Weszłam do domu i zamknęłam cicho drzwi. Ściągnęłam buty i cała jeszcze szoku poszłam się umyć. Zmyłam z siebie cały stres i bardziej spokojnia wróciłam do pokoju. Ubrałam piżamę i weszłam pod kołdrę z telefonem. Kliknęłam na iconkę Tumblr i zaczęłam przewijać kciukiem po wyświetlaczu do puki nie dostałam sms'a.
Rosie: "Nie powiem nikomu, ale ty mi musisz o tym opowiedzieć *mrugająca emoji*"
Lau: "Huh, ok"
Rosie: "Luke nic nie mówił i ja też nie pytałam"
Lau: "Dzięki :)"
Rosie: "Cody wraca, dobranoc"
Lau: "Dobranoc"
Nie wyszłam z domu w poniedziałek, ani we wtorek, bo nie byłam w nastroju widzieć się z ludźmi. Napisałam do Luke'a, że źle się czuję i nie mam ochoty iść do kina.
Chociaż w poniedziałek zrobiłam coś czego naprawdę dawno nie robiłam... Napisałam piosenkę, znaczy nie zupełnie bo tylko kilka linijek.
It's the way you walk,
The way you talk,
The way you make me feel inside,
It's in your smile,
It's in your eyes,
I don't wanna wait for tonight.
Czy ta piosenka była o kimś konkretnym? Oczywiście, że nie. Pf. Tak o Luke'u
Zazwyczaj jeżeli dochodzi do czegoś między nami to zazwyczaj nocą lub wieczorem. Nie mogę w to uwierzyć, że jakaś osoba sprawiła, że napisałam o niej piosenkę. Nie mogę uwierzyć, że tą osobą jest Luke Brooks. Gdyby tylko wiedział.
Była środa (jeszcze ponad trzy tygodnie i wracam) wieczór tuż po 19, kiedy rozległ się mój dzwonek świadczący o tym, że zdzwoni Katy. Właśnie przewijałam niektóre pytania na Tumblrze
Katy: Jest impreza dzisiaj wieczorem na plaży. Co ty na to?
Lau: Uh...
Impreza o której mówił Dylan.
Lau: Nie wiem.
Katy: Aw, daj spokój. Lee naprawdę chce, żebyś przyszła.
Moje oczy powędrowały na monitor przede mną, podczas gdy ja rozmyślałam.
Anonim zapytał: Zrób coś, żeby Luke był zazdrosny, pokaż mu czego nie docenia!
Przygryzłam dolną wargę i przytaknęłam.
Lau: Dobra.
Katy: Dobrze. Bądź gotowa za pół godziny.
Katy się rozłączyła, a ja od razu zadzwoniłam do Rosie.
Lau: Hej.
Rosie: Hejka.
Lau: Idziesz dzisiaj na imprezę?
Rosie: Oczywiście?
Lau: Mogłabym...
Oh, Jezu, no dalej.
Lau: Mogę pożyczyć sukienkę?
Rosie: Sukienkę?
Rosie była zdecydowanie w szoku, a ja przytaknęłam tylko.
Rosie: O MÓJ BOŻE TAK! Nie mogę w to uwierzyć, chcesz sukienkę?
Lau: Tak, to jest to co właśnie powiedziałam.
Rosie: Cholera tak, dam ci sukienkę! To jest takie niesamowite, nie mogę się doczekać, aż zobaczę cię w sukience. Potrzebujesz obcasów? Lakierów do paznokci?
Lau: Nie, tylko sukienkę.
Rosie: Dobrze. Przyjść do ciebie z jakimiś sukienkami?
Lau: Jasne.
Po piętnastu minutach (myślałam, że zajmie jej to dłużej) Rosie siedziała w moim pokoju z kilkoma sukienkami które położyła naprzeciw mnie na łóżku, wraz z kilkoma pasującymi dodatkami. Spojrzałam na wszystkie. Jedna była różowa i bardzo dziewczęca, więc od razu odrzuciłam ją z listy. Druga sukienka była ze skóry, więc też ją wyrzuciłam. Byłam rozdarta między jeansową sukienką bez ramiączek, a obcisłą białą sukienką.
- Myślę, że wybiorę tę - powiedziałam i wskazałam na ostatnią. Nawet jeśli pokazuje trochę za dużo to jest ładna.
- Oooh, a ten pasek będzie do tego idealny i mam doskonały biustonosz push-up, który sprawi, że Luke'owi od razu stanie!
Ew, nie zamierzam nosić twojego stanika.
- Wezmę tylko strój i dodatki, dzięki.
- Jesteś pewna? Luke z pewnością polubi mój dekolt.
Szturchnęłam językiem wnętrze policzka i skinęłam głową. Pamiętam, że miałam z nią pogadać o tym co jest między nami, ale jakoś nie dopytuje więc nie będę nic mówić.
- Właściwie, wezmę też biustonosz.
Rosie uśmiechnęła się i zaklaskała w dłonie, po czym wyciągnęła z torby biustonosz.
Nie jestem typem dziewczyny, która chce sprawiać, aby ktoś był zazdrosny, ale zrobię to..
Rosie dała mi swój push-up, a ja po upewnieniu się, że jest świeżo wyprany, poszłam do łazienki, żeby przebrać się. Wyprostowałam włosy i wyszczotkowałam zęby, po czym zrobiłam siusiu i ubrałam się. Nie założyłam bikini, ponieważ nie planowałam wchodzić do wody, ale mimo to i tak ogoliłam się.
Po nałożeniu makijażu wróciłam do pokoju, żeby założyć naszyjnik z kokardką i czarne koturny.
- Wyglądasz fantastycznie- Rosie zaklaskała.
- Dziękuje. Myślę, że powinnyśmy się zbierać.
- Tak. Ale myślę, że się nie obrażą jak się trochę spóźnimy- zatrzymała mnie dłonią.
- Hm.
- Domyślam się, że stroisz się dla Luke'a, ale słonko nie zmieniaj się dla niego. On nie jest tego wart.
- Co nie-to nie, chce ładnie wyglądać na imprezie.
- Powiesz mi o co z wami chodzi?
- Jak ty mi powiesz o co chodzi z Katy.
Tak wciąż o tym pamiętam.
- Pogadamy o tym kiedy indziej.
Zeszłyśmy na dół, żebym mogła założyć buty. Chwyciłam jeszcze bluzę gdyby wieczorem zrobiło się zimno i schowałam klucz do kieszeni.
- Nie boisz się, że ci wypadnie?
- Nie bardzo.
Dotarłyśmy pod dom Brooks'ów, a następnie zajęłyśmy nasze zwyczajne miejsca.
- Masz sukienkę? - zapytał zalotnie Lee i położył rękę na moim kolanie, przesuwając ją w kierunku mojego krocza.
Przygryzłam lekko wargę i skrzyżowałam nogi, ale nie odepchnęłam jego dłoni, ponieważ Lee nie położył jej dalej niż na kolanie. Spojrzałam na Luke;a, który właśnie bębnił palcami w rytm grającego utworu.
Dlaczego Luke ma na sobie okulary przeciwsłoneczne skoro na dworze jest ciemno?
Dotarliśmy na miejsce półtorej godziny później, kiedy dochodziła prawie 21. Impreza była większa niż się spodziewałam i było tam również ognisko.
Wysiedliśmy z samochodu, a ja zauważyłam, że nie ma z nami Dylan'a. Rosie zasugerowała, że 'my dziewczyny' powinnyśmy zdjąć buty, ponieważ trudno nam będzie chodzić po piasku.
Cóż, trzeba było o tym pomyśleć, zanim tutaj przyszłaś, geniuszu.
Byłam jedyną dziewczyną, która zostawiła założone buty, ponieważ nie jest tak trudno chodzić po piasku w trampkach.
- Gdzie jest Dylan? - zapytałam Katy.
- Co? Nie wystarczam ci? - zażartował Lee i oplótł wokół mnie ramię, gdy przechodziliśmy przez ulicę.
- Nie, po prostu chciałam wiedzieć.
Weszliśmy na piasek, a Katy natychmiast znalazła nam cztery siedzenia przy ognisku. Zdjęłam bluzę i położyłam ją na jednym z krzeseł.
- Cholera, wyglądasz niesamowicie - powiedziała Amy, gdy skanowała wzrokiem moje ciało.
- Chce ktoś z was coś do picia? - zapytał Cody, a ja skinęłam głową, bo do diabła, jest impreza, a jeśli chcę mieć odwagę, aby sprawić żeby Luke był zazdrosny, potrzebuję alkoholu. Albo czegoś, co doda mi pewności siebie.
- Tak, pójdę z tobą.
Poszłam za nią do baru, gdzie Brad już zamawiał dla każdego drinki.
- Wygląda na to, że Luke już zdążył znaleźć sobie ptaszka - powiedział za mną Brad, a ja podążyłam wzrokiem za jego spojrzeniem, aby zobaczyć, stojącego w świetle ogniska Luke'a i rozmawiającą z nim niską blondynka w obcisłej sukience. Niech się utopi w tym morzu.
- Czy on z nią będzie uprawiał seks? - zapytałam bez zastanowienia, a Brad prychnął.
- Oczywiście, co to za pytanie?
Chłopak podał mi czerwony kubek i zaczął iść w kierunku ogniska. Szłam obok niego, paląc się, aby zadać mu pytanie lub bardziej udowodnić sobie błąd.
- Powiedział mi kiedyś, że nie uprawiał nigdy seksu, czy to prawda? - zapytałam zdezorientowana. Brad odwrócił głowę i spojrzał na mnie, po czym zaczął się śmiać.
- Skłamał. Osobiście widziałem go jak robił to osiem razy. Nie, nie żartuję. Luke pieprzył więcej dziewczyn niż Lee i Dylan razem wzięci.
Nagle zrobiłam się zła. Dlaczego Luke skłamał? To znaczy, to nie jest moja sprawa, ale i tak jestem wkurzona, że bez powodu mnie okłamał.
- Hej, wszystko w porządku? - zapytał Lee kiedy doszliśmy do niech.
- Taa. Nie. Właściwie, chodźmy zatańczyć - powiedziałam, kiwając głową w stronę masy ludzi, którzy tańczyli obok ogniska do muzyki, która dosłownie wybuchała przez głośniki.
Lee był zdziwiony na moją propozycje, ale położył kubek na stoliku przy naszych leżakach i uśmiechnął się. Obserwowałam jego ruchy, po czym poszliśmy na 'parkiet', a ja wpadłam w panikę, bo nie wiem jak się tańczy.
Cóż, cholera.
Starałam się iść za nim przez tłum - wygląda na to, że Lee chce być w środku. Stanęłam przed nim i zanim spostrzegłam co się dzieje, Lee pochylał się w dół, przyciskając swoje wargi do moich. Byłam w lekkim szoku. Ogromnym szoku. Smakował jak dym i coś słodkiego, więc odpowiedziałam na jego pocałunek mało pewnie. Chłopak zaplótł prawą rękę wokół moich ramion i przyciągnął mnie bliżej, podczas gdy jego lewa dłoń spoczęła na mojej talii. Usta Seana znalazły się przy mojej szyi, a on ruszał się w rytm piosenki, sprawiając, że się o siebie ocieraliśmy. Nie będę kłamać, podobało mi się. I o dziwo, byłam bardzo dobra w tym tańcu, a przynajmniej tak uważam i taką mam nadzieję.
Moje ręce spoczęły na jego pasie, a Sean odsunął się, liżąc moją dolną wargę.
- Jesteś tak kurewsko gorąca.
Uśmiechnęłam się do niego, ale nie zarumieniłam się - co było naprawdę dziwne.
Pamiętam jak mnie już kiedyś pocałował i wtedy mu powiedziałam, że nie lubię go w żaden sposób, a teraz oddałam pocałunek w pełni świadoma wszystkiego co robię.
- Chodź za mną - tchnął, a ja nagle stałam się zdenerwowana, zastanawiając się, gdzie Lee mnie zabierze.
Wziął mnie za rękę i splótł nasze palce, po czym wyciągnął mnie z tłumu i poszliśmy do naszych leżaków, gdzie Amy całowała się z jakimś chłopakiem, którego nigdy wcześniej nie widziałam. Lee usiadł na wolnym siedzeniu i wciągnął mnie na swoje kolana, po czym pochylił się i mnie pocałował. Okej, więc będziemy się całować, ze mną siedzącą na nim okrakiem. Jego ręce były na moim tyłku, a ja przechyliłam głowę w prawo i owinęłam ręce wokół jego szyi.
Kiedy się odsunęłam, Lee uśmiechnął się i powiedział, że niesamowicie całuję. Zamarłam, gdy złapałam kontakt wzrokowy z Luke'm, który stał kilka metrów dalej, wciąż rozmawiając z tą samą dziewczyną. Jednak tym razem jego ręka była na jej talii. Zeszłam z Lee i pociągnęłam sukienkę w dół, po czym Katy pojawiła się, aby poinformować nas, że znalazła kogoś, kto ma "rzeczy".
Lee wyglądał jakby wiedział co to oznacza, ale ja byłam lekko zmieszana.
- Co ma na myśli mówiąc 'rzeczy'?
Chłopak spojrzał na mnie i położył rękę na mojej talii, prowadząc mnie w kierunku Katy. Dziewczyna skinęła na Luke'a, żeby przyszedł, a on powiedział coś do ucha dziewczyny, po czym opuścił ją i podszedł do nas.
Poszliśmy za Katy za skały, gdzie Brad, Emma i Amy siedzieli już, opierając się o głazy. Nigdzie nie było widać Rosie i Cody'ego.
Lee usiadł obok Brad'a i wskazał mi, żebym usiadła między jego nogami. Odwróciłam się i zrobiłam to, po czym Lee przyciągnął mnie do swojego torsu. Skrzyżowałam nogi, upewniając się, że nic nikomu nie pokazuję.
- Ten facet, którego znam, był tu wcześniej i dał mi to - powiedziała Katy, wstając i wręczając Luke'owi małe pudełko. Chłopak otworzył je, po czym uniósł kąciki ust.
- Czy to zioło? - zapytał Lee ponad moim ramieniem, oplatając ręce wokół mojej talii. Oparłam głowę na jego ramieniu.
Luke skinął głową, chociaż strzelił Lee zabójcze spojrzenie.
- Są trzy skręty.
- Możemy się podzielić - zasugerowała Emma.
- Tak, podzielę się z Brad'em i Luke'm, ty możesz podzielić się z Amy, a Lau może podzielić się z Lee.
Co? Nie chcę brać narkotyków.
- Nie bój się, to jest niesamowite - powiedział Lee, zapewne czując, że jestem spięta.
Luke skręcił trzy jointy i podał dwa z nich Amy i Lee, patrząc mi w oczy.
- Jeśli się martwisz, że będziemy na haju, to do tego potrzeba więcej niż jednego jointa - zapewnił mnie Brad, mrugając.
Skinęłam głową i spojrzałam na Luke'a, który zapalił papierosa i zaciągnął się. Lee zrobił to samo, a ja odwróciłam głowę, żeby na niego popatrzeć. Mrugnął, po czym wypuścił dym.
- Pamietasz jak dzielić się dymem? - zapytał.
Moje myśli wróciły do czasu, kiedy próbowałam tego z Luke'm na plaży. I innym razem z Lee w skate parku.
- Trochę
- Uchyl usta.
Zrobiłam tak jak mnie poprosił, po czym Lee uśmiechnął się i wziął kolejny wdech. Chłopak pochylił się, przytrzymując moją brodę wolną ręką i wypuszczając dym pomiędzy moje wargi. Tym razem nie zakrztusiłam się. Po prostu po kilku sekundach wypuściłam dym.
- Widzisz? To nie jest takie trudne - powiedział, ale nie podobał mi się sposób, w jaki poczułam dym w ustach i jestem pewna, że będę 'na haju', jeśli wezmę jeszcze jeden taki wdech.
- Patrzcie co maaam! - zaśpiewała Rosie, wychodząc zza skał z Cody'm.
Trzymała w dłoniach talerz z ciasteczkami i wysłała mi zdezorientowane spojrzenie jak na mnie spojrzała.
- Ciasteczka!- Katy ucieszyła się, a Rosie usiadła na kolanach Cody'ego, po mojej drugiej stronie.
- Kto chce jedno?
- Mamy się dobrze - powiedział Luke, wskazując na jointa pomiędzy swoimi palcami.
Zignorowałam fakt, że Emma była pochylona na jego ramieniu, i zignorowałam również fakt, że oni też właśnie wymieniali między sobą dym. Heh nie obchodzi mnie to.
- Właściwie to ja wezmę jedno.
Rosie była zaskoczona, ale uśmiechnęła się i podała mi talerz, żebym wzięła sobie smakołyk.
Po tym okropnym dymie chyba mogę zjeść ciasteczka. Wszyscy na mnie patrzyli, gdy wzięłam jedno, następnie jeszcze jedno, a później jeszcze jedno.
- Okej, zwolnij - powiedział Luke i pochylił się, żeby zabrać moją rękę z dala od talerza, bo chciałam wziąć kolejne ciastko. Smakowały tak dobrze.
Czy Luke powiedział mi, żebym zwolniła, bo będę gruba?
Odsunęłam tę myśl z mojej głowy i oblizałam wargi, zbierając pozostałe okruchy.
Kilka sekund później, poczułam jak kręci mi się w głowie.
- Wszystko w porządku? - zapytał uśmiechnięty Cody, rzucając końcówkę jointa na piasek i zakopując go.
Skinęłam głową.
- Trochę boli mnie głowa.
- To normalne za pierwszym razem- uśmiechnął się Lee.
- Pierwszym razem?
- Zjadłaś specjalne ciasteczka- powiedziała mi Amy prawie się dławiąc śmiechem.
- Co?
- Te ciasteczka mają w sobie narkotyki - wyjaśniła Katy.
- Co? - ponownie zapytałam.
- Dajcie jej butelkę wody czy coś - wymamrotał Luke.
- Twoje włosy wyglądają dziwnie. Dlaczego one są zielone? Czy ty jesteś... zaraz.
Katy pokręciła z uśmiechem głową.
- Która jest godzina? - zapytał Cody.
- W pół do 24- odpowiedziała Emma.
- Powinniśmy wracać do domu? - zasugerowała Rosie, kiedy Brad ziewnął.
- Nie, chcę iść się kąpać nago - powiedziałam, próbując wstać, ale spadłam z powrotem na tyłek.
- Ow.
- Tak, powinniśmy - zgodził się ze śmiechem Lee.
Wszyscy wstali, a Luke przewrócił oczami, po czym wyrzucił skręta na piasek.
- Zaraz wrócę, ukradnę butelkę wody - powiedziała Amy, a Katy kiwnęła głową, po czym wszyscy ruszyliśmy w stronę samochodu. Usiadłam koło Lee i oparłam głowę na jego ramieniu, czując się komfortowo.
- Myślisz, że jej przejdzie, kiedy zawieziemy ją do domu?- Lee zapytał Luke'a.
Chłopak tylko wzruszył ramionami, po czym uruchomił samochód, gdy Amy weszła i zamknęła drzwi.
- Masz - powiedziała i podała Lee butelkę wody i paczkę herbatników.
Chłopak podał mi kilka ciastek, po czym poradził mi, żebym wypiła wodę.
- Dalej kochanie, wytrzeźwiejesz.
- Ale ja nie jestem pijana- spojrzałam na górę na jego twarz.
- Nie, jesteś na haju.
- Nie - powiedziałam, ale i tak wypiłam wodę, ponieważ dzięki temu mniej bolała mnie głowa.
- To jest straszne. Nigdy więcej nie zjem ciastek - powiedziałam i roześmiałam się.
Lee poklepał mnie po głowie, a Luke włączył jakąś muzykę, po czym ja zamknęłam oczy.
Luke wysadził każdego przed ich domami, po czym zawrócił i zatrzymał samochód na swoim podjeździe.
- Mogę spędzić z tobą noc?- zapytała Rosie i wysiadła z auta.
Cody się oczywiście zgodził.
- A co z Lau?- zapytał.
Ciągle miałam zamknięte oczy i wciąż opierałam się o okno.
- Nie wiem, wkradnie się do domu?- zapytała Rosie.
- Zajmę się nią- powiedział Luke..
- W porządku. Branoc. Upewnij się, że Laura dostanie się bezpiecznie do łóżka, bez przyłapania przez babcie. W jej kieszeni powinny być klucze.
Rozległy się jakieś dźwięki, po czym Rosie zamknęła drzwi samochodu i usłyszałam jej oddalające się kroki.
Cholera, zostałam sama z Luke'm, a do tego teraz nagle wytrzeźwiałam, cholera.
Usłyszałam jego westchnięcie, a następnie Luke wyszedł z samochodu. Otworzyłam jedno oko i zobaczyłam jak chłopak przechodzi na moją stronę i ostrożnie otwiera drzwi tak, żebym nie wypadła twarzą w dół. Poczułam jak dźgnął mnie w policzek.
- Nie śpisz? - zapytał, a ja udałam, że właśnie się obudziłam.
- Mhm, tak.
- Dobra, chodź, musisz iść spać - powiedział nagle zimno.
Jaki jest twój problem?
Wysiadłam z samochodu i prawie potknęłam się o własne buty. Luke złapał moje ramię i przytrzymał mnie, ale nie podziękowałam mu. Wyrwałam rękę z jego uścisku i poprosił go o klucze, jednak Luke powiedział, że musi się upewnić, że zamknę drzwi.
- Nie potrzebuje twojej pomocy - powiedziałam, krzyżując ręce na piersi i czekając, aż da mi klucze.
Jego wzrok powędrował w dół do mojego dekoltu, a ja przypomniałam sobie, że ubrałam push-up. Przewróciłam oczami i odwróciłam się, idąc do drzwi. Spojrzałam w okno sypialni babci, aby upewnić się, że wszystkie światła zostały faktycznie wyłączone.
Świetnie.
Umieściłam klucze w zamku, czując za sobą obecność Luke'a, po czym weszłam do domu.
- Jestem w środku, możesz już iść. Do widzenia - szepnęłam, aby upewnić się, że nikogo nie obudzę.
- Zamknij się - powiedział i zamknął za sobą drzwi, blokując je.
- C-co?
Luke przycisnął palec do moich ust, a moje oczy rozszerzyły się.
Co się kurwa dzieje?
Chłopak zdjął palec, a jego wzrok przejechał przez chwilkę po moim ciele. Następnie połączył swoje usta z moimi. Byłam zaskoczona, czemu mnie całuje! Właśnie przed chwilą całowałam innego chłopaka na jego oczach, ale kontynuowałam pocałunek. Chłopak położył ręce na tyle moich ud, podnosząc mnie, dzięki czemu owinęłam nogi wokół jego pasa.
To wydaje się być znacznie trudniejsze, gdy nie jesteśmy w wodzie.
Luke ruszył po schodach i dotarło do mnie, że idzie do mojego pokoju. Gdzie jest łóżko.
Cholera, nie ponownie.
Otworzył drzwi do mojej sypialni i zamknął je za sobą, nie puszczając mnie. Chwyciłam jego ramiona, gdy posadził mnie na łóżku.
- Połóż się dla mnie, kochanie - szepnął mi do ucha, a mój żołądek zacisnął się na jego słowa.
On jest bipolarny.
Położyłam się na plecach i zaczerwieniłam się, ponieważ Luke stanął na końcu łóżka. Uniósł moją prawą nogę i zdjął jeden z butów, po czym udał się do drugiej kończyny. Jego wzrok powędrował w dół między moje nogi, a ja zdałam sobie sprawę z faktu, że mógł wyraźnie zobaczyć moją bieliznę. Spróbowałam obciągnąć sukienkę w dół, żeby ją zakryć, ale Luke pokręcił głową.
- Ten palant nie może cię mieć
Chłopak zdjął mojego drugiego buta, po czym wspiął się na łóżko.
- Usiądź.
Zrobiłam jak poprosił i lekko zakręciło mi się w głowie.
- W tej sukience wyglądałaś tak cholernie dobrze tej nocy... - urwał i zaczął składać pocałunki na tyle mojej szyi, dzięki czemu moje włoski stanęły. - Szkoda, że pozwoliłaś się dotykać temu idiocie, a nie mi.
Przygryzłam wargę, gdy jego usta dotarły do mojego ramienia. Chłopak podoli rozpiął moją sukienkę, ale jej nie ściągnął..
- Nie ubieraj nigdy więcej push-up'a - dodał, ssąc mój tył szyi.
- Cz-czemu?
- Nie potrzebujesz go... i prawie rozbiłem samochód.
Odwróciłam twarz w jego stronę, aby go pocałować, ale skończyłam lądując głową na poduszce.
- Wciąż wisisz mi kino- to była ostatnia, rzecz jaką pamiętam.
Zasnęłam od razu.
Kiedy obudziłam się w czwartkowy poranek, na zewnątrz było piękne słońce. Od razu wiedziałam, że to będzie ten dzień gdzie każdy będzie chciał gdzieś iść.
Gdy zdałam sobie sprawę, że dosłownie ślinię się na piersi Luke'a, usiadłam, wycierając kciukiem kącik ust oraz jego klatkę piersiową.
- Mmm kochanie, jeśli chcesz mnie pocierać to rób to gdzieś indziej - powiedział i otworzył oczy, przecierając je.
Wyglądał jak mały dzieciak, który właśnie obudził się z koszmaru i potrzebna mu była jego mama.
- Sh...
- Lauruś? Laura jesteś tam? - usłyszałam głos mojej babci z zewnątrz pokoju.
Moje oczy rozszerzyły się, a Luke przygryzł wargę, uśmiechając się.
- Pod łóżko - szepnęłam, a Luke spojrzał na mnie ze zdezorientowaniem, ale zepchnęłam go dokładnie, gdy otworzyły się drzwi, a babcia weszła do pokoju.
Widziałam jak włosy Luke'a znikają pod łóżkiem, a ja spojrzałam na babcię, uśmiechając się.
- Hej. Co tam?- zapytałam, widząc ją ubraną w elegancki strój.- Wybierasz się gdzieś?
- Oh idę na herbatkę do Brooks'ów, i chciałam powiedzieć, że również zostałaś zaproszona.
- Naprawdę?- zdziwiłam się- z jakiej okazji?
- Rosie tato wraca i chce nam przekazać coś ważnego, więc zanim wybierzemy się do Callder'ów mama Cody'ego i Luke'a chciała żebyśmy wpadły.
- Dobrze, ubrać się jakoś ładnie?- spytałam.
- Możesz iść nawet w tej sukience, bardzo ładna- babcia mi puściła uśmiech- schodź zaraz na śniadanie.
- Muszę się jeszcze umyć.
Przygryzłam wargę kiedy babcia wyszła bo miałam wciąż te same ciuchy co wczoraj. Zapomniałam je ściągnąć. Ugh. Nawet nie chce wiedzieć, co sobie pomyślała.
Luke wyczołgał się z pod łóżka i stanął przede mną.
- Chyba musisz już iść- powiedziałam poprawiając rozpiętą sukienkę.
- Chyba tak- powiedział bez emocji.
Stanął przy moim oknie, ale zanim wyszedł wymsknęło mi się:
- Byłeś wczoraj zazdrosny?- moje policzki zaczęły się właśnie palić.
Usłyszałam jak prychnął przy oknie.
- Nie byłem zazdrosny.
- No tak przecież miałeś towarzystwo.
Przypomniała mi się Emma i jeszcze jedna dziewczyna z plaży.
- Więc ty byłaś?- uniósł tylko jedną brew.
Westchnęłam nie odpowiadając. Mam nadzieje, że wziął to za "oczywiście, że nie".
- Do później księżniczko- wyskoczył z okna lądując na garażu od babci domu.
Nie lubiłam jak ktoś mówił do mnie księżniczko tylko dlatego, że moja mama mnie tak nazywała jak była na mnie zła, albo żeby mnie wkurzyć. Ale kiedy on to powiedział poczułam się
wyjątkowa.
***
Rozdział miałam dodać w środę, ale nie miałam czasu na tumblr bohaterów :( Ale ważne, że już jest! Następny mam już zaczęty i wgl więc zobaczymy jak z nim będzie.
Mam też smutną wiadomość... Laurze zostały ponad trzy tygodnie, wiecie co to oznacza? Zbliżamy się powoli do końca... :(
Im więcej komentarzy tym szybciej rozdział!
♡TheStellaWish♡