piątek, 30 stycznia 2015

4. Czemu oddałaś pocałunek?

   Minął tydzień od imprezy na plaży. W niedziele był obiad tak jak mówiła mi Katy. Byli tam wszyscy praktycznie oprócz Luke'a. Potem były jeszcze dwie inne ucieczki. Jedna na kolejną imprezę a druga była wczoraj żeby iść na plażę w nocy. Dzisiaj jest czwartek czyli od wczoraj jestem tu równy tydzień.
Byłam w salonie. Ciągle miałam na sobie piżamę bo na dworze padało. Nie zamierzam dzisiaj nigdzie wychodzić, ale niestety babcia jedzie dzisiaj do miasta obok załatwić jakieś sprawy. Z ciocią mają jechać. Jak spytałam czy też mogę jechać, babcia powiedziała tylko, żebym popilnowała domu. No cóż kurwa. Siedziałam na sofie i oglądałam jakąś telenowele. Praktycznie nie było nic co mogłabym obejrzeć w telewizji. Ugh. Gdyby nie padało mogłabym pojechać do skateparku czy coś.
Wyłączyłam telewizor i położyłam się na sofie i zakryłam twarz poduszką. Umieram. Co ja mam dzisiaj robić? Nie chce mi się nic oglądać, nie mogę nigdzie wyjść. No kurwa. Położyłam poduszkę na moje zgięte kolana i zaczęłam myśleć. Miałam prawie zawał jak uświadomiłam sobie, że zostawiłam torebkę w aucie Luke'a. Napisać do niego, czy poczekać do jutra jak się spotkamy? Ostatecznie wzięłam telefon i do niego napisałam.
Ja: "Hej". Tradycyjnie ale jak inaczej mam zacząć?
Luke: "Siemka, co tam?"
J: " Spoko. Mam pytanie jesteś może w domu? Wydaje mi się, że zostawiłam u ciebie w aucie moją torebkę"
L: "Taką różową?". Usłyszałam jak na dworze mocno zawiał wiatr.
J: "Tak *emoji która się uśmiecha*"
L: "Możesz po nią przyjść jak chcesz *emoji która mruga*"
J: "Zaraz będę"
Poszłam do pokoju i założyłam jakieś jeansy. Miałam na sobie jeszcze czarną bluzę. Na dole założyłam moje vansy. Otworzyłam drzwi i jeszcze raz pomyślałam o założeniu jakiegoś płaszcza, ale w końcu zrezygnowałam bo przecież jego dom jest kilka metrów ode mnie. Szybko wybiegłam z domu, wcześniej zamykając drzwi na klucz. Stanęłam przed domem bliźniaków i zadzwoniłam dzwonkiem. Lekko potarłam ramiona dłońmi bo było zimno. Na całe szczęście przy drzwiach mieli daszek dzięki czemu nie padało na mnie. Chwile potem drzwi się otworzyły i Luke zaprosił mnie do środka. Dzisiaj miał znowu blond "pasemko" z przodu. Weszła do salonu i zobaczyłam jak Rosie siedzi na Cody'm i się całują. Jak Luke ma tak codziennie to mu współczuję.


- Hej- oderwali się od siebie i na mnie spojrzeli.
- Cześć- Rosie się ucieszyła na mój widok i podniosła z chłopaka.
- Hej mała- Cody przetarł rękawem usta od szminki.
- Hej duży- wystawiłam mu język i przytuliłam się z Rosie.
- A żebyś wiedziała- chłopak puścił mi oczko na co Rosie się zaśmiała. Zgaduję czemu się uśmiechnęła...
- Nie taki duży bez przesady- usłyszałam za sobą głos Luke'a.
- Czy naprawdę będziecie się sprzeczać o to?- Rosie wróciła na nogi Code'go.
- Nie. To twoja torebka?- odwróciłam się w stronę Luke'a. Spojrzałam na moją różową torebkę.
- Tak, dziękuję- podał mi torebkę i zrobiło się trochę niezręcznie.
- Lau zostajesz? Mieliśmy właśnie oglądać film- Cody zapytał zza Rosie.
- Myślę, że- popatrzyłam lekko na Luke'a- tak zostanę- na jego miejscu też bym nie chciała siedzieć w jednym domu z taką dwójką.
Usiadłam na fotelu koło sofy na której siedzieli Rosie z Cody'im. Po chwili Luke usiadł na drugiej sofie i podał mi puszkę fosters lager'a. Wzięłam ją do ręki i otworzyłam. Odstawiłam na stół i oparłam się o oparcie fotela.
- Co chcecie włączyć- zapytałam.
- Chłopacy chcą Spider Man'a a ja chcę coś jak Pamiętnik, albo Titanic- Rosie wstała i pokazała mi płyty- wybierz którą z tych byś chciała obejrzeć?
- Ale zawsze oglądamy to co ty chcesz- jęknął Luke- pieprzyć takie oglądanie, obejrzymy coś innego tym razem.
- Dobra, ale nie tego pająko-człowieka- Rosie lekko wykrzywiła twarz jak to mówiła.
- No to co?- zapytał Cody.
- Może jakiś horror?- wszyscy na mnie spojrzeli.
- Ja się boję horrorów- spojrzałam na Rosie kiedy to mówiła. No oczywiście, że się ich boisz.
- Przytulisz się do mnie w strasznych momentach- powiedział Cody i puścił oczko blondynce.
- Jaki proponujesz?- zapytał Luke.
- Nie wiem... Możemy wybrać wspólnie- wzruszyłam ramionami. Luke wstał z kanapy i podszedł do szafki z filmami. Wyciągnął kilka i podszedł z nimi do mnie a ja się podniosłam i stanęłam koło niego. Kiedy Luke był koło mnie i pokazał mi płyty poczułam się dziwnie. Chłopak górował nade mną o głowę, Czułam jego zapach tylko tym razem zamiast papierosa czułam piwo. Piwo i woda kolońska... Z pięciu płyt wybraliśmy jedną. Nie oglądałam wcześniej tego filmu więc wybór nie był dość trudny. Usiadłam na sofie koło Rosie i Cody'go bo jak powiedziała dziewczyna" my zawsze oglądamy filmy na tej kanapie". Kiedy chłopak włożył płytę do odtwarzacza poszedł po coś do jedzenia. wrócił z miską pełną popcornu i postawił ją przed nami na stoliku po czym włączył film i zgasił światło. Usiadł koło mnie na kanapie i podał mi koc. Wszyscy się nim przykryliśmy żeby nie było nam zimno. Jeszcze na początku filmu skuliłam nogi tak, że miałam kolana przy brodzie. W razie czego przytulę się do kolan... Połowa filmu jeszcze nie minęła a oni zjedli już całą miskę popcornu. Ja go nie jadłam bo to oznaczało kalorię. A nie chcę przytyć jeszcze bardziej. W pewnym momencie filmu poczułam jak ręka Luke'a znajduję się koło mojego uda. Nawet mnie nie dotykał a ja czułam ciepło jego ręki. Po dwóch godzinach film się skończył. Było koło 17 i w ciąż na dworze było strasznie ponuro. Rosie i Cody powiedzieli, że idą na górę. To było trochę oczywiste bo pod koniec filmu Rosie zaczęłam lekko chichotać. Kiedy wyszli Luke wyciągną płytę z odtwarzacza i schował do pudełka.
- Nie bałaś się jakoś szczególnie- powiedział do mnie kiedy odkładał pudełko z powrotem.
- Bo wiem, że to fikcja- ciągle siedziałam skulna i przykryta kocem.
- Jest ci zimno?
- Co? Um tak troszeczkę...- przyznałam i usiadłam po turecku nie zabierając koca z nóg.
- Przynieść ci jakąś bluzę?- spojrzałam na moją bluzę dając mu do zrozumienia, że już jedną mam- albo zrobię coś ciepłego do picia?
- Nie, nie musisz nic robić, jest dobrze- oprócz tego, że jest troszeczkę zimno. Chłopak usiadł koło mnie i oparł się o sofę. Spojrzałam na niego do tyłu i popatrzyłam na jego twarz. Luke patrzył na mnie i lekko przygryzł dolną wargę. Lekko się podniósł tak, że teraz nasze twarze były idealnie na przeciwko siebie. Patrzyłam cały czas idealnie na jego oczy, kiedy chłopak swoimi mierzył moje usta które były lekko rozchylone.
- Chciałbym cię teraz pocałować- kiedy to powiedział moje serce zabiło szybciej. Poczułam jak wydycha swoje ciepłe powietrze w moje usta i przeszedł mnie dreszcz.
Poczułam jego usta na moich. Przeszły mnie ciarki w z dłuż karku, może dlatego, że jego kolczyk był zimny, ale przyjemny. Lekko opadłam na poduszki a chłopak pochylił się w moją stronę. Poczułam jego rękę na moim udzie która zaczęła lekko przesuwać się w górę i w dół. Drugą rękę trzymał na podparciu kanapy, żeby nie stracić równowagi. Złapałam chłopaka za szyję i przysunęłam bliżej do mojej twarzy. Chłopak lekko musnął moją dolną wargę językiem, uchyliłam lekko usta. Jego język dotknął mojego. Luke smakował jak popcorn i piwo. Pogłębialiśmy pocałunki coraz bardziej. Jedną z moich rąk wplątałam w lekkie loki chłopaka. Jego kolczyk było niesamowicie czuć przy moich ustach. Luke lekko opuścił moje spodnie i położył swoją rękę na moim biodrze. Zabrał usta i zaczął całować mnie od policzka w dłuż szyj. Kiedy jego usta znalazły się na mojej szyi chłopak zaczął ją lekko całować, a po chwili delikatnie ssać i przygryzać.
Czy on mnie naznacza?
Przechyliłam lekko głowę bo to było dobre uczucie.  Chłopak podniósł głowę i wrócił do moich ust. Przeniósł swoją rękę na moje plecy.
- Niesamowicie całujesz- powiedział mi w usta. Złapałam za jego kark i przysunęłam bliżej. Znowu poczułam jego kolczyk na moich wargach. To uczucie którego nie da się opisać. Jest niesamowite.
Usłyszeliśmy jak Rosie się śmieje. Spojrzeliśmy na siebie i szybko odsunęliśmy. Poprawiłam moją szminkę i włosy to samo zrobił chłopak. Znaczy starł moją szminkę i ułożył szybko włosy. Chwyciłam telefon i sprawdziłam która godzina akurat jak dziewczyna weszła do pokoju.
- Co robicie? Przyszłam tylko po telefon- dziewczyna się uśmiechnęła. Podeszła do szafki na której leżał telefon i sprawdziła czy nie dostała jakiegoś sms'a czy coś. Nie widziała co się stało.
- Myślę, że już będę się zbierać- wstałam z sofy i lekko się zachwiałam. Moje serce w ciąż waliło jak opętane.
- Już? Czemu?- Rosie odłożyła telefon.
- Babcia zaraz wraca, a miałam pilnować domu.
- No cóż- dziewczyna się ze mną pożegnała i wróciła na górę.
- Odprowadzę cię- Luke wstał z miejsca i poszliśmy w stronę drzwi. Na całe szczęście już przestało padać. Kiedy przeszłam przez drzwi i stanęłam na dworze odwróciłam się do Luke'a.
- Było miło, dzięki za torebkę- powiedziałam i spojrzałam na jego usta. Chcę je znowu. Chłopak lekko się pochylił w moją stronę.
- Mam nadzieję, że to się szybko powtórzy- moje serce zaraz wybuchnie. Czy on powiedział to o czym ja myślałam? Chyba nie może już szybciej bić.
- Pa- powiedziałam i wróciłam ledwo przytomna do domu. Poszłam do pokoju żeby zostawić tam torebkę i zmienić jeansy na szorty. Kiedy chciałam już wychodzić z pokoju spojrzałam na siebie w lustrze. Podeszłam bliżej i położyłam palce na ustach. W ciąż czułam jego ciepłe usta na moich. To nie było jak wszyscy zawsze opisują. Nie czułam tych motylków, ale bardziej jego ciepło. Może ich nie czułam bo nie jestem w nim zakochana... Z ciekawości podeszłam do okna. Może wrócił do pokoju. Nie było nikogo w jego pokoju. Pewnie siedzi ciągle w salonie. Ciekawe co myślał o tym wszystkim. Pewnie, że udało mu się mnie pocałować. Może się z kimś założył... Albo naprawdę chciał mnie po prostu pocałować. Zbyt dużo myślę. Dla niego to pewnie nic takie to czemu ja mam o tym tak nadmiernie myśleć? To nie był mój pierwszy pocałunek, a czuję się jakbym pierwszy raz w życiu to robiła. Kurwa.

Następnego dnia umówiłam się z Katy do skate parku. Myślałam czy powiedzieć jej o tym co było wczoraj czy może zostawić dla siebie...Nas... Umówiłyśmy się na 12 więc jak wstałam od razu ubrałam ciuchy, umyłam zęby i zrobiłam makijaż. Dzisiaj tylko użyłam tuszu. W lustrze zobaczyłam siną plamę na szyi. Zakryłam włosami i mam nadzieję, że nikt nie zwróci na to większej uwagi. Zeszłam na dół gdzie babcia coś gotowała, a ciocia siedziała przy stole i wypełniała jakieś papiery.
- Dzień dobry- przywitałam się i wyciągnęłam z szafki płatki zbożowe, a z lodówki mleko. Postawiłam na stole i wyciągnęłam miskę oraz łyżkę.
- No dawaj Lau jesteś tu już ponad tydzień, w skali od 1 do 10 jak zajebiście tu jest?- ciocia popatrzyła jak siadam i położyłam długopis na stół.
- Myślę, że 8 i pół- przyznałam i zalałam płatki mlekiem.
- I jak idziesz gdzieś dzisiaj- babcia się do nas odwróciła i spojrzała na mnie.
- Umówiłam się z Katy- kilka dni temu powiedziałam babci, że Rosie mnie z nią zapoznała. To było kłamstwo pół na pół. Z jednej strony poznałam Katy dzięki Rosie, ale całą resztę zmyśliłam.
- Oh to zjedź może coś więcej- babcia spojrzała na moją miskę.
- Daj spokój mama, dziewczyna dba o figurę. O taką jak ona ma nie jedna by się zabiła- ciocia spojrzała na mnie od góry do dołu. Nie wiem o co jej chodził przecież miałam okropną figurę. Ale miło mi się zrobiło.
- Tak właściwie to zaraz muszę wychodzić- powiedziałam kończąc śniadanie.
- Kiedy wrócisz- babcia spyta nie odwracając się już w moją stronę.
- Do wieczora powinnam być- szczerze to sama nie wiem ile tam będziemy. Możemy być godzinę, a możemy też być cztery. Odłożyłam naczynie do kranu, a mleko i płatki schowałam z powrotem na swoje miejsce.
Poszłam na górę, żeby wziąć swój telefon i zobaczyć czy na pewno wyglądam dobrze. Jeszcze na chwilkę podeszłam do okna, żeby zobaczyć jak Luke wychodzi z pokoju. Ja też wyszłam i na dole założyłam moje vansy. Pożegnałam się z ciocią i babcią i wyszłam. Wzięłam moją deskorolkę i pojechałam na niej w stronę domu Katy.


Po drodze zatrzymałyśmy się jeszcze przed sklepem po Katy chciała wziąć coś do picia. Stałam i czekałam na nią przed sklepem pilnując nasze deski. Mój telefon za wibrował. Odebrałam. 
Van: Heeeeeej.
Ja: Hejo.
V: I jak? Dawno nie dzwoniłam.
J: Tak jakieś dwa dni. Spoko właśnie jedziemy z Katy do skateparku.
V: Fajnie. Ja się nudzę, zaraz idę do pracy.
J: Ha. Powodzenia.
Zobaczyłam, że Katy już wyszła ze sklepu i stanęła koło mnie podając jedną butelkę wody o którą poprosiłam. 
V: Nie bądź chamska dla siostry
Zaśmiałam się jak to powiedziała.
J: Nie jestem. Haha. Ok Vanka kończę. Jadę do skatejta pa.
V: Papapa.
Schowałam telefon do kieszeni i weszłam na deskę. Kiedy dojechałyśmy do parku pierwsze co zrobiłam to rzuciłam moją bluzę i butelkę wody w jakiś kąt przy jednej rampie. Zaczęłyśmy jeździć. Po jakiś 20 minutach Katy komuś pomachała i odjechała trochę dalej. Ja się zatrzymałam i napiłam wody. Wyciągnęłam jeszcze telefon, żeby zobaczyć czy nikt mi nic nie napisał. Pusto. Schowałam telefon i podniosłam głowę. Zobaczyłam jak Katy mi macha rękę. Chce, żebym do niej podjechała. Rzuciłam butelkę z wodą i weszłam na deskę. Odepchnęłam się jedną nogą i podjechałam do niej. Już z daleka widziałam z kim gada. Luke i Luke... Podjechałam do nich i się przywitaliśmy.
- Nie wiedziałem, że umiesz jeździć- powiedział Lee.
- A ja, że ty- uśmiechnęłam się do niego. Spojrzałam na Luke'a który ciągle mnie obserwował.
Może myślał o wczoraj... 
Ja ciągle myślę.
Jeździliśmy jeszcze jakieś pół godziny aż się całkiem zmęczyłam i usiadłam na ławce. Patrzyłam jak Wszyscy jeżdżą i robią jakieś triki. Usłyszałam jak ktoś się za mną zatrzymuje i siada koło mnie. Kiedy spojrzałam na tą osobę i zobaczyłam, że to Luke moje serce przyśpieszyło. Chłopak zaczął wiązać but i kiedy się wyprostował rozejrzał się w około.
- Fajne jeździsz- powiedział patrząc mi na twarz. Wstał i odjechał do jakieś grupki chłopaków. Debil. Wczoraj mnie całuje, a dzisiaj udaje, że nic się nie stało? Nie, żeby mi zaraz zależało na tym, ale no ugh. Nie chcę być jego pieprzoną dziewczyną czy coś, ale może mi chociaż powiedzieć dlaczego to zrobił. Wstałam i zaczęłam znowu jeździć. Kiedy zobaczyłam, że Katy i Lee schodzą na bok podjechałam do nich. Zobaczyłam, że wyciągają papierosy i zapalniczkę. Spytali czy chcę, ale odmówiłam.
- No więc gadałam rano z Rosie i powiedziała, że planuje jechać do taty na tydzień- powiedziała Katy.
- To oni nie mieszkają razem?- zdziwiłam się. Babcia mówiła, że chcą ją wychować dobrze więc myślałam, że jej rodzice są razem.
- Nie. Znaczy jej rodzice są razem i tak dalej, ale jej tato pracuje w Melbourne. Rosie czasami do niego jeździ, a czasami on przyjeżdża do nich. No nie ważne i jak mi to powiedziała to spytała czy chcę jechać tam z nią.
- Ty z nią?- prychnął Lee i zaciągnął się papierosem.
- No wiem. Wow. I pomyślałam, że jak pojedzie z nami ktoś jeszcze to się zgodzę i myślałam o tobie Lau.
- Dlaczego o mnie?- to było miłe, ale w ciąż.
- Bo pewnie tam nie byłaś i mogłabyś pozwiedzać. A podobno ma być tam czyjś koncert tylko nie jestem pewna czy dokładnie wtedy kiedy Rosie jedzie. I cię lubię, więc może być fajne.
- Jak tak to ja też chcę jechać- powiedział Lee.
- Możemy pojechać w trójkę- Katy wzruszyła ramionami- to co Lau chcesz jechać ze mną?
- Um, musiałabym się zastanowić i spytać babcie, ale myślę, że bym chciała- uśmiechnęłam się do niej. Kiedy Katy skończyła palić pojechała dalej jeździć a ja dotrzymywałam towarzystwa blondynowi. Zobaczyłą jak Luke podjeżdża niedaleko nas i wiąże buta. Znowu. Kup sobie lepsze sznurówki, albo naucz się lepiej wiązać. Kuźwa.
- Robiłaś kiedyś shoutgan'a?- spojrzałam na blondyna i kontem oka zobaczyłam jak Luke na nas spojrzał.
- Nie- skłamałam. Wiedziałam, że Luke się ciągle na nas patrzy.
- Rozchyl lekko usta- kiedy chłopak się zaciągnął i lekko puścił mi dym do ust. a Luke odjechał na desce. Lekko zakaszlałam i wypuściłam dym.
- Pięknie- uśmiechnął się do mnie. Kiedy się rozejrzałam zobaczyłam, że dużo osób się na nas patrzyło i poczułam się niekomfortowo. Uśmiechnęłam się lekko do chłopaka i kiedy zgniótł butem papierosa wróciliśmy do jazdy.Po kilku minutach Katy spytała czy idziemy z chłopakami coś zjeść. Wzruszyłam ramionami. Chwyciłam moją deskę i poszłam z nimi.
- Więc jak ci się podoba w naszym mieście- zapytał mnie Lee kiedy szedł koło mnie.
- Jest super.
- To zasługa tego, że poznałaś takich fajnych ludzi- zaśmiałam się na to.
- Myślałam, że będzie gorzej- fakt gdybym ich nie poznała to bym się strasznie nudziła a domu u babci.
Doszliśmy do jakiejś kanapkowi i kiedy do niej weszliśmy zamówiliśmy jakieś kanapki i coś do picia i usiedliśmy przy stoliku.
Luke siedział na telefonie, Katy zdrapywała lakier z paznokci, a ja rozmawiałam z Lee.
- Twoje przezwisko jest ciekawe- powiedziałam- kto wpadł na pomysł, żeby mówić do ciebie akurat Lee?
- Zabawna historia- chłopak się poprawił na krześle- jak byliśmy mali i zawsze przychodziłem do bliźniaków, Luke nie potrafił wymówić mojego imienia, swoje potrafił, ale chuj wie czemu moje, takie samo, nie potrafił. I z Cody'm mówili na mnie Lee i zawsze myśleli, że się tak nazywam, do puki nie urośliśmy i zrozumieli jak głupi byli- zaśmiałam się jak to opowiadał i wzięłam łyk wody.
Akurat jak chłopak skończył mówić przynieśli nam nasze zmówienie i zaczęliśmy jeść.
- Kocham te kanapki- powiedział Luke- musiał je stworzyć bóg- wziął gryz kanapki i lekko przymrużył oczy.
- Zawsze to mówisz- Katy się zaśmiała- ale to prawda, są najlepsze.
Wzięłam gryza mojej i serio jest strasznie dobra. Lekko odgarnęłam włosy, żeby mi nie leciały do kanapki i jak na zawołanie wszyscy na mnie popatrzyli. Lee zaklaskał, a Katy zaczęła kaszleć.
- Kto ci to zrobił?- powiedziała dziewczyna pokazując na moją szyję, zapomniałam o tym. Kurwa. Szybko spojrzałam na Luke'a który udaje jakby wszystko było spoko.
- Co? To? Ah to nic- machnęłam ręką. Próbowałam być wyluzowana chociaż nie miałam pojęcia co wymyślić. Pomocy.
- Serio kto ci to zrobił- spojrzałam na Lee.
- Czy to ważne?- wzruszyłam ramionami. Niech oni odpuszczą... Proszę.
- Skończyła mi się cola, chce ktoś?- spytał Luke i wstał.
- Tak poczekaj idę kupić sobie wodę- podniosłam się w krzesła i wzięłam trochę kasy.
- Ale masz jeszcze całą wodę- Katy pokazała na moją prawie całą szklankę wody.
- To chcecie coś czy nie?- Luke zignorował komentarz Katy. Wyglądał jakby w ogóle nie słyszał o czym rozmawiamy. I dziękuję mu za to, że próbował odwrócić ich uwagę.
- Nie dzięki będę dopijać wodę po Laurze- Katy na mnie spojrzała i przysunęła moją szklankę wody bliżej siebie. Odeszłam z chłopakiem od stolika i stanęliśmy przy ladzie.
- Jedną cole i wodę- powiedział Luke i podał banknot sprzedawcy. Kiedy dostaliśmy picia wróciliśmy z nimi do stoliku. Podałam chłopakowi pieniądze za wodę na co on się zaśmiał i nie wziął kasy.
- Nie przesadzaj, gdybym potrzebował kasy to bym ci nie kupował wody- napił się swojej coli i wrócił do jedzenia kanapki.
- W takim razie dzięki- powiedziałam i też się napiłam.
Kiedy skończyliśmy już jeść, a bardziej oni, bo ja zjadłam tylko połowę, posiedzieliśmy jeszcze jakieś 10 min i rozmawialiśmy. Na całe szczęście już nie wracaliśmy do wcześniejszego tematu. Wyszliśmy z lokalu i wróciliśmy na naszą ulicę. Właśnie śmiałam się z żartu Lee kiedy Katy powiedziała, że idzie do domu bo umówiła się jeszcze z Brad'em na wieczór. Dziewczyna od nas odeszła i zostałam sama z chłopakami. Luke powiedział, że też się umówił z chłopakami na piłkę, pożegnaliśmy się i poszliśmy z Lee w stronę mojego domu.
- Może przyjdziesz do mnie?- zapytał mnie chłopak.
- Um- spojrzałam na wyświetlacz telefonu, była prawie 14- jasne, czemu nie- wzruszyłam ramionami i poszliśmy w z dłuż ulicy do domu chłopaka. Rozmawialiśmy po drodze trochę o sobie, a kiedy mijaliśmy budkę gdzie zatrzymuje się autobus przestałam słuchać co mówi chłopak. Skupiłam się tylko na niej.
- Laura- spojrzałam na chłopaka.
- Tak?- uśmiechnęłam się do chłopaka.
- Słuchasz? Wyglądasz jakbyś się zamyśliła- chłopak wzruszył ramionami jak to mówił i spojrzał przed siebie.
- Nie ja tylko... nie ważne- machnęłam ręką i słuchałam dalej jak chłopak opowiada o swoim ulubionym zespole.
Siedziałam u niego w salonie i patrzyłam jak bardzo jest tu inaczej kiedy nie ma tłumu ludzi, jest jasno i czystko. Chłopak wrócił z szklankami wody i postawił je na stoliku przed mną, a sam usiadł koło mnie. Spojrzałam na niego i zobaczyłam  jak jego twarz przybliża się do mojej. Co się dzieje? Poczułam jego usta na moich i jego kolczyk dotknął moich ust. Nie odsunęłam się, nie odepchnęłam go, po prostu siedziałam i nic nie zrobiłam. Lee się ode mnie odsunął i spojrzał zdziwiony.
- Coś nie tak?- spytał i się wyprostował.
- Nie- powiedziałam. Na co chłopak znowu się do mnie przybliżył. Tym razem oddałam pocałunek, ale kiedy poczułam jak chłopak przejechał swoim językiem po mojej dolej wardze lekko się odsunęłam.
- Czyli jednak coś.
- Nie. Po prostu nie mam ochoty na całowanie- uśmiechnęłam się. Na całowanie? Serio? Nic lepszego po prostu nie mogłam wymyślić.
- Nic na siłę- powiedział i się napił- w ogóle pierwsza dziewczyna mi to mówi wiesz?
- Zawsze jest ten pierwszy raz- wzruszyłam ramionami. Pewnie inne mają lepsze wymówki, albo po prostu chcą się z nim całować.
 Zostałam u chłopaka jeszcze godzinę, przez ten czas graliśmy na konsoli. Kiedy wróciłam do domu była 15:30. Babcia siedziała na tarasie i paliła. Poszłam do niej, usiadłam na krześle obok i się przywitałam.
- I jak było?- spytała kiedy zgniotła papierosa w popielniczce.
- Fajne, jest coś w czym mogę pomóc?- Kiedy o to pytałam Przymrużyłam lekko jedno oko bo słońce trochę raziło.
- Nie słonko, jak będę czegoś potrzebować to cię zawołam- babcia posła mi uśmiech a ja wróciłam do domu. Poszłam do pokoju i otworzyłam okno. Weszłam na tumblr'a na laptopie i przeglądałam nowe posty.
Około 19 pomogłam babci w kolacji z której nic w sumie nie zjadłam bo nie byłam głodna. Powiedziałam jej, że najadłam się jak byłam z Katy coś jeść. Po kolacji pozmywałam i oglądałyśmy razem telewizję. Bardziej babcia, bo ja przeglądałam jakieś czasopismo. Około 21 wróciłam do pokoju. Zamknęłam okno bo było lekko chłodnawo w pokoju i zaczęłam szukać mojej bluzy. Zapomniałam ją wziąć z skateparku. Muszę po nią iść bo jutro pewnie już jej nie znajdę jak przyjedzie pełno ludzi. Wypuściłam głośno powietrze i schowałam telefon do kieszeni spodni. Zobaczyłam, że babcia jest już u siebie w pokoju i pewnie śpi, albo coś ogląda. Zeszłam na dół i otworzyłam powoli drzwi od tarasu. Mniej hałasowały plus jest większa szansa, że ich nie zamknie niż drzwi wejściowe. Kiedy byłam już na ulicy modliłam się tylko o to, żeby nikt mnie nie napadł.
 Doszłam do skateparku gdzie było ciemno i trochę strasznie. Wyciągnęłam telefon, żeby poświecić latarką i znaleźć tą zasraną bluzę. Kiedy usłyszałam, że ktoś też tu jest wstrzymałam oddech. Usłyszałam jak ten ktoś podchodzi w moją stronę, a ja bałam się poświecić na niego latarką. Bałam się zrobić cokolwiek.
- Co ty tu robisz? O tej porze?- usłyszałam głos Luke'a i poświeciłam na jego twarz latarką- zabierz to z mojej twarzy- zasłonił się dłonią.
- Sorry- skierowałam telefon w ziemię- przyszłam po bluzę, a ty co tu robisz?
- Zapomniałem moich słuchawek- chłopak pokazał mi dłoń w której najprawdopodobniej trzymał słuchawki. Było ciemno więc nic praktycznie nie widziałam- znalazłaś ją?
- Nie, jeszcze szukam- poświeciłam na miejsce gdzie ją zostawiłam- jest- powiedziałam i podniosłam ją. Wzięłam też wodę którą tu zostawiłam. Kiedy wychodziliśmy odwróciłam się do chłopaka i chciałam podziękować za to, że nie musiałam mówić nic o tej jego malince. Ale chłopak pchnął mnie na ścianę i wbił w moje usta. Upuściłam moją bluzę i wodę. Poczułam jak obejmuje mnie w pasie i kiedy oddałam jego pocałunek mogłam poczuć jak się uśmiecha. Moje ręce dałam na jego szyję. Luke przysuną mnie bliżej i poczułam jego język który ocierał się o mój. Kiedy lekko się ode mnie odsunął  przygryzłam moją dolą wargę. Otworzyłam oczy i spojrzałam na chłopaka.
- Czemu to zrobiłeś?- nie kontrolowałam tego pytania, po prostu je powiedziałam.
- Czemu oddałaś pocałunek?- miał rację. Nie potrafiłam na to odpowiedzieć. Po prostu schyliłam się po bluzę i wodę.
- Pokazać ci coś?- spytał chłopak zapominając o pytaniu. Wzruszyłam ramionami i poszłam za nim. Luke położył się na jednej rampie a ja zrobiłam to samo- z tond najlepiej widać księżyc- spojrzałam w górę i zobaczyłam księżyc, lekko poraziły mnie jego promienie. Przymrużyłam oczy i poczułam jak grzbiet ręki Luke'a lekko dotyka grzbietu mojej.
- Wygląda pięknie- powiedziałam i poczułam jak chłopak na mnie patrzy. Po chwili leżenia spojrzałam na twarz Luke'a która była już odwrócona w stronę góry.  Poczułam to dziwne uczucie w brzuchu i przeszły mnie ciarki.
Po kilku minutach podnieśliśmy się i szliśmy już w stronę naszych domów.
- Dlaczego mnie w ogóle naznaczyłeś? Przecież tak robią tylko pary- powiedziałam i kopnęłam jakiś kamyk który leżał na ziemi.
- Dlaczego mi na to pozwoliłaś, na takie coś pozwala dziewczyna swojemu chłopakowi- znowu to robi, przerzuca całą winę na mnie. Przynajmniej ja się tak czuję.- Dlaczego skłamałaś Luke'owi? O tym papierosie?
- Dlaczego nic nie zrobiłeś jak mnie wypytywali o malinkę?
- Zrobiłem- głośno wypuściłam powietrze.
- Bo nie musi znać o mnie całej prawdy- wzruszyłam ramionami odpowiadając na jego poprzednie pytanie.
- Mnie też o czymś okłamałaś?- spytał i spojrzał na mnie.
- Może- powiedziałam wracając do dnia na plaży jak spytał o papierosa. Powiedziałam, że innym razem, chociaż nie palę. Można to zaliczyć do kłamstwa? Prawda?
Chłopak się zatrzymał, a kiedy ja to zrobiła i na niego spojrzałam podszedł lekko do mnie i przybliżył swoją twarz do mojej.
- Nie rób tego- powiedział mi w usta i kiedy już myślałam, że znowu mnie pocałuje zaczął iść.- Idę jeszcze do sklepu idziesz ze mną?- spytał kiedy odwrócił się do mnie do tyłu.
- Nie wrócę już do domu. Jestem zmęczona- uśmiechnęłam się do chłopaka. Pożegnaliśmy się i każdy poszedł w inną stronę.
Kiedy doszłam do domu pierwsze co zrobiłam to się umyłam i weszłam do łóżka. Położyłam się i zamknęłam oczy. Ostatnia myśl która przeszła mi przez myśl to to, że te wakacje może będą zupełnie inne niż mi się wydaje.

***

Mam nadzieję, że się podoba :)


TheStellaWish

poniedziałek, 19 stycznia 2015

3. Robiłaś kiedyś shotgun'a?

   Otworzyłam oczy bardzo powoli, mrugając kilka razy zanim je całkiem otworzyłam i się całkiem przebudziłam. Leżałam przykryta kołdrą pod sam policzek bo było mi tak zimno w nocy. Położyłam się na plecy i rozciągnęłam. Sięgnęłam ręką po telefon i sprawdziłam godzinę. Było przed 14. Wstałam z łóżka i podeszłam do okna. Odsłoniłam je mimo, że nie było całkiem zasłonięte. Na dworze świeciło słońce chociaż w nocy padało jak chuj. Zaczęłam się rozglądać, aż mój wzrok trafił na czyjś pokój i właśnie teraz sobie przypomniałam czyj on był. Zobaczyłam jak ktoś otwiera tam drzwi i wchodzi do pokoju. Luke podszedł chyba do jakiejś szafki albo biurka. Potem położył się na łóżku i zaczął przeglądać telefon. Odeszłam od okna, wybrałam ciuchy na dzisiaj i mimo, że wydawało się ciepło wzięłam sobie jeszcze bluzę.
   Kiedy ubrana i odświeżona jadłam w kuchni płatki i przeglądałam twitter'a dostałam powiadomienie, że Jai mnie zaobserwował, więc dałam mu fback i jadłam dalej. Babcia czytała gazetę i piła kawę. Nawet nic nie mówiła o tym, że tak długo spałam. Kiedy skończyłam jeść opłukałam miskę i dałam do zmywarki. Chyba pójdę coś obejrzeć. Właśnie mi serce stanęło.
O kurwa.
Zapomniałam wziąć laptopa z dworu, a w nocy padało. Szybko wybiegłam z kuchni i otworzyłam drzwi na taras. Na stoliku nie było mojego laptopa. Zaczęłam szybciej oddychać czy mi się wydaje?
- Oh zaniosłam twojego laptopa do pokoju jak zaczęło padać- usłyszałam głos babci za plecami.
- Co? Do mojego?- to nie poprawiło mi humoru. Bo co jeżeli zauważyła, że jednak mnie nie było?
- Tak położyłam na półce w szafie. Była otwarta, a nie chciałam cię budzić- moje serce się uspokoiło,
- Dziękuję- przytuliłam babcię. Poszłam do pokoju i włączyłam sobie Teen Wolf. Praktycznie tak zleciał mi dzień. Jeszcze jak ciocia wróciła pogadałyśmy, jak mi się podoba itp. Koło 24 poszłam się wykąpać i przebrać w piżamę. Zanim z powrotem wróciłam do łóżka, podeszłam do okna żeby je zasłonić i zobaczyłam jak Luke chodzi po pokoju w samych dresach. Nic nie poradzę, że jestem dziewczyną, a on chłopakiem z idealną klatą. Wróć, co kurwa?
Chyba z kimś rozmawiał przez telefon. Po chwili się rozłączył i usiadł na łóżku. Chyba robił coś na telefonie. Na pewno coś na nim robił bo po chwili podparł się jedną ręką o łóżko i mogłam zobaczyć praktycznie go całego, oprócz twarzy. Chyba do kogoś pisał.
Co ja kuźwa robię?
Odwróciłam się i wróciłam do oglądania na laptopie.
Rano obudziłam się o jedenastej, a o dwunastej pomagałam już babci sprzątać. Wczoraj dzwoniła do rodziców Rosie żeby na jakiś czas nie przychodziła do niej bo ma pomoc. Mnie. Sama to zaproponowałam, bo czemu nie? Kiedy byłam w trakcie wynoszenia śmieci zobaczyłam jak Luke wychodzi z domu. Podeszłam do śmietnika i wyrzuciłam pełny worek. Kiedy spojrzałam w stronę chłopaka już go nie było. Kiedy wróciłam do domu mój telefon za wibrował.
Katy: "Dzisiaj 15 idziemy na plaże. Idziesz? *emoji która się uśmiecha*"
Ja: "Będę u ciebie przed 15 *emoji która mruga*"
Nie chciało mi się siedzieć w domu cały dzień jak wczoraj. A babcia idzie gdzieś do znajomej więc tak czy siak byłabym sama. Jest przed pierwszą więc spokojnie się wyrobię w godzinę. Poszłam do kuchni spytać czy w czymś jeszcze pomóc.
- Słonko jakbyś była taka dobra i poszła do sklepu po mleko bo się kończy- odparła babcia i puściła mi miły uśmiech.
- Jasne- myślę, że kupowanie mleka nie zajmie długo. A przynajmniej nie aż godzinę. Poszłam na schody i założyłam trampki. Babcia dała mi 10 dolarów i powiedziałam, że jak mi starczy to mogę sobie coś jeszcze kupić. Spojrzałam na banknot, trochę różniły się wyglądem od naszych, ale to oczywiste. Babcia mi przypomniała drogę, bo po 10 latach można zapomnieć takie rzeczy i wyszłam z domu. Przypomniałam sobie, że była tu gdzieś deskorolka Van na której praktycznie nie jeździła bo nie umiała. A ja kochałam jeździć na desce.
Byłam już prawie przy sklepie, jeszcze jedna ulica i będę. Kiedy wyjechałam z za zakrętu zobaczyłam grupkę ludzi pod sklepem. Zarąbiście. Odepchnęłam się ostatni raz nogą od ziemi i podjechałam pod krawężnik. Wzięłam deskę w rękę i ściągnęłam słuchawki, pozwalając im zwisać z mojego dekoltu na koszulce. Podeszłam bliżej i zobaczyłam, że w tej grupce jest Dylan i jakieś 2 inne dziewczyny których wczoraj nie spotkałam. Wyższa z nich paliła, a chłopak pił cole. Przeszłam koło nich, zostawiłam deskę przed sklepem i do niego weszłam. Poszłam w stronę nabiału, co nie było daleko bo to mały sklep. Wzięłam mleko i poszłam zobaczyć jeszcze na gazety. Zobaczyłam nowe wydanie seventeen i aż się zdziwiłam, że takie coś tu jest. wzięłam gazetę i poszłam do kasy. Przede mną byli jeszcze jakiś stary facet i jakaś pani z małym chłopczykiem.
Za mną też ktoś stanął, poczułam jak wydycha powietrze w moje włosy. Czy on nie wie co to przestrzeń osobista? Mogłam poczuć jak ten ktoś pachnie papierosami.
- Mamooooo- dziecko zaczęło krzyczeć i ciągnąć swoją mamę za rękę- ja chce lizakaaaaa- zaczęło krzyczeć jeszcze bardziej.
- Nie kupie ci nie marudź- powiedziała zdenerwowana kobieta i zapłaciła za zakupy. Suka. Popatrzyłam jak wychodzą, przed sklepem jeszcze coś do niego powiedziała i chłopczyk stanął przed drzwiami, a kobieta gdzieś odeszła. Zajebista matka.
- Pf- ktoś dmuchnął mi w kark. To było chamskie co ona zrobiła dziecku.
Kiedy starszy pan wykładał zakupy stanęłam bokiem i oparłam się o szklaną półkę z czekoladami. Kontem oka rzuciłam na osobę za mną i zorientowałam się, że znam go. Luke stał za mną i przeglądał telefon. Lekko przygryzł swój kolczyk w wardze i zablokował telefon. Odwróciłam wzrok, żeby nie było, że się gapie.
- My się znamy- powiedział do mnie chłopak. Popatrzyłam na niego i wzruszyłam ramionami.
- Tak ze wczoraj.
- Nie jesteś przeziębiona czy coś?- to słodkie, że pyta, ale jakoś tak nie pasuje.
- Nie, jest okey- powiedziałam i podeszłam do kasy kiedy ten facet odszedł. Położyłam gazetę i mleko i wyciągnęłam jeszcze lizaka z pudełka na ladzie.
- To będzie 9,89- powiedziała kasjerka. Wyciągnęłam banknot i zapłaciłam. Wydała mi resztę i zapakowała w papierową torbę i wyszłam. Schowałam resztę do tylnych kieszeni i wzięłam deskę w rękę. Zobaczyłam chłopczyka i do niego podeszłam. Przykucnęłam i dałam mu lizaka.
- Lizaaak!- krzyknął chłopczyk i wyrwał mi go z ręki. Kiedy na mnie spojrzał tylko przyłożyłam palec do ust na znak żeby nic nie mówił i odeszłam. Rzuciłam deskę na ziemię i na nią wskoczyłam. Włożyłam słuchawki do uszu i zaczęłam myśleć o tym, że oni tu mają zarąbisty akcent.
Dojechałam do domu babci, deskorolkę rzuciłam na trawę koło drzwi tak, żeby nikt się nie zabił jak będzie szedł w nocy. Weszłam do domu zaniosłam babci mleko powiedziałam, że kupiłam sobie jeszcze gazetę. Opowiedziałam jej jeszcze o tym chłopczyku. Od razu wiedziałam o kim jej powiedziałam.
Czy jest ktoś kogo ona nie zna? 
Kiedy skończyła opowiadać o rodzicach nie jakiego Toby'ego powiedziałam, że umówiłam się z Rosie na plażę i, że będę się powoli zbierać. Nie powiem, że Katy do mnie pisała, bo jako wytłumaczenie co bym jej powiedziała?
Poszłam na górę i wzięłam mój czarny dwuczęściowy strój i poszłam do łazienki. Kiedy przebrałam się w strój wzięłam moje ciuchy do ręki i wyszłam z nimi z łazienki. Rzuciłam je na łóżko i podeszłam do szafy żeby znaleźć to co założę na wierzch. Wyciągnęłam czarno-białą sukienkę bez ramiączek i klapki. Poszukałam też jakiejś torebki plażowej i ręcznika. Założyłam na siebie sukienkę i schowałam ręcznik do torebki, założyłam klapki i zeszłam na dół, spytałam się babci czy ma jakiś krem przeciw opalaniu. Kiedy schowałam krem, zostawiłam torebkę na krześle i wróciłam na górę, żeby nałożyć wodoodporny tusz do rzęs i szminkę. Wzięłam telefon i podeszłam na dół. Wzięłam torebkę do której schowałam telefon i chciałam już wychodzić, ale babcia jeszcze mnie zatrzymała, żeby dać mi 20 dolarów na jakieś jedzenie. Chciałam odmówić bo pewnie i tak nic nie będę jeść, ale ostatecznie wzięłam, podziękowałam, pożegnałam się i wyszłam.
   Po 15 minutach byłyśmy już na plaży. 


Rozłożyłyśmy się nie daleko wyjścia z plaży. Katy powiedziała, że mają przyjść jeszcze bliźniaki z Rosie. Ściągnęłam sukienkę i wyciągnęłam krem. Posmarowałam się cała i usiadłam na ręczniku. Katy zrobiła to samo i usiadła na przeciwko mnie. 
- Masz tam w stanach jakiegoś chłopaka?- Katy mnie spytała trochę z zaskoczenia.
- Nie, nie bardzo- wzruszyłam ramionami.
- Wyglądasz jakbyś miała- Katy podsumowała, założyła okulary i się położyła w celu opalania. 
- Czekaj, jak to wyglądam jakbym miała?
- No jakoś tak się zachowujesz, wiesz... Nie zwracasz za bardzo uwagi na chłopców. O mój boże chyba, że wolisz dziewczyny, jak tak to sorry.
- Nie, wole chłopaków, spokojnie- powiedziałam przypominając sobie to co pomyślałam rano i na to wspomnienie przygryzłam lekko wargę. Założyłam okulary i przeczesałam włosy ręką bo lekko zawiało.
- Hm. Jak się żyje w takim mieście. Wiesz dużo możliwości, tyle sław- zaczęła wymieniać Katy.
- Nie czuję się jakoś "specjalnie" mieszkając tam...- wzruszyłam ramionami. Katy do kogoś pomachała i się uśmiechnęła. Zobaczyłam jak w naszym kierunku idzie trójka znajomych. Luke miał teraz niebieski odcień "pasemka". Kiedy do nas podeszli, przywitali się i zaczęli rozkładać. Spojrzałam na to jak Cody całuje Rosie, i Luke'a który przewraca oczami. Pewnie ma dosyć tego ich okazywania uczuć na każdym kroku. Ja też bym miała dosyć. Poczułam jak chłopacy mierzą nas wzrokiem, po czym usiedli na swoich... dziwnych... ręcznikach. 


Po chwili zaczęli rozmawiać między sobą, a ja nie mają wspólnego tematu położyłam się żeby zacząć się opalać. 
Minęło kilkanaście minut a ja poczułam coś mokrego na nogach. Podniosłam się na łokcie i spojrzałam, chłopacy byli już cali mokrzy. Mój wzrok spadł na ich wytatuowane klatki piersiowe. Dobrze, że miałam okulary i nie było dokładnie widać gdzie się patrzę. Spytali czy idziemy z nimi do wody. Katy wstała od razu, a Rosie powiedziała, że woli się opalać. Postanowiłam, że zostanę na plaży, wolę się nie kompromitować tym, że nie umiem pływać. Usiadłam na ręczniku i zaczęłam sprawdzać telefon. Nie zauważyłam nawet jak Rosie też się podniosła. Popatrzyłam na nią akurat jak czytała coś na telefonie.
- Reszty dzisiaj nie będzie, będą dopiero wieczorem- poinformowała mnie Rosie.
Jaka reszta do kurwy? Jaki wieczór?
- Czyli kto dokładnie?
- Em, Brad, Amy i Lee- założyła okulary na włosy jak to mówiła.
- Lee?- czy o kimś mi nie wymieniła w pierwszy dzień?
- Luke, tak na niego mówimy, żeby nie mylić z tym Lukiem- wzruszyła ramionami i spojrzała w stronę wody.
- Oh.
Po 20 minutach Katy i chłopacy wrócili. Zobaczyłam, że Luke i Cody mieli po jednym takim samym tatuażu na miednicy. Kiedy byli już przy nas odwróciłam wzrok. Luke wziął ręcznik do ręki i wytarł sobie włosy, a Cody po prostu usiadł koło Rosie zostawiając swój ręcznik tam gdzie leżał i pocałował dziewczynę. No oczywiście, że to zrobił. 
- Gorąco- powiedziała Katy kiedy zaczęła się wachlować ręką- idziemy kupić lody?- zapytała wszystkich.
- Spoko- powiedział Luke i zaczął szukać kasy w kieszonce.
- To weźcie też nam- powiedziała Rosie- ja waniliowy.
- A ja czekolada- powiedział Cody i zaczął szukać portfela w torebce Rosie. Po znalezieniu dał Katy 5 dolarów i schował z powrotem portfel. Nie chciałam zostawać z nimi sama więc wyciągnęłam portfel i wstałam.
- Ok to my idziemy- powiedział Luke i się odwrócił. Szłam za nim z Katy.
- Co będzie wieczorem?- spytałam kiedy odeszliśmy już trochę od ręczników.
- Ognisko- powiedział Luke kiedy odwrócił się w naszą stronę. Zwolnił trochę żeby iść koło nas.
- Idziecie?- spytała Katy- ja idę z Bradem- uśmiechnęła się.
- Przecież to rasowy gej- prychnął Luke.
- Wiem, ale, się z nim umówiłam, że pójdziemy razem jako przyjaciele- Katy przewróciła oczami i spojrzała na mnie- a ty idziesz?
- Nie wiem, znaczy nikt mi o tym nie mówił- przygryzłam wargę i spojrzałam przed siebie. Zobaczyła w oddali budkę z lodami.
- Przyjdź będzie fajnie- zachęciła mnie Katy.
Podeszliśmy do budki z lodami i wybraliśmy smaki jakie chcemy. Luke o nie poprosił a my trzymałyśmy kiedy płacił.

Kiedy wróciłam do domu było jakoś po 17. Babci w ciąż nie było w domu. Poszłam do pokoju zmienić ciuchy na ognisko. Postanowiłam pójść. Chociaż gdybym wiedziała, że to jest w mieście obok, pewnie bym się nie zgodziła. Będą musiała jakoś dojechać. W sumie Luke proponował mi, że mnie zawiezie, bo będzie jeszcze odbierał Lee. Reszta podobno ma sama tam dojechać. Wzięłam krótkie spodenki i jakąś koszulkę. Ściągnęłam ciuchy i rzuciłam je na łóżko koło tych jeszcze z rana.
Ups...
Ubrałam ciuchy i spojrzałam przez okno. Luke też się już przebrał i właśnie wychodził z pokoju. Umówiłam się z nim, że przyjdę do niego o 18. Miałam jeszcze pół godziny, więc poszłam nałożyć mocniejszy makijaż i poprawić włosy. Potem wróciłam do pokoju i ciuchy z łóżka wrzuciłam do kosza na pranie. Sprawdziłam jeszcze godzinę. Wzięłam torebkę, wrzuciłam tam mój portfel, klucze które babcia mi dała i telefon. Zeszłam na dół i założyłam trampki. Napisałam babci, że dzisiaj nocuję u Rosie i wyszłam z domu.
Zapukałam do drzwi i czekałam aż ktoś otworzy. Po chwili zobaczyłam twarz Luke'a który się do mnie uśmiechnął. Wyszedł z domu i zamknął drzwi na klucz. Weszliśmy do jego auta, zapieliśmy pasy i chłopak ruszył.
Oczywiście, że ma własne auto.
- To jedziemy po Luke'a?- zapytałam kiedy chłopak zakręcił.
- Tak ma czekać pod sklepem gdzie się dzisiaj rano widzieliśmy- przygryzłam wargę na to wspomnienie. Ciekawe co ten dzieciak powiedział matce, że skąd wziął lizaka- to było fajne co zrobiłaś. Sam bym to zrobił, ale byłaś przede mną- popatrzyłam na chłopaka i się uśmiechnęłam. Bardziej sama do siebie bo chłopak ciągle patrzył przed siebie.
- Szkoda mi się go zrobiło i tyle- podjechaliśmy pod sklep gdzie czekał już Lee. Kiedy wszedł do auta pierwsze co o przywitał się z Lukiem "męską piątką". Potem spojrzał na mnie od góry do dołu.
- Hej ja cie znam. Lila... LOLA- usiadł i zapiął pas po czym Luke ruszył,
- Laura- poprawiłam go- Hej- przywitałam się i usiadłam prosto, patrząc przed siebie.
- To... Gdzie jest reszta? Zawsze jeździmy razem- Lee odezwał się z tyłu- żadne z nich nie ma auta przecież. Jak oni chcą tam dojechać?
- Katy jedzie z Bradem, co znaczy, że pewnie będą jechać autem jego chłopaka. Amy i Em już tam są rano pojechały- wytłumaczył mu i włączył radio.
- A twój brat?- Luke spojrzał na niego w lusterku.
- W domu z Rosie- odpowiedział i podgłośnił lekko muzykę i skupił się na drodze. Rozmawiali jeszcze trochę, ale nic szczególnie interesującego to nie było. Kiedy po 40 min dojechaliśmy Luke zatrzymał się przed plażą na parkingu i wyszliśmy. Wyciągnęłam telefon z torebki i ewentualne drobne, a torebkę zostawiłam w aucie. Zaczekałam na nich żeby szli przede mną, bo nie miałam pojęcia gdzie iść, chociaż muzykę słyszałam idealnie. Lee poszedł pierwszy, a Luke szedł koło mnie. Nie mówiliśmy za wiele. Bo było tam blisko, że nie opłacało się zaczynać nowy temat. Znaleźliśmy Katy która gadała z jakimś chłopakiem przy barku z napojami. Podeszliśmy do nich, a kiedy chłopak nas zobaczył uśmiechnął się.
- Luke, Lee nareszcie- powiedział chłopak i podszedł do chłopaków się przywitać- ty to pewnie Lara?- czy kuźwa każdy musi mylić moje imię?
- Laura- poprawiła go Katy i się z nami przywitała. No i tak właśnie poznałam Brada. Luke poszedł wziąć nam coś do picia, czyli pewnie przyniesie nam coś z alkoholem. Usiadłam na wysokim krześle koło Katy i słuchałam jak Brad opowiadał jakąś historię.
- I ja wtedy mówię "no chyba nie" i on powiedział "raczej tak" i to było jak... ugh jak on się może ze mną nie zgadzać? To jest jak, chyba już nie jesteśmy jak kiedyś. Chyba będę musiał z nim zerwać- chłopak podsumował i się napił. Luke postawił trzy kubki z alkoholem na stole i z tego wziął jeden. Lee też sięgnął po jeden zostawiając mi kubek z czerwoną substancją zasypaną dużą ilością kostek lodu i wódki. Napiłam się łyka i nie było takie złe.
- O czym gadacie?- spytał Luke kiedy usiadł koło Brada bo to było jedyne wolne miejsce przy stoliku.
- Brad chce zerwać z James'em- powiedział blondyn.
- Zerwać z nim czy nie?- Brad podparł się łokciami i stół.
- Nie zrywaj z nim dzisiaj- powiedziałam i podniosłam kubek. Poczułam jak wszyscy na mnie spojrzeli.
- Dlaczego?- Brad przysunął się bliżej blatu stolika.
- Bo cię tu przywiózł- napiłam się i odłożyłam z powrotem kubek- poczuje się wykorzystany, nikt nie chce się tak czuć. Zerwij z nim jutro. Będziesz miał czas na przemyślenie co mu powiedzieć- wzruszyłam ramionami i się lekko uśmiechnęłam.
- Ma racje, bycie wykorzystanym jest do dupy- powiedział Luke.
- Nie wykorzystuję go- Brad się oparł o krzesło i skrzyżował ręce.
- Zerwij z nim jutro, wymyśl co mu powiesz tak, żeby zrozumiał czemu to robisz- powiedziała Katy i zeszła ze stołka.
- Gdzie on właściwie jest?- zapytał Lee.
- W toalecie. Myślę, że pójdę do niego zobaczyć- Brad odszedł w stronę baru. A Luke prychnął.
- Będzie się pieprzyć z nim dzień przed zebraniem- zaśmiał się.
- Luke bez przesady, może po prostu poszedł zobaczyć czy wszystko okey- powiedziała Katy- idę zatańczyć idzie ktoś ze mną?- uśmiechnęła się do chłopaków i do mnie.
- Ja mogę iść- powiedział Lee i wstał z krzesła. Poszli na piasek i zobaczyłam tylko jak ich głowy znikają w tłumie tańczących już ludzi. Nie mięła nawet chwila kiedy dwie dziewczyny do nas podeszły.
- Luke- obydwie zaczęły się śmiać i jedna pocałowała go w policzek. A przynajmniej starała się bo wyszło bardziej jakby w ucho.
- Serio już schlane?
- Tylko Amy- blondynka pokazała palcem na wyższą od siebie dziewczynę- a to kto? Hej jestem Emma- dziewczyna podała mi rękę i się uśmiechnęła.
- Laura- uścisnęłam jej rękę i dziewczyna usiadła koło Luke'a.
- To jest Amy- powiedziała mi kiedy brunetka była koło jakiegoś innego stolika.
- Znajduję sobie kolejnego chłopaka na noc?- Luke popatrzył w tamtą stronę.
- Czy dla ciebie wszyscy w około się pieprzą?- Amy spytała chłopaka kiedy ten się napił.
- Nie odpowiada się pytaniem na pytanie- kiedy Luke to powiedział to dziewczyna przewróciła oczami.
- To nawet nie brzmiało jak pytanie debilu- chłopak na to nic nie odpowiedział tylko się napił.
- No co dziwnego w tym, że to robią? Każdy to robi- Luke wzruszył ramionami i oparł się o krzesło.
Jak widać nie wszyscy.
Ciekawe jakie to uczucie mieć kolczyk w wardze. 
Nie mogłam odwrócić uwagi od kolczyka Luke'a za każdym razem jak coś mówił.
Dziewczyna powiedziała, że idzie do Amy i wraca z nią do miasta bo za dużo wypiła. Pożegnała się z nami i odeszła. Zostaliśmy sami. Nie miałam pojęcia co powiedzieć więc napiłam się alkoholu. Chłopak wstał z krzesła.
- Muszę zapalić, idziemy się przejść?
- Um. Jasne- wzruszyłam ramionami bo kurwa czemu bym miała nie iść się przejść z nim po plaży?

Siedzieliśmy na brzegu plaży, słońce już praktycznie zaszło. Chłopak w pewnym momencie wyciągnął paczkę papierosów i zapalniczkę.
- Chcesz?- zapytał i wystawił paczkę w moją stronę.
- Nie dzięki, może innym razem- nie będzie innego razu, nie palę. Ale on nie musiał wiedzieć.
 Zapalił jednego i wziął do buzi. Zobaczyłam jak wciąga do płuc a potem wypuszcza dym. Popatrzyłam się przed siebie kiedy dym dotarł do moich nozdrzy. Pachniało lepiej niż na imprezie. Wtedy było pełno różnych rodzajów dymów pomieszanych w jeden. I nie dało się oddychać. Teraz był tylko jeden który pachniał w połowie jak Luke, druga połowa to jakaś woda kolońska.
I te zapachy były razem idealne.
Zobaczyłam kontem oka jak chłopak na mnie spojrzał i chyba o czymś myślał, bo trwało to trochę długo.
- Robiłaś kiedyś shotgun'a?- spojrzałam na chłopaka kiedy to powiedział.
- Co?
- Rozchyl lekko usta- chłopak się zaciągnął, a ja uchyliłam delikatnie usta. Luke się lekko przybliżył i przysunął swoją twarz do mojej.
Nasze usta dzieliły milimetry.
Milimetry.
Poczułam ciarki na ciele kiedy chłopak wypuścił dym w moje usta i poczułam jak lekko je musną swoimi. Pewnie niechcący. Wciągnęłam dym i wypuściłam. Lekko zakaszlałam. Zobaczyłam jak chłopak się uśmiecha i zaciąga znowu. Popatrzył przed siebie i wypuścił dym.
Mój brzuch chyba mi zdrętwiał. Ciągle czułam to dziwne uczucie i chciałam o tym co się właśnie stało powiedzieć każdemu. Co jest ze mną nie tak do kurwy?

***

Mam nadzieję, że się podoba. Komentujcie to pomaga w dalszym pisaniu :)


*The Stella Wish*

wtorek, 13 stycznia 2015

2. Małe dziewczyny są słodkie.

   Siedzę w salonie i rozmawiam z babcią. Opowiada mi o sąsiadach, ale nie o tych co mi Rosie mówiła, tylko bardziej o ich rodzicach i jak na razie wiem, że rodzice chłopaków obok duużo zarabiają i często nie ma ich w domu. Dlatego tak często mają imprezy. Dylan mieszka tylko z mamą i młodszą siostrą jego tato jest w wojsku, Katy rodziców też praktycznie często nie ma w domu, ale jak już są to podobno są strasznie zajęci. Rodzice Rosie chcą, żeby wyrosła na odpowiedzialną kobietę, czy coś. Emmy rodziców babcia praktycznie nie widuje, no chyba, że zaczynają się kłócić. Powiedziała, że jak usłyszę krzyki to żebym się nie zdziwiła. Rodzice Brada nie pochwalają jego związku, rodzice Amy podobno są bardzo katolicką rodziną, no i Luke babcia jedyne co wiedziała o ich rodzinie to cytuję "i na końcu ulicy mieszka dwójka młodych ludzi z blond włosym synem.
Mówiła też o innych sąsiadach, ale nie skupiałam się na nich tak bardzo. Jak na razie i tak wiem dość dużo jak na pierwszy dzień. Czuje się jakby to była szkoła, tylko zamiast przedmiotów są różne ciekawostki o ludziach z okolicy. Zbliżała się powoli 19, chyba już czas na mnie...
- Myślę, że pójdę się położyć bo jestem zmęczona po locie- skłamałam i pocałowałam babcię.
- Oh a kolacja?- czy babcia nie widzi, że nie mogę aż tyle jeść?
-Nie nie jestem głodna- nie skłamałam, nie czułam w ogóle głodu mimo, że jedyne co zjadłam to pół kanapki w samolocie i tu całą po przyjeździe. Weszłam na schody i poszłam do pokoju. Połowę ciuchów miałam już wypakowaną, a trochę zostawiłam na jutro bo już mi się nie chciało. Wzięłam ciuchy z łóżka które przygotowałam na noc i poszłam do łazienki. W łazience wzięłam prysznic i zrobiłam mocniejszy makijaż i poprawiłam loki. Kiedy już lekko przeschłam ubrałam się w ciuchy i wróciłam do pokoju. Rzuciłam dzisiejsze ciuchy do kosza na brudy, wzięłam telefon i weszłam pod kołdrę na wszelki wypadek jakby babcia sprawdzała czy na pewno śpię.

   Wstałam z łóżka i pod kołdrę włożyłam poduszkę. To nie mój pierwszy raz jak się wymykam w domu też to robiłam, ale raczej do znajomych. Otworzyłam delikatnie drzwi od pokoju i po cichu zeszłam za dół i założyłam buty. Stanęłam jeszcze na chwilę żeby zobaczyć czy babcia nie wstała. Śpi. Delikatnie otworzyłam drzwi i wyszłam z domu. Wyciągnęłam telefon i wysłałam sms do Rosie.
"Zaraz będę *emoji która puszcza oczko*". Schowałam telefon do kieszeni jak zobaczyłam, że wiadomość się wysłała. Zastanawiałam się który to był dom Rosie a który Katy. Na całe szczęście zobaczyłam jak Rosie wychodzi z domu i delikatnie zamyka drzwi. Zwolniłam trochę i podeszłyśmy do siebie. Dziewczyna miała na sobie crop top w kwiatki i spódnicę oraz szpilki które dodały jej kilka centymetrów przez co czułam się jeszcze niższa niż zwykle jestem.


- Hej- dziewczyna mnie przytuliła- idziemy do Luka na końcu ulicy, dzisiaj u niego- zawróciłam i poszłyśmy w przeciwną stronę.
- To to jakaś specjalna okazja czy coś?- zapytałam.
- Jeżeli fakt, że jego rodzice wyjechali... to tak jest specjalna okazja- dziewczyna się zaśmiała- tu imprezy są na porządku dziennym, potem rano wszyscy narzekają, że znowu "ktoś" robił imprezę. Ale i tak w sumie nikt nie wie kto na niej był więc jest luz- wyjaśniła i akurat zbliżałyśmy się do domu chłopaka.
Pod domem nie jakiego Luka który na blond włosy. Ah jak ja się szybko uczę. Na dworze było trochę ludzi którzy gadali, pewnie muzyka była dla nich za głośna w środku. Co dziwne? W ogóle nie było praktycznie jej słuchać. Rosie podeszła do drzwi i je otworzyła, no tak pewnie i tak nikt by nie usłyszał.  Weszłam za nią do środka i teraz uderzyła mnie głośna muzyka. Szłam za nią przez tłum ludzi. Dużo jest w tym mieście ludzi w mniej więcej naszym wieku. Weszłyśmy do dużego salonu skąd dochodziła muzyka. Rosie komuś pomachała i się uśmiechnęła, nie mam pojęcia komu bo jak się zaczęłam rozglądać to nie widziałam kto odmachał. Dalej szłam za nią rozglądając się dookoła. Ciekawe ile minęłam już osób o których mi opowiadali. Dziewczyna podeszła do jakiegoś chłopaka który akurat pił z czerwonego kubka i zanim zdążyła się przywitać, a chłopak ledwo odłożył kubek, dziewczyna go pocałowała.
Bardziej się na niego rzuciła.
No cóż kurwa.
Chyba tym chciała oznajmić, że są razem czy coś. Odwróciłam wzrok na tłum tańczących ludzi bo jakoś nie miałam ochoty na to patrzeć.
- Laura- wróciłam wzrokiem do pary. Przyjrzałam się przy okazji chłopakowi, miał ciemne postawione włosy, kolczyk na brwi i był wyższy ode mnie, sięgałam mu mniej więcej do ramion albo nawet do brody. Czułam się lekko nie komfortowo kiedy oni stali tak i na mnie patrzyli z góry.-poznaj to jest Cody, jest twoim sąsiadem- czyli na pierwszy ogień trafia mi się debil bez hasła. Kuźwa nigdy mi się to nie znudzi.
- Hej Laura- uśmiechnęłam się do chłopaka- to ty masz jeszcze brata?- teraz czas na test pierwszy moich umiejętności po dwóch lekcjach. Czy ja przestane porównywać ich do szkoły? Taaa chyba nie.
- Ta gdzieś tu jest- spojrzał za siebie i z powrotem na mnie- niska jesteś- DZIĘKI JAKBYM SAMA NIE WIEDZIAŁA.
- Nie bądź chamski- Rosie lekko walnęła go w tors. Dziękuję.
- Nie chciałem być nie miły, tylko małe dziewczyny są słodkie- wzruszył ramionami i się napił.
Małe, ale nie grube...
Rosie też zaczęła się rozglądać. Aż w końcu szepnęła coś Codiemu na ucho, na co on się uśmiechnął i objął dziewczynę w pasie. Obawiam się, że zostanę teraz sama...
- My chyba ten- zaczęła Rosie- o 2 spotkajmy się przed wyjściem- słodko się uśmiechnęła i razem wyszli z pomieszczenia... Yay. Podeszłam bliżej stolika i wzięłam jeden z czerwonych kubków. Napiłam się łyka uświadamiając sobie, że to alkohol. Nienawidzę tego smaku, takie gorzkie. Ugh. Odłożyłam kubek i poszłam na kanapę. W sumie to były 2 kanapy przy oknie. Pewnie przesunął je na wszelki wypadek. Ale jedna z kanap była zajęta przez dwójkę całujących się chłopaków. Kiedy usiadłam na sofie wyciągnęłam telefon i weszłam na twitter'a. Po jakiś 15 min poczułam jak ktoś usiadł koło mnie. Kiedy popatrzyłam na tą osobę zobaczyłam dziewczynę w ciemno-czerwonych włosach. Jak zobaczyła, że na nią patrzę uśmiechnęła się lekko. Powiedzieć coś? Czy wrócić do telefonu? Hm...
- Hej- jak widać nie musiałam sama podejmować tej decyzji bo dziewczyna odezwała się sama- też się nudzisz?- nudzisz? Pf, zostałam sama na imprezie, gdzie nikogo nie znam. Jest gorzej niż się nudzę. 
- Aż tak widać?- zapytałam, ale to było trochę oczywiste bo hej jest środek imprezy, a ja siedzę z telefonem...
- Niestety, jestem Katy- przedstawiła się dziewczyna. Ona mieszka koło Rosie. Powinnam dostać 6 za pamięć.
- Laura- uśmiechnęłam się do dziewczyny.
- Jesteś tu nowa?
- Przyjechałam tu na wakacje- powiedziałam chowając telefon.
- Może wyjdziemy na zewnątrz? Tu jest trochę głośno i ledwo mogę słyszeć co mówisz- przytaknęłam dziewczynie i wyszłyśmy na zewnątrz. Przed domem było trochę ludzi, ale mniej niż wcześniej, teraz to głównie tylko palący, albo ludzie którzy im dotrzymują towarzystwa. Stanęłyśmy trochę dalej od wyjścia.
- Skąd dokładnie jesteś?- dziewczyna mnie zapytała, a ja szybko się jej przyjrzałam. Była mniej więcej mojego wzrostu, miała na sobie krótkie spodenki i czerwoną zapinaną bluzę.
- Stany, a dokładniej LA- skrzyżowałam ręce, bo lekko wiało.
- Zawsze chciałam tam pojechać, złożyłam tam podanie do collegu.
- Fajnie, na jaki?- zapytałam, ale prawie mi serce stanęło jak nagle jakiś chłopak "spadł" na okno głupio się śmiejąc. Co oni tam robią? Zaczęłyśmy się śmiać z Katy. Kiedy chłopaka już nie było w oknie i powoli przestawałyśmy się śmiać, odezwałam się.
- Kto to był?- zapytałam jeszcze lekko się śmiejąc.
- Dylan- Dylan, Dylan, Dylan... Ah on mieszka z mamą i siostrą.
- Przejdziemy się?- spytałam się kiedy jedyne czym oddychałam to był dym z papierosów.
- Jasne- kiedy odeszłyśmy trochę od domu Luka, poczułam, że jest chłodniej.
Wzięłam trochę głębszych wdechów i rozejrzałam się po okolicy.
- Jak poznałaś Rosie?- Katy chyba postanowiła pierwsza przerwać ciszę... Albo po prostu jest ciekawa. Któreś na pewno.
- Pomaga moje babci.
- Oh! To twoja babcia? Pani Sandy? O mój boże!- zaczęła mówić podekscytowana.
- Tak, a co?- byłam mega zdziwiona, że ktoś tak zareagował na moją babcię.
- Kocham twoją babcię- zaśmiała się dziewczyna- opiekowała się mną i braćmi jak byliśmy mali. Znam ją praktycznie od zawsze- wytłumaczyła- co niedzielę przychodzimy do niej na obiad, a od kiedy Rosie jej pomaga to przychodzi z nami i razem jemy- jak to powiedziała poczułam się zazdrosna o to, że mają lepszy kontakt z moją babcią niż ja.
- Czyli za cztery dni widzimy się na obiedzie- uśmiechnęłam się.
- Tak- Katy się zaśmiała i wyciągnęła telefon bo dostała sms'a. Mogłam wziąć jaką bluzę czy coś bo jest w chuj zimno jak zawieje lekko wiatr. Potarłam moje ramiona, żeby się troszeczkę ogrzać. Chyba będzie padać.
- mój kolega- Brad pyta gdzie jestem, zawracamy?- kiwnęłam głową i zawróciłyśmy. Po kilku minutach byłyśmy z powrotem na imprezie, Katy poszła do toalety i powiedziała, że będzie szukać jeszcze tego Brad'a, a ja postanowiłam poczekać w salonie przy stoliku z napojami. Wyciągnęłam telefon, żeby sprawdzić godzinę i było kilka minut po północy. Czyli jeszcze dwie godziny. Nie żeby coś. Kiedy podniosłam głowę zobaczyłam jakiegoś chłopaka idącego w moją stronę, więc się lekko przesunęłam w prawo bo pewnie tylko szedł w stronę kubków. I miałam racje, lekko się pochylił i chwycił kubek, po czym oparł się o stół koło mnie i napił z kubka.
- Jak się bawisz?- spytał, rozejrzałam się, żeby upewnić się czy aby na pewno mówił do mnie. Nikogo nie było w pobliżu do kogo mógł się zwrócić. Spojrzałam na niego i zobaczyłam, że ma stojące blond włosy, kolczyka w wardze i jest wyższy ode mnie bardziej niż Cody.
- Nie narzekam- czy to nie było zbyt obojętne? Oby on tak nie pomyślał.
- Jesteś tu nowa?- no oczywiście, że o to zapytał.
- Przyjechałam tu na wakacje- uśmiechnęłam się żeby nie wyjść jeszcze bardziej na obojętną.
- Luke- czyli to to jest ten słynny chłopka który zrobił tą imprezę? Huh. Bo do Codiego nie jest niczym podobny. Czyli to nie jego brat.
- Laura- uśmiechnęłam się.
- Ah to ty, Rosie o tobie mówiła- chłopak wskazał w moją stronę kubkiem. Ciekawe co o mnie mówiła.
- O tobie też słyszałam, fajna impreza- puściłam mu uśmiech. Oh.
- Dzięki, moje imprezy są drugimi najlepszymi w mieście- chłopak popatrzył się na kogoś- miło było poznać Lola- powiedział i odszedł. Lola? Serio? Kutas. Popatrzyłam przed siebie i zobaczyłam jak jakieś dwie dziewczyny się na mnie patrzą i śmieją. Suki.
Mogę już wrócić do domu?
Napisałabym do Katy, ale zapomniałam spytać o numer. Muszę ją znaleźć bo zaczyna mi się kręcić w głowie i w niecałe dziesięć minut poczułam się jak gówno przez trzy osoby. Jakiś rekord? 
Poszłam szukać Katy, ale nie musiałam szukać długo bo wpadłyśmy na siebie. Popatrzyłam koło niej, ale nie zobaczyłam żadnego chłopaka.
- Idę szukać właśnie Brada, idziesz ze mną?- zapytała mnie radosna.
- Nie, idę do domu, jestem zmęczona, ale daj mi swój numer- wyciągnęłam telefon i zapisałam numer Katy.
- Szkoda, że już idziesz- dziewczyna wzruszyła ramionami i się uśmiechnęła. Przytuliłyśmy się i poszłam do wyjścia. Kiedy wszyłam prawie nikogo nie było na dworze. Wyciągnęłam telefon napisałam do Rosie, że już wracam do domu i żeby nie czekała i włączyłam latarkę kiedy szłam nie oświetloną częścią drogi. Trochę się bałam tędy iść sama, a kiedy usłyszałam jak ktoś idzie za mną wystraszyłam się bardziej. Chociaż mimo wszystko odwróciłam się żeby zobaczyć kto za mną idzie. Było ciemno więc jedyne co widziałam to jakąś postać którą oświetlały lampy od tyłu. To był chyba chłopak, szedł dość wolno, do puki się nie zachwiał i prawie upadł. Pijany? Podeszłam do niego bo mimo wszystko ja bym nie chciała zostać zostawiona na środku ulicy sama w takim stanie.
Mam zbyt dobre serduszko.
- Hej dobrze się czujesz?- spytałam chłopaka. Podniósł głowę i spojrzał na mnie, jedyne praktycznie co zobaczyłam to błysk na jego ustach i to, że miał jedną część włosów jaśniejszą.
- Kurwa- to jedyne co powiedział. Chociaż przez jego akcent i fakt, że teraz trochę bęłkotał nawet to było trudno zrozumieć.
- Gdzie mieszkasz?- muszę go gdzieś poprowadzić.
- To ty jesteś aniołem, a to one wiedzą takie rzeczy- zaczął coś seplenić jak debil. Przewróciłam oczami i złapałam go za ramie.
- Jesteś pijany- stwierdziłam. Śmierdział alkoholem gadał od rzeczy, co innego mogłam stwierdzić? Kiedy weszliśmy już na oświetloną część drogi, chłopak nagle się wyprostował. Jakby nagle się obudził.
- Co do chuja- zaczął się rozglądać. I o mój boże on wygląda jak Cody, tylko ma kolczyka w wardze i blond "pasemko" na włosach. Chłopak spojrzał na mnie w dół i zmierzył mnie wzrokiem. O kurwa coś mi spadło mokrego na nos. Popatrzyłam na chłopaka i zobaczyłam, że też ma na czole spływającą kropelkę.
Tylko nie to.
Błagam.
Wszystko tylko nie deszcz.
KURWA.
Zaczęło padać, a my zaczęliśmy biec pod dach od przystanku. Schowaliśmy się tam jeszcze dość susi. Super, spałam kilka godz w samolocie i jak bym mogła to bym się położyła tu i teraz gdybym mogła. A deszcz i fakt, że jestem tu z... Lukiem...? Nie pomagał.
- Kurwa. Kurwa. Kurwa- chłopak zaczął to powtarzać i kopnął raz w ściankę budki. Wie jak zwrócić na siebie uwagę nie powiem. Egh.
- Spokojnie to tylko deszcz- powiedziałam pocierając ramiona, bo było mi zimno.
- Wiem, ale ledwo stoję, a nie zamierzam tu spędzić całej nocy- powiedział nie najmilej, ale go rozumiem, sama nie miałam ochoty na nic. A zwłaszcza na rozmawianie z nieznajomą osobą o deszczu. A kto by miał?
- Luke- chłopak spojrzał na mnie.
- Laura-powiedziałam- możemy przecież z tą wyjść jak się lekko uspokoi, i wrócić do domu- zaproponowałam bo sama nie miałam ochoty tu siedzieć przez całą noc. Chłopak nic nie powiedział tylko na mnie spojrzał i wzruszył ramionami. Wyciągnęłam telefon i zaczęłam przeglądać tumblr'a. Odpowiedziałam na kilka pytań które ktoś mi zadał. Była prawie pierwsza. Popatrzyłam na deszcz i na chłopaka, robił coś w telefonie oparty o ściankę budki, więc też wróciłam do swojego. Po 15 min usłyszałam, że już nie leje tak bardzo i wstałam. Chłopak też podniósł wzrok z telefonu i popatrzył na mnie, a potem na zewnątrz.
- Okey to wracamy?- zapytał i schował telefon jak mu przytaknęłam. Wyszliśmy i zaczęliśmy biec w stronę naszych domów. Po chwili byliśmy już przy drzwiach mojej babci. Podeszłam do drzwi i delikatnie je otworzyłam. Ciocia ich nie zamknęła. Dziwne. Weszłam najciszej jak potrafiłam na górę i szybko zamknęłam się w pokoju. Przy drzwiach wypuściłam powietrze i ściągnęłam buty. Weszłam z nimi do łazienki i położyłam na umywalce żeby tam przeschły i ściągnęłam moje ubrania. Przetarłam się ręcznikiem i w samej bieliźnie podeszłam do szafy po piżamę. Założyłam krótkie spodenki i jakąś luźną koszulkę. Mokre ciuchy też zostawiłam w łazience, żeby przeschły. Kiedy podeszłam do okna, żeby lekko zasłonić okno, serce mi szybciej zabiło jak zobaczyłam Luka bez koszulki.
Bez koszulki.
ON BYŁ BEZ KOSZULKI.
Dopiero teraz mogłam zobaczyć, że ma rękaw z tatuaży na prawej ręce.
 Mam idealny widok na jego pokój, moje okno jest wyżej niż jego więc on mnie zobaczy tylko jak się wychylę, albo jak zapalę światło. Zobaczyłam tylko jak gasi światło i kładzie się do łóżka które jest przy oknie. Przypadek? Też podeszłam do łóżka i poprawiłam poduszkę. Weszłam pod kołdrę i sprawdziłam ostatni raz godzinę i przy okazji czy nie mam jakiś powiadomień. Jest po pierwszej. I to w sumie wszystko co pamiętam. Potem tylko zamknęłam oczy i położyłam głowę na poduszce.
Wakacje czas zacząć.

***

Hej jak się podoba? Zostawcie jakiś ślad po sobie :D


*The Stella Wish*

sobota, 10 stycznia 2015

1. Ah, właśnie jest impreza.

   Siedziałam u siebie w pokoju i słuchałam muzyki przy okazji przeglądając tumblr'a. Kiedy drzwi się otworzyły podniosłam się do siedzącej pozycji i spojrzałam na siostrę która miała w ręce dwa kubki.
-Kakao nie poprawi mi humoru- powiedziałam kiedy podała mi jeden z kubków.
-No i? Ale zawsze można się go napić- usiadła na łóżku i wykrzywiła twarz.
-Rozmawiałaś z mamą?- odłożyłam szklankę na szafkę nocną i spojrzałam na siostrę.
-Tak masz z nią wszystko ustalić- Van napiła się z kubka.
- Dobra idę do niej- wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju przymykając drzwi. Zeszłam ze schodów i weszłam do salonu gdzie siedziała moja mama. Podeszłam do stołu gdzie postawiony był laptop. Moja mama coś na nim szukała. Stanęłam przed nią.
- Parzę na bilety na samolot- spojrzała na mnie z nad laptopa.
- Fajnie- powiedziałam niewzruszona. Podeszłam do niej i usiadłam na krześle koło niej.
- Ponieważ potem czeka cię naprawdę trudny rok w końcu zaczynasz pierwszy rok w collegu.- powiedziała stukając w klawiaturę.
- Ale w czym mi to może? Ja na prawdę nie chcę tam jechać. Co ja mam tam robić przez trzy miesiące?- wiem, że po prostu chce się mnie pozbyć z domu, ale nie powie mi tego w twarz. Pf.
- Odpoczniesz, zrelaksujesz się, może trochę schudniesz- moja mama spojrzała na mnie od dołu do góry. Udław się. Ups.
- Egh- wypuściłam głośno powietrze- Nie będę tam miała żadnych znajomych, i czy tam w ogóle jest wifi?- przecież wiem, że i tak cokolwiek zrobię i powiem i tak mnie tam wyśle.
- Chyba jest- moja mama wróciła do szukania w laptopie.- Oh są jakieś na jutro o 9 tata cię zawiezie- moja mama się uśmiechnęła, a ja oparłam się o krzesło krzyżując ramiona.
Westchnęłam głośno jak zobaczyłam jak moja mama naciska okienko "przejdź do płacenia". Zgodziłam się na to tylko dlatego, że będę miała spokój od niej przez całe wakacje. Kiedy kupiła bilety poszła szukać mojego paszportu, a ja wstałam z krzesła i wróciłam do pokoju. Weszłam na górę i pchnęłam moje drzwi. Vanessa w ciąż siedziała w moim pokoju stukając coś w telefonie i uśmiechając się przy tym. Podeszłam i rzuciłam się na nie głośno wzdychając.
- I?- siostra popatrzyła na mnie z nad telefonu.
- Jak to jest, że w tym roku kończę 19 lat i wciąż moja mama decyduję gdzie i kiedy pojadę?- zakryłam twarz rękami i zamknęłam oczy.
- Nie przesadzaj sama bym wolała to na twoim miejscu niż siedzenie tu całe wakacje- usłyszałam jak Van kładzie się koło mnie.
- Muszę się spakować- powiedziałam i wstałam. Wyciągnęłam z pod łóżka walizkę i podeszłam z nią do szafy. Zaczęłam przeglądać moje ciuchy.
- Wiem, że ty byś wolała, ale ja się tam bd nudzić tak jak tu- popatrzyłam na siostrę wrzucając jaką koszulkę do walizki.
- Podobno do babci przychodzi jakaś sąsiadka, żeby jej pomagać- Van zmarszczyła brwi- podobno w twoim wieku.
- A co z ciocią?- siostra mojej mamy która wprowadziła się do babci. Dlatego, że z tamtą ma bliżej do pracy.
- Ciocia pracuje w dzień i poprosiły jakąś dziewczynę w czas wakacji, żeby jej pomagała kiedy cioci nie ma.
- No tak- odwróciłam się, żeby dalej szukać odpowiednich ciuchów do spakowania. Kiedy już nie miałam więcej wolnego miejsca w walizce poszłam do łazienki się załatwić. Zaczęłam myć ręce i spojrzałam w lustro. Czy serio przytyłam znowu? Zaczęłam patrzeć na swój brzuch. Bałam się, że znowu wrócą moje zaburzenia odżywiania. A od miesiąca było już spokojnie. No prawie bo w ciąż jem mało, ale jest lepiej.
Wyszłam z łazienki i zobaczyłam, że moja siostra wyszła. Pewnie poszła na dół. Spojrzałam na zegarek na ścianie, jest 19, no tak kolacja. Pewnie mama wołała na kolacje, ale nie słyszałam. Będę udawała, że nie jestem tego świadoma i nie zejdę. Wzięłam mój telefon i napiłam się kakała. Weszłam na instagrama i zaczęłam oglądać zdjęcia znajomych.
Godzinę później zeszłam na dół, żeby ustalić z tatą o której zawiezie mnie na lotnisko. Umówiliśmy się na 6, bo godzinę zajmie nam dojechanie na lotnisko, potem wszystkie odprawy i jeszcze na samolot wpuszczają z 40 min wcześniej żebyśmy zajęli miejsca.
Van siedziała i oglądała telewizor, mama robiła coś w kuchni, a tato jak skończyliśmy rozmawiać zaczął robić coś na laptopie. Odwróciłam się i wróciłam do pokoju, bo jakoś nie chciało mi się oglądać telewizji. Podeszłam do biurka i wzięłam laptopa. Usiadłam z nim na łóżku i go włączyłam. Weszłam na youtube i do 22 oglądałam jakieś filmiki. Odłożyłam laptopa i poszłam się myć. Weszłam pod prysznic. Po umyciu się owinęłam się w ręcznik i zaczęłam rozczesywać mokre włosy. Umyłam przy okazji zęby, wzięłam moje ciuchy do ręki i wyszłam z łazienki. rzuciłam ciuchy na ziemie, jak w zwyczaju mam to robić, i włożyłam piżamę, czyli starą koszulę taty i majtki. Usiadłam z powrotem na łóżko wzięłam jeszcze laptopa i weszłam na tumblera, żeby zobaczyć nowe posty. Po 15 min wyłączyłam laptopa i wzięłam mój telefon, żeby ustawić sobie budzik na 5. Odłożyłam go na szafkę nocną i położyłam głowę na poduszce. Nie przykrywałam się kołdrą bo i tak było gorąco, w końcu jest czerwiec, a nie miałam ochoty na bycie spoconą po obudzeniu.

Usłyszałam najgorszy dźwięk jaki można usłyszeć w wakacje rano. Budzik.
Kurwa.
Otworzyłam lekko oczy i się podniosłam z łóżka. Na dworze było jeszcze ciemno. Stanęłam przed szafą i wybrałam ciuchy których nie spakowałam, czyli żółtą koszulkę na ramiączkach i krótkie czarne spodenki. Poszłam z ciuchami do łazienki żeby się w nie przebrać.


Po przebraniu się zrobiłam sobie lekki makijaż i loki. Po ostatnich poprawkach zeszłam na dół wzięłam sobie banana i wróciłam do pokoju, podłączyłam  telefon, żeby się podładował. Spakowałam jeszcze do walizki kabel od laptopa i laptopa do torebki. Wzięłam z łazienki moją prostownicę i ją też schowałam do walizki.
Jak skończyłam jeść banana wyrzuciłam skórkę do kosza i wzięłam walizkę i torebkę na dół. Na dole spakowałam jeszcze buty i jakąś lekką kurtkę do walizki. Zostawiłam wszystko w przedpokoju i poszłam do kuchni. Mój tato już tam był czytając wczorajszą gazetę, jedząc kanapki i pijąc kawę.
- Cześć- uśmiechnęłam się do niego i otworzyłam lodówkę.
- Cześć, gotowa?- napił się łyka kawy i odłożył kubek na stół.
- Tak tylko buty i bluza i możemy jechać- powiedziałam wyciągając butelkę wody z lodówki. Popatrzyłam na zegarek była 5:40. Wyszłam z kuchni i poszłam do pokoju wzięłam czarną bluzę i moje małe czerwone słuchawki. Odłączyłam jeszcze telefon i ładowarkę i zeszłam na dół. Spakowałam do walizki ładowarkę i założyłam bluzę. Mój tato poszedł na górę założyć coś na siebie bo na dworze jest trochę chłodno, a ja przez ten czas założyłam czarne vansy i poszłam jeszcze do toalety. Jak wróciłam tato już czekał na mnie z kluczami w ręce. Zapięłam bluzę do połowy i wzięłam moją torebkę, a tato wziął moją walizkę. Wyszliśmy z domu i już powoli zaczęło się przejaśniać. Tato otworzył auto i poszedł schować moją walizkę do bagażnika, a ja przez ten czas wyciągnęłam telefon i słuchawki z kieszeni i zaczęłam je rozplątywać. Kiedy tato usiadł koło mnie na miejscu kierowcy i odpalił auto. Ja podłączyłam słuchawki i zapięłam pasy.
- Kiedy ty ostatnio widziałaś się z babcią?- tato zaczął rozmowę.
- Chyba na święta- spojrzałam na niego.
- Na pewno cieszy się, że ją odwiedzasz- mój tato się uśmiechnął ciągle patrząc przed siebie.
- Pewnie- wzruszyłam ramionami.
- Pożegnałaś się w Vanessą?
- Tak wczoraj- pożegnałyśmy się jak zjadła kolację. Rozmawialiśmy jeszcze o mamie i o tym czemu to wymyśliła.
- Nie będzie źle zobaczysz- powiedział tato zatrzymując się na czerwonym świetle. Nie powiedziałam nic bo akurat zaczął jechać. Włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam jakąś playliste.
Po godzinie byliśmy już na lotnisku.I było już praktycznie jasno bo słońce wschodziło. Wyciągnęłam wodę którą piłam w drodze i zostawiłam w aucie.
Tato wyciągnął moją walizkę i mnie przytulił.
- Bądź grzeczna- powiedział puszczając mnie.
- Postaram się- uśmiechnęłam się.
- I napisz jak będziesz w samolocie i jak wylądujesz.
- I jak już będę u babci też napiszę, spokojnie- tato poczochrał mi włosy i ostatni raz przytulił. Pożegnałam się z nim już ostatni raz i weszłam na lotnisko, ciągnęłam za sobą walizkę i w ręku trzymałam telefon i słuchawki plus miałam rozczochrane włosy. Huh ciekawe co ludzie sobie pomyślą...

Siedziałam już w samolocie, zaraz powinniśmy lądować. Jestem wykończona po 12 godzinach lotu. Spałam przez ten czas chyba z 4 godziny. Resztę czasu spędziłam na telefonie, albo czytając gazetę którą kupiłam na lotnisku. Pokazał się znak, że trzeba zapiąć pasy, bo zbliżamy się do lądowania. Tak zrobiłam.
Po wylądowaniu wzięłam poszłam do ostatniej odprawy. Po odprawie przeszłam przez dość szeroki korytarz i zobaczyłam dużo ludzi którzy czekali na znajomych, albo rodzinę. Szukałam mojej cioci w tym tłumie, ale pewnie znając ją będzie po prostu czekać gdzieś przy wyjściu. Przeszłam przez ten cały tłum i poszłam do wyjścia. Wyszłam z budynku i moja ciocia się na mnie rzuciła. Wow.
- Laura!- krzyknęła mi do ucha i tak pachniała alkoholem, pewnie była na imprezie, a to nowość. Czujecie ten sarkazm?
- Hej ciociu- powiedziałam kiedy mnie puściła. Wzięła moją walizkę i poszłyśmy w stronę jej auta.
Kiedy ona chowała moją walizkę poszłam do najbliższego kosza i wyrzuciłam nie dokończoną kanapkę którą kupiłam na lotnisku, po czym weszłam do auta. Ciocia usiadłam na miejsce kierowcy i ruszyła. Włączyła radio i je lekko ściszyła.
- Jak się leciało?- zapytała ciągle patrząc przed siebie.
- Długo- zaśmiałam się- spoko- dodałam.
- Mamy w mieście zajebistych ludzi nie będziesz się nudzić- pewnie ma na myśli imprezy- Kurwa- powiedziała kiedy zobaczyła długi korek przed nami. Skręciła w jakąś uliczkę którą akurat mijałyśmy. Po jakiś 40 minutach byłyśmy już w domu. Przywitałam się z babcią która czekała na werandzie. Przytuliłam ją w trakcie jak ciocia wyciągała moją walizkę. Babci zaprowadziła mnie do kuchni pytając jak podróż i czy jestem głodna. Zaczęłam mi robić kanapkę i jak chciałam powiedzieć o locie akurat weszła ciocia do kuchni.
- Był zajebisty korek i musiałyśmy jechać jakimiś wioskami- powiedziała ciocia i pocałowała babcię w policzek.
- Wyrażaj się- powiedziała babcia podając mi kanapkę.Wysłałam smsy do wszystkich, że już dojechałam i wszystko jest ok. Zaczęłam ją jeść sprawdzając czy jest wifi i cóż kurwa, nie ma. Użyłam resztki mojego darmowego internetu na twittera. Kiedy zjadłam ciocia zaprowadziła mnie do pokoju. Zaczęłam się powoli rozpakowywać i przy okazji podłączyłam mój telefon do ładowarki który był bliski śmierci. Ściągnęłam jeszcze bluzę i zeszłam z laptopem na dół. Moja babcia siedziała na tarasie więc też tam poszłam. Ciocia chyba jest w łazience i się szykuje do pracy. Usiadłam na krześle koło babci i położyłam laptopa na stole. Włączyłam laptopa i popatrzyłam przed siebie.
- Piękna pogoda- skomentowała babcia- o 13 powinna przyjść Rosie, powiedziałam jej, że przyjeżdżasz i czy by cie oprowadziła- babcia się do mnie uśmiechnęła, a ja jej odwzajemniłam uśmiech. Chociaż wolałabym siedzieć i oglądać coś na laptopie. Sprawdziłam czy łączy tu wifi iii tak, połączyło mnie chyba z domem obok. Co za debil nie zakłada hasła do wifi. Pf.
- Idę do pracy wrócę wieczorem- powiedziała ciocia i pożegnała się z nami. Włączyłam sobie Teen Wolf i zaczęłam oglądać, nie wiem ile dokładnie minęło, ale po nie całych 4 odcinkach ktoś zadzwonił do drzwi. Babcia przerwała opalanie się.
- To pewnie ona- powiedziała babcia wchodząc do domu. Serce mi zaczęło szybciej bić. A co jeżeli mnie nie polubi bo stwierdzi, że jestem gruba? Wyłączyłam laptopa i jak zamykałam urządzenie usłyszałam jak babcia mnie woła. Wstałam z krzesła i weszłam do domu. Zobaczyła blond włosom dziewczynę która gadała z babcią. Podeszłam do nich.
- Oh jesteś już Lauruś- babcia się do mnie odwróciła dzięki czemu mogłam zobaczyć całą dziewczynę.
- Hej jestem Rosie- dziewczyna podała mi rękę.
- Laura- uśmiechnęłam się i podałam jej rękę.
- Idziemy? Oprowadzę cię po okolicy- powiedziała dziewczyna. Kiwnęłam głową. Poszłam jeszcze tylko po telefon i wyszłyśmy. Babcia powiedziała, że dzisiaj Rosie nie musi się zbytnio zajmować sprzątaniem, bo jest czysto i, że może iść od razu mnie oprowadzić.
- Więc- zaczęłam kiedy po wyjściu skręciłyśmy w lewo- tu mieszka Luke i Cody najbardziej rozpoznawalni ludzie chyba z całego miasta, robią najlepsze imprezy i najczęściej- wyjaśniła jak chciałam spytać czemu. Świenie czyli nie będę mogła się wyspać przynajmniej 2 razy w tygodniu. bo mieszkają idealnie koło mnie. I to oni są idiotami bez hasła. Zaśmiałam się w środku.
- Dwa domy dalej mieszka Dylan, a na przeciwko niego Katy. A koło Katy jest mój dom. Ok teraz chodź w tamtą stronę. Zawróciłyśmy i mięłyśmy dom babci. Na przeciwko ciebie mieszka Brad, trzy domy od niego mieszka Emma, a dwa domu od ciebie mieszka Amy, a na końcu ulicy mieszka Luke, chłopak z którym każda dziewczyna chce być, jest serio przystojny- zaśmiała się i zawróciłyśmy.
- Koło mojego domu jest ulica i tam idziesz do najblirzego sklepu jakieś 5 min na nogach- pokazała w tamtą stronę.
- Rozumiem, że pokazałaś mi domy znajomych?
- Ah, właśnie jest impreza, dzisiaj i przedstawię cie im wszystkim- dziewczyna szła ze mną w z dłuż ulicy- nie mów nic babci ani cioci, bo powie to moim rodzicom, a tego byśmy nie chciały.
- To jak mam wyjść z domu?- czy ona ma na myśli ucieczkę?
- Przez drzwi, twoja babcia nigdy ich na noc nie zamyka- dziewczyna wzruszyła ramionami.
- Skąd wiesz?- zdziwiłam się, bo serio skąd do kurwy ona wie takie rzeczy?
- To małe miasto- machnęła ręką- umówimy się koło mnie o 23 twoja ciocia też jakoś tak wraca więc uważaj- dziewczyna podsumowała- ok ja lecę się zorganizować i podzwonić, że przychodzę z tobą- dziewczyna się pochyliła, żeby mnie pocałować w policzek na pożegnanie. powiedziałyśmy sobie do zobaczenia i już się miałam odwracać, aż sobie coś przypomniałam.
- Poczekaj Rosie- dziewczyna się odwróciła- daj mi swój numer na wszelki wypadek-powiedziałam wyciągając telefon. Dziewczyna podała mi numer i obie wróciłyśmy do domów. Szybko pobiegłam na górę jest 14 za 9 godz mam być gotowa na imprezę na którą mam się wymknąć z obawą, że ciocia mnie złapie na ucieczce już pierwszego dnia tutaj na imprezę, nie żeby ciocia miała coś przeciwko, ale w ciąż.
Cóż pierwszy dzień, a już zapowiada się ciekawie...

***

Oto pierwszy rozdział. Komentujcie, żebym wiedziała czy się podoba :)


*The Stella Wish*

Prolog

   Laura to zwykła nastolatka- ma przeciętne oceny, zainteresowania jak każdy inny, ma marzenia.
Pod koniec roku szkolnego jej matka chce, wysłać dziewczynę do babci na wakacje za złe oceny. Kiedy dziewczyna przyjeżdża do Australii, gdzie mieszka jej babcia, poznaje nowych przyjaciół którzy pokażą jej zupełnie inne życie. Pozna tam też swoją wakacyjną miłość...

"- Zawsze myślałem, że nigdy nie poznam kogoś takiego jak ty.(...)
- Dlaczego? (...)
- Bo myślałem, że taki ktoś nie istnieje.(...)"

   Jak potoczą się sprawy kiedy wakacje dobiegną końca? Czy to co było po między Lukiem a Laurą to tylko wakacyjne zauroczenie, czy może coś więcej?
Dowiesz się czytając to opowiadanie.