piątek, 18 grudnia 2015

Secret Love Song

*klik*

We keep behind closed doors

Every time I see you, I die a little more

Stolen moments that we steal as the curtain falls
It'll never be enough

As you drive me to my house

I can't stop these silent tears from rolling down

You and I both have to hide on the outside
Where I can't be yours and you can't be mine


But I know this, we got a love that is homeless

Why can't I hold you in the street?

Why can't I kiss you on the dance floor?

I wish that it could be like that
Why can't it be like that? Cause I'm yours

Why can't I say that I'm in love?
I wanna shout it from the rooftops

I wish that it could be like that
Why can't it be like that? Cause I'm yours

It's obvious you're meant for me

Every piece of you, it just fits perfectly

Every second, every thought, I'm in so deep

But I'll never show it on my face

But we know this, we got a love that is homeless

Why can't you hold me in the street?

Why can't I kiss you on the dance floor?

I wish that it could be like that
Why can't we be like that? Cause I'm yours

Why can't I say that I'm in love?

I wanna shout it from the rooftops

I wish that it could be like that
Why can't we be like that? Cause I'm yours

I don't wanna live love this way

I don't wanna hide us away

I wonder if it ever will change

I'm living for that day, someday

When you hold me in the street

And you kiss me on the dance floor

I wish that we could be like that
Why can't we we be like that? Cause I'm yours, I'm yours

Why can't you hold me in the street?

Why can't I kiss you on the dance floor?

I wish that it could be like that
Why can't it be like that? Cause I'm yours

Why can't I say that I'm in love?

I wanna shout it from the rooftops

I wish that it could be like that
Why can't we be like that? Cause I'm yours

Why can't we be like that?

Wish we could be like that

#jariana

niedziela, 6 grudnia 2015

21. 1:1 kochanie.

Weszłam do łazienki, aby się umyć i wyszczotkować zęby, a następnie wybrałam jakieś ciuchy na dzisiaj. Założyłam je, pomalowałam się i nałożyłam soczewki. Poprawiłam się ostatni raz przed lustrem i zeszłam na dół i o dziwo ciocia siedziała w kuchni. Dzisiaj nie zamierzałam jeść wiele, ponieważ ostatnio jadłam zbyt dużo. W lustrze widziałam mój już odstający brzuch. Dobrze, że założyłam luźniejszą koszulkę na dole.


- Cześć- przywitałam się.
- My już po śniadaniu- ciocia powiedziała z nad telefonu kiedy, podchodziłam do szafki.
- Musiałam się jeszcze umyć- wyciągnęłam płatki i nasypałam do miski. Zalałam je mlekiem i usiadłam na krześle koło cioci.
Babcia patrzyła przez okno obserwując sąsiadów.
- Czemu nie jesteś w pracy?- spytałam.
- Bo mi się nie chciało?- powiedziała sarkastycznie- bo pan Callder wraca musimy się z nim jakoś przywitać, plus ty za niedługo jedziesz trzeba korzystać z ostatnich dni.
- Tygodni- poprawiłam ją.
- Tak czy siak moja ziomówka pisze, że jest nasz serial- ciocia wstała- idę oglądać.
Popatrzyłam jak wychodzi i dokończyłam moje płatki. Włożyłam miskę do zlewu, po czym zalałam ją ciepłą wodą.
- Kiedy idziemy do Brooks'ów?
- Muszę się ubrać słonko i możemy iść- babcia pogłaskała mnie po brodzie.
- To poczekam w salonie.
Wyszłyśmy z pokoju i babcia poszła na piętro, a ja usiadłam na sofie koło cioci. Sally przewijała programy, najprawdopodobniej szukając jej serialu. Wyciągnęłam telefon, żeby się nim pobawić, ale ciocia właśnie wtedy zaczęła rozmowę.
- No więc jak Luke- powiedziała nie patrząc na mnie.
- Hm?
- Jak ci z nim idzie?
- Um, zaprosił mnie na kolacje- popatrzyłam na ciocie, która właśnie zatrzymała program kiedy usłyszała to zdanie.
- Co?
- Było fajnie.
- Czekaj co?- popatrzyła na mnie.
- I do kina, ale nie poszłam.
- Laura.
- Ciocia.
- Zaprosił cię na kolacje?- podniosła brwi.
- No, myślałam, że o to chodzi.
- Tak dokładnie tak laska! Byliście na randce do kurwy nędzy dokładnie o to chodziło.
- Ciszej, nie byliśmy dokładnie na randce, jakby poszliśmy na pizze razem.
- Dał ci wybór gdzie chcesz zjeść?
Kiwnęłam głową na "tak".
- Zapłacił za ciebie.
- Tak.
- To była randka- mrugnęła do mnie. Usłyszałam jak babcia schodzi na dół i wstałam z sofy. Ciocia twierdzi, że to była randka, ja po części też, ale nie, na randki przecież chodzą tylko pary i zakochani w sobie ludzie. Nie jesteśmy parą.
- Jesteś gotowa?- babcia spytała kiedy zeszła ze schodów.
- Tak- wyszłam z salonu i założyłam buty.
Wyszłyśmy z domu i po tym jak babcia zamknęła drzwi na klucz udałyśmy się w stronę domu Brooks'ów.
- A gdzie masz swoją piękną sukienkę?- babcia spytała.
- Była Rosie więc musiała ją zdjąć, żeby potem jej oddać.
- Bardzo ładnie ci w sukienkach.
- Dziękuję.
Doszłyśmy pod drzwi domu sąsiadów i babcia zadzwoniła dzwonkiem. Nie czekałyśmy długo aż mama chłopaków otworzy nam drzwi.
- Dzień dobry kochana o Laura jak miło, że też wpadłaś- ucałowała nas i wpuściła do środka.
Weszłam lekko zdenerwowana (nie wiem czym, może zobaczeniem Luke'a?) i nawet nie ściągałam butów tylko od razu poszłam po salonu, gdzie na kanapie siedział Luke oglądając telewizje z Cody'm który od razu wstał jak weszłam. Nigdzie nie widziałam ich taty.
- Siema- Cody mnie objął ramieniem. Moja babcia weszła zaraz po tym i chłopak także z nią się przywitał.
- Luke może się przywitasz z naszymi gośćmi- jego mama poprosiła uprzejmie.
- Ty ich zapraszałaś więc teoretycznie to twoi goście- powiedział obojętnie.
Jak on mnie wkurza, irytuje, drażni ugh nawet nie znam dobrego określenia, żeby nazwać jak mnie denerwuje. Rano kochany, miły itp, teraz dupek bez uczuć.
Pieprz się Luke. 
Chłopak popatrzył w naszą stronę i kiedy nasze spojrzenia się spotkały (starałam się mieć jak najbardziej obojętne spojrzenie jak tylko mogłam) przygryzł kolczyk w wardze.
Ok pieprz mnie.
Co!
Nie.
Jego włosy nie miały już niebieskiego pasemka, teraz zastąpiło je blond pasmo. Do tego były podniesione. Wyglądał lepiej, bardziej dojrzale i poważnie, mimo, że to ciąż głupie dziecko. Miał na sobie zwykły t-shirt w którym wyglądał naprawdę dobrze.
Mam ochotę go zjeść.
- Luke nie odstawiaj cyrku- powiedział jego tato kiedy wszedł do salonu. Przywitałam się z nim uściskiem dłoni i uśmiechem.
- Egh- chłopak przewrócił oczami i wstał- cześć Lau.
- Hej- starałam się nie uśmiechnąć. Odwróciłam się, żeby zobaczyć czemu nie mówi nic do babci, ale jej nie było. Super, zamyśliłam się i nawet nie wiem, kiedy wyszły.
- Idę się ubrać- Luke mnie minął i szturchnął ręką moje pośladki, tak, żeby nikt nie widział.
- Żadnych czapek- krzyknął mu ojciec. Usłyszałam tylko jak Luke powtarza to w śmieszny sposób jak wchodził po schodach. Przygryzłam wargę, żeby się nie zaśmiać.
- On jest dobrym chłopakiem, ale chuj mu nasrał do głowy w tym wieku- jego tato powiedział do mnie siadając na kanapie- dlatego się tak zachowuje.
Uśmiechnęłam się nie wiedząc co odpowiedzieć.
- Siadaj- mężczyzna poklepał miejsce koło siebie. Zrobiłam jak poprosił- powiedź mi jak to z wami jest.
- P-proszę?- zdziwiłam się.
- Z tobą i Luke'm. Często tu bywasz ostatnio.
- Um nie aż tak- zaśmiałam się nerwowo.
- Lubisz mojego syna?
- Jesteśmy przyjaciółmi.
- Dobrze.
Nie wiedziałam o co mu chodzi i do czego zmierza, więc się tylko uśmiechnęłam.
- Cody'ego też lubisz?
- Bardzo- przyznałam. Jest dla mnie jak brat.
- Jeszcze lepiej- przysunął się do mnie- wiesz ja nie za bardzo lubię jego dziewczynę, Rosie, wydaje się chamska.
Na całe szczęście nie musiałam nic odpowiadać, bo jego żona mnie zawołała do kuchni. Czyli ich tato nie lubi Rosie? Hmm, nie żebym coś do niej miała (lubię ją), ale co fakt to fakt czasami nie potrafi się pohamować.
- Tak?- spytałam jak tylko weszłam do kuchni.
- Chcesz może się czegoś napić?
Czemu jak o to spytała pierwszą myśl jaką miałam było "whisky".
- Nie dziękuję- uśmiechnęłam się.
- Poszłabyś zobaczyć do chłopców czy są gotowi ? Przepraszam, że cię tak wykorzystuje, ale chciałbym jeszcze szybko dopić herbatę.
- Um, dobrze.
I tak czuję się wykorzystana. Nie chce iść do ich pokoi, boję się. Nie wiem czego... Ale się boję.
Weszłam po schodach na górę i najpierw zapukałam do Luke'a, ponieważ jego drzwi są bliżej schodów. Nie czekałam aż coś odpowie, tylko od razu pchnęłam drzwi.
- Twoja mama pyta- w tym momencie zauważyłam, że nie ma koszulki, ale udawałam, że mnie to nie rusza- czy jesteś gotowy?
- Prawie, możesz zamknąć drzwi?
Kiwnęłam głową i przymknęłam drzwi. Jestem głupia, więc zamiast wyjść i zostawić go samego żeby się spokojnie ubrał weszłam do pokoju i dopiero wtedy zamknęłam drzwi. Zarąbiście.
Luke uśmiechnął się pod nosem i założył niebieską koszulkę. Podszedł po tym do mnie i schylił się delikatnie. Na myśl, że chce mnie pocałować przymknęłam oczy.
- Poczekaj z tym do wieczora- wyszeptał mi do ucha i cmoknął moją skórę na szyi. Rozpłynęłam się na te słowa. Albo jest świentym aktorem, albo serio nie był zazdrosny, ani nie jest zły... Ale czemu te inne razy pokazywał to, że jest wkurzony, a teraz nie. Może wtedy to podkoloryzowałam i wcale nie był aż tak wkurzony np: na sprzedawcę. Nie ważne, ważne jest to, że chce ze mną spędzić wieczór, noc, cokolwiek co oznacza "później". Wyszłam z jego pokoju i poszłam do Cody'ego, tylko tym razem czekałam aż odpowie. Po usłyszeniu "wejdź" chwyciłam klamkę i otworzyłam drzwi.
- Hej, twoja mama pyta czy jesteś gotowy.
Cody był ubrany w dokładnie taką samą koszule co Luke (bliźniacza telepatia?) i czarne jeansy.
- Już schodzę.
Kiwnęłam głową i zeszłam na dół. Przy schodach czekał na mnie ich tato który zakładał buty.
- Powinniśmy po woli wychodzić- powiedział mężczyzna.
- Chyba tak- wzruszyłam ramionami jednocześnie się uśmiechając.
- Giny wychodzimy?- krzyknął.
- Tak tak- mama chłopaków odkrzyknęła i przyszłą szybkim krokiem do nas, razem z babcią.
Chłopacy zeszli ze schodów i też ubrali buty.
- Długo tam będziemy?- Luke zapytał przy drzwiach.
- To tato twojej koleżanki, chociaż raz udawaj, że nie masz tego w nosie- jego mama powiedziała poprawiając mu koszulkę z tyłu.
- I się zachowuj- jego tato mu powiedział- mówiłem żadnych czapek.
- Ta, ta- Luke wzruszył ramionami.
- Czasami się zastanawiam kto go wychowywał- powiedział do mnie.
 Uśmiechnęłam się nieśmiało.
Nic nie odpowiedziałam, bo nie wiedziałam co. Szłam sama, przede mną szedł Cody, babcia i Giny, za mną Luke z jego tatą gadając o tym jak bardzo chłopak jest beznadziejny we wszystkim. Chciałam się odwrócić i powiedzieć, że on jest świetny we wszystkim co robi, ale nie jestem taka pewna siebie, żeby to zrobić.
Doszliśmy po chwili pod drzwi rodziny Rosie i babcia zapukała do drzwi.
- Dzień dobry- powitała nas mama Rosie, nawet nie jestem pewna, czy to nie jest pierwszy raz jak widzę jej mamę. Huh.
Po kilku minutach siedzieliśmy przy ogromnym stole. Po mojej lewej siedział Luke (co za przypadek) koło niego Katy i jej mama. Z mojej prawej siedziała babcia, po jej prawej siedział Cody. Na przeciwko nas siedziała Rosie, jej mama, ciocia, która doszła do nas przed chwilką i jakaś dwójka ludzi których pierwszy raz widzę na oczy. Na końcu stołu siedział tato blondynki którego już miałam okazję poznać w stolicy kiedy u niego mieszkaliśmy. Albo mi się wydawało, albo Rosie mama miała podkrążone i zaczerwienione oczy. Ich służąca przyniosła jakąś zupę, żeby każdy mógł sobie nalać. Nikt dosłownie nic nie mówił. Czułam się nieswojo. Kiedy nalałam sobie zupę i podałam ją Luke'owi, patrzyłam się na mój talerz i myślałam, co zrobić żeby jej nie jeść. Każdy jadł w ciszy, oprócz mnie. Nie miałam ochoty na jedzenie. Zaczęłam więc bawić się łyżeczką w zupie.
- Ładną mamy pogodę- Katy mama zaczęła temat.
- Naprawdę bardzo ładna- babcia skomentowała. Ich rozmowa w końcu zaczęła się rozwijać. A ja wciąż bawiłam się jedzeniem, czułam jak Luke kilka razy zerknął na mój talerz i szturchnął kolanem moją nogę. Udawałam, że tego nie poczułam i kiedy przyszła pomoc domowa podałam mój cały talerz nie patrząc się do góry. Ich rozmowa przeszła na końcówkę wakacji co mnie trochę dobiło.
- W tym roku wy robicie- powiedzieli do mojej babci i Sally.
- Wiem, spoko mam to opanowane- ciocia powiedziała jak na haju.
- Jednocześnie zrobimy grilla na pożegnanie wakacji i na pożegnanie Laury.
Niech nie wspominają o tym pls.
- A kiedy dzieci jadą na biwak?- spytała mama Rosie.
- W następnym tygodniu- Rosie szybko odpowiedziała i wróciła do patrzenia się na swoje paznokcie.
Zaraz po drugim daniu którego znowu prawie nie tknęłam ich rozmowa znowu ucichła. Znowu się poczułam nieswojo. Niech ktoś zacznie gadać, bo czuje się jakby każdy teraz mnie obserwował.
- Ktoś mi powie po co do kurwy mieliśmy tu przyjść?- Sally prawie wstała z krzesła kiedy o to pytała.
Kocham cię ciociu!
- Właśnie- tato Rosie wstał z krzesła. Spojrzałam na jego żonę która właśnie zaczęła niepewnie bawić się obrusem.
Rosie lekko odsunęła stół jakby wiedziała, że zaraz odejdzie od stołu. Sama się tym zestresowałam.
- Chcieliśmy coś ogłosić- w głosie mężczyzny słyszałam tylko pewność siebie.
- Ty chciałeś- jego żona go poprawiła.
- Za dwa tygodnie wszyscy jesteście zaproszeni na ślub- powiedział dumnie.
Poczułam jak Luke kładzie swoją rękę na moje kolano. Przeszły mnie ciarki, ale nie spojrzałam na jego dłoń. Ciągle miałam podniesioną głowę, aby widzieć wszystko uważnie. Każdy teraz patrzył się nie rozumiejąc co się dzieje.
- Oh odnawiacie przysięgę małżeńską?- babcia powiedziała z uśmiechem niepewna.
- Nie, poślubię Lissy.
Luke zacisną mocniej rękę na moim kolanie. Rosie wstała od stołu i odeszła. Zaraz po niej wstała jej mama.
- Zawsze musisz robić wszystko przy ludziach? Nawet niszczyć rodzinę.
Każdy, dosłownie każdy miał teraz przerażenie w oczach.
- O chuj- ciocia podsumowała.
Czekałam aż Cody wstanie i pójdzie do Rosie, ale siedział i nawet się nie ruszył. Co było dziwne. Jest jej chłopakiem więc myślałam, że to normalne, że by za nią pobiegł i pocieszał.
- Będzie jeszcze jakiś deser czy możemy już iść?- Sally dodała.
- Wesele odbędzie się 22, zaproszenia ze wszystkimi informacjami zostaną wam wysłane jeszcze do końca tego tygodnia, mam nadzieje, że przyjdziecie.
- Jak będzie tort i wino to zawsze- ciocia wstała od stołu. Podeszła do taty Rosie, poklepała go w ramie- spieprzyłeś sprawę po całości- powiedziała śmiejąc się i wyszła. Każdy powoli zaczął wstawać i wychodzić. Ja, Luke, Cody i Katy byliśmy ostatnimi osobami które opuściły dom Callder'ów.
- Popieprzone- Katy skomentowała kiedy zamknęliśmy za sobą drzwi.
- Ciekawe jak się czuje teraz Rosie i jej mama- zastanowiłam się.
- Pewnie beznadziejnie- Luke wzruszył ramionami- a wy się zastanawiacie czemu ja nie chce związku.
Kurewsko mnie teraz wkurzył.
- Nie wszystkie małżeństwa się tak kończą, to zleży od tego ile mężczyzna ma w sobie męskości.
- Co?- wszyscy na mnie spojrzeli.
- Jeżeli on ją zdradził to pokazał jak bardzo jest nie męski i no błagam oświadczył się innej kobiecie, będąc jeszcze ze swoją żoną?- tak to jest dokładnie co myślę o tej sytuacji.
- I tak każde małżeństwo, albo związek się prędzej czy później rozpadnie i takie sytuacje tylko to potwierdzają- Luke się upierał wciąż przy swoim.
- Nigdy nie kochałeś więc nie wiesz jak to jest- powiedziałam nie panując nad słowami. Katy i Cody spojrzeli na siebie, a Luke nic nie odpowiedział. Pewnie jest na mnie teraz zły. Zarąbiście.
Przez resztę drogi ani Luke, ani ja się nie odzywaliśmy. Chłopacy poszli do swojego domu, a Katy przyszła do mnie. Postanowiłyśmy zrobić sobie wspólne popołudnie.
Poszłyśmy do mojego pokoju i zaczęłyśmy gadać o tej całej sytuacji.
- Więc zamierzasz iść na ślub?- zapytała Katy.
- Chyba? Zależy czy babcia i ciocia pójdą. A ty?
- Raczej tak. To by było dziwne gdybym nie poszła.
- Czemu?
- Bo dość długo się koleguje z Rosie i nasze rodziny się znają, żeby nie iść.
- Musimy kupić w takim razie jakieś ładne sukienki- podniosłam się. Wstałam z łóżka i wzięłam laptopa.
- Co robisz?
- Poszukamy jakiś ładnych sukienek- rzuciłam się na łózko z laptopem koło Katy.
Wpisałam w wyszukiwarkę słowo "sukienki" po czym dopisałam "ślubne", żeby znalazło mi coś dokładnie w tym stylu. Weszłam w pierwszą stronę jaką była i zaczęłyśmy przeglądać.
- Ja bym chciała jakąś białą, albo w kwiatki- Katy zaczęła mówić- taką wiosenną, ale na ślub.
- Hmm, ja to chyba jakąś czarną.
Bo wyszczupla- pomyślałam.
- Nie idziesz na pogrzeb! Szukaj jakiejś jasnej, kolorowej!
- Um, zobaczymy czy coś wybierzemy.
- Będziemy zamawiać przez internet?
- Myślę, że tak.
Szukałyśmy półtorej godziny i szczerze? Nic nie znalazłyśmy fajnego. Egh. Po 17 Katy wróciła do domu, a ja poszłam po szklankę wody do kuchni.
- Laura- powiedziała babcia, kiedy wyciągałam szklankę.
- Tak?
- Postanowiłyśmy iść z ciocią na ten ślub.
Chwila... Postanowiłyśmy? Myślałam, że to dość oczywiste, że tam pójdziemy i nie będzie się nad czym zastanawiać. Chociaż idąc tam mogłyby zranić mamę Rosie... Pewnie dlatego musiały to przemyśleć.
- Oh.
- Jeżeli chciałabyś iść z nami, to poszukaj sobie jakiejś ładniej sukienki, rozmawiałam z twoją mamą i powiedziała, że doślę pieniądze na sukienkę- babcia się uśmiechnęła.
- W takim razie idę szukać jakiejś.
Co z tego, że właśnie przed chwilą to robiłam. Poszłam do pokoju i włączyłam z powrotem laptopa. Tym razem weszłam na tumblr w poszukiwaniu jakiś inspiracji. Zobaczyłam, że Luke odpowiedział, na jakąś wiadomość i zaczęłam czuć się beznadziejnie myśląc o  tym co powiedziałam wcześniej. Szybko chwyciłam telefon i do niego napisałam.
Lau: "Jesteś zły"
Minęło pięć minut, wróciłam do przeglądania strony i czekałam kolejne dwadzieścia aż odpisze. Wkurzyłam się i znowu do niego napisałam.
Lau: "Odpisz"
Luke: "Przyjdź o 20"
Odpisał po kilku minutach.
Lau: "Ok"
Zdziwiona przeglądałam dalej. Po co mam do niego przyjść. Czemu nie może mi napisać.
Około 19:30 zmieniłam koszulkę i poprawiłam makijaż, miałam jeszcze trochę czasu, więc powiem babci, że wychodzę. Zeszłam na dół i weszłam do salonu, gdzie siedziała babcia przykryta kocem popijając herbatę.
- Babciu.
- Oh tak kotuś.
Kobieta spojrzała na mnie i zatrzymała program który właśnie oglądała.
- Luke chciał żebym do niego przyszła na chwilę.
- O tej porze?
- No... ta..ak- zacinałam się, bo to faktycznie dziwna pora.
- No dobrze, będziesz tam nocować?
- Nie- zaprzeczyłam szybko.
- Ostatnio dużo czasu u niego spędzasz- babcia zauważyła. Każdy chyba zwraca już na to uwagę, tylko nie my. Jakoś czuję się, że spędzamy mało czasu... Może dlatego, że chce z nim spędzać całe dnie.
- Cody i Rosie też tam będą- powiedziałam szybko na obronę. Zobaczyłam u babci w spojrzeniu dziwny wyraz zrozumienia. Nie wiem o co chodzi, ale boje się.
- Pamiętam te czasy, kiedy spotykałam się z George'm.
Pamiętam, że miałam pytać o to babcię!
- Z dziadkiem?- przerwałam jej- opowiedz mi o tym.
- Miałaś iść do Luke'a- przypomniała mi- opowiem ci kiedy indziej.
- Uh ok- powiedziałam zawiedziona. Wstałam z łóżka i poszłam założyć buty. Przejrzałam się w lustrze ostatni raz i wyszłam z domu.


Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi i czekałam aż Cody w samych dresach otworzy mi drzwi. On powinien pocieszać teraz Rosie, a nie latać bez koszulki.
- Cześć.
- Hej- przywitałam się i weszłam do domu.
- Luke jest w swoim pokoju- Cody odwrócił się i poszedł do salonu.
- Może przyszłam do ciebie?
- Pff- usłyszałam z pokoju- idź, pewnie się niecierpliwi.
Nic nie odpowiedziałam, tylko weszłam po schodach i stanęłam przed jego drzwiami. Znowu się zaczęłam stresować. Otworzyłam drzwi i weszłam spokojnie do jego pokoju.
- Luke.
- Laura.
Chłopak stał opierając się o szafki i patrząc prosto na mnie. Zamknęłam drzwi za plecami.
- Jesteś zły?- spytałam po chwili.
Uśmiechnął się w dziwny sposób, który sprawił, że mój żołądek się zacisną, a każda część mojego ciała chciała go właśnie w tej chwili.
- Więc nie byłeś wczoraj zły?- zadałam jeszcze raz to pytanie co rano, żeby nie wspominać o tym co powiedziałam mu wcześniej jak wyszliśmy od Rosie.
- Cholernie, miałem ochotę zastrzelić Lee.
- Nie wyglądałeś na takiego zbytnio.
- A ty na zainteresowaną mną.
- Miałeś towarzystwo więc bez różnicy.
- 1:1 kochanie.
Moje serce zabiło mocniej. Nazwał mnie kochaniem.
- 2:1- przypomniałam mu, bo był z dwiema dziewczynami.
- Ty też byłaś zazdrosna?
- Cholernie- powtórzyłam po nim. Nawet nie da się opisać słowami jak bardzo nie chciałam go widzieć wtedy z tymi dziewczynami.
- Nie wyglądałaś na taką zbytnio- uśmiechnął się głupio.
- A ty zainteresowania mną.
Ta rozmowa nie ma tak bardzo sensu!
- Miałaś towarzystwo...
Przerwałam mu.
- Wiesz, że ta rozmowa do niczego nie prowadzi i jest bez sensu?
- Tak- przyznał.
- Po co ją prowadzimy?
- Nie wiem.
Uśmiechnął się do mnie podchodząc do laptopa. Co on chce zrobić? 
W jego pokoju, było ciemno i praktycznie nic nie widziałam. Usłyszałam jak chłopak coś naciska i zaczęła lecieć muzyka.


Podszedł do mnie powoli i złapał delikatnie moją dłoń.
- Zatańczysz?
Kocham cie.
- Z tobą zawsze- uśmiechnęłam się, a jego oczy zamigotały.
To jakaś stara piosenka. Kocham najbardziej na świecie stare piosenki, one zawsze dają najlepszy klimat.
Spojrzałam na jego twarz, nic praktycznie nie widziałam bo jedyne światło w pokoju to światło księżyca. Przysunęłam się do chłopaka, a on mnie objął w biodrach. Wydychał swoje ciepłe powietrze w moje włosy. Czułam w brzuchu takie dziwne uczucie. Zaczęliśmy powoli chodzić po jego pokoju w rytm muzyki. Kiedy zaczął się refren zakręcił mną dwa razy i przyciągnął z powrotem do siebie. Tym razem wtuliłam się w niego bardziej. Pachniał tak pięknie. Czułam jak jego serce szybko biło. Luke położył głowę na mojej i wypuścił powietrze. Zabrałam moją dłoń z jego i objęłam jego szyje. Stałam na placach i delikatnie stawiałam kroki za każdym razem jak się przechylaliśmy w prawo, albo w lewo. Przy końcu piosenki zaczęliśmy się delikatnie całować. Stawialiśmy powoli kroki do tyłu do puki nie trafiłam tyłem kolan na róg jego łóżka i jakoś znalazłam się na jego środku, leżąc na poduszkach. Moje serce biło jak szalone, kiedy Luke całował moją szyję, a następnie obojczyki. Przytrzymywał się nade mną na jednej ze swoich rąk, a drugą próbował rozpiąć i odsunąć zamek moich jeansów. Ściągnął je w dół, po czym jego usta powróciły do mojego ucha.
- Tak dobrze pachniesz... - wyszeptał, wypychając i przyciskając swoje krocze do mojego.
Jęknęłam z powody tarcia, a Luke wypuścił oddech. Moje ręce znalazły się na jego biodrach. Chłopak powtórzył swój ruch, a ja zamknęłam oczy, dając mu lepszy dostęp do szyi. Moje nogi wygięły się na łóżku, tak że kolanami ściskałam go po obu bokach.
- Cholera - wyszeptał Luke i przygryzł moją wargę.
Jego mięśnie rozciągnęły się nad moją głową, kiedy ponownie pchnął swoimi biodrami. Mój żołądek zacisnął się, a ja pewnie już byłam szkarłatnoczerwona, chociaż moje policzki mnie nie paliły. Jedna z jego rąk powędrowała do mojej skóry, która została przyciśnięta przez jego palce. Jego usta ponownie połączyły się z moimi, po czym Luke otworzył moje wargi swoim ciepłym językiem. Odchylił głowę w jedną stronę i przycisnął swój języku do mojego języka. Ponownie zajęczałam, a on jęknął. Poczułam ucisk w brzuchu, a jego ręka znalazła się pomiędzy moimi nogami. Wydałam z siebie pisk, kiedy Luke przycisnął do mnie swoją dłoń, przyprawiając mnie o deszcze. Pod jego dotykiem wygięłam swoje plecy w łuk, kiedy chłopak zaczął poruszać ręką, pocierając moją łechtaczkę.
- Jesteś blisko kochanie? - wyszeptał gorąco do mojego ucha, a ja przygryzłam wargę i skinęłam głową, zaciskając powieki.
Jego usta ponownie musnęły moje wargi, kiedy Luke jeszcze raz się do mnie przycisnął i znowu mnie pocałował. Złapał między zęby moją wargę i pociągnął za nią, uśmiechając się. Poczułam jak coś we mnie narasta.
- Luke - wyszeptałam, a on złożył pocałunek w kąciku moich ust.
- Dalej.
Jego słowa sprawiły, że eksplodowałam w środku i poczułam wilgoć między nogami.
Chłopak zsunął się ze mnie, a ja natychmiast się zarumieniłam. Luke wstał z łóżka i włożył do spodni rękę.
- Zaraz wracam- kiedy odchodził spojrzałam na jego kroczę. Chłopak wyszedł z pokoju. Wstałam z łóżka i weszłam do jego prywatnej łazienki. Na całe szczęście poszedł do ogólnej i mogłam skorzystać z jego. Wytarłam się ręcznikiem i włożyłam go do kosza na pranie. Poprawiłam majtki i podciągnęłam spodnie po czym wróciłam do pokoju. Przeszłam się po pokoju Luke'a. Spojrzałam na jego gitarę. Naprawdę chcę usłyszeć jak gra na niej. Odwróciłam się jak usłyszałam, że drzwi się otwierają. 
- Wszytko okey?- spytałam zwracają uwagę na jego kroczę. Chłopak tylko kiwnął głową. 
- Na co patrzysz?- podszedł do mnie.
- Na- prawda czy kłamstwo?- nic- kłamstwo.
Luke do mnie podszedł oddychając w moje czoło.
- Miałaś mnie nie okłamywać- powiedział.
- Skoro wiesz na co patrzę to po jaki chuj pytasz?
- Bo mogę- uśmiechnął się głupio. Bo ten tekst jest głupi.
- Zagrasz na niej coś?- spytałam podnosząc gitarę.
- Jak ty coś zaśpiewasz.
- Wiesz, że nie umiem śpiewać.
- A ja grać- chłopak wzruszyła ramionami.
- To po co by ci była gitara?
- To po co byś miała składać papiery do szkół muzycznych?- skrzyżował ręce. Znowu to robi.
- Nigdy ci nie mówiłam do jakiej szkoły idę- zauważyłam.
- Mam brata któremu to mówiłaś i jak tu byłaś na kolacji z babcią, a moja mama lubi wracać do niektórych rozmów.
- Um- przygryzłam wargę. Moje ręce się jeszcze trochę trzęsły po tym co się stało- dobra zaśpiewam, jak ty coś zagrasz.
- Dobra zagram jak coś zaśpiewasz.
- Nie, ja to powiedziałam pierwsza, nie ma ty pierwszy grasz- chłopa zaczął się śmiać jak to powiedziałam.
- Mówisz jak jakieś dziecko. Zaśpiewaj no dawaj- zrobił słodkie oczy.
- Ok co mam zaśpiewać?
- Coś swojego- powiedział jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie.
- Ale.
- Śpiewaj coś swojego i nie marudź- powiedział po czym usiadł na łóżku. Zastanowiłam się na piosenką. Wyprostowałam się i spojrzałam na chłopaka.
Zaśpiewałam mu piosenkę której już kiedyś czytaj słowa "Words". Napisałam ją jak byłam bardzo mała... Nie aż tak, bo miałam 12 lat, a piosenkę napisałam o chłopaku, który mi się podobał, ale miał dziewczynę.
- Kimkolwiek był ten koleś, był dupkiem skoro napisałaś i nim piosenkę.
- Nie był dupkiem.
- Chciałbym żebyś napisała kiedyś o mnie piosenkę- pogładził mój policzek.
- Co?
- Nic- zabrał rękę- masz ładny głos.
- Dzięki, teraz ty coś zagraj na gitarze.
- Ale ze śpiewaniem czy bez?
- Jak chcesz, chociaż wolę z- przyznałam. Chłopak się zastanowił i nastroił gitarę.

You're like perfection, some kinda of holiday
You got me thinking that we could run away
You want I'll take you there,
You tell me when and where
Oh oh oh oh
But then I asked for your number,
Said you don't have a phone
It's getting late now,
I gotta let you know
That everybody wants to take you home tonight
But I'm gonna find a way to make you mine

Don't stop doin' what you're doin'
Every time you move to the beat
It gets harder for me
And you know it, know it, know it
Don't stop cause you know that I like it
Every time you walk in the room
You got all eyes on you
And you know it, know it, know it

You're coming close now, swear I can taste it
You got me tongue tied, I can't escape it
I'm loving what you got,
But then you push me off
Oh oh oh oh
And everybody wants to take you home tonight
But I'm gonna find a way to make you mine

Don't stop doin' what you're doin'
Every time you move to the beat
It gets harder for me
And you know it, know it, know it
Don't stop cause you know that I like it
Every time you walk in the room
You got all eyes on you
And you know it, know it, know it

Every day it's the same, all the games that you play
Back and forth, round and round, kinda like it this way

Don't stop doin' what you're doin'
Cause every time you move to the beat
It gets harder for me
And you know it, know it, know it

Don't stop cause you know that I like it
Every time you walk in the room
You got all eyes on you
And you know it, know it, know it, know it

Don't stop doin' what you're doin'
Every time you move to the beat
It gets harder for me
And you know it, know it, know it
Don't stop, cause you know that I like it
Every time you walk in the room
You got all eyes on you
And you know it, know it, know it

- Nie znam tej piosenki. Czyja?
- Moja- mruknął odstawiając gitarę.
- Piszesz?
- Czasami jak mam o czym- wzruszył ramionami.
- A teraz masz?
- Tak- spojrzał mi w oczy i od razu się zarumieniłam. Wiem pewnie miał na myśli kogoś szczególnego i tym kimś nie jestem ja. Ale poczułam się jakby mówił o mnie. Wiem żałosne, bo pewnie nie lubi mnie w żaden specjalny sposób, a na pewno nie w taki, żeby zaraz pisać o mnie piosenki.
- Jestem zmęczona- powiedziałam ziewając.
- Chodźmy spać- zeszłam z łóżka żeby ściągnąć spodnie. Chłopak został w samych bokserkach. Poczułam ucisk w brzuchu.
Weszliśmy pod kołdrę i od razu wystawiłam jedną nogę na kołdrę bo wiem, że będzie mi gorąco. Chłopak położył się na plecach, wkładając jedną z jego rąk pod szyję. Moje serce biło szybciej, ale się przysunęłam. Delikatnie się do niego wtuliłam. Spojrzałam na twarz chłopaka do góry i nie mogłam się napatrzeć na ten widok. Kocham go bardzo mocno. Nie chce wyjeżdzać i znowu być sama. Najbardziej mi będzie brakowało właśnie tych nocy gdzie zasypiałam wtulona do niego.

***
Mamy grudzień i nowy rozdział! Yaay. Jest późno dlatego, że przez ostatnie kilka tygodni mamy w każdym tygodniu po 4 sprawdziany, plus kartkówki no i nas pytają ew... 2 klasa to najgorsza klasa. Nawet kilka nauczycieli mówiło, że pierwszy raz widzi, żeby było aż tyle sprawdzianów i że jesteśmy jedyną klasą w której muszą "rezerwować" sobie terminy. OK NIE WAŻNE!
Mam nadzieje, że podobał wam się rozdział.
Pochwalcie się co dostaliście na mikołajki! Hihi

♡TheStellaWish♡

piątek, 20 listopada 2015

20. On nie jest tego wart.

Weszłam do domu i zamknęłam cicho drzwi. Ściągnęłam buty i cała jeszcze szoku poszłam się umyć. Zmyłam z siebie cały stres i bardziej spokojnia wróciłam do pokoju. Ubrałam piżamę i weszłam pod kołdrę z telefonem. Kliknęłam na iconkę Tumblr i zaczęłam przewijać kciukiem po wyświetlaczu do puki nie dostałam sms'a.
Rosie: "Nie powiem nikomu, ale ty mi musisz o tym opowiedzieć *mrugająca emoji*"
Lau: "Huh, ok"
Rosie: "Luke nic nie mówił i ja też nie pytałam"
Lau: "Dzięki :)"
Rosie: "Cody wraca, dobranoc"
Lau: "Dobranoc"

Nie wyszłam z domu w poniedziałek, ani we wtorek, bo nie byłam w nastroju widzieć się z ludźmi. Napisałam do Luke'a, że źle się czuję i nie mam ochoty iść do kina.
Chociaż w poniedziałek zrobiłam coś czego naprawdę dawno nie robiłam... Napisałam piosenkę, znaczy nie zupełnie bo tylko kilka linijek.

It's the way you walk,
The way you talk,
The way you make me feel inside,
It's in your smile,
It's in your eyes,
I don't wanna wait for tonight.

Czy ta piosenka była o kimś konkretnym? Oczywiście, że nie. Pf. Tak o Luke'u 
Zazwyczaj jeżeli dochodzi do czegoś między nami to zazwyczaj nocą lub wieczorem. Nie mogę w to uwierzyć, że jakaś osoba sprawiła, że napisałam o niej piosenkę. Nie mogę uwierzyć, że tą osobą jest Luke Brooks. Gdyby tylko wiedział.
Była środa (jeszcze ponad trzy tygodnie i wracam) wieczór tuż po 19, kiedy rozległ się mój dzwonek świadczący o tym, że zdzwoni Katy. Właśnie przewijałam niektóre pytania na Tumblrze
Katy: Jest impreza dzisiaj wieczorem na plaży. Co ty na to?
Lau: Uh...
Impreza o której mówił Dylan.
Lau: Nie wiem.
Katy: Aw, daj spokój. Lee naprawdę chce, żebyś przyszła.
Moje oczy powędrowały na monitor przede mną, podczas gdy ja rozmyślałam.
Anonim zapytał: Zrób coś, żeby Luke był zazdrosny, pokaż mu czego nie docenia!
Przygryzłam dolną wargę i przytaknęłam.
Lau: Dobra.
Katy: Dobrze. Bądź gotowa za pół godziny.
Katy się rozłączyła, a ja od razu zadzwoniłam do Rosie.
Lau: Hej.
Rosie: Hejka.
Lau: Idziesz dzisiaj na imprezę?
Rosie: Oczywiście?
Lau: Mogłabym...
Oh, Jezu, no dalej.
Lau: Mogę pożyczyć sukienkę?
Rosie: Sukienkę?
Rosie była zdecydowanie w szoku, a ja przytaknęłam tylko.
Rosie: O MÓJ BOŻE TAK! Nie mogę w to uwierzyć, chcesz sukienkę?
Lau: Tak, to jest to co właśnie powiedziałam.
Rosie: Cholera tak, dam ci sukienkę! To jest takie niesamowite, nie mogę się doczekać, aż zobaczę cię w sukience. Potrzebujesz obcasów? Lakierów do paznokci?
Lau: Nie, tylko sukienkę.
Rosie: Dobrze. Przyjść do ciebie z jakimiś sukienkami?
Lau: Jasne.
Po piętnastu minutach (myślałam, że zajmie jej to dłużej) Rosie siedziała w moim pokoju z kilkoma sukienkami które położyła naprzeciw mnie na łóżku, wraz z kilkoma pasującymi dodatkami. Spojrzałam na wszystkie. Jedna była różowa i bardzo dziewczęca, więc od razu odrzuciłam ją z listy. Druga sukienka była ze skóry, więc też ją wyrzuciłam. Byłam rozdarta między jeansową sukienką bez ramiączek, a obcisłą białą sukienką.
- Myślę, że wybiorę tę - powiedziałam i wskazałam na ostatnią. Nawet jeśli pokazuje trochę za dużo to jest ładna.
- Oooh, a ten pasek będzie do tego idealny i mam doskonały biustonosz push-up, który sprawi, że Luke'owi od razu stanie!
Ew, nie zamierzam nosić twojego stanika.
- Wezmę tylko strój i dodatki, dzięki.
- Jesteś pewna? Luke z pewnością polubi mój dekolt.
Szturchnęłam językiem wnętrze policzka i skinęłam głową. Pamiętam, że miałam z nią pogadać o tym co jest między nami, ale jakoś nie dopytuje więc nie będę nic mówić.
- Właściwie, wezmę też biustonosz.
Rosie uśmiechnęła się i zaklaskała w dłonie, po czym wyciągnęła z torby biustonosz.
Nie jestem typem dziewczyny, która chce sprawiać, aby ktoś był zazdrosny, ale zrobię to..
Rosie dała mi swój push-up, a ja po upewnieniu się, że jest świeżo wyprany, poszłam do łazienki, żeby przebrać się. Wyprostowałam włosy i wyszczotkowałam zęby, po czym zrobiłam siusiu i ubrałam się. Nie założyłam bikini, ponieważ nie planowałam wchodzić do wody, ale mimo to i tak ogoliłam się.
Po nałożeniu makijażu wróciłam do pokoju, żeby założyć naszyjnik z kokardką i czarne koturny.
- Wyglądasz fantastycznie- Rosie zaklaskała.
- Dziękuje. Myślę, że powinnyśmy się zbierać.
- Tak. Ale myślę, że się nie obrażą jak się trochę spóźnimy- zatrzymała mnie dłonią.
- Hm.
- Domyślam się, że stroisz się dla Luke'a, ale słonko nie zmieniaj się dla niego. On nie jest tego wart.
- Co nie-to nie, chce ładnie wyglądać na imprezie.
- Powiesz mi o co z wami chodzi?
- Jak ty mi powiesz o co chodzi z Katy.
Tak wciąż o tym pamiętam.
- Pogadamy o tym kiedy indziej.
Zeszłyśmy na dół, żebym mogła założyć buty. Chwyciłam jeszcze bluzę gdyby wieczorem zrobiło się zimno i schowałam klucz do kieszeni.
- Nie boisz się, że ci wypadnie?
- Nie bardzo.
Dotarłyśmy pod dom Brooks'ów, a następnie zajęłyśmy nasze zwyczajne miejsca.
- Masz sukienkę? - zapytał zalotnie Lee i położył rękę na moim kolanie, przesuwając ją w kierunku mojego krocza.
Przygryzłam lekko wargę i skrzyżowałam nogi, ale nie odepchnęłam jego dłoni, ponieważ Lee nie położył jej dalej niż na kolanie. Spojrzałam na Luke;a, który właśnie bębnił palcami w rytm grającego utworu.
Dlaczego Luke ma na sobie okulary przeciwsłoneczne skoro na dworze jest ciemno?


Dotarliśmy na miejsce półtorej godziny później, kiedy dochodziła prawie 21. Impreza była większa niż się spodziewałam i było tam również ognisko.
Wysiedliśmy z samochodu, a ja zauważyłam, że nie ma z nami Dylan'a. Rosie zasugerowała, że 'my dziewczyny' powinnyśmy zdjąć buty, ponieważ trudno nam będzie chodzić po piasku.
Cóż, trzeba było o tym pomyśleć, zanim tutaj przyszłaś, geniuszu.
Byłam jedyną dziewczyną, która zostawiła założone buty, ponieważ nie jest tak trudno chodzić po piasku w trampkach.
- Gdzie jest Dylan? - zapytałam Katy.
- Co? Nie wystarczam ci? - zażartował Lee i oplótł wokół mnie ramię, gdy przechodziliśmy przez ulicę.
- Nie, po prostu chciałam wiedzieć.
Weszliśmy na piasek, a Katy natychmiast znalazła nam cztery siedzenia przy ognisku. Zdjęłam bluzę i położyłam ją na jednym z krzeseł.
- Cholera, wyglądasz niesamowicie - powiedziała Amy, gdy skanowała wzrokiem moje ciało.
- Chce ktoś z was coś do picia? - zapytał Cody, a ja skinęłam głową, bo do diabła, jest impreza, a jeśli chcę mieć odwagę, aby sprawić żeby Luke był zazdrosny, potrzebuję alkoholu. Albo czegoś, co doda mi pewności siebie.
- Tak, pójdę z tobą.
Poszłam za nią do baru, gdzie Brad już zamawiał dla każdego drinki.
- Wygląda na to, że Luke już zdążył znaleźć sobie ptaszka - powiedział za mną Brad, a ja podążyłam wzrokiem za jego spojrzeniem, aby zobaczyć, stojącego w świetle ogniska Luke'a i rozmawiającą z nim niską blondynka w obcisłej sukience. Niech się utopi w tym morzu.
- Czy on z nią będzie uprawiał seks? - zapytałam bez zastanowienia, a Brad prychnął.
- Oczywiście, co to za pytanie?
Chłopak podał mi czerwony kubek i zaczął iść w kierunku ogniska. Szłam obok niego, paląc się, aby zadać mu pytanie lub bardziej udowodnić sobie błąd.
- Powiedział mi kiedyś, że nie uprawiał nigdy seksu, czy to prawda? - zapytałam zdezorientowana. Brad odwrócił głowę i spojrzał na mnie, po czym zaczął się śmiać.
- Skłamał. Osobiście widziałem go jak robił to osiem razy. Nie, nie żartuję. Luke pieprzył więcej dziewczyn niż Lee i Dylan razem wzięci.
Nagle zrobiłam się zła. Dlaczego Luke skłamał? To znaczy, to nie jest moja sprawa, ale i tak jestem wkurzona, że bez powodu mnie okłamał.
- Hej, wszystko w porządku? - zapytał Lee kiedy doszliśmy do niech.
- Taa. Nie. Właściwie, chodźmy zatańczyć - powiedziałam, kiwając głową w stronę masy ludzi, którzy tańczyli obok ogniska do muzyki, która dosłownie wybuchała przez głośniki.
Lee był zdziwiony na moją propozycje, ale położył kubek na stoliku przy naszych leżakach i uśmiechnął się. Obserwowałam jego ruchy, po czym poszliśmy na 'parkiet', a ja wpadłam w panikę, bo nie wiem jak się tańczy.
Cóż, cholera.
Starałam się iść za nim przez tłum - wygląda na to, że Lee chce być w środku. Stanęłam przed nim i zanim spostrzegłam co się dzieje, Lee pochylał się w dół, przyciskając swoje wargi do moich. Byłam w lekkim szoku. Ogromnym szoku. Smakował jak dym i coś słodkiego, więc odpowiedziałam na jego pocałunek mało pewnie. Chłopak zaplótł prawą rękę wokół moich ramion i przyciągnął mnie bliżej, podczas gdy jego lewa dłoń spoczęła na mojej talii. Usta Seana znalazły się przy mojej szyi, a on ruszał się w rytm piosenki, sprawiając, że się o siebie ocieraliśmy. Nie będę kłamać, podobało mi się. I o dziwo, byłam bardzo dobra w tym tańcu, a przynajmniej tak uważam i taką mam nadzieję.
Moje ręce spoczęły na jego pasie, a Sean odsunął się, liżąc moją dolną wargę.
- Jesteś tak kurewsko gorąca.
Uśmiechnęłam się do niego, ale nie zarumieniłam się - co było naprawdę dziwne.
Pamiętam jak mnie już kiedyś pocałował i wtedy mu powiedziałam, że nie lubię go w żaden sposób, a teraz oddałam pocałunek w pełni świadoma wszystkiego co robię.
- Chodź za mną - tchnął, a ja nagle stałam się zdenerwowana, zastanawiając się, gdzie Lee mnie zabierze.
Wziął mnie za rękę i splótł nasze palce, po czym wyciągnął mnie z tłumu i poszliśmy do naszych leżaków, gdzie Amy całowała się z jakimś chłopakiem, którego nigdy wcześniej nie widziałam. Lee usiadł na wolnym siedzeniu i wciągnął mnie na swoje kolana, po czym pochylił się i mnie pocałował. Okej, więc będziemy się całować, ze mną siedzącą na nim okrakiem. Jego ręce były na moim tyłku, a ja przechyliłam głowę w prawo i owinęłam ręce wokół jego szyi.
Kiedy się odsunęłam, Lee uśmiechnął się i powiedział, że niesamowicie całuję. Zamarłam, gdy złapałam kontakt wzrokowy z Luke'm, który stał kilka metrów dalej, wciąż rozmawiając z tą samą dziewczyną. Jednak tym razem jego ręka była na jej talii. Zeszłam z Lee i pociągnęłam sukienkę w dół, po czym Katy pojawiła się, aby poinformować nas, że znalazła kogoś, kto ma "rzeczy".
Lee wyglądał jakby wiedział co to oznacza, ale ja byłam lekko zmieszana.
- Co ma na myśli mówiąc 'rzeczy'?
Chłopak spojrzał na mnie i położył rękę na mojej talii, prowadząc mnie w kierunku Katy. Dziewczyna skinęła na Luke'a, żeby przyszedł, a on powiedział coś do ucha dziewczyny, po czym opuścił ją i podszedł do nas.
Poszliśmy za Katy za skały, gdzie Brad, Emma i Amy siedzieli już, opierając się o głazy. Nigdzie nie było widać Rosie i Cody'ego.
Lee usiadł obok Brad'a i wskazał mi, żebym usiadła między jego nogami. Odwróciłam się i zrobiłam to, po czym Lee przyciągnął mnie do swojego torsu. Skrzyżowałam nogi, upewniając się, że nic nikomu nie pokazuję.
- Ten facet, którego znam, był tu wcześniej i dał mi to - powiedziała Katy, wstając i wręczając Luke'owi małe pudełko. Chłopak otworzył je, po czym uniósł kąciki ust.
- Czy to zioło? - zapytał Lee ponad moim ramieniem, oplatając ręce wokół mojej talii. Oparłam głowę na jego ramieniu.
Luke skinął głową, chociaż strzelił Lee zabójcze spojrzenie.
- Są trzy skręty.
- Możemy się podzielić - zasugerowała Emma.
- Tak, podzielę się z Brad'em i Luke'm, ty możesz podzielić się z Amy, a Lau może podzielić się z Lee.
Co? Nie chcę brać narkotyków.
- Nie bój się, to jest niesamowite - powiedział Lee, zapewne czując, że jestem spięta.
Luke skręcił trzy jointy i podał dwa z nich Amy i Lee, patrząc mi w oczy.
- Jeśli się martwisz, że będziemy na haju, to do tego potrzeba więcej niż jednego jointa - zapewnił mnie Brad, mrugając.
Skinęłam głową i spojrzałam na Luke'a, który zapalił papierosa i zaciągnął się. Lee zrobił to samo, a ja odwróciłam głowę, żeby na niego popatrzeć. Mrugnął, po czym wypuścił dym.
- Pamietasz jak dzielić się dymem? - zapytał.
Moje myśli wróciły do czasu, kiedy próbowałam tego z Luke'm na plaży. I innym razem z Lee w skate parku.
- Trochę
- Uchyl usta.
Zrobiłam tak jak mnie poprosił, po czym Lee uśmiechnął się i wziął kolejny wdech. Chłopak pochylił się, przytrzymując moją brodę wolną ręką i wypuszczając dym pomiędzy moje wargi. Tym razem nie zakrztusiłam się. Po prostu po kilku sekundach wypuściłam dym.
- Widzisz? To nie jest takie trudne - powiedział, ale nie podobał mi się sposób, w jaki poczułam dym w ustach i jestem pewna, że będę 'na haju', jeśli wezmę jeszcze jeden taki wdech.
- Patrzcie co maaam! - zaśpiewała Rosie, wychodząc zza skał z Cody'm.
Trzymała w dłoniach talerz z ciasteczkami i wysłała mi zdezorientowane spojrzenie jak na mnie spojrzała.
- Ciasteczka!- Katy ucieszyła się, a Rosie usiadła na kolanach Cody'ego, po mojej drugiej stronie.
- Kto chce jedno?
- Mamy się dobrze - powiedział Luke, wskazując na jointa pomiędzy swoimi palcami.
Zignorowałam fakt, że Emma była pochylona na jego ramieniu, i zignorowałam również fakt, że oni też właśnie wymieniali między sobą dym. Heh nie obchodzi mnie to.
- Właściwie to ja wezmę jedno.
Rosie była zaskoczona, ale uśmiechnęła się i podała mi talerz, żebym wzięła sobie smakołyk.
Po tym okropnym dymie chyba mogę zjeść ciasteczka. Wszyscy na mnie patrzyli, gdy wzięłam jedno, następnie jeszcze jedno, a później jeszcze jedno.
- Okej, zwolnij - powiedział Luke i pochylił się, żeby zabrać moją rękę z dala od talerza, bo chciałam wziąć kolejne ciastko. Smakowały tak dobrze.
Czy Luke powiedział mi, żebym zwolniła, bo będę gruba?
Odsunęłam tę myśl z mojej głowy i oblizałam wargi, zbierając pozostałe okruchy.
Kilka sekund później, poczułam jak kręci mi się w głowie.
- Wszystko w porządku? - zapytał uśmiechnięty Cody, rzucając końcówkę jointa na piasek i zakopując go.
Skinęłam głową.
- Trochę boli mnie głowa.
- To normalne za pierwszym razem- uśmiechnął się Lee.
- Pierwszym razem?
- Zjadłaś specjalne ciasteczka- powiedziała mi Amy prawie się dławiąc śmiechem.
- Co?
- Te ciasteczka mają w sobie narkotyki - wyjaśniła Katy.
- Co? - ponownie zapytałam.
- Dajcie jej butelkę wody czy coś - wymamrotał Luke.
- Twoje włosy wyglądają dziwnie. Dlaczego one są zielone? Czy ty jesteś... zaraz.
Katy pokręciła z uśmiechem głową.
- Która jest godzina? - zapytał Cody.
- W pół do 24- odpowiedziała Emma.
- Powinniśmy wracać do domu? - zasugerowała Rosie, kiedy Brad ziewnął.
- Nie, chcę iść się kąpać nago - powiedziałam, próbując wstać, ale spadłam z powrotem na tyłek.
- Ow.
- Tak, powinniśmy - zgodził się ze śmiechem Lee.
Wszyscy wstali, a Luke przewrócił oczami, po czym wyrzucił skręta na piasek.
- Zaraz wrócę, ukradnę butelkę wody - powiedziała Amy, a Katy kiwnęła głową, po czym wszyscy ruszyliśmy w stronę samochodu. Usiadłam koło Lee i oparłam głowę na jego ramieniu, czując się komfortowo.
- Myślisz, że jej przejdzie, kiedy zawieziemy ją do domu?- Lee zapytał Luke'a.
Chłopak tylko wzruszył ramionami, po czym uruchomił samochód, gdy Amy weszła i zamknęła drzwi.
- Masz - powiedziała i podała Lee butelkę wody i paczkę herbatników.
Chłopak podał mi kilka ciastek, po czym poradził mi, żebym wypiła wodę.
- Dalej kochanie, wytrzeźwiejesz.
- Ale ja nie jestem pijana- spojrzałam na górę na jego twarz.
- Nie, jesteś na haju.
- Nie - powiedziałam, ale i tak wypiłam wodę, ponieważ dzięki temu mniej bolała mnie głowa.
- To jest straszne. Nigdy więcej nie zjem ciastek - powiedziałam i roześmiałam się.
Lee poklepał mnie po głowie, a Luke włączył jakąś muzykę, po czym ja zamknęłam oczy.
Luke wysadził każdego przed ich domami, po czym zawrócił i zatrzymał samochód na swoim podjeździe.
- Mogę spędzić z tobą noc?- zapytała Rosie i wysiadła z auta.
Cody się oczywiście zgodził.
- A co z Lau?- zapytał.
Ciągle miałam zamknięte oczy i wciąż opierałam się o okno.
- Nie wiem, wkradnie się do domu?- zapytała Rosie.
- Zajmę się nią- powiedział Luke..
- W porządku. Branoc. Upewnij się, że Laura dostanie się bezpiecznie do łóżka, bez przyłapania przez babcie. W jej kieszeni powinny być klucze.
Rozległy się jakieś dźwięki, po czym Rosie zamknęła drzwi samochodu i usłyszałam jej oddalające się kroki.
Cholera, zostałam sama z Luke'm, a do tego teraz nagle wytrzeźwiałam, cholera.
Usłyszałam jego westchnięcie, a następnie Luke wyszedł z samochodu. Otworzyłam jedno oko i zobaczyłam jak chłopak przechodzi na moją stronę i ostrożnie otwiera drzwi tak, żebym nie wypadła twarzą w dół. Poczułam jak dźgnął mnie w policzek.
- Nie śpisz? - zapytał, a ja udałam, że właśnie się obudziłam.
- Mhm, tak.
- Dobra, chodź, musisz iść spać - powiedział nagle zimno.
Jaki jest twój problem?
Wysiadłam z samochodu i prawie potknęłam się o własne buty. Luke złapał moje ramię i przytrzymał mnie, ale nie podziękowałam mu. Wyrwałam rękę z jego uścisku i poprosił go o klucze, jednak Luke powiedział, że musi się upewnić, że zamknę drzwi.
- Nie potrzebuje twojej pomocy - powiedziałam, krzyżując ręce na piersi i czekając, aż da mi klucze.
Jego wzrok powędrował w dół do mojego dekoltu, a ja przypomniałam sobie, że ubrałam push-up. Przewróciłam oczami i odwróciłam się, idąc do drzwi. Spojrzałam w okno sypialni babci, aby upewnić się, że wszystkie światła zostały faktycznie wyłączone.
Świetnie.
Umieściłam klucze w zamku, czując za sobą obecność Luke'a, po czym weszłam do domu.
- Jestem w środku, możesz już iść. Do widzenia - szepnęłam, aby upewnić się, że nikogo nie obudzę.
- Zamknij się - powiedział i zamknął za sobą drzwi, blokując je.
- C-co?
Luke przycisnął palec do moich ust, a moje oczy rozszerzyły się.
Co się kurwa dzieje?
Chłopak zdjął palec, a jego wzrok przejechał przez chwilkę po moim ciele. Następnie połączył swoje usta z moimi. Byłam zaskoczona, czemu mnie całuje! Właśnie przed chwilą całowałam innego chłopaka na jego oczach, ale kontynuowałam pocałunek. Chłopak położył ręce na tyle moich ud, podnosząc mnie, dzięki czemu owinęłam nogi wokół jego pasa.
To wydaje się być znacznie trudniejsze, gdy nie jesteśmy w wodzie.
Luke ruszył po schodach i dotarło do mnie, że idzie do mojego pokoju. Gdzie jest łóżko.
Cholera, nie ponownie.
Otworzył drzwi do mojej sypialni i zamknął je za sobą, nie puszczając mnie. Chwyciłam jego ramiona, gdy posadził mnie na łóżku.
- Połóż się dla mnie, kochanie - szepnął mi do ucha, a mój żołądek zacisnął się na jego słowa.
On jest bipolarny.
Położyłam się na plecach i zaczerwieniłam się, ponieważ Luke stanął na końcu łóżka. Uniósł moją prawą nogę i zdjął jeden z butów, po czym udał się do drugiej kończyny. Jego wzrok powędrował w dół między moje nogi, a ja zdałam sobie sprawę z faktu, że mógł wyraźnie zobaczyć moją bieliznę. Spróbowałam obciągnąć sukienkę w dół, żeby ją zakryć, ale Luke pokręcił głową.
- Ten palant nie może cię mieć
Chłopak zdjął mojego drugiego buta, po czym wspiął się na łóżko.
- Usiądź.
Zrobiłam jak poprosił i lekko zakręciło mi się w głowie.
- W tej sukience wyglądałaś tak cholernie dobrze tej nocy... - urwał i zaczął składać pocałunki na tyle mojej szyi, dzięki czemu moje włoski stanęły. - Szkoda, że pozwoliłaś się dotykać temu idiocie, a nie mi.
Przygryzłam wargę, gdy jego usta dotarły do mojego ramienia. Chłopak podoli rozpiął moją sukienkę, ale jej nie ściągnął..
- Nie ubieraj nigdy więcej push-up'a - dodał, ssąc mój tył szyi.
- Cz-czemu?
- Nie potrzebujesz go... i prawie rozbiłem samochód.
Odwróciłam twarz w jego stronę, aby go pocałować, ale skończyłam lądując głową na poduszce.
- Wciąż wisisz mi kino- to była ostatnia, rzecz jaką pamiętam.
Zasnęłam od razu.

Kiedy obudziłam się w czwartkowy poranek, na zewnątrz było piękne słońce. Od razu wiedziałam, że to będzie ten dzień gdzie każdy będzie chciał gdzieś iść.
Gdy zdałam sobie sprawę, że dosłownie ślinię się na piersi Luke'a, usiadłam, wycierając kciukiem kącik ust oraz jego klatkę piersiową.
- Mmm kochanie, jeśli chcesz mnie pocierać to rób to gdzieś indziej - powiedział i otworzył oczy, przecierając je.
Wyglądał jak mały dzieciak, który właśnie obudził się z koszmaru i potrzebna mu była jego mama.
- Sh...
- Lauruś? Laura jesteś tam? - usłyszałam głos mojej babci z zewnątrz pokoju.
Moje oczy rozszerzyły się, a Luke przygryzł wargę, uśmiechając się.
- Pod łóżko - szepnęłam, a Luke spojrzał na mnie ze zdezorientowaniem, ale zepchnęłam go dokładnie, gdy otworzyły się drzwi, a babcia weszła do pokoju.
Widziałam jak włosy Luke'a znikają pod łóżkiem, a ja spojrzałam na babcię, uśmiechając się.
- Hej. Co tam?- zapytałam, widząc ją ubraną w elegancki strój.- Wybierasz się gdzieś?
- Oh idę na herbatkę do Brooks'ów, i chciałam powiedzieć, że również zostałaś zaproszona.
- Naprawdę?- zdziwiłam się- z jakiej okazji?
- Rosie tato wraca i chce nam przekazać coś ważnego, więc zanim wybierzemy się do Callder'ów mama Cody'ego i Luke'a chciała żebyśmy wpadły.
- Dobrze, ubrać się jakoś ładnie?- spytałam.
- Możesz iść nawet w tej sukience, bardzo ładna- babcia mi puściła uśmiech- schodź zaraz na śniadanie.
- Muszę się jeszcze umyć.
Przygryzłam wargę kiedy babcia wyszła bo miałam wciąż te same ciuchy co wczoraj. Zapomniałam je ściągnąć. Ugh. Nawet nie chce wiedzieć, co sobie pomyślała.
Luke wyczołgał się z pod łóżka i stanął przede mną. 
- Chyba musisz już iść- powiedziałam poprawiając rozpiętą sukienkę.
- Chyba tak- powiedział bez emocji.
Stanął przy moim oknie, ale zanim wyszedł wymsknęło mi się:
- Byłeś wczoraj zazdrosny?- moje policzki zaczęły się właśnie palić. 
Usłyszałam jak prychnął przy oknie.
- Nie byłem zazdrosny.
- No tak przecież miałeś towarzystwo.
Przypomniała mi się Emma i jeszcze jedna dziewczyna z plaży.
- Więc ty byłaś?- uniósł tylko jedną brew.
Westchnęłam nie odpowiadając. Mam nadzieje, że wziął to za "oczywiście, że nie".
- Do później księżniczko- wyskoczył z okna lądując na garażu od babci domu.
Nie lubiłam jak ktoś mówił do mnie księżniczko tylko dlatego, że moja mama mnie tak nazywała jak była na mnie zła, albo żeby mnie wkurzyć. Ale kiedy on to powiedział poczułam się wyjątkowa. 

***
Rozdział miałam dodać w środę, ale nie miałam czasu na tumblr bohaterów :( Ale ważne, że już jest! Następny mam już zaczęty i wgl więc zobaczymy jak z nim będzie.
Mam też smutną wiadomość... Laurze zostały ponad trzy tygodnie, wiecie co to oznacza? Zbliżamy się powoli do końca... :(
Im więcej komentarzy tym szybciej rozdział!

♡TheStellaWish♡

sobota, 14 listopada 2015

19. Mam przez to na myśli seks.

Katy pomachała nam na pożegnanie kiedy około 16 wyszliśmy z jej domu. Po tym jak skończyliśmy oglądać wygłupialiśmy się trochę, słuchalismy Justina (oczywiście nie obyło się bez zbędnych komentarzy Luke'a, że to "pedał" "gej" itp, ale go ignorowałyśmy) i gadaliśmy, ale Luke powiedział, że musi już iść, więc wyszliśmy razem.
Na dworze już nie było tak ponuro, właściwie to zaczynało się przejaśniać.
- Chcesz iść do mnie?- Luke mnie zapytał jak byliśmy już trochę dalej od domu Katy.
- Nie, chciałam pogadać z babcią.
- O czym?
Poczułam jak ręka Luke'a otarła się o moją i miałam niemiłosierną ochotę złapania go za nią, ale wolałam tego nie robić.
- O niczym ważnym- o czymś bardzo ważnym.
- Okej w takim razie- powiedział obojętnie. Nienawidzę jak mówi w taki sposób. Doszliśmy pod jego drzwi i się zatrzymaliśmy.
- To pa?- powiedziałam.
Już miałam się odwrócić i wrócić do domu, ale Luke złapał moją rękę i mnie zatrzymał. Przez głowę mi przeszło, że chce mnie pocałować.
- Czekaj?
- Co?
- Idę wieczorem na imprezę, a ty powinnaś pójść tam ze mną.
Zmarszczyłam brwi, zastanawiając się nad tym.
- W porządku.
- Myślę, że to będzie impreza nad basenem, więc zabierz ze sobą bikini.
- Padało i jest zimno- zauważyłam.
- Basen jest wewnątrz domu.
- Nie chcę iść na basenową imprezę.
- Dobra, w takim razie nie musimy wchodzić do wody.
- Dobra.
- Bądź gotowa na 21 i przyjdź pod sklep.
- Ktoś jeszcze jedzie?
- Prawdopodobnie.
- Ze znajomych?
- Moich tak, twoich nie. Raczej nie będziesz nikogo znać.
Przełknęłam ślinę na myśl o poznawaniu nowych ludzi.
Chłopak rozejrzał się dookoła i pochylił, żeby mnie cmoknąć.
- To do wieczora- powiedziałam odwracając się i odchodząc od niego. 
Weszłam szybko do domu, po czym ściągnęłam buty i kurtkę, poszłam do kuchni aby nalać dobie soku. Ze szklanką poszłam do pokoju wcześniej mówiąc babci, że jestem i wieczorem wychodzę.
Włączyłam laptopa i obejrzałam kilka odcinków Super Natural po czy weszłam na Tumblr. Zanim się objerzałam była 20:30. Zamknęłam laptopa i poszłam wybrać ciuchy.

http://www.polyvore.com/cgi/set?.locale=pl&id=182173583

Założyłam jednak strój bo miałam ochotę trochę popływać. Pomalowałam się i zeszłam na dół zakładając buty i informując babcię, że wychodzę.
- Przepraszam, jeśli sprawiłam, że musiałeś czekać - powiedziałam, zapinając pas.
- Cześć.
- Hej.
Następnie Luke włączył swoją muzykę. Miał na sobie koszulkę bez rękawów i czapkę.. On zawsze ma jakieś czapki albo beanie na sobie.
- Gdzie jest twój kostium?
- Mam go na sobie.
Chłopak rzucił mi szybkie spojrzenie, po czym znów popatrzył na drogę.
-Straciłaś tyle czasu na makijaż? - zauważył.
- Czy to problem?
- Nie, po prostu nie powinnaś się malować.
- Czemu nie?
- Bo kiedy dziewczyny to robią to wyglądają jak choinki.
- Każda dziewczyna tutaj nakłada makijaż - powiedziałam, zastanawiając się, czemu do cholery prowadzimy tę bezsensowną dyskusję.
- To dlatego, że faktycznie go potrzebują.
Oparłam się w fotelu i spojrzałam na ulicę, postanawiając nie odpowiadać na jego komentarz.
- Jak długo tam będziemy?
Luke znów wzruszył ramionami.
- Nie wiem, pewnie jakieś 4-5 godzin?
Przygryzłam dolną wargę. Patrzyłam na drogę i wsłuchiwałam się w piosenkę The Weeknd. Dojechaliśmy na miejsce jakoś po 40 może 50 minutach i zatrzymaliśmy się przy ogromnym domu. Luke zaparkował auto po drugiej stronie, o dziwno znajdując miejsce dość blisko budynku. Było strasznie dużo aut. Wyszliśmy z auta, Luke złapał mnie za rękę zaraz po tym jak stanął koło mnie i zaczęliśmy iść.
Lekko się uśmiechnęłam.
- Ten dom jest ogromny- skomentowałam.
- Podoba ci się?
- Wole małe i przytulne, ale robi wrażenie- jeszcze raz spojrzałam na niego od góry do dołu.
Stanęliśmy przed drzwiami i już mogłam usłyszeć piosenkę. Od razu ją rozpoznałam How Deep Is Your Love.
Luke odworzył drzwi i uderzyła nas głośność piosenki, ciepło i zapach alkoholu i potu zmieszanego z chlorem.
- Poznam cię z jakimiś ludźmi- chłopak pociągnął mnie za rękę w tłum. Poczułam wzrok kilku osób na nas i naszych rękach. Powinnam się tym przejąć, ale podobało mi się to. Niektóre dziewczyny mogły pomyśleć, że jesteśmy razem czy coś i od razu go sobie odpuścić... Chociaż każda dziewczyna raczej go zna... I wie, że to nie możliwe, więc pewnie będą się na niego czaić jak tylko zniknę na chwilkę.
Nagle chłopak się zatrzymał.
- Nie musimy tu być jak nie chcesz- powiedział łapiąc mój podbródek i unosząc go.
- Chce tu być.
- Jesteś smutna.
- Wydaje ci się- uśmiechnęłam się delikatnie. Ruszyliśmy dalej, nie wiem kogo szukamy, ale mnie to nie obchodzi tak długo jak Luke będzie trzymał mnie za rękę.
Doszliśmy do jakiejś kanapy na której siedział chłopak z trzema dziewczynami obejmując je wszystkie. Kiedy nas zauważył uśmiechnął się i wstał zostawiając same dziewczyny.
- Siema- przywitał się z Luke'm uściskiem- kogo tym razem przyprowadziłeś?
Tym razem?
Ał.
- To Laura- Luke puścił moją rękę.
- Jake- chłopak się ze mną przywitał. Gadał o czymś z Luke'm, ale nie słuchałam, byłam zajęta myśleniem nad tym z iloma dziewczynami Luke wychodził na imprezy i z iloma się mógł pieprzyć. Kiedyś mówił, że tego nie robił, ale zaczynam w to szczerze wątpić.
- Idę po coś do picia- powiedziałam nie chcąc stać tam jak słup.
- Przynieś jakiś alkohol- Luke mi powiedział.
- Mamy tylko to stary- Jake się zaśmiał.
Odeszłam od nich i przeszłam przez tłum ludzi dopychając się do kuchni gdzie stały butelki piwa, drinki i jakieś inne drunki. Chwyciłam dwa kolorowe drinki i wyszłam z kuchni starając się nie rozlać napoju ani go nie upuścić. Udało mi się dojść do chłopaków z powrotem i kiedy chciałam podać Luke'owi kolorowy napój, Jake zabrał mi drugi z mojej ręki. Kutas.
- Gdzie jest basen?- spytałam przerywając im rozmowę o piłce nożnej.
- Zaprowadzę was- Jake odłożył MOJE picie i nas wyminął. Poszliśmy za nim w dół schodów. Zaraz po zejściu rzucił mi się w oczy ogromny basen wypełniony ludźmi, nie było ich jakoś dużo, ale wystarczająco, żeby nie było miejsc siedzących na leżakach.
- Tam są przebieralnie- pokazał dłonią- a tam bar- mrugnął do nas i wrócił na górę zostawiając nas samych (na całe szczęście).
- Nie lubię gościa- Luke powiedział mi przy uchu.
Uśmiechnęłam się do niego.
- Zamierzasz się kąpać?- spytał Luke.
- Tak.
- W takim razie chodźmy ściągnąć ciuchy.
Poszliśmy w miejsce które pokazał nam Jake. Były trzy przebieralnie w tym jedna zajęta przez parę która najprawdopodobniej się właśnie tam pożera. Stwierdzam to po dźwiękach które się stamtąd wydobywają. Weszłam do przebierali, a Luke wcisnął się tuż za mną.
- Co robisz?- podniosłam brwi.
- Zamierzam się przygotować na basen- powiedziała jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie, może była.
- Czemu tu?
- W czym ci to przeszkadza? I tak mnie zobaczysz w samych kąpielówkach.
- Uh okej- odwróciłam się od niego i ściągnęłam koszulkę po czym zsunęłam moje spodnie. Rzuciłam wszystko na moją torbę chowając tam i odwróciłam się do Luke'a który był także już rozebrany. Spojrzałam na niego przez chwilę świdrując każdą część jego ciała. Nie minęła minuta zanim Luke podszedł do mnie przyciskając mnie do ściany pomieszczenia i nachylając głowę, żeby mnie mocno pocałować. Jego ręce trafiły na moją talię wędrując z dołu do góry bardzo powoli. Zawiesiłam się na jego szyi przechylając głowę w bok, żeby mieć lepszy dostęp do jego ust i bardziej go poczuć. Przestaliśmy się całować zaraz po tym jak ktoś zapukał w nasze drzwi. Szybko go odepchnęłam i spanikowana zaczęłam poprawiać moje włosy. Chłopak się zaśmiał i poczochrał swoje włosy po czym ułożył z powrotem. To było bez sensu. 
Wyszliśmy z przebieralni zwalniając ją dla innej pary, tylko tym razem to były dwie dziewczyny. Rzuciłam torbę do jakiegoś składzika na papier itp, jak kazał mi Luke i poszliśmy nad basen. Obeszliśmy basen dookoła, żeby dojść do drabinek, po czym się rozejrzałam. W oczy rzuciła mi się znajoma osoba.
- Hej czy to nie Amy?- spytałam pokazując w kierunku dziewczyny.
- Prawdopodobnie- powiedział wzruszając ramionami.
- Idziemy się przywitać?
- Po co?
- Bo to nasza koleżanka.
- Możemy iść- znowu wzruszył ramionami.
Idąc w jej kierunku zauważyłam Emmę która podeszła do niej i podała jakiś napój po czym usiadła na wysokim krześle tuż przy niej. Miałam ochotę uciec stąd. Zaczynałam żałować mojej decyzji.
- Hej- uśmiechnęłam się do nich.
- O hejka!- Amy powiedziała radosna i mnie objęła jednym ramieniem nie wstając z miejsca.
- Co tam?- Luke zapytał jak Amy mnie puściła.
- Hej Luke- usłyszałam głos Emmy- hej Laura- dodała kiedy na nią spojrzałam.
- Jesteście tu razem?- Amy zapytała biorąc słomkę do buzi.
- Nie- powiedziałam i poczułam ich wzroki na sobie. Zobaczyłam jak Luke się patrzy na mnie zdezorientowany, ale nie skomentował tego.
- W takim razie co za miłe spotkanie- Emma skomentowała niewinnie.
- Kurwa- powiedziała Amy podnosząc swój telefon ze stolika- dajcie mi chwilkę- powiedziała zeskakując ze stolika, odeszła przykładając telefon do ucha.
- Długo tu jesteście?- spytałam Emmy, nie chcąc niezręcznej ciszy.
- Od godziny, chyba.
- Jest tu ktoś jeszcze czy tylko wy?- Luke zapytał podpijając drinka Amy, na co przewróciłam oczami.
- Um, tylko my, znaczy miał być jeszcze Lee i Dylan, ale był jakiś mecz w telewizji czy coś- Emma wyglądała na lekko zdenerwowaną- długo tu zostajecie?
- Myślę, że z kilka godzin będzie dobrze- chłopak spojrzał na mnie, ale mu nie przytaknęłam, tylko się na niego patrzyłam.
- Oh.
Zapadła cisza którą na całe szczęście przerwała Amy.
- Musimy się zbierać- chwyciła swój napój który wcześniej podpij jej Luke i wypiła na raz do końca.
- Co? Czemu?- Emma zmarszczyła brwi.
- Moi rodzice zaraz będą w domu, nie mogą zobaczyć, że mnie nie było.
Przypomniało mi się, że Amy rodzice są bardzo religijni, to trochę śmieszne patrząc na to jaka ona jest.
- Zajebiście było was zobaczyć- Amy chwyciła Emmę za rękę i pociągnęła za sobą do szatni.
- Pa Luke- Emma szybko powiedziała- pa Laura.
Popatrzyłam jak znikają za ścianami szatni i popatrzyłam na Luke'a. Zobaczyłam jak jego wzrok ciągle wędruje po moim ciele. Poczułam się niekomfortowo. Pewnie myśli o tym jak mój brzuch jest duży.
- Idziemy pływać?- spytałam.
W wodzie mogę ukryć mój brzuch.
- Jasne- podrapał się po głowie. Poszłam przed nim i stanęłam przed drabinkami.
- Jak myślisz jest tu głęboko?- odwróciłam się do niego.
- Prawdopodobnie.
- Czy woda jest zimna?
- Albo wchodzisz po dobroci, albo cie tam wepchnę- Luke skrzyżował ręce, a mi się chciało śmiać na ten widok.
- Już.
Odwróciłam się tak, żebym mogła zejść ze schodków w wodę. Zanurzyłam się, ale nie mogłam dotknąć dna, więc spanikowałam i od razu złapałam się rurki od drabinek.
- Boi dupa- zaśmiał się Luke wchodząc do wody.
- To nie śmieszne mogę się utopić.
- Uczyłem cie pływać- przypomniał.
- To co innego niż wtedy- wydęłam wargi- chcę się na tobie zawiesić.
Chłopak westchnął, a ja owinęłam ręce w okół jego szyi i nogi dookoła jego bioder. Uśmiechnęłam się i spojrzałam za jego ramię na innych ludzi. Jedna para ssała się na innym końcu basenu, jakieś dwie laski tuliły się do siebie prawie na środku basenu, a inni gadali z drinkami/piwem w ręku gdzieś w wodzie, albo przy stołach. Luke ujął moje pośladki swoimi dłońmi i się do mnie uśmiechnął zalotnie. Patrzyłam przez chwile na jego usta i chyba wyczuł co chcę zrobić, bo złączył nasze usta dodając po krótkiej chwili język. Jedyne na czym się mogłam teraz skupić to jego kolczyk i smak wódki w jego ustach.
- Chcesz iść na kolacje, kiedy już stąd wyjedziemy?- spytał przerywając pocałunek.
Wzruszyłam ramionami, chociaż chciałam krzyczeć 'tak, kurwa, tak!'.
- W porządku - zgodziłam się, wiedząc, że to będzie tylko normalna przyjacielska kolacja. 
Randkaradnkarandkarandkarandkarandkarandkarandkarandka. 
Luke spojrzał za moje ramie uśmiechając się dziwnie, potem wrócił na sekundę do mnie wzrokiem i znowu się tam popatrzył. Kiedy odwróciłam wzrok zobaczyłam Jake'a który jak zobaczył, że się odwracam od razu zagadał do jakiś ludzi. Popatrzyłam zdziwiona na Luke'a który jakby nigdy nic mnie znowu pocałował. Zdezorientowana i niepewna oddałam pocałunek. Poczułam jego dłoń która przeniosła się bardziej w okolice mojej łechtaczki, a ja tylko się lekko wzdrygnęłam. Nie żeby mi się to nie podobało, bo lubiłam jego dotyk, ale nie kiedy jesteśmy otoczeni setką ludzi. Jestem przyzwyczajona, że zazwyczaj całuje mnie w ukryciu przed innymi, można powiedzieć, że weszliśmy na nowy poziom naszych stosunków. Całujemy się w miejscu gdzie każdy jego znajomy może nas zobaczyć. Iście przez galerie z jego ręką na moim ramieniu nie mogę nawet porównać do tego.
- Mogłabyś?- usłyszałam głos jakiejś dziewczyny i od razu oderwałam się od Luke'a.
- Hm?- odwróciłam głowę.
- Torujesz trochę drabinki swoją dupą- zobaczyłam jak obczaja moje ciało- mogłabyś się odsunąć.
- Jesy odpierdol się- powiedział Luke.
- Pieprz się, chce tylko wyjść, nie moja wina, że nie mam jak- uśmiechnęła się kpiąco i wyszła z basenu.
Miałam ochotę zanurzyć się cała do wody, ale najpierw zwymiotować wszystko co dzisiaj zjadałam.
- Możemy już stąd iść- spytałam speszona Luke'a.
- Tak szybko?- podniósł brew.
Kiwnęłam tylko głową na "tak".
- Nie powinnaś się martwić o swoje ciało, no wiesz- Luke powiedział kiedy przebraliśmy się w szatni, na co ja się tylko delikatnie uśmiechnęłam, chwilę potem weszliśmy na górę po schodach. Przechodząc przez tłum ludzi mignęła mi znajoma kępa włosów w tłumie. Czyżby mecz się skończył.
- Hej- usłyszałam głos za sobą- chyba widziałem Dylan'a.
- Ja też.
- Chodźmy powiedzieć cześć.
Kiwnęłam głową i poszliśmy go szukać przez tłum. Znaleźliśmy go jak gadał z jakimiś dziewczynami, które jak nas zauważyły przestały chichotać. Dylan popatrzył na nas z nad kubka i uśmiechnął się pijąc najprawdopodobniej piwo.
- Siema- Luke przybił z nim "braterską" piątkę.
- Yo yo yo Luke- popatrzył na niego- Laura- lekko kiwnął głową.
- Stary pa jakie laseczki wyrwałem- powiedział przy jego uchu, tak że mogłam usłyszeć.
- Myślałem, że cie nie będzie- Luke podniósł brew i schował swoje ręce do kieszeni.
- Przegraliśmy więc chciałem się zabawić, no wiesz- mrugnął do mnie.
CO.
- Nie ma Lee?- spytałam.
CZEMU JA O TO PYTAM?
Luke od razu spojrzał na mnie, ale nie chciałam nawet patrzeć na jego wraz twarzy.
- Gdzieś się tu powinien kręcić- Dylan staną na palcach, żeby go znaleźć.
- A wy tu razem?
- Właśnie wychodzimy- Luke go zapewnił.
- Gdzie?
- Mieliśmy iść coś zjeść- powiedziałam i od razu pożałowałam.
- Ej to my możemy pojechać z wami- Dylan zaproponował- idę szukać Lee- powiedział nie czekając na odpowiedz od kogokolwiek z nas i poszedł w tłum zostawiając nas oraz zdezorientowane dziewczyny same.
- To skoro Dylan nie chce to może ty Luke- jedna dziewczyna zaczęła- trójkącik?- przygryzła wargę kiedy bawiła się jego rękawem.
Spojrzałam na sukę z góry do dołu.
- Właśnie wychodzimy- Luke zabrał jej rękę wkurzony.
Był zły na mnie, czy na nią?
Mogłam nie mówić nic Dylan'owi, poszłabym z Luke'm na randkę (nie to nie randka), a tak będziemy z nimi i nie spędzimy razem czasu. A naprawdę polubiłam spędzać z nim czas. Można powiedzieć, że się przyzwyczaiłam do Luke'a w moim otoczeniu.
- Lee czeka na zewnątrz chodźmy- Dylan powiedział do nas od tyłu. Na samą myśl do czego mogłoby dojść między Luke'm, a Lee to nie wiem cz chce być tam.
Spotkaliśmy się z nim na zewnątrz.
- Heeeeej- przeciągnął chyba napity lekko. O nie.- Cześć piękne- powiedział obejmując mnie ramieniem. Spojrzałam na Luke'a zakłopotana.
- Hej stary- Luke zaczął mówić do Lee.
- Ciebie też miło widzieć brachu- blondyn się głupio zaśmiał.
Poszliśmy do auta Luke'a i jak już miałam zająć miejsce z przodu Dylan otworzył drzwi i usiadł na moim miejscu. Nie chce siedzieć z tyłu, nie z pijanym Lee.
- Gdzie jedziemy?- zapytał blondyn.
- Coś zjeść- Dylan odpowiedział zapinając pasy. Ja zrobiłam to samo.
- Kurwa- Luke mruknął pod nosem szukając po kieszeniach- nie wziąłem portfela.
- Lee masz jakąś kase?
- Ha śmieszni jesteście.
- Ja mam jakieś 10 dolarów- powiedziałam.
- No odwieź nas do domu- Dylan wzruszył ramionami.
- Laura idziesz dzisiaj do mnie?- Lee mruknął.
- Nie, wrócę do domu, po prostu.
- Moje drzwi są zawsze dla ciebie otwarte słonko- mrugnął do mnie.
Nic nie odpowiedziałam, za to widziałam jak Luke ścisnął mocniej kierownicę.
Odwieźliśmy najpierw Lee pod jego dom, po czym zatrzymaliśmy się przed domem Dylan'a.
- Idziecie na imprezę na plaży?- Dylan odpiął pasy i otworzył drzwi od auta.
- Chyba- Luke odpowiedział.
- A ty Laura?
- Um, chyba, nie wiem.
Jak mnie ktoś zaprosi to pójdę.
- Przyjdźcie będzie fajnie- uśmiechnął się do nas i zatrzasnął drzwi.
Luke przewrócił oczami i przekręcił w stacyjce kluczyki.
- Kłamałem, mam pieniądze - powiedział, wpatrując się przed siebie na pustą drogę.
Nic nie odpowiedziałam, ale uśmiechnęłam się lekko. Pozbył się ich żebyśmy byli sami.
W końcu zatrzymaliśmy się na znajomym parkingu naprzeciw centrum miasta i wysiedliśmy z samochodu. Poszłam za Luke'm na drugą stronę ulicy. Szliśmy obok siebie w wolnym tempie, rozglądając się za restauracją.
- Więc, co chcesz zjeść? Chińszczyznę, pizze, hamburgera?
- Pizzę - odpowiedziałam, a on skinął głową, wkładając dłonie do kieszeni swoich jeansów.
Popatrzyłam na niego, on jest taki atrakcyjny. Mój brzuch zwariował, kiedy zoriętowałam się, że zakochałam się w Luke. Nawet z jego tatuażami, kolczykami i dwuznacznymi myślami, lubię go. To jest dziwne bo po pierwsze: nigdy wcześniej nie byłam zakochana; i po drugie: on na pewno nie odwzajemniłby mojego uczucia. Plus do tego, nie wiem jak radzić sobie w związkach,mino, że chcę tego.
- Hej, dokąd idziesz? - zapytał Luke, a ja wróciłam myślami na ziemię.
Zatrzymał się przed pizzerią, a ja byłam jeszcze kilka metrów za nim. Zarumieniłam się i szybko ruszyłam w jego kierunku, po czym wybraliśmy stolik na zewnątrz, bo w środku prawie wszystko było zajęte. Kelnerka z wielkimi cyckami (co za przypadek) dała nam po menu i powiedziała, że zaraz wróci i przyjmie nasze zamówienia.
Poruszyłam się niespokojnie w fotelu i chwyciłam kartę. Czuję się jakbym była z Luke'm na randce.
Kiedy kelnerka wróciła chłopak zamówił dla siebie piwo.
- Nie chcę być niszczycielką zabawy, ale nie powinieneś być trzeźwy? Prowadzisz samochód.
- Niszczycielką zabawy? Jakie to amerykańskie.
Przewróciłam oczami.
- Myślę, że podobasz się kelnerce - zaobserwowałam i skinęłam w kierunku wnętrza, gdzie stała nasza kelnerka, patrząc się na Luke'a z oczarowanym wyrazem twarzy.
Chłopak spojrzał tam gdzie patrzyłam i uśmiechnął się, wzruszając ramionami.
- Nie jestem zainteresowany.
- Oh, w porządku.
Kiedy kelnerka wróciła z naszymi napojami, chciałam powiedzieć jej jaką pizzę wybrałam, ale Luke przerwał mi:
- Nie zamawiałem tego - powiedział, wskazując na piwo.
- Uhm, tak zamawiałeś - powiedziałam w tym samym czasie co kelnerka. 
Co on kurwa gada?
- Nie, jestem pewien, że zamówiłem wodę.
- Nie, zamówiłeś piwo - dziewczyna walczyła, krzyżując ręce na piersi.
- Kurwa, ja prowadzę. Zamówiłem wodę.
Oh.
- Nie ważne, w takim razie przyniosę ci tą wodę.
Kelnerka odwróciła się i zniknęła. Postanowiłam nic nie mówić na ten temat. To było nic. W końcu złożyliśmy zamówienie, a dziewczyna powiedziała, że jedzenie będzie gotowe za 15 minut.
- Nie jest ci trudno jeść z kolczykiem na wardze? - zapytałam, a Luke wzruszył ramionami.
- Tak, trochę.
- Dlaczego w takim razie go po prostu nie wyciągniesz?
- Bo nie chcę. Lubię go.
- Nigdy nie zrobiłabym żadnego kolczyka. To boli.
- Dużo rzeczy boli za pierwszym razem - powiedział, a ja poczułam jak moje policzki się zapalają. Coś mi mówi, że nie rozmawiamy już o piercingu.
- Mam przez to na myśli seks - dodał z uśmiechem, wiedząc, że przez niego czuję się nieswojo.
- Taa, wiem- spojrzałam na stół, żeby uniknąć jego wzroku.
- Założę się, że masz już wszystko zaplanowane w głowie - kontynuował.
- O czym mówisz?
- Mówię o twoim pierwszym razie.
- Nie, nie do końca - powiedziałam, a moje serce zaczęło bić szybciej, najpierw dziewczyny teraz on.
- No weź, każda dziewczyna wyobraża sobie swój pierwszy raz. Idealny facet, świece, muzyka, płatki róż...
- Przestań o tym mówić, bo przez ciebie czuję się naprawdę niekomfortowo.
- Nie, chcę wiedzieć. Wiem jak Katy i Rosie sobie to wyobrażały. Po prostu jestem ciekawy.
- Cóż, nie bądź, bo nigdy o tym nie myślałam. To nie jest takie ważne.
Skończyliśmy temat, ponieważ przyszła do nas kelnerka z jedzeniem.
Kiedy kroiliśmy swoje pizze, czułam na sobie jego wzrok.
- Możesz na mnie nie patrzeć? - zapytałam, a Luke uśmiechnął się i odwrócił ode mnie oczy.
- Pogadałaś z babcią?- zapytał po chwili.
- Cholera- wiedziałam, że o czymś zapomniałam. Chłopak się tylko zaśmiał i ugryzł jeden ze swoich kawałków.
Skończyliśmy jeść, po czym Luke poprosił o rachunek i dokończył pić swoją wodę.
- Dzięki za jedzenie - powiedziałam, kiedy wstaliśmy od naszego stolika i ruszyliśmy z powrotem do samochodu. Luke nic nie odpowiedział, a ja założyłam swoją kurtkę, ponieważ robiło się chłodno.
- Hej, jest nowy film w kinach, powinniśmy go iść jutro zobaczyć.
Czy on właśnie zaprasza mnie na wyjście? Znowu? Jak na... na film?
- Uh, jasne. Kto idzie?
- Ja? - zapytał.
- Oh.
Wydaje się jakby jedynym słowem jakie znam jest 'oh'.
- Więc przyjdziesz? Postawie ci jedzenie jeśli się zgodzisz - zaproponował i zatrzymał się przed swoim autem, otwierając go.
Wolałabym bez jedzenia.
- Tak, pewnie. Co to za gatunek filmu?
- Horror.
Skinęłam głową. Lubię horrory, mimo że łatwo jest mnie wystraszyć.
Jechaliśmy do domu, słuchając radia. Byłam zadowolona, że Luke nie puścił tej swojej okropnej muzyki, bo zasypiałam, a to po prostu by mnie drażniło.
Poczułam jak auto się zatrzymuje, delikatnie otworzyłam oczy i lekko się podniosłam prostując plecy. 
- Dzięki za wieczór- uśmiechnęłam się do niego po tym jak wyciągnął klucze ze stacyjki. Luke patrzył przez chwilę na moją twarz nic nie mówiąc. Światło z lamp odbijało się w jego oczach przez co pięknie migotały. Jego oczy są piękne. Jego policzki są słodki. Jego usta są idealne- pomyślałam, kiedy chłopak schylił się, żeby połączyć je z moimi. Przerzuciłam nogę przez jego kolana siadając na nim okratkiem. Nie wiem co dodało mi pewności siebie, żeby to zrobić. Poczułam uśmiech Luke'a na moim ustach. Chłopak przejechał swoimi rękami w z dłuż moich jeansów zatrzymując w okolicy pośladków. Zatopiłam się w pocałunku na kilka minut, godzin, nawet nie wiem. Luke włożył swoje ręce pod moją koszulkę zostawiając je na mojej gołej skórze. Swoimi rękami obwinęłam go dookoła jego szyi, a chłopak zaczął składać pocałunki na mojej szyi. 
Nagle ktoś zapukał w szybę. Przestraszona zeskoczyłam z Luke'a obijając się o kierownicę. Moje serce zaczęło walić jak szalone. W półmroku mogłam dojrzeć pochyloną Rosie. Noż kurwa.
- Luke podwieziesz mnie do sklepu?- spytała jakby nigdy nic.
Chłopak spojrzał na mnie, a ja na niego. Zeszłam z jego ud wracając na miejsce obok i biorąc torebkę w moje ręce. 
- Ok- odpowiedział Rosie obeszła auto dookoła. Otworzyłam drzwi od samochodu i wyszłam mówiąc ciche "pa" do Luke'a który nic nie odpowiedział. 
- Nie jedziesz z nami?- Rosie spytała kiedy przechodziłam koło niej.
- Babcia się pewnie martwi- powiedziałam szybko i poszłam dalej. Nie wiedziałam nawet co ja robię. Moje ręce się cholernie trzęsły tak samo jak moje nogi.
Ona nas widziała.

***
Baam bam rozdział! Ha xD
To okropne co się dzieje w Paryżu... Kilka miesięcy temu byłam tam na wycieczce z mojej mamy szkołą i to jest serio przerażające, przez to nie mogę się cieszyć aż tak płytami 1D i JB :(
Btw... :) Mam nadzieje, że rozdział wam się podoba :D Napiszcie co o nim sądzicie! Im więcej komentarzy tym szybciej nowy rozdział ;)

♡TheStellaWish♡