Piszczałam w środku. Luke zrobił mi palcówkę i go to podnieciło. To dało mi jeszcze więcej szczęścia w tej sytuacji.
Chociaż, jedna rzecz nie będzie mi dawała spokoju... Czy to zmienia coś między nami?
Ściągnęłam bieliznę w dół nóg i podeszłam do fotela ściągając resztę ubrań przez głowę. Założyłam jego podkoszulek, po czym złożyłam starannie swoje ciuchy na fotelu. Dopiero po tym jak weszłam do jego łóżka, zdałam sobie sprawę, że nie tutaj powinnam spać. Ale lubię to łóżko, pachnie ładnie i... po prostu Luke'm. Jeśli mnie wyrzuci to niech tak będzie.
Przesunęłam się na lewą stronę i podciągnęłam w kołdrę do ramion, mając nadzieję, że Luke nie zauważy, że nie mam na sobie bielizny. Wstrzymałam oddech, kiedy kilka minut później drzwi otworzyły się i zobaczyłam idącego przez ciemność Luke'a w kierunku jego strony łóżka, a następnie zatrzymał się.
- Potrzebujesz bielizny?
Odwróciłam do niego twarz, zadowolona, że nie wysłał mnie do innego pokoju.
- Tak.
Luke poszukał czegoś w swoich szufladach, po czym następną rzeczą jaką wiedziałam była pachnących jak niebo para bokserek, która wylądowała na mojej twarzy. Założyłam je pod kołdrą, a następnie wyprostowałam jego podkoszulek.
Łóżko ugięło się pod jego ciężarem, więc teraz byliśmy twarzą w twarz.
- Dobranoc - powiedział Luke, kładąc się na plecy i zamykając oczy.
Obudziłam się, ponieważ było mi zbyt gorąco. Słońce świeciło prosto w moją twarz, ponieważ zasłony nie były zasunięte, a ja leżałam odwrócona w stronę okna.
Przewróciłam się na plecy, aby zobaczyć, że Luke'a już nie ma w łóżku. Przetarłam oczy i usiadłam. Następnie otuliłam się prześcieradłem tak, że owinęłam go wokół ramion. Znowu nie miałam pojęcia gdzie jest Luke, dlatego poszłam do łazienki, żeby umyć zęby. Wchodząc do niej uświadomiłam sobie, że nie miałam tu swojej, a chłopaka szczoteczką zębów nie umyję... Na całe szczęście miał płyn do płukania ust, który oczywiście użyłam.
Wróciłam do jego pokoju i zaskakująco Luke w nim był. Był i po prostu zamykał okno.
- Dzień dobry - powiedziałam, drapiąc się w tył głowy.
Chłopak odwrócił głowę i spojrzał na mnie, a następnie na telefon, który trzymał w dłoni.
Okej.
- Uh, ta, przebiorę się i wychodzę - wymamrotałam niezgrabnie. Luke podszedł do mnie kładąc swoje ręce na moich biodrach i całując mnie delikatnie w usta.
Przewróciłam się na plecy, aby zobaczyć, że Luke'a już nie ma w łóżku. Przetarłam oczy i usiadłam. Następnie otuliłam się prześcieradłem tak, że owinęłam go wokół ramion. Znowu nie miałam pojęcia gdzie jest Luke, dlatego poszłam do łazienki, żeby umyć zęby. Wchodząc do niej uświadomiłam sobie, że nie miałam tu swojej, a chłopaka szczoteczką zębów nie umyję... Na całe szczęście miał płyn do płukania ust, który oczywiście użyłam.
Wróciłam do jego pokoju i zaskakująco Luke w nim był. Był i po prostu zamykał okno.
- Dzień dobry - powiedziałam, drapiąc się w tył głowy.
Chłopak odwrócił głowę i spojrzał na mnie, a następnie na telefon, który trzymał w dłoni.
Okej.
- Uh, ta, przebiorę się i wychodzę - wymamrotałam niezgrabnie. Luke podszedł do mnie kładąc swoje ręce na moich biodrach i całując mnie delikatnie w usta.
- Rodzice są w domu- wyszeptał mi w usta. Odsunęłam się od niego, wciąż utrzymując kontakt wzrokowy.
- Co im powiemy?- zmarszczyłam czoło.
- Prawdę- wzruszył ramionami- ale pomijając niektóre szczegóły- przygryzł wargę i mnie wyminął wychodząc z pokoju. Założyłam szybko ciuchy ze wczoraj i wyszłam za chłopakiem. Zeszliśmy razem na dół. Oczywiście Luke szedł pierwszy.
- Lauruś?- usłyszałam kiedy zeszłam ze schodów.
- Dzień dobry- uśmiechnęłam się niezręcznie. Spojrzałam na Luke'a który stanął dając mi miejsce obym mogła wejść do kuchni.
- A co tu robisz- powiedziała otwierając lodówkę- zrobię wam śniadanie.
- Nie ja będę już szła, pewnie babcia się o mnie martwi.
- Ah no tak- Luke'a mama do mnie podeszła- ale żeś się zmieniła na twarzy.
- Dziękuję- uśmiechnęłam się delikatnie.
- Więc co tu robiłaś? Nie żeby mi to przeszkadzało, bo wręcz przeciwnie.
- Wczoraj się źle poczułam u Amy i Luke mnie odprowadził, a babcia zamknęła drzwi od domu...
- Ah ten Luke to kochane dziecko- spojrzała na niego.
- Tsa- powiedział pod nosem.
- To będę już szła. Miłego dnia- uśmiechnęłam się ostatni raz i wyszłam z kuchni. Założyłam buty i podeszłam do drzwi.
- Widzimy się potem?- mój brzuch zawirował. Przygryzłam wargę i się odwróciłam.
- Gdzie?
- Nie wiem jeszcze.
- Może- powiedziałam i się odwróciłam. Jak szłam cały czas (do puki nie zamknął drzwi) czułam jego wzrok na moim tyłku. Nie mówię, że mi się to nie podoba...
Weszłam do domu i poszłam od razy do kuchni.
- Laura- Babcia krzyknęła.
- Hej- uśmiechnęłam się.
- Gdzieś ty była?
- U Luke'a, zamknęłaś drzwi nie miałam jak się dostać.
- Oh no tak, dobrze- powiedziała podchodząc do szafki. Nie wiedziałam, że tak szybko pójdzie - Chcesz śnia...- babcia nie skończyła, bo już byłam na schodach kierując się w stronę pokoju.
Jeść? Teraz? Kiedy mój brzuch jest przepełniony motylkami...
Około 15 Katy napisała do mnie na whatsapp, czy idę z nimi do restauracji.
Lau: "Kto tam jeszcze będzie?"
Katt: "Ja, ty(jak pójdziesz), Rosie, Cody, Dylan, i Luke, czyli typowa ekipa.
Lau: "Oh"
Lau: "..."
Lau: "Ok pójdę *uśmiechnięta emoji*"
Katt: "Yaay oki"
Wzięłam więc szybką kąpiel i wyprostowałam włosy i spięłam po jednym paśmie z każdej strony. Nie napisała mi o której więc lepiej przygotuję się już. Będąc w łazience zrobiłam sobie jeszcze makijaż i umyłam porządnie zęby. Wyszłam z łazienki podchodząc do szafy i wybierając ciuchy... Może zanim to zrobię pójdę spytać babcię, czy mogę, jak dobrze wychowana dziewczyna. Otworzyłam drzwi wychodząc z pokoju, schodząc ze schodów, usłyszałam jak z kimś rozmawia.
- Oh to wspaniale... Będzie... Na pewno, myślę, że się ucieszy... No dobrze... Do usłyszenia kochana- rozłączyła się, a ja kontynuowałam schodzenie ze schodów.
Czy ona rozmawiała o mnie?
- Hej babciu- oparłam się o krzesło prostymi rękami.
- Tak kotuś?
- Mogę iść dzisiaj z Katy i kilkoma osobami do restauracji?
- A te kilka osób to kto?- dopytała.
- Um, Rosie, Cody, Luke i Dylan... No i oczywiście Katy.
- A zjesz coś przed?- spojrzała na mnie od góry do dołu. Pewnie pomyślała, że lepiej by było gdyby jednak nie zaproponowała.
- Nie jadłam śniadanie u Luke'a- skłamałam- a i tak idziemy do restauracji więc się najem- uśmiechnęłam się.
- Skoro tak to możesz, ale weź sok zanim wrócisz do pokoju- babcia podała mi szklankę.
- Dobrze- sięgnęłam ręką po szklankę- dziękuję.
Wróciłam do pokoju pijąc łyk soku i zostawiając znaczną część. Sok ma kalorie... Stanęłam przed szafą wybierając jakieś ciuchy. Idziemy do restauracji... Muszę założyć coś bardziej eleganckiego... Czyli jedyną sukienkę jaką mam.
Jeść? Teraz? Kiedy mój brzuch jest przepełniony motylkami...
Około 15 Katy napisała do mnie na whatsapp, czy idę z nimi do restauracji.
Lau: "Kto tam jeszcze będzie?"
Katt: "Ja, ty(jak pójdziesz), Rosie, Cody, Dylan, i Luke, czyli typowa ekipa.
Lau: "Oh"
Lau: "..."
Lau: "Ok pójdę *uśmiechnięta emoji*"
Katt: "Yaay oki"
Wzięłam więc szybką kąpiel i wyprostowałam włosy i spięłam po jednym paśmie z każdej strony. Nie napisała mi o której więc lepiej przygotuję się już. Będąc w łazience zrobiłam sobie jeszcze makijaż i umyłam porządnie zęby. Wyszłam z łazienki podchodząc do szafy i wybierając ciuchy... Może zanim to zrobię pójdę spytać babcię, czy mogę, jak dobrze wychowana dziewczyna. Otworzyłam drzwi wychodząc z pokoju, schodząc ze schodów, usłyszałam jak z kimś rozmawia.
- Oh to wspaniale... Będzie... Na pewno, myślę, że się ucieszy... No dobrze... Do usłyszenia kochana- rozłączyła się, a ja kontynuowałam schodzenie ze schodów.
Czy ona rozmawiała o mnie?
- Hej babciu- oparłam się o krzesło prostymi rękami.
- Tak kotuś?
- Mogę iść dzisiaj z Katy i kilkoma osobami do restauracji?
- A te kilka osób to kto?- dopytała.
- Um, Rosie, Cody, Luke i Dylan... No i oczywiście Katy.
- A zjesz coś przed?- spojrzała na mnie od góry do dołu. Pewnie pomyślała, że lepiej by było gdyby jednak nie zaproponowała.
- Nie jadłam śniadanie u Luke'a- skłamałam- a i tak idziemy do restauracji więc się najem- uśmiechnęłam się.
- Skoro tak to możesz, ale weź sok zanim wrócisz do pokoju- babcia podała mi szklankę.
- Dobrze- sięgnęłam ręką po szklankę- dziękuję.
Wróciłam do pokoju pijąc łyk soku i zostawiając znaczną część. Sok ma kalorie... Stanęłam przed szafą wybierając jakieś ciuchy. Idziemy do restauracji... Muszę założyć coś bardziej eleganckiego... Czyli jedyną sukienkę jaką mam.
Dochodziła 18 i Katy do mnie zadzwoniła, informując, że czeka na mnie pod moim domem. Rozłączyłam się i wyszłam z pokoju chwytając moją torebkę. Zeszłam na dół żegnając się z babcią.
- O której wrócisz?
- Przed północą, a jakby to będę dzwonić- pocałowałam ją w policzek i wyszłam.
Przewiesiłam torebkę przez ramię i wyszłam z domu. Od razu Katy rzuciła mi się w oczy w sukience w kwiatki i butach na koturnie..
- Hejka- przytuliłyśmy się.
- Hej- puściłam ją- Jak się domyślam jedziemy z chłopakami?
- A jakże inaczej- zaśmiała się Katy.
Uśmiechnęłam się do niej.
- Więc... Ty i Luke- Katy szepnęła mi do ucha.
- Co?- prawie krzyknęłam- my nic.
- Widziałam jak rano od niego wychodziłaś.
- Długa historia- machnęłam ręką. Nie mam ochoty o tym opowiadać... Zanczy mam, najchętniej to bym powiedziała o tym każdemu, ale nie mogę. Luke jest chłopakiem który nie traktuje dziewczyn poważnie. Możliwe, że to się więcej nie powtórzy. Bo przecież on się nie bawi w związki... Blah, blah, blah.
- Witam moje panie- przywitał nas Cody w rozpiętej koszuli pod którą miał zwykły biały t-shirt.
- Panią to ty masz jedną- usłyszałyśmy głos zza chłopaka. Rosie miała skórzaną koszulkę bez rękawów i czerwone spodnie ze wzorkami czarnymi.
Luke który właśnie stanął w drzwiach prychnął na to. Miał na sobie niebieską koszulę z kołnierzem i czarne jeansy.
Weszliśmy do auta i Luke ruszył, oczywiście włączając jakąś piosenkę The Weekend. Siedziałam na samym końcu z Katy, która pokazywała mi jakieś szczeniaczki i wtedy sobie przypomniałam.
- A Dylan?- spytałam.
- Miał przytrzymać rezerwację- powiedziała Rosie,
- A co to za okazja, że jedziemy jeść do restauracji?- dopytałam.
- Jakoś tak- każdy wzruszył ramionami.
- Oh.
My musieliśmy mieć zawsze jakiś powód, albo okazję, żeby jechać do restauracji. No cóż. Po jakiś 20 minutach dojechaliśmy na miejsce. Luke zaparkował auto i wyszliśmy z auta. Wszyscy zaczęli iść kiedy Luke jeszcze zamykał auta, a ja zauważyłam, że mam rozwiązane sznurowadło. Schyliłam się, żeby je zawiązać i kiedy się podniosłam, poczułam czyjąś rękę na moich pośladkach i wymijającego mnie Luke'a. Moje serce zaczęło szybciej walić i jestem pewna, że moje policzki są teraz dużo bardziej czerwone. Przyśpieszyłam, żeby ich dogonić i stanęłam koło Katy unikając wzroku Luke'a.
- Jesteś czerwona- skomentowała Katy.
- To dlatego, że się wystraszyłam- w połowie kłamstwo.
- Czego?- usłyszałam głos Luke'a.
- Usłyszałam coś i myślałam, że to jakiś pedofil.
- U nas nie ma pedofilii- powiedziała Rosie.
- Ale się wystraszyłam, wchodzimy?- nie będą robić, ze mną przesłuchania teraz.
Weszliśmy do lokalu i od razu zauważyliśmy Dylan'a. Siedział w koszuli w kratkę i przeglądał coś na telefonie. Podeszliśmy do niego i przywitaliśmy. Usiadłam koło Katy, a obok mnie usiadł Dylan. Luke oczywiście usiadł na przeciwko mnie. Przyszła kelnerka która podała nam menu i odeszła.
Spojrzałam na dania i od razu popatrzyłam na sałatki. Wybrałam jedną sałatkę z kurczakiem.
Zamówiliśmy kiedy podeszła kelnerka, która ewidentnie podrywała z Luke'a. Schylając się przy nim, żeby pokazać jakie to ma ogromne cycki. Tak wszyscy widzą, ale jakbyśmy tonęli ty byłabyś pierwsza która by utonęła... A ja druga bo nie umiem pływać... Ale wciąż nie byłabym pierwsza. Nie ważne. Ona ma ogromne cycki, tak rozumiemy. Luke patrzył idealnie na nie, ale jakoś mnie to nie obchodzi. Ani trochę. Nie.
Przyniosła nam najpierw wodę, którą postawiła.
- Mogłabyś mi nalać?- Luke spytał.
- Jasne- powiedziała uwodzicielsko. Schyliła się pokazując mu po raz setny zawartość stanika.
- On umie sobie nalać wodę, nie ma pięciu lat- powiedziałam wkurzona, na co Luke spojrzał na mnie uśmiechnięty. Oprócz niego oczywiście wszyscy na mnie spojrzeli zdziwieni.
- Pokażesz mi gdzie toaleta?- spytał Luke. Zaraz czymś rzucę. Kelnerka kiwnęła głową, po czym chłopak wstał i obu dwoje odeszli od naszego stolika.
- Lau?- spytała Katy.
- No co? Przecież umie nalać wodę- powiedziałam niezręcznie chwytając szklankę, chcą się napić, ale po przyłożeniu szklanki do ust uświadomiłam sobie, że nie ma tam zawartości. Oczywiście wszyscy zaczęli się śmiać.
- Laura nalać ci?- spytał Dylan przez śmiech kiedy skończył nalewać sobie.
- Jasne- podałam mu szklankę cała czerwona.
- Hej jak myślicie serio poszedł, do kibla czy bardziej...
- Dylan- krzyknęłam kiedy poczułam coś mokrego na kolanach.
- Sorka.
POV: Luke's
Wyszedłem z kibla zapinając rozporek. Podszedłem do umywalki, żeby umyć ręce. Ja pierdole, czy Laura jest serio o mnie zazdrosna? Podoba mi się taka.
Spojrzałem jeszcze na siebie w lustrze i wyszedłem. Zauważyłem mijającą mnie Laurę, która weszła do kibla dla dziewczyn. Rozejrzałem się czy nikt nie patrzy i wszedłem za nią.
POV: Laura's
Urwałam kawałek papieru i próbowałam to jakoś wysuszyć, następnie podniosłam oczy z koszulki do lustra, aby zobaczyć jak Luke robi krok w moją stronę i dociska swoje biodra do moich pleców, popychając mój brzuch do zlewu. Odłożyłam papier i czekałam, aż Luke odejdzie, udając, że jestem wkurzona przez jego bliskość. Odwróciłam się i lekko go odepchnęłam.
- Luke jestem cała morka.
- I to mnie martwi, bo nie przeze mnie - powiedział, patrząc na mnie i kładąc obie swoje dłonie na umywalce, po obu moich stronach.
Chłopak podniósł mnie i posadził na umywalce. Moje serce zaczęło bić szybciej, kiedy Luke przyciągnął mnie na krawędź stołu i stanął między moimi nogami.
Jego ręce powoli przejechały w górę i w dół moich nóg, od ud po kolana i z powrotem. Luke kontynuował pocałunek po mojej szyi.
- Widziałam jak rano od niego wychodziłaś.
- Długa historia- machnęłam ręką. Nie mam ochoty o tym opowiadać... Zanczy mam, najchętniej to bym powiedziała o tym każdemu, ale nie mogę. Luke jest chłopakiem który nie traktuje dziewczyn poważnie. Możliwe, że to się więcej nie powtórzy. Bo przecież on się nie bawi w związki... Blah, blah, blah.
- Witam moje panie- przywitał nas Cody w rozpiętej koszuli pod którą miał zwykły biały t-shirt.
- Panią to ty masz jedną- usłyszałyśmy głos zza chłopaka. Rosie miała skórzaną koszulkę bez rękawów i czerwone spodnie ze wzorkami czarnymi.
Luke który właśnie stanął w drzwiach prychnął na to. Miał na sobie niebieską koszulę z kołnierzem i czarne jeansy.
Weszliśmy do auta i Luke ruszył, oczywiście włączając jakąś piosenkę The Weekend. Siedziałam na samym końcu z Katy, która pokazywała mi jakieś szczeniaczki i wtedy sobie przypomniałam.
- A Dylan?- spytałam.
- Miał przytrzymać rezerwację- powiedziała Rosie,
- A co to za okazja, że jedziemy jeść do restauracji?- dopytałam.
- Jakoś tak- każdy wzruszył ramionami.
- Oh.
My musieliśmy mieć zawsze jakiś powód, albo okazję, żeby jechać do restauracji. No cóż. Po jakiś 20 minutach dojechaliśmy na miejsce. Luke zaparkował auto i wyszliśmy z auta. Wszyscy zaczęli iść kiedy Luke jeszcze zamykał auta, a ja zauważyłam, że mam rozwiązane sznurowadło. Schyliłam się, żeby je zawiązać i kiedy się podniosłam, poczułam czyjąś rękę na moich pośladkach i wymijającego mnie Luke'a. Moje serce zaczęło szybciej walić i jestem pewna, że moje policzki są teraz dużo bardziej czerwone. Przyśpieszyłam, żeby ich dogonić i stanęłam koło Katy unikając wzroku Luke'a.
- Jesteś czerwona- skomentowała Katy.
- To dlatego, że się wystraszyłam- w połowie kłamstwo.
- Czego?- usłyszałam głos Luke'a.
- Usłyszałam coś i myślałam, że to jakiś pedofil.
- U nas nie ma pedofilii- powiedziała Rosie.
- Ale się wystraszyłam, wchodzimy?- nie będą robić, ze mną przesłuchania teraz.
Weszliśmy do lokalu i od razu zauważyliśmy Dylan'a. Siedział w koszuli w kratkę i przeglądał coś na telefonie. Podeszliśmy do niego i przywitaliśmy. Usiadłam koło Katy, a obok mnie usiadł Dylan. Luke oczywiście usiadł na przeciwko mnie. Przyszła kelnerka która podała nam menu i odeszła.
Spojrzałam na dania i od razu popatrzyłam na sałatki. Wybrałam jedną sałatkę z kurczakiem.
Zamówiliśmy kiedy podeszła kelnerka, która ewidentnie podrywała z Luke'a. Schylając się przy nim, żeby pokazać jakie to ma ogromne cycki. Tak wszyscy widzą, ale jakbyśmy tonęli ty byłabyś pierwsza która by utonęła... A ja druga bo nie umiem pływać... Ale wciąż nie byłabym pierwsza. Nie ważne. Ona ma ogromne cycki, tak rozumiemy. Luke patrzył idealnie na nie, ale jakoś mnie to nie obchodzi. Ani trochę. Nie.
Przyniosła nam najpierw wodę, którą postawiła.
- Mogłabyś mi nalać?- Luke spytał.
- Jasne- powiedziała uwodzicielsko. Schyliła się pokazując mu po raz setny zawartość stanika.
- On umie sobie nalać wodę, nie ma pięciu lat- powiedziałam wkurzona, na co Luke spojrzał na mnie uśmiechnięty. Oprócz niego oczywiście wszyscy na mnie spojrzeli zdziwieni.
- Pokażesz mi gdzie toaleta?- spytał Luke. Zaraz czymś rzucę. Kelnerka kiwnęła głową, po czym chłopak wstał i obu dwoje odeszli od naszego stolika.
- Lau?- spytała Katy.
- No co? Przecież umie nalać wodę- powiedziałam niezręcznie chwytając szklankę, chcą się napić, ale po przyłożeniu szklanki do ust uświadomiłam sobie, że nie ma tam zawartości. Oczywiście wszyscy zaczęli się śmiać.
- Laura nalać ci?- spytał Dylan przez śmiech kiedy skończył nalewać sobie.
- Jasne- podałam mu szklankę cała czerwona.
- Hej jak myślicie serio poszedł, do kibla czy bardziej...
- Dylan- krzyknęłam kiedy poczułam coś mokrego na kolanach.
- Sorka.
POV: Luke's
Wyszedłem z kibla zapinając rozporek. Podszedłem do umywalki, żeby umyć ręce. Ja pierdole, czy Laura jest serio o mnie zazdrosna? Podoba mi się taka.
Spojrzałem jeszcze na siebie w lustrze i wyszedłem. Zauważyłem mijającą mnie Laurę, która weszła do kibla dla dziewczyn. Rozejrzałem się czy nikt nie patrzy i wszedłem za nią.
POV: Laura's
Urwałam kawałek papieru i próbowałam to jakoś wysuszyć, następnie podniosłam oczy z koszulki do lustra, aby zobaczyć jak Luke robi krok w moją stronę i dociska swoje biodra do moich pleców, popychając mój brzuch do zlewu. Odłożyłam papier i czekałam, aż Luke odejdzie, udając, że jestem wkurzona przez jego bliskość. Odwróciłam się i lekko go odepchnęłam.
- Luke jestem cała morka.
- I to mnie martwi, bo nie przeze mnie - powiedział, patrząc na mnie i kładąc obie swoje dłonie na umywalce, po obu moich stronach.
Chłopak podniósł mnie i posadził na umywalce. Moje serce zaczęło bić szybciej, kiedy Luke przyciągnął mnie na krawędź stołu i stanął między moimi nogami.
Jego ręce powoli przejechały w górę i w dół moich nóg, od ud po kolana i z powrotem. Luke kontynuował pocałunek po mojej szyi.
- Luke- szepnęłam. Chłopak podniósł na mnie oczy i przygryzł wargę.
- Hm?- przybliżył twarz do mojej.
- Ktoś tu może wejść powiedziałam.
- Pieprzyć ich- powiedział całując mnie. Kiedy nie oddałam pocałunku (co było najtrudniejszą rzeczą w moim życiu jaką zrobiłam) popatrzył na mnie.
- Co?
- Nic- wzruszyłam ramionami.
- Jesteś zazdrosna?- spytał uśmiechając się głupio.
- "Cholernie"- powiedziałam w myślach- Oczywiście, że nie.
- A czemu to takie oczywiste?- spytał całując moją szyję.
- Nie mogę być zazdrosna o kogoś do kogo nic nie czuję- powiedziałam odchylając głowę.
Luke w tym momencie przestał, patrząc mi w oczy. Uśmiechał się kpiąco i wyszedł z łazienki zostawiając mnie samą.
Super.
***
Hejo misie!
Żyję! Ktoś jeszcze mnie pamięta?
Przepraszam, że rozdział po tak dłuugim czasie i taki króciutki, ale przez ten cały czas nie miałam czasu, albo pomysłu... Jakoś teraz znowu mam "wenę" akurat jak za kilka dni wyjeżdżam ew. Postaram się jeszcze coś dodać przed wyjazdem, albo chociaż zacząć, żeby potem móc od razu wstawić, albo jeszcze na wyjeździe dokończyć :D
Btw jak wam mijają wakacje?
***
Hejo misie!
Żyję! Ktoś jeszcze mnie pamięta?
Przepraszam, że rozdział po tak dłuugim czasie i taki króciutki, ale przez ten cały czas nie miałam czasu, albo pomysłu... Jakoś teraz znowu mam "wenę" akurat jak za kilka dni wyjeżdżam ew. Postaram się jeszcze coś dodać przed wyjazdem, albo chociaż zacząć, żeby potem móc od razu wstawić, albo jeszcze na wyjeździe dokończyć :D
Btw jak wam mijają wakacje?
♡TheStellaWish♡

Jeej ! Dodałaś :D Ja na twoje rozdziały mogę czekać wieczność, bo warto ! Ten jest przecudny !
OdpowiedzUsuńWakacje bardzo dobrze mijają , tylko ta pogoda..ehh. A u ciebie ?
~Agata
Dziękuję ♡
UsuńU mnie jak nie upał i duszno to leje i wieje hah >.<
♡ Jezu cudo ♡
OdpowiedzUsuńLau zazdrosna , Luke tak bardzo romantyczny haha
Mam nadzieję że dodasz rozdział jeszcze wstawisz przed wyjazdem ;3 A takie pytanko gdzie jeedziesz?
Ja też mam nadzieję, że mi się uda :)
UsuńDo uk do cioci :D
Świetny rozdział ❇♥❇
OdpowiedzUsuń