Nie miałam zbytnio ochoty iść do nich. Bałam się zobaczyć Luke'a, może nie bałam, ale to było dziwne. No bo czy on był na mnie zły? Czy co? Sam mówił, że nie bawi się w związki. To czemu miał by być zły za to, że go nie chcę.
Chcę.
Ja nie mówiłam, że chcę rozbić coś z Dylanem. Ew. Lubie go, no ale to Dylan... Nie chcę go. Dobra dlaczego się ty przejmuję? Luke sam powiedział, że nie bawi się w jebane związki. Ma kurde mać problem.
- Babciu idę jeszcze na chwilę do domu- powiedziałam i szybko wróciłam się do domu. Wbiegłam do pokoju i wzięłam czapkę Luke'a. Wróciłam z nią do babci która czekała na mnie już pod ich domem.
- Czyja to czapka?- babcia podniosła moją rękę w której ściskałam nakrycie głowy chłopaka.
- Um Luke'a.
- A skąd ty ją masz?
- Raziło mnie dzisiaj słońce i mi pożyczył- babcia spojrzała niedowierzanie i chciała coś powiedzieć, ale pani Brooks zdążyła już otworzyć drzwi.
- Dzień dobry- uśmiechnęła się radosna- oh Laura jak miło, że jesteś, wchodzicie zapraszam- wpuściła nas radosna do środka domu. Szłam pierwsza dlatego zwolniłam udając, że poprawiam coś przy bucie, żeby mnie wyprzedziły.
- Nie musisz ściągać butów- pani Brooks się do mnie uśmiechnęła i poklepała delikatnie po plecach. Minęła mnie i poszła za babcią. Weszłam do salonu gdzie był Cody i ich tato.
- Dzień dobry- lekko dygnęłam do taty chłopaków.
- Cześć- kiwnął mi głową.
- Siema- spojrzałam na Cody'go.
- Hej- uśmiechnęłam się i usiadłam koło niego na sofie.
Babcia poszła do kuchni z mamą bliźniaków. Zostaliśmy sami. Nigdzie nie było Luke'a, ale nie spytam gdzie jest. Nie zależmy mi przecież.
- Laura tak?- usłyszałam męski głos i ścisnęłam mocniej czapkę. Lekko kiwnęłam głową- pamiętam jak byłaś taka mała i bawiłaś się z naszymi chłopcami.
- Naprawdę?- uśmiechnęłam się. Ja wciąż nic nie pamiętam. Jak wspominałam moja dzieciństwo tutaj to jedyne co pamiętałam to poobijane kolana i plaża. Nie pamiętam, żebym się bawiła z jakimiś dzieciakami. No może z Vannesą, ale ona to tylko czytać chciała, a jak już to głównie chłopacy.
- Tak zawsze biegaliście po drzewach i tańczyliście na ulicy- spojrzałam na Cody'go, który też wyglądał jakby nie wiele pamiętał.- Muszę ci powiedzieć, że wciąż masz ten słodki uśmieszek co jak byłaś mała.
- Dziękuję- uśmiechnęłam się i spojrzałam na babcie i panią Brooks które weszły do pokoju z ciastem. Huh. Położyły pokrojone ciasto na stole i usiadły. Babcia usiadła na fotelu, a pani Brooks koło męża.
- O, a Luke'a nie ma?- spytała kobieta.
- Powiedział, że idzie się położyć- Cody się wychylił i wziął kawałek ciasta- czyje to ciasto?- spytał nakładając.
- Moje- powiedziała jego mama i chłopak odłożył ciasto.
- Ew- powiedział i nalał sobie lemoniadę. Zaśmiałam się cicho.
- Jak to poszedł spać? Przecież nie ma nawet 20- pan Brooks wstał- co mu?
- Nie wiem- Cody wzruszył ramionami.
- Pójdę po niego- powiedział i wyszedł. Zaczęłam się nerwowo rozglądać po pokoju i ściskać czapkę.
- A jak Beau?- moja babcia spytała przerywając ciszę.
- Oh dobrze, uczy się dobrze, ma dużo znajomych. Znalazł sobie nawet dziewczynę i pracę- domyślam się, że mówi o starszym bracie chłopaków. Raz mi o nim wspominali.
- Znalazł pracę?- zdziwiła się pozytywnie babcia- no proszę.
- Tak na kasie- zaśmiał się Cody.
- W jakiś sposób musi zarabiać prawda?
- Każdy jakoś zaczyna- powiedziała babcia.
- A na jakim college'u studiuję?- spytałam ciekawa.
- W Nowym Jorku, coś z muzyką- kobieta machnęła ręką.
- Tak też tam chcę iść- powiedział Cody.
- A ty Laura?- spojrzeli na mnie. Cody i babcia już wiedzą bo rozmawialiśmy o tym.
- Albo NY albo Miami, ale myślę, że do Miami się nie dostanę tak łatwo, bo jest ogólnie dużo zgłoszeń do nich.
- Na pewno uda wam się dostać tam gdzie chcecie- pani Brooks uśmiechnęłam się do nas miło. Usłyszałam jak ktoś zaczął schodzić ze schodów i od razu się wyprostowałam. Chciałam teraz uciec. Pan Brooks wszedł do pokoju.
- Powiedział, że jest zmęczony- facet usiadł na kanapie z powrotem.
- No cóż- ich mama wzruszyła ramionami- Laura muszę ci przyznać, że strasznie wyładniałaś- napiła się kawę.
Bardziej przytyłam.
- No niezła z niej- zaczął chłopak.
- Cody- powiedziała jego mama. Lekko się zarumieniłam bo to było miłe.
- Laska, chciałem powiedzieć laska. jezu mamo- zaśmiałam się. Spojrzałam na chłopaka i widziałam po jego minie, że nie o to mu chodziło.
- A jak rodzice?- spytał pan Brooks- pamiętam twoją mamę jak zawsze was do nas przyprowadzała- ciekawe czemu? Oh może bo zawsze miała dość zajmowania się nami? Bo nie potrafi być matką? Bo to była ucieczka od obowiązku?
- Dobrze, rozmawiałam z nimi kilka dni temu.
- A twoja siostra? Już bo college'u?- spytała pani Brooks.
- Oh nasza Vanka jeszcze się uczy. To już jej ostatni rok- odpowiedziała, za mnie babcia.
- Nawet dobrze jej idzie- przyznałam.
- Zjedź coś- mama bliźniaków podsunęła mi talerz z ciastem pod nos. Nie chciałam być niemiła i wzięłam kawałek.
- Ostatnio myśleliśmy nad tym, żeby wyremontować ten salon- powiedział tato chłopaków. Ugryzłam kawałem i zaczęłam się krztusić. Chcąc czy nie chcąc było złe... Bardzo złe...
- Co się dzieje- Cody lekko mnie poklepał.
- Nic, jest dobrze.
- Napij się- powiedziała pani Brooks- ale remont dopiero jak chłopacy wyjadą do Ameryki.
- Że niby jak tu jesteśmy się nie da?- spytał Cody.
- Oh słonko- jego mama machnęła rękę. Napiłam się soku który stała na stole. Oczywiści, że mają jeden z droższych ze sklepów.
- Nie moja wina, że Luke zawsze- zaczął chłopak.
- Dobra dobra skończ, nie marudź- uciszył go tato. Cody przewrócił oczami.
- Ohhh- powiedziała radosna kobieta- Laurusia a pamiętasz jak Cody dał ci kwiatka?- spojrzałam na nią.
- Um nie zbyt- uśmiechnęłam się niezręcznie.
- Powiedział wtedy, że jak będziecie duzi to weźmiecie ślub i będziecie mieli dużo dzieci- powiedziała radosna i jakby podekscytowana faktem, że przypomniała sobie coś takiego.
- Oh nie- Cody zakrył rękami twarz, a ja się zarumieniłam.
- A to nie mówił Luke?- powiedział tato chłopaków.
- Luke czy Cody byli mali, mogłam się pomylić, ale jeden z moich synów tak powiedział.
- Jak mam cię nazywać mamą po tym jak przyznałaś się do tego, że nie rozróżniasz własnych synów?- chłopak powiedział z wyrzutem, a ja się prawie udusiłam kiedy to powiedział.
- Cody jesteście tacy sami ja- zaczęła pani Brooks.
- Zamilcz kobieto- Cody wstał- od dzisiaj mieszkam w pokoju na górze- pokazał palcem na sufit.
- Ale ty tam mieszkasz- jego tato zakrył dłonią twarz- nie świruj, usiądź- facet pokazał dłonią, żeby usiadł.
- A co chcecie zmieniać?- spytała babcia i zaczęli o tym rozmawiać. Po pół godzinie babcia wyszła zapalić a Regina- mama chłopaków (w końcu udało mi się wyłapać w rozmowie jej imię)- podała mi album chłopaków gdzie na niektórych zdjęciach byłam z nimi albo Van, no albo obie. Po półtorej godzinie zaczęła dochodzić 20.
- No to my się będziemy zbierać- powiedziała babcia i wstała. Ja zrobiłam to samo.
- A ty Lauruś coś ciągle ściskasz w rączkach- powiedziała Regina.
- Um to? Oh no tak to czapka Luke'a- powiedziałam uświadamiając sobie, że znowu bym zapomniała ją oddać.
- To możesz mu ją zanieść- powiedział tato chłopaków.
- No poczekam w domu- babcia mnie pogładziła po ramieniu i pożegnała się ze wszystkimi po czym wyszła.
- Zaprowadzę cię do jego pokoju- powiedział Cody i zaczął iść. Wyminęłam ich rodziców głupio się uśmiechając. Weszliśmy po schodach i na ich górze chłopak się zatrzymał.- to jego pokój- pokazał na białe drzwi i zszedł z powrotem na dół. Wzięłam kilka głębszych wdechów i stanęłam przed drzwiami. Lekko w nie zapukałam. Nic nie usłyszałam więc po prostu weszłam. W pokoju było ciemno. Zamknęłam drzwi i weszłam głębiej, jego pokoju był większy niż wydawał się przez okno. Chłopak siedział na łóżku z laptopem. Podniósł głowę i spojrzał na mnie. Patrzył chwilę orientując się kto stoi w jego pokoju. Kiedy zorientował się, że to ja wstał z łóżka.
- Co tu robisz?- spytał podchodząc do mnie.
- P-przyniosłam ci twoją czapkę- powiedziałam wystawiając rękę.
- Dzięki- chłopak zabrał mi ją z ręki nie odrywając oczu z moich. Jego ręka dotknęła mojej i albo mi się wydawało albo przytrzymał swoją rękę przy mojej dłużej niż to było konieczne. Luke odłożył czapkę na krzesło przy biurku.
- Jesteś na mnie zły- kuźwa Laura. Naprawdę nie mogłam się powstrzymać.
- Nie- powiedział i znowu do mnie podszedł.
- To dobrze, bo już myślałam, że- zaczęłam mówić, ale przestałam kiedy w półmroku zobaczyłam jak chłopak przewraca oczami.- Czemu jesteś zły?
- Nie jestem- chłopak skrzyżował ręce.
- Skoro nie jesteś to mnie pocałuj- ja pierdole co ja gadam.
- Nie zrobię tego- rano sam mi wyznał, że chciałby to zrobić, a teraz, że niby nie.
- Bo?
- Niech Dylan cię całuje- zrobiłam wielkie oczy i uśmiechnęłam się niedowierzanie.
- Zachowujesz się jak dziecko wiesz? Jesteś na mnie zły bo co? Bo Amy powiedziała coś głośniej niż powinna co nie było prawdą? Ja musiałam tam z nimi siedzieć i słuchać czego te dziewczyny z tobą nie robił. Nie bawisz się w jebane związki a jesteś na mnie zły za takie coś? Ja się w nie bawię- tutaj zrobiłam cudzysłów w powietrzu- i wiesz co? Nie obchodzi mnie ilu dziewczynom zrobiłeś te pieprzone minetki. Wiesz czemu? Bo twoja jebana przeszłość z nimi mnie nie obchodzi- szkoda, że obchodzi... I nie mam ochoty tego słuchać, ale się nie przyznam, że jestem zazdrosna.
- To co innego- spojrzałam na niego oddychając głębiej. Ciężko mi było nie podnieść na niego głosu przez ten cały czas, żeby jego rodzice się nie zorientowali, że coś jest nie tak- one to przeszłość a u ciebie przyszłość. Mówimy o czyś co chcesz zrobić, a nie o czymś co ja zrobiłem.
- Jesteś niewiarygodny- pokręciłam głową. Odwróciłam się i podeszłam do drzwi.- Może powinnam pójść do Dylan'a? Hym- oczywiście, że mówiłam to, żeby go wkurzyć. Odwróciłam się i podeszłam do drzwi. Nie zdążyłam ich otworzyć, a chłopak mnie do siebie przyciągnął.
- Jesteśmy przyjaciółmi- powiedziałam zanim chłopak zdążył mnie pocałować.
- Pieprzyć przyjaźń- powiedział i mocno wbił się w moje usta. Brakowało mi tego. Od razu jak oddałam pocałunek zarzuciłam swoje ręce na jego kark. Chłopak złapał mnie za uda i podniósł. Pisnęłam mu w usta kiedy to zrobił i obwinęłam je w okół jego bioder. Chłopak przywarł mną do ściany i włożył jedną rękę pod moją koszulkę.
- Luke- powiedziałam cicho jego imię jak zaczął mnie całować po szyi.. Schodził coraz niżej, aż trafił na kołnierz mojej koszulki. Wrócił do moich ust, tylko teraz dodałam do tego język.
Jego ręka zjechała niżej na moje biodro i delikatnie weszłam pod spodenki. Jego ciało było tak blisko mojego, że czułam jak jego serce waliło.
Jego ręka zjechała na moje majtki i lekko pod nie weszła. Chłopak dotknął moją łechtaczkę, a ja wypuściłam powietrze w jego usta.
Usłyszeliśmy, że ktoś wchodzi po schodach i od razu odsunęliśmy się od siebie. Poprawiłam włosy, a chłopak lekko starł moją szminkę. To już się kiedyś zdarzyło. Za pierwszym razem jak mnie pocałował. Ten ktoś przeszedł koło drzwi i poszedł dalej. Spojrzałam na chłopaka nie wiedząc co teraz. Uświadomiłam sobie, że chłopak wytarł usta ręką którą miał w moich majtkach.
- Chyba już pójdę- powiedziałam.
Wyszłam z jego pokoju. Nie zatrzymał mnie tylko wyszedł tuż za mną. Zeszłam na dół nie oglądając się za nim.
- Dobranoc- powiedziałam państwu Brooks. Poszłam w stronę drzwi które otworzył mi chłopak.
- Czyli nie dokończymy tego?- spytał jak już stałam przed drzwiami. Wzruszyłam ramionami i odeszłam. Nie chciałam mówić "nie" bo przecież chciałam tego bardzo, ale nie powiem "dokończymy" bo to będzie, że jestem słaba. Nie chcę go zmuszać do związku ze mną, ale nie potrafię myśleć o tym, że jeszcze dzisiaj może być z inną dziewczyną.
Weszłam do domu i poszłam do kuchni. Babcia spytała czy jestem głodna i ostatecznie robiłam sobie płatki z mlekiem. Musiałam zatuszować ten niesmak który został mi po tym cieście. Są bogaci to czemu nie kupią dobrego ciasta?
Po zjedzeniu poszłam do pokoju i się wykąpałam. Przebrana w piżamę usiadłam na łóżku i zaczęłam oglądać jakieś filmiki na youtube. Lekko przysypiałam więc odłożyłam laptopa i zasnęłam.
Następnego dnia Katy napisała do mnie, że musi ze mną pogadać i czy pójdziemy przejść się na plażę o 15. Zgodziłam się, bo czemu by nie? Ubrana zeszłam na dół gdzie ciocia jadła śniadanie.
- Siemka Laura małra- ciocia machnęła ręką jak jakiś raper.
- Um cześć- podeszłam do szafki z której wyciągnęłam chleb- gdzie babcia?- spytałam wkładając dwie kromki do tostera.
- Poszła na zakupy czy coś- ciocia wzruszyła ramionami- a ty jakaś taka jesteś przymulona- spojrzałam na ciocie- nieodwzajemniona miłość?- ciocia poruszyła brwiami.
Kurwa co? Co jej odwaliło?
- Nie żadna miłość.
- Bo doszły mnie słuchy, że podobno ty i Dylan- ciocia zrobiła z jednej ręki kolo a palec wskazujący drugiej ręki włożyła w to koło. Wiedziałam co ma na myśli. Zaczęłam szybciej oddychać czy kuźwa znowu mi się wydaje?
- Kto ci tak powiedział?- starałam się grać fajną i że niby mnie to nie obchodzi.
- Ptaszki ćwierkają, ale- ciocia wstała i podeszła szybko do mnie- i jak było? To był twój pierwszy raz?
- Nie było żadnego pierwszego razu- pokręciłam głową.
- To do czego doszło?
- Do niczego- przewróciłam oczami.
- Ale miałaś malinkę- ona to widziała? Ona to pamięta? To było tak dawno. Jeżeli ona to widziała to po mnie.
- C-co?
- Czekaj czyli to nie on ci ją zrobił? To kto?- ciocia znowu poruszyła brwiami.
- Ja pierdole ciociu- kurde przeklnęłam przy niej. Świetnie. Uśmiechnęła się do mnie znacząco.
- Kto ci to zrobił? Brad? Lee? Cody? a może Luke?- kiedy wymieniła ostatnie imię moje serce stanęło. Podskoczyłam jak na dodatek moje tosty wyskoczyły.
- Czy to ważne?- spytałam odwracając się i smarując kromki.
- Nie, ale chcę wiedzieć.
- Umówiłam się z Katy więc zjem w pokoju i zaraz wychodzę- normalnie bym nie jadała w pokoju, ale nie mogę tu siedzieć jak ciocia chce ciągnąć ten temat. Kto jej to powiedział?
Posmarowałam kromki i szybko poszłam na górę. Zamknęłam drzwi w pokoju i położyłam tosty na biurko. Już mi się jeść odechciało. Wzięłam jakieś ciuchy i się w nie przebrałam nie myśląc nawet o pójściu do łazienki.
Szłam z Katy w z dłuż plaży. Było dużo cieplej niż zakładałam, że będzie.
- Dawno się nie widziałyśmy- powiedziała jak usiadłyśmy na pisaku.
- Możliwe.
- Idziesz dzisiaj na imprezę?- spojrzała na mnie.
- Jaką imprezę?- spytałam mrużąc oczy bo słońce raziło.
- U Dylana nie mówił ci nic?
- Nie- założyłam kosmyk włosów za ucho.
- Dziwne podobno się widzieliście wczoraj- dziewczyna spojrzała przed siebie.
- Skąd wiesz?- zdziwiłam się.
- Sara i Rosie są dobrymi koleżankami- dziewczyna przeczesała włosy ręką.
- Ale ty i Rosie nie, więc nie mogła ci tego powiedzieć- lekko się pochyliłam żeby spojrzeć na jej twarz.
- Um tak, ale um jestem dobrą koleżanką z Luke'm- dziewczyna jakoś wybrnęła.
- Co on ci powiedział?- papla jedna.
- Że chcesz to zrobić z Dylan'em- Katy wzruszyła ramionami.
- Ale nie chcę więc- przeciągnęłam przed ostatnią literkę.
- Serio? Wyglądalibyście razem słodko. Podobno strasznie dobrze całuje.
- Wy to chyba już wszystko wiecie, kto w czym jest dobry- zaśmiałam się.
- Mogę ci powiedzieć jak chcesz- już miałam powiedzieć, ze nie trzeba, ale ona była szybsza- To Dylan świetnie całuje, pewnie dlatego, że ma duże i pełne usta. Brad pieprzy najmocniej pewnie możesz się domyślić czemu- Katy do mnie mrugnęła.
- Ale on woli chłopaków- powiedziałam.
- Nie zawsze się do tego przyznawał- dziewczyna się uśmiechnęła i wzruszyła ramionami- Lee jest delikatny we wszystkim co robi- pamiętam jak mnie całował, miał delikatne usta i składał delikatne, ale zdecydowane pocałunki.- Luke robi najlepsze minetki i palcówki- to już wiem ze wczoraj. Egh. Wciąż nie lubię tych dziewczyn- a Cody jest najlepszy we wszystkim co robi- dziewczyna na chwilę ucichła.
- Katy- powiedziałam znacząco.
- Rosie tak mówi. To wszystko wiem od różnych dziewczyn, nie z doświadczenia- zaczęła się bornić, ale mogłam się domyśleć, że chodzi o coś więcej.
- Możemy nie mówić o tych rzeczach, po wczoraj jakoś mi zbrzydło nawet gadanie o całowaniu.
- Wiem podobno byłaś tam z grzeszną trójcą.
- Było pięć dziewczyn- zaczęłam się zastanawiać o co jej chodzi.
- Tak, ale Sara, Caroline i Demi- baam poznałam w końcu imię tej trzeciej dziewczyny- to taka grupka dziewczyn które kochają o tym gadać. Powiedzmy mają świra na tym punkcie- zaśmiałyśmy się.- Mało osób je lubi ogólnie, ale chłopacy lubią pewne siebie i oczywiście chętne dziewczyny- Katy wzruszyła ramionami. Czyli, żeby podobać się chłopakom mam być dziwką? Co? To ich logika?
- Ale nie wszyscy patrzą na takie cechy- tak pomyślałam o kimś konkretny.
- Raczej tak, może oprócz Lee, bo jego każda dziewczyna chce i Luke'a tak oni dwaj to taka podstawa u nas. Kiedyś był jeszcze Cody, ale ma dziewczynę.
- A Dylan?
- Jest zbyt dziecinny jak na dojrzałe- tu zrobiła cudzysłów- dziewczyny w tym mieście, osobiście sama go bardzo lubię.- Jeżeli któryś z chłopaków stąd cie lubi powinnaś być dumna, bo oni rzadko kiedy lubią w jakiś szczególny sposób dziewczyny.
- Czyli jeżeli się nie upijam do nie przytomności nie sypiam z każdym chłopakiem po kolei i nie pożeram ich wzrokiem- ummm tsaaa- i oni mnie lubią to mam być dumna?
- Tak- dziewczyna wzruszyła ramionami.
- Mam być dumna, że lubią mnie za to jaka jestem na prawdę?
- No tak.
- O chuj- skoro Luke może mieć każdą, to czemu jeszcze nie doszło do "niczego", bo do czegoś i tak doszło. Ale nie doszło do czegoś innego. Ugh. Tak ciężko mi jest mi to wytłumaczyć samej sobie. Może tak... Czemu Luke nie spał jeszcze z żadną dziewczyną? Znaczy, może mieć każdą tak? To czemu tego nie wykorzystuje? No ja Lee też nie wykorzystałam jak mnie zaczął całować. Chwila... Luke, Lee i Dylan to jest ta trójka chłopaków przy której się w sumie najbardziej stresuje. Nie chcę dać Lee jakiś złych sygnałów, że zmieniłam zdanie czy coś. Dylan pewnie wciąż myśli, że chcę się z nim przespać a Luke... Nie wiem. Relacje z nim są na poziomie "co kurwa". No bo całujemy się, miał rękę w moich majtkach, a ej! Nie każdemu daje tam dostęp... Nikomu nie daje... A mu... Kuźwa. W sumie to nie mam pojęcia co to wszystko ma wspólnego ze słowami Katy.
- O czym tak myślisz?- spojrzałam na Katy.
- Co.
- Powiedziałaś "o chuj" i się zamyśliłaś- zrobiła zdziwioną minę.
- Zamyśliłam się- uśmiechnęłam się niewinnie.
- Um ok- powiedziała podejrzliwie.
Po 30 min wstałyśmy i zaczęłyśmy iść w stronę wyjścia plaży.
- No i wiesz byłam z Bradem na domówce i jakiś chłopak do nas poszedł- Katy opowiadała mi jakąś historyjkę kiedy szłyśmy w stronę domów- no i się pyta czy idę z nim na górę to niczego nieświadoma kiwam głową na tak,odkładam kubek i patrze na chłopaka- dziewczyna popatrzyła na mnie- a on się zaczął śmiać to pytam o co mu chodzi, no bo ej serio. Okazało się, że mówił to do Brada- zaśmiałam się.
- Często jest tak?
- O tak zawsze jak gdzieś chodzimy oceniamy chłopaków. To taka przyjaciółka, ale w lepszej wersji bo jest chłopakiem.
- Hah no tak- przeszłyśmy na drugą stronę gdzie jest dom Katy.
- Okey mam nadzieję, że przyjdziesz na imprezę- złapała mnie za ramiona.
- Napisz o której- pocałowała mnie w policzki i uśmiechnęła się.
- Pa i do zobaczenia w taki razie- pomachała mi.Odmachałam i uśmiechnęłam się do niej. Weszłam do domu i piersze co to babcia spytała czy jestem głodna. Odmówiłam wszelkiej próby nakarmienia mnie i poszłam na górę.
Minęły 3 godziny a ja siedziałam w pokoju i przeglądałam jakieś strony z ciuchami i dochodzę do wniosku, że muszę na zakupy. Miałam otwarte okno na oścież bo dzisiaj jest tak gorąco, że serio ledwo się oddycha w pokoju. Babcia się opala na dworze, a ja nie chciałam z nią tam być bo zaczęła palić. Usłyszałam jak ktoś czymś trzasnął i podeszłam do okna. Kto zgadnie gdzie popatrzyłam? Tak okno Luke'a. Był w swoim pokoju z jakąś dziewczyną. Chciałam tam iść i wydrapać jej oczy. Nie wiem kim ona jest, ale kojarzę jej twarz z jakiejś imprezy. Miała na sobie dużo więcej makijażu niż ja. O ciuchy się nie czepię bo w końcu jest lato i jest gorąco. Więc przynajmniej je ma. Nie robili nic szczególnego tylko gadali. Luke usiadł na łóżku a ona koło niego. Kiedy się przybliżyła i położyła swoją rękę na jego udzie odeszłam od okna.
Jestem zła.
Nie nie jestem.
Nie obchodzi mnie to.
On nie należy do mnie.
I dostałam olśnienia. Już wiem czemu on nie chce się z nikim wiązać. Nie chce być niczyją własnością, ale czemu? Wiem, że będzie ogarniczony w większości rzeczach, ale co spowodowało, że on tak postanowił. Jego brat bliźniak ma dziewczyną od roku... Tak mi się wydaje. Podeszłam do łóżka i zamknęłam laptopa. Stanęłam przez lustrem i zaczęłam oglądać się z każdej strony. Rzuciłam sweter który miałam no sobie i poszłam do łazienki. Kiedy już się tam znalazłam wzięłam szminkę i nałożyłam jej tak dużo do puki kolor nie był mocny. Brałam już tusz do rzęs, ale mój telefon wydał z siebie dźwięk.
Katy: "Dzisiaj o 21?"
Ja: " Oki"
Odłożyłam telefon i sprawdziłam jeszcze godzinę, była prawie 19. Długo siedziałam przy laptopie. Babcia za godzinę powinna iść spać więc będę udawać, że się myje czy coś.
Nałożyłam jeszcze na oczy eyeliner i więcej tuszu. Wszyłam z łazienki i wybrałam z szafy mój czarny crop top a spodenek nie zmieniałam.
Podeszłam do okna i zobaczyłam jak Luke zaczesuje włosy dłonią i wychodzi z pokoju. Odeszłam od okna i wzięłam telefon. Przeglądałam na nim tumblr'a i odpowiedziałam na kilka pytań. Weszłam jeszcze na tumblr'a Luke'a bo chciałam wiedzieć co on odpisuje. Jego odpowiedzi były takie nie konkretne. Przejrzałam jego całego tumblr'a i weszłam na swojego instagram'a.
Przed 21 wyszłam z domu i spotkałam się z Katy która czekała na mnie przed domem.
- Fajne ciuchy- skomentowała Katy. Poszłyśmy do domu Dylana u którego impreza już dawno trwała. Muzykę słyszałam już w pokoju, mieszka blisko mnie więc nie ma się co dziwić. Moje postanowienie było łatwe. Mam nie być sobą. Znaczy w mniejszym stopniu niż zwykle. Muszę być jak typowe dziewczyny tutaj. Dlatego pierwsze jak weszłam wzięłam do ręki czerwony kubek i się z niego napiłam. Nienawidzę tego gorzkiego smaku alkoholu, ale cóż. Jacyś chłopacy nas minęli i się uśmiechnęli znacząco. Rozejrzałam się i od razu zobaczyłam Luke'a. Wróciłam wzrokiem na tych chłopaków i się uśmiechnęłam. Puścili oczko i zniknęli za rogiem.
- Dzisiaj potrzebuję kogoś na noc- spojrzałam na Katy.
- Ja też- napiłam się z kubka.
Minęło jakieś 30 minut od kiedy tu przyszłyśmy i zdążyłam zatańczyć z trzema chłopakami. Dostałam od jednego też pewną propozycję z której nie chciałam skorzystać. Byłam już po 2 kubkach i można powiedzieć, że się rozkręciłam. Poszłam wziąć jeszcze jeden, ale jakiś chłopak zatorował mi drogę.
- Hej- powiedziałam zła i popatrzyłam na niego. To był ten chłopak który mi puścił oczko.
- Zatańczymy?- spytał i kiedy kiwnęłam głową chłopak objął mnie w pasie i poszliśmy na parkiet. Tańczyliśmy jak na każdej imprezie. Po skończonej piosence chłopak spytał czy zatańczę z nim jeszcze jedną. Ja nie zatańczę? Ja? Zaczęła lecieć jakaś wolniejsza piosenka więc chłopak objął moje biodra i przysunął mnie do swojego ciała. Pod koniec piosenki zbliżył twarz do mojej. Lekko przymrużyłam oczy domyślając się co się zaraz stanie. Czy tego chciałam? Zapewne nie... Ale jestem po kilku piwach więc mam wyjebane na rzeczy które zrobiłabym kiedy jestem w pełni świadoma. Czułam już jego oddech na moich ustach.
- Odbijany- usłyszałam głos Luke który odepchnął chłopaka ode mnie. Chłopak nic nie powiedział tylko podniósł zrezygnowany ręce i odszedł.
- Co robisz? Tańczyłam- powiedziałam.
- Serio chcesz się całować z chłopakiem którego nawet imienia nie znasz?- chłopak przysunął mnie do siebie.
- Znam- powiedziałam.
- To jak się nazywa- kurwa przecież nie spytałam o jego imię. Szybko wymyśl coś.
- Joe- powiedziałam dumna.
- Blisko, nazywa się Josh- chłopak się ze mnie zaśmiał.
- Przestań nie chcę z tobą tańczyć- jedyne co czułam to alkohol. Jestem mało podatna na takie napoje.
- Jesteś pijana.
- Jestem pijana z miłości- skopiowałam to co powiedział mi chłopak kiedy sam przyszedł pijany do mnie.
- Co?
- Jajco- skończyłam z nim tańczyć i podeszłam do stołu z alkoholem. Chwyciłam kubek i się napiłam.
- Nie przesadzasz?- spojrzałam na Dylan'a.
- Czemu?
- Ciągle cię widzę z tymi kubkami, albo jak z kimś tańczysz.
- Bo mogę- niech nikt się nie spodziewa jakiejś mądrej odpowiedzi teraz ode mnie.
- Oczywiście, że możesz- chłopak się zaśmiał i też wziął kubek- ja też mogę- przybiliśmy kubki.
Po kolejnej godzinie chodziłam w kółko do toalety i z powrotem to tańczyć to do stolika i wypiłam już z pięć kubków. Nie mam pojęcia jak ja się trzymam. Kiedy po raz kolejny wróciłam z toalety. i zobaczyłam jak Luke tańczy z jakąś dziewczyną zaczęłam szukać Dylan'a. Od razu jak go znalazłam wyciągnęłam go na środek.
Byłam do niego wtulona bo leciała jakaś wolna piosenka i powoli poruszaliśmy się w jej rytm. Czemu akurat z nim? Hm. Próbowałam sobie ciągle wmówić, że nie dlatego, żeby wkurzyć Luke'a. Piosenka się skończyła i zaczęła grać kolejna. Znowu jakaś wolna.
- Odbijany- usłyszałam głos z za pleców. Dylan nic nie powiedział tylko się ode mnie odsunął. Przede mną stanął Luke. Przewróciłam oczami i zarzuciłam ręce w okół jego szyi. Chłopak objął mnie w tali i przysunął bliżej siebie.
- Już nie tańczysz ze swoją koleżanką- spytałam.
- Przestań- chłopak zjechał ręką niżej niż powinien- a ty nie tańczysz już ze swoim kolegą?
- Nie bo ktoś nam chamsko przerwał znowu.
- To nie było chamskie, tylko tak się robi ja się chcę zmienić partnera- lekko się odsunęłam, żeby popatrzeć na chłopaka- no co?- nic nie powiedziałam- masz na sobie tą samą koszulkę którą miałaś na pierwszej imprezie tutaj- miał na myśli wtedy kiedy znalazłam go pijanego. Wow, ale pamięta.
Zostawiłam to jak było i się znowu do niego wtuliłam. Przez resztę piosenki nie rozmawialiśmy już ze sobą. Jakoś ten taniec nie był swobodny. Czułam się jak zakochana nastolatka która próbowała podczas wolnego nie zrobić nic głupiego. Bam zrymowałam. Ale co zrobię na to, że nie czułam się przy nim swobodnie jeżeli chodzi o ruchy. Próbuje być fajna od kiedy na plaży Katy mi powiedziała co wolą chłopacy. Muszę być bardziej chętna i muszę być bardziej pewna siebie. Tego się miałam trzymać. Okey.
- Idziemy na górę?- szepnęłam chłopakowi do ucha. Zdziwiony, ale się zgodził. Zanim wyszliśmy z pomieszczenia chwyciłam czerwony kubek i pijąc go weszłam na górę prowadząc chłopaka. To mój czwarty kubek jak dobrze liczę i już zaczynam czuć się pewniej. Weszliśmy do pokoju i zamknęłam drzwi. Chłopak się do mnie odwrócił a ja do niego podeszłam. Lekko go popchnęłam na łóżko. Usiadłam na nim okratkiem i zaczęłam go całować. Chwyciłam rękami spód mojej koszulki i pociągnęłam ją lekko do góry. Poczułam ręce chłopaka na moich.
- Co robisz?- spytałam wydychając powietrze w jego usta kiedy opuścił moje ręce.
- Chcesz to zrobić?- odsunęłam się od niego.
- A ty nie?- zdziwiłam się.
- Chcę to zrobić z tobą, a nie z jakąś gorszą wersją- odsunęłam się od niego całkowicie.
- Co masz na myśli?
- Masz tak dużo makijażu na sobie że już sam nie wiem gdzie mogę cię dotknąć żeby się nie usyfić, pijesz dużo alkoholu, nie czepiasz się nikogo kiedy idzie zapalić, pożerasz wzrokiem chłopaków - zaczął wymieniać- i jeszcze sama z siebie proponujesz coś takiego- dodał na koniec.
- Skoro tego chcesz to w czym problem?
- W tym co ze sobą dzisiaj zrobiłaś.
- Innym chłopakom się podobam taka- zaczesałam jedną stronę włosów do tyłu. Oj czułam ten alkohol w organiźmie.
- Mi nie.
- Wiem, że kłamiesz- to była ostania rzecz jaką pamiętam. Potem widziałam już tylko czerń.
Rano obudziłam się w nieswoim pokoju i złapałam się za głowę bo mnie zabolała. Mam kaca. Wstałam powoli z łóżka i chwiejnym krokiem wyszłam w pokoju. Rozejrzałam się jeszcze po nim żeby się upewnić czy nikogo w nim nie ma. Był pusty. Schodząc po schodach Prawie się potknęłam o jakąś osobę która na nich leżała.
Kurwa co za debil zasypia na schodach.
Zeszłam na dół i weszłam do kuchni gdzie był Luke i Lee. Supi. Podeszłam do nich i się przywitałam. Oczywiście idąc do kuchni minęłam pełno śpiących osób.
- Ale wczoraj szalałaś mała- powiedział Lee. Spojrzałam na niego i oparłam się o blat stołu.
- Mogę jakąś wodę czy coś?- zignorowałam to co powiedział.
- Jasne- chłopak nalał mi cole i podał niechętnie ją wzięłam. Cola miała w sobie dużo kalorii. Napiłam się łyka i odstawiłam szklankę na stół.
- Nie wiedziałem, że ktoś takiego wzrostu może mieć tyle energii w sobie- co on pieprzy? Co mu nagle nie pasuje w moim wzroście. Wiem, że jestem niska, ale co mu się stało.
- Co ty pierdolisz?- spytał Luke.
- No co?- Lee wzruszył ramionami. Spojrzałam na Luke'a. Wow on mnie broni czy co?
- Co się wczoraj działo?- spytałam i złapałam się za głowę.
- Nic- powiedział Luke.
- Laska nie pamiętasz jak wywijałaś na parkiecie?- powiedzcie, że on kłamie.
- Wywi... Jak? Co?
- No tańczyłaś z praktycznie wszystkimi chłopakami i myślałem, że zgwałcisz ich wzrokiem- Lee się zaśmiał. Spuściłam wzrok bo poczułam jak moje poliki się rumienią. Jaki wstyd ja pierdole.
- A co się stało potem?- bałam się odpowiedzi.
- Nic- spojrzałam na Luke'a- kompletnie nic- czy to ma jakieś drugie dno?
- To dobrze, tak mi się wydaje.
- Lepiej idź do domu leczyć pozostałości ze wczoraj- kac po prostu kac.
- Dzięki- lekko się uśmiechnęłam- to ja wracam do domu- odeszłam od stołu.
- Poczekaj też wrócę z tobą- Luke odstwił kubek który trzymał w ręku.
- A ty Lee nie wracasz z nami do domu?- spytałam.
- Ktoś musi pomóc Dylanowi- napił się ze szklanki.
- No tak- podeszłam do niego- to pa- przytuliłam go- powodzenia- poszliśmy z Luke'm do wyjścia. Chłopak otworzył drzwi i mnie wypuścił. Wychodząc sprawdziłam czy mam na pewno telefon. Wyciągnęłam go i sprawdziłam godzinę. 6:38.
- Twoja babcia pewnie jeszcze śpi- spojrzałam na niego. Przeszliśmy na drugą stronę, na całe szczęście nasze domy nie były daleko. Przeszliśmy jakiś kawałek i już byliśmy pod domem babci.
- Lau- usłyszałam głos Luke'a jak byliśmy pod moimi drzwiami.
- Tak?- spytałam kiedy stanęłam przed nim.
- Szczerze- spojrzał w moje oczy-wtedy na boisku kogo chciałaś powiedzieć?
Kurwa.
- Um- zastanowiłam się.
- Nie powiem- podniósł dłoń- na mały paluszek- uśmiechnął się do mnie. Podniosłam moją dłoń i złapałam jego mały palec moim.
Raz się żyje .
- Ciebie.
***
Hejo!
Dodaję rozdział, ale już mówię, że nie czytałam go drugi raz bo nie miałam siły... Nawet nie wiedziałam czy uda mi się go dokończyć w tym tygodniu. Dlaczego? To co się stało 25.03... Zayn... To serio trudne nie mogłam się na niczym skupić. Mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży i wszystko skończy się dobrze dla fanów i chłopaków.
Btw będziecie oglądać jutro KCA? Mam nadzieję, że Laura wygra huhu. Nie zapominajcie o głosowaniu! I głosujcie na 1D bo to jest ich ostatnia wspólna (5/5) nominacja :( zasługują na zwycięstwo po raz ostatni :C
*TheStellaWish*


Rozdział -------> ♥ Cuudo . Luke i Lau ehh... :)) Cieszę się że tak szybko dodałaś rozdział :D Tyle się w nim działo że huhuh.
OdpowiedzUsuńJa będę jutro ogl KCA , oby Laura wygrała :D głosowałam :))
Dla ciebie zagłosowałam też na 1D ^^ Czekam na "świąteczny ? " next :D
Aw dziękuję nie wiesz ile to dla mnie znaczy :)
UsuńWidzę że w tym rozdziale rymy lecą powiem ciiiii....xD
OdpowiedzUsuńCiocia Lau haha :d Czekam na next.
Widziałam Playliste i jest świetna <3 Lau zazdrosna :O zaczyna się rozkręcac hiuhiuh :))
OdpowiedzUsuńMam nadzieję że zrealizujesz wszystkie pomysły :) Lau masz mi nie głodzic !
Ps: Jestem dumna z Lau , wygrała KCA jejeee <3
Czekam na next ^.^
Dziękuję :D
UsuńJeju popłakałam się w tym momencie jak Lau wygrała omgg :")
Wygraliśmy 3/3 nagrody yaay!
Świetny rozdział :)
OdpowiedzUsuńCzekam na next.
Swietny, zajebisty wspaniały. Choć nie czytam blogów bez raury to ten jest fajny
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na 4 rozdział
http://raura-crazy-in-love.blogspot.com/2015/04/4jesli-chcesz-mozesz-mi-pomoc.html