła się zaczęła JAK SUPER!!!11! Nie, wcale nie.
Minął miesiąc odkąd ostatnio coś dodałam. Nie mam pojęcia jak to się stało. Myślałam, że ostatni rodził dodałam z dwa tygodnie tamu wtf xD
Przepraszam, że krótki i jeżeli są jakieś błędy lub niedociągnięcia to przepraszam z całego serduszka, ale chciałam go dodać jak najszybciej kiedy się zorjętowałam, że nic tu nie wstawiałam tak długo. Huh.
- Pojedziemy w głąb lasu, rozłożymy tam namioty i będziemy nocować. Jakbyś nigdy nie jeździła pod namioty- prychnęła.
Bo nasze wypady na biwaki kończyły się tak, że mama zaczynała krzyczeć na cały las, że boi się robali i nie będzie tam spać.
- Na ile?
Podniosłam mój kubek i się napiłam frappucino.
- Dwa dni... Chyba, że będzie fajnie to tak do trzech. czterech dni.
- Oh.
- A jeszcze lepiej bo otworzymy nasze listy do collegów przy ognisku.
- Brzmi super.
- A ty swój otworzysz tu czy jak wrócisz?
- Nawet nie wiem- zastanowiłam się- zależy czy mi rodzice tu wyślą czy zostawią tam.
- A gdzie byś się chciała dostać?- Katy spytała.
- Do New Yourku i Miami, a ty?
- Ja do Los Angeles i czekam na wyniki tego konkursu.
- To też jest w New Yourku, no nie?- spytałam przypominając moją rozmowę z Cody'm kiedy pomagał mi i babci w ogródku.
- Tak tak dokładnie.
- Laaaski- ciocia przeciągnęła siadając koło nas.
Popatrzyłam na to ile wzięła jedzenia i zrobiłam duże oczy.
- A ty Laura tylko to zamówiłaś?- spytała babcia patrząc na mojego hamburgera z buger kinga i frappucino ze sturbaksa w połowie wypite.
- A ciocia aż tyle?- spytałam wskazując na jej tackę z 4 hamburgerami, 2 paczkami dużych frytek, jakimś ciastkiem i colą.
- Nie no coś ty- babcia machnęła ręką- to jest też dla mnie- powiedziała chwytając swoje ciastko.
- Chwała Bogu, że wzięła pani babcia aż ciastko- Katy podniosła ręce i się zaśmiała.
- W domu jest obiad który jest dużo zdrowszy niż to świństwo- babcia zrobiła zniesmaczoną minę.
- Ale smaczniejsze- ciocia powiedziała z pełną buzią.
- Uuu- powiedziałyśmy razem z Katy.
- Przepraszam?- babcia spojrzała na nią wzrokiem "bitch whaaat?".
- Nie musisz mnie przepraszać- ciocia machnęła ręką i znowu ugryzła swoją kanapkę.
Wszyscy zaczęliśmy jeść lub całkowicie kończyć nasze jedzenie.
- Babciu- zaczęłam jak już powoli zaczęliśmy wstawać.
- Tak skarbie?
- Mogę jechać pod namioty?- spytałam.
Miałam dość kopania Katy pod stołem z oczekiwaniem aż spytam.
- Trzy podstaowe pytania- babci na mnie spojrzała- z kim? Kiedy? Na ile?
- Ja, Brooksowie, Dylan, Rosie, Amy, Emma i Brad- wymieniła Katy- jakoś za dwa tygodnie, bo wtedy kończy się lipiec i dostaniemy nasze listy i będzie trzeba uczcić ostatni miesiąc przed college'm. I ostatni miesiąc z Laurą- Katy się smutno uśmiechnęła.
Smutno mi się zrobiło. Nie chciałam wracać do domu. Jeszcze dużo czasu, ale i tak nawet nie chce myśleć co będzie po powrocie.
- A Luke?- ciocia spytała.
- Lee?- dopytałyśmy z Katy w tym samym czasie.
- Tak ten blondynek.
- A no on chyba też, chociaż nie wiem czy Luke będzie chciał z nim jechać- Katy wzruszyła ramionami.
- Czemu?- spytała ciocia.
- Luke ogólnie jest ostatnio dziwni i niektórzy chłopacy go po prostu wkurzają- Katy dopiła swoje picie jak szłyśmy już w stronę auta i wywaliła do kosza.
- Może jest zazdrosny?- babcia się zaśmiała.
- Na dwa dni ma być ten wyjazd- powiedziałam pomijając pytanie babci. Czy wszystkie rozmowy muszą się do niego sprowadzać.
Musze kupić nowe ciuchy.
Luke.
Jedziemy na biwak.
Luke.
No błagam. Nie dość, że ciągle staram się o nim nie myśleć to wszyscy ciągle mi o nim przypominają. No kurwa.
- Pomyślę- babcia nas wyminęła, żeby otworzyć sobie drzwi do samochodu, zapominając, że ciocia jeszcze go nie otworzyła.
- Ale jak mieliśmy jechać do Melbourne to się prawie od razu zgodziłaś.
- Lauruś teraz jedziesz na kilka dni w las z jednymi z mniej odpowiedzialnych osób- babcia patrzyła na mnie wzrokiem żebym ją zrozumiała.
- Hej- Katy się oburzyła.
- No oprócz ciebie i Emmy oczywiście- babcia posłała jej uśmiech.
- Co jeżeli coś ci się stanie?
- Jak jechaliśmy do taty do Rosie to mógł być wypadek.
- Laura ile ty masz lat, żeby się tak kłócić z babcią? Pięć?- ciocia zabrzmiała mega poważnie- przecież wiesz, że cie puści- ciocia machnęła ręką- a teraz ładować dupy do auta i wracajmy do domu, bo za godzinę zaczyna się doktor House.
Katy zachichotała i weszłyśmy do pojazdu.
- Puściłabyś płytę, a nie ciągle tego radia słuchasz- babcia powiedziała do cioci kiedy zapięła pasy.
Ciocia wywróciła oczami. Wyciągnęła ze schowka płytę Queen i włożyła do odtwarzacza.
- Lubie ich- Katy się uśmiechnęła.
- Każdy ich lubi, są lepsi niż teraźniejsi.
Spojrzałam na babcie.
- Nasza muzyka też jest fajna- odezwałam się- jest inna niż wasza, ale to nie znaczy, że jest gorsza.
- Wasi piosenkarze wychodzą na scenę pomachają jajkami i wszyscy piszczą- babcia zaargumentowała.
- O boże- ciocia wywróciła oczami- ludzie głodują, umierają, mieszkają sto kilometrów od pubu, a wy się kłócicie o muzykę.
Ciocia westchnęła.
- Nie tak was wychowywałam- ciocia pokręciła głową.
- Ty nas nie wychowywałaś- powiedziałyśmy z babcią jednocześnie.
- Wmawiajcie sobie- ciocia prychnęła.
Widziałam, że babcia coś chce powiedzieć, ale zaczął dzwonić telefon. Mój telefon.
Wyciągnęłam go z kieszeni i zobaczyłam, że dzwoni Lee. Po kij on dzwoni.
Lee: "Heeeeeeeeej"
Lau: "Hej?"
Lee: "Co taaaaam kociaku?"
Czy on jest na haju?
Lee: "Widziałem cie"
Lau: "Co?"
O co mu chodzi?
Lee: "Chce zobaczyć cie znowu"- kiedy to powiedział zabrzmiał jak seryjny pedofil.
Lau: "Wszystko okej?"
Lee: "Twoje ciało"
Chwila ciszy.
Lee: "Twoje usta, chce je znowu poczuć na moich"
Nie miałam pojęcia co mu powiedzieć.
Lee: "Do zobaczenia"
Rozłączył się.
Moje serce powoli się uspokajało. O co mu chodziło? On był pijany, czy co? Czemu "do zobaczenia"? Muszę napisać do...
CZEMU LUKE BYŁ PIERWSZĄ OSOBĄ JAKA PRZYSZŁA MI NA MYŚL?
Katy siedzie tuż obok, więc czemu nie pomyślałam o niej? Ok nie ważne. Napisze do Luke'a, a potem opowiem wszystko Katy.
- Kto to?- spytała ciocia.
- Um-co?- spojrzałam z nad telefonu. No przecież! Nie napisze do Luke'a, ani nie powiem tego Katy, opowiem to cioci. Znaczy Katy i tak się musi o tym dowiedzieć. A z Luke'm bym się z chęcią spotkała.
Ok zapomnijmy to ostatnie.
- Z kim gadałaś?- ciocia powtórzyła.
- Z nikim ważnym.
- Serio jesteś cała czerwona- Katy skomentowała.
- Wydaje ci się- powiedziałam dotykając policzka, serio był rozpalony.
- Toniiiight I'm gonna have myself a real good tiiime- babcia zaczęła śpiewać jedną z piosenek Queen która zaczęła lecieć, tym samym kończyć temat. Kocham ją.
Odwieźliśmy Katy pod jej dom i cieszyłam się na fakt, że zaraz pogadam z ciocią o tym wszystkim. Wyszliśmy z auta wypakowywując zakupy, które po wniesieniu do domu rzuciłyśmy na kanapę. Ściągnęłam buty i weszłam do kuchni aby wziąć wodę z lodówki. Chwyciłam moją torbę z ciuchami i poszłam na górę do pokoju. Powyciągałam tam moje ciuchy i powiesiłam w szafie. Przebrałam się w jakieś wygodniejsze ciuchy i otworzyłam laptopa siadając na łóżku. Weszłam od razu na tumblr'a i odpowiedziałam na kilka wiadomości i poprzeglądałam jakieś fajne posty.
Około 21 usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę.
Ciocia zamknęła za sobą drzwi i usiadła koło mnie na łóżku. Spojrzała na mnie wzrokiem "jesteś pewna?" i przykryła swoje nogi kocem.
- Nawet nie wiem od czego zacząć- spuściłam głowę.
- Jak to od czego? Od tego kiedy to się zaczęło- ciocia pisnęła szeptem. Babcia już dawno śpi więc trzeba było być cicho, żeby nic nie słyszała ani, żeby jej nie obudzić oczywiście.
- Nie wiem kiedy to się zaczęło tak szczerze- dłonią zaczesałam jeden kosmyk włosów za ucho.
- Jak całuje?
Widzę, że ciocia lubi szczegóły.
- Dobrze- uśmiechnęłam się delikatnie.
- Dobrze?- powtórzyła.
- Bardzo dobrze- dodałam rumieniąc się.
- Więc nie jesteście razem?
Powtórzyła moje słowa z rana. Brzmiało to jeszcze gorzej niż myślałam.
- Nie- przyznałam.
- Jak to się w ogóle, że zaczął zwracać na ciebie uwagę?
- Sama nie wiem- wzruszyłam ramieniem- nic takiego nie zrobiłam.
- Emma mówiła, że próbowała na niego wszystkiego- ciocia machnęła rękami.
- Wszystkiego? Jak wszystkiego?- zmarszczyłam brwi.
- No wiesz mocniejszy makijaż, starała się być śmielsza, pokazywać więcej, robić wszystko to co dziewczyny z którymi zazwyczaj on chodzi do.
- No to dlatego jej się nie udało- przerwałam cioci. Nie chciałam, żeby kończyła,
- Pieprzyliście się?
- Co?- moje poliki się w tej chwili palą.
- No wiesz- kiwnęła głową.
- My-nie, nie- położyłam rękę na policzku, żeby chociaż trochę zakryć rumieńce.
- To czemu się rumienisz- ciocia poruszyła brwiami.
- Ja, nie ugh- zakryłam twarz rękami- nic takiego nie robiliśmy, nie jestem głupia, żeby robić to z kimś kogo nie kocham.
- Obciągałaś mu, albo on ci robił minetkę- widziałam, że ciocia nie odpuści.
- Ten temat robi się nieprzyjemny powoli- przygryzłam wargę.
- Nie to nie- ciocia wzruszyła ramionami- jestem śpiąca- ciocia się przeciągnęła po czym ziewnęła.
- Ja trochę też.
- Jeszcze kiedyś do tego wrócimy- puściła mi oczko i wstała- dobranoc- powiedziała podchodząc do drzwi.
- Dobranoc- powiedziałam wracając na tumblr'a.
- Jeszcze będzie twój- powiedziała, zanim zdążyłam odpowiedzieć wyszła z pokoju i zamknęła drzwi. Czuje się jakby ciocia za dużo wiedziała. Mimo, że nie wie prawie nic. Nie pytała co do niego czuje, a to chyba najważniejsze. Chociaż fakt, że wie o nim... nas? To już dużo. Zapomniałam jej powiedzieć o Lee, chociaż może to lepiej. Zostawię to dla siebie na jakiś czas... Tak chyba będzie najlepiej dla mnie i dla niego. Chyba.
Wystraszyłam kiedy mój telefon zaczął dzwonić. Dzwoniła Vannessa. Odebrałam i porozmawiałyśmy jakieś trzydzieści minut, po czym weszłam w wiadomości, żeby napisać Luke'owi, że nie będzie mnie dzisiaj na plaży. Nie czekałam aż odpiszę tylko od razu położyłam się spać,bo byłam wyjątkowo zmęczona.
***
Więęęęc hejka wam :D Jak tam się trzymacie po wakacjach? Szkoła się zaczęła JAK SUPER!!!11! Nie, wcale nie.
Minął miesiąc odkąd ostatnio coś dodałam. Nie mam pojęcia jak to się stało. Myślałam, że ostatni rodził dodałam z dwa tygodnie tamu wtf xD
Przepraszam, że krótki i jeżeli są jakieś błędy lub niedociągnięcia to przepraszam z całego serduszka, ale chciałam go dodać jak najszybciej kiedy się zorjętowałam, że nic tu nie wstawiałam tak długo. Huh.

Oj ! Będzie spina z Lee :D Mam nadzieję , że szybko dodasz następny rozdział <3 Ja tu każdego dnia zaglądam haha ( stalking ) W końcu kupiła te ciuchy Czekałam 16 roz. hah
OdpowiedzUsuńCzekam na next ' a <33
Ps: Szkoła jest beznadziejna , jak ci idzie ?
aw to kochane dziekuje :D mam nadzieje, ze dodam jeszcze w tym tygodniu :*
Usuńa co do szkoły to jak na razie dość dobrze, aż się dziwię hah xD
Świetny (: Super , że dodałaś
OdpowiedzUsuńJaaay dodałaś ! Jest świetny :D!
OdpowiedzUsuńMasakra powiem ja tobie ...Nie no żart jest ideolo ;D
OdpowiedzUsuńMega jest ! Przepraszam , że tak późno . Nie mogę się doczeka ć następnego rozdziału. Mam nadzieję , że Luke i Laura się nie pokłócą ...I co ty robisz z tym Lee ( nw jak to się odmienia ;p) :DD
OdpowiedzUsuń~Agata