niedziela, 24 maja 2015

12. Chcesz poczuć coś niesamowitego?

Laura's POV:

Spojrzałam na Luke, który zaczął ze mną podpływać do drabinek. Złapałam się ich i zaczęłam wychodzić.
Czułam, po prostu czułam, jego wzrok na moich pośladkach. Zignorowałam ten fakt... Chociaż mi się podobał i kiedy już wyszłam, podeszłam do leżaka i się wytarłam. Nałożyłam na siebie tylko moją białą koszulkę i buty. Chłopak zrobił podobnie, tylko zamiast koszulki założył spodenki. Zaczęłam jeszcze grzebać w torbie z nadzieją, że nie zapomniałam jednak portfela z pieniędzmi.
- Kurwa- powiedziałam pod nosem jak przeszukałam całą torbę i nic nie znalazłam.
- Co?- spytał Luke. 
- Zapomniałam kasę z domu- powiedziałam odkładając torbę na leżak.
- I?
- I... Nie mam jak oddać kasę za pizze?- co za debil.
- Pf, mów od razu. Moge przecież zapłacić od ciebie- wzruszył ramionami.
- Ale nie będę miała ci jak oddać- powiedziałam.
- Nie musisz mi oddawać w formie pieniężnej, każda inna też będzie dobra- chłopak przygryzł wargę i przyjrzał się mojemu ciału od góry do dołu. Poczułam się dziwnie. Ale mi się to podobało. 
- Um, idziemy do nich?- spytałam zmieniając temat. Chłopak kiwnął głowa na 'tak'. Odwróciłam się i zaczęłam iść. Poszłam przed nim. Weszłam do domu ze skrzyżowanymi rękami na klatce. 
- Za wasze pizze wyszło 24 dolary razem- Amy się uśmiechnęła mówiąc do nas. Czyli mnie i Luke'a. Usiadłam na wysokim krześle przed ladą i założyłam nogę na nogę odkładając mój telefon. Luke oddał Amy kasę za naszą dwójkę i podszedł do lady po swoją pizze. Ja sięgnęłam po swój karton z jedzeniem i czas mogłam czuć na sobie wzrok chłopaka Amy. Trochę jest dziwny. Otworzyłam pudełko z pizzą i na nie spojrzałam. Urwałam jeden kawałek i poczułam jak bardzo gorące jest.
- Uh- powiedziałam odkładając kawałek. 
- A ty myślałaś, że jak tak szybko to juz zimna? Tu dostajesz to za co płacisz- powiedziałam Em.
- U mnie się płaci za pizze, a nie za coś czego sie ugryźć nie da- powiedziałam biorąc telefon z lady ktory tam wczesniej położyłam. 
- Typowa amerykanka- prychnęła Rosie.
- Co?- zdziwiłam się.
-  Nic- powiedział Cody za dziewczynę, jakby nie chciał żeby powiedziała, za dużo... Ok.
Wróciłam do telefonu, włączyłam Tumblr i weszłam w wiadomości. Zaczęłam się śmiać, bo ktoś mi napisał, żebym wrzuciła pizze do basenu. Hah.
- Z czego się śmiejesz?- Katy spytała patrząc przez moje ramie.
- Um nie ważne- 'bo nie mam całkowitej ochoty na pizze i ten ktoś napisał coś co serio bym chciała zrobić'.
- Zagramy w coś?- powiedział Luke.
- Jak na przykład?- spytała Katy.
- No nie wiem... Może, 'nigdy przedtem nie...'?
- Możemy, chwila poszukam jakąś butelkę- Amy zerwała się z krzesła.
- Nie, grajmy na innych zasadach- spojrzałam na Luke. Co on wymyślił?
- Na jakich?- spytał Cody.
- Zamiast kubków z alkoholem będziemy gryźć pizze.
- Żeś wymyślił- Rosie przewróciła oczami- nie możemy jej normalnie zjeść?
- Nie- powiedział sugestywnie. Boże czemu ja mu się przyznałam z tym jedzeniem. Ergg.
- To usiądźmy, no jestem zajebiście głodny- powiedział Cody wstając z kartonem. On, Rosie i Katy usiedli na dywanie koło siebie. Wzięłam swój karton i usiadłam koło Katy. Po mojej drugiej stronie usiadł chłopak Amy, tuż koło niego Emma i na końcu Amy po między Rosie i swoim chłopakiem. Wciąż nie pamiętam jego imienia...
- Ok więc, każdy zna zasady?- dopytała Amy. Każdy, łącznie ze mną, kiwną głową na 'tak'.
- Więc jeżeli coś robiliście to bierzcie jeden gryz- przypomniał Luke, który dopiero teraz doszedł wpychając się między Amy a jej chłopakiem, co dało mu idealny widok na mnie.
- Kto zaczyna?- spytała Emma.
- Ja mogę- powiedziała Rosie. Chwilę się zastanowiła- zacznijmy od czegoś łatwego, nigdy przedtem nie całowałam się z języczkiem- oczywiście każdy urwał kawałek i go ugryzł, nawet ja. Każdy całował się z językiem.
- Nigdy przedtem nie tańczyłem tańca erotycznego- Cody się uśmiechnął kiedy to mówił. Mogłam się domyślić, dlaczego to powiedział... Jedynie Amy i Rosie się ugryzły pizze. I byłam wdzięczna z to pytanie.
- Nigdy przedtem nie... Miałam snu erotycznego o kimś- powiedziała Katy- z tego pokoju- dodała. Pizze ugryzł Cody, Amy, Emma i Luke. Nawet nie chcę wiedzieć o kim mieli te sny...
Kurwa teraz moja kolej.
- Nigdy przedtem nie.... Zakochałam się w nikim- rozejrzałam się po wszystkich. Rosie wzruszyła ramionami i ugryzła kawałek bez wahania, tak samo zrobiła Katy i Amy, jej chłopak też, ale po chwili namysłu. Spojrzałam prosto na Luke'a który patrzył w prost na mnie. Sama nie wiem czemu, ale nie spuszczałam wzroku z chłopaka kiedy brałam kawałek pizzy do buzi. Jedynymi osobami które teraz nie ugryzły był Luke i Emma.
- Nigdy przedtem nie- chyba pierwszy raz usłyszałam jego głos- nie miałem seksu z trzema osobami- wzruszył ramionami na co Amy się uśmiechnęła. Chyba jako jedyna nie ugryzłam kawałka... No może jeszcze Emma go nie ugryzła. Ale z tego co pamiętam Luke i Cody też 'tego' nigdy nie robili więc czemu go ugryźli? Chyba, że dla nich liczą się też inne rzeczy jak palcówki lub minetki. Ew.
- Nigdy przedtem nie- usłyszałam głos Amy- zostałam przyłapana przez rodziców- ugryzła tylko ona, jej chłopak i Cody. Dziwne, Cody ugryzł, a Rosie nie.
- Nigdy przedtem nie doszłam dzięki czyimś palcom- dosłownie każdy ugryzł tylko znowu nie ja. Widziałam kątem oka jak Luke na mnie patrzy.
- Nigdy przedtem nie całowałem się z nikim w tym pokoju- powiedział Luke. I co mam teraz zrobić? Jak ugryzę to chyba będzie oczywiste, że go całowałam. No bo oczywiste, że Cody'ego nie, ma przecież dziewczynę. A chłopaka Amy... No błagam nie pamiętam nawet jego imienia.
Patrzyłam jak Luke podnosi i gryzie pizze, ja zrobiłam tak samo. Może tego potem pożałuję, ale walić to. Ta pizza jest serio dobra.
- Nigdy przedtem nie- zaczęła Rosie.
- Walić to- powiedział Cody- ja ją chcę po prostu zjeść- wstał i odszedł na kanapę.
- Mi też się nie chce, lepiej się w to gra przy alkoholu- Rosie wstała i poszła do Cody'ego.
- Ma rację- powiedziała Amy i zaczęła po prostu jeść pizze na ziemi.
- Chuj z tą grą- Luke wziął karton i poszedł do dwójki 'zakochanych' na kanapę.
- Chodź Lau- Katy wstała. Poszłyśmy razem do lady przy której wcześniej siedziałam.
Po jakiś 30 minutach jak każdy praktycznie zjadł wystarczającą ilość podeszliśmy do telewizora, żeby coś obejrzeć. Była powoli 18 i było jeszcze jasno więc czemu by nie obejrzeć filmu.
Jeżeli chodzi o pizze to zjadłam trzy kawałki i czuję się strasznie pełna i brzuch mnie trochę boli.
- Co obejrzymy?- spytała Amy stojąc przed telewizorem.
- Cokolwiek- powiedział Luke, który siedział koło mnie na podłodze.
- To może- zaczęła przekładać filmy.
- Tylko nie pieprzone romanse- powiedział Cody.
- To jakiś horror?- zaproponowała.
- Nie, będę się bała- Rosie zaczęła jęczeć.
- Przytulisz się do mnie- Cody ją objął.
To mi coś przypomina...
- Ew- powiedział na głos Luke.
- Jak będziesz miał dziewczynę też tak będziecie- Rosie wystawiła mu język. Amy w tym czasie wkładała jakąś płytę do odtwarzacza.
- Nie będę miał dziewczyny- wzruszył ramionami.
- Ten znowu to- Cody przewrócił oczami.
- A jak już to nie będzie się bała jakiś tandetnych horrorów- Luke powiedział to jakby był pewien wszystkiego.
- Możliwe, że będziesz miał dziewczynę która się będzie bała horrorów i co wtedy?- Rosie zaczęła.
- Nic- Luke wzruszył ramionami- nie wszystkie związki muszą być takie jak wasz- Luke chyba był poirytowany jak to mówił.
- Masz coś na myśli??- spytała Rosie.
Luke chciał coś powiedzieć, ale Amy krzyknęła, żeby się zamknęli, bo film już zaczął lecieć. Kątem oka zobaczyłam jak Katy nawiązuje kontakt wzrokowy z Luke'm.
Muszę kurwa wiedzieć, co się dzieje między nimi bo dostanę apilepsji.
Tak czy siak...
Film był nudny. Pełno krwi i wnętrzności, jakby tylko to się liczyło w takich filmach. Co chwilę ziewałam co chyba trochę irytowało resztę. Ups.
Kiedy film się skończył było już trochę ciemnawo. Amy, Emma i chłopak Amy poszli do kuchni, Katy i ja wyszłyśmy za zewnątrz, koło basenu, bo Katy chciała zapalić . Cała reszta została chyba tam gdzie była. Usiadałam z Katy na leżaku i dziewczyna wyciągnęła papierosa zapalając go.
- Chcesz?- spytała wystawiając opakowanie w moją stronę.
- Nie dzięki.
- Czemu nie palisz, a mimo to chodzisz z nami jak chcemy zapalić?
- Bo...- zastanowiłam się- jak wy palicie nie przeszkadza mi to tak bardzo jak kiedy ktoś inny to robi- wzruszyłam ramionami.
- To jest bezsensu- zaśmiała się.
- Może.
- Wiesz myślałam ostatnio- zaczęła, ale pisk z domu jej przerwał.
- Co do- powiedziałam i wstałam. Podeszłyśmy bliżej drzwi tarasowych i zobaczyłam jak Cody wybiega z domu trzymając przerzuconą Rosie przez ramię.
- Postaw mnie debilu- krzyczała blondynka. Skończyło się tak jak przeczuwałam, chłopak wskoczył z dziewczyną do basenu. Zaczęłam się śmiać razem z Katy i nagle poczułam ból w brzuchu. Zaczęłam głębiej oddychać i złapałam się za brzuch.
- Laura wszystko okey?- Katy przestała się śmiać i położyła rękę na moich plecach.
- Nie wiem- odeszłam od niej i usiadłam na leżaku. Aż mi się słabo zrobiło.
- Może cię odprowadzę?
- Nie nic mi nie jest- powiedziałam głęboko oddychając.
- Odprowadzę cię, jesteś cała blada- Katy pomogła mi wstać. Rosie i Cody nie zauważyli, że odchodzimy więc nawet im nie mówiłam nic na pożegnanie.
- Co się stało?- spytała Em kiedy mnie zobaczyła.
- Nic- uśmiechnęłam się.
Luke który siedział przy ladzie patrzył się cały czas na nas.
- Coś ją boli- powiedziała Katy.
- To nic- udawałam fajną.
- Odprowadzę cię- powiedział Luke. Patrzyłam przez chwile na jego twarz.
- Sama dojdę.
- Bez mojej pomocy może to być trochę trudne- chłopak uniósł jedną brew. Czy tylko dla mnie to nie brzmiało jak pomoc w dojściu do domu?
- Tak, właściwie to ja ją chciałam odprowadzić- Katy się odezwała.
- Ważne jest z kim dojdzie czy, że w ogóle dojdzie do domu?- Luke zaczął swoją gatkę.
- Mówisz o dojściu do domu czy o innym dojściu, bo nie łapię powoli- powiedziała czerwono włosa.
- Odprowadzę ją- Luke przewrócił oczami.
- Czemu ci tak zależy?- Amy spytała jedząc jakieś ciastko.
- Możemy iść bo nie wytrzymuję- powiedziałam kiedy poczułam znowu mocniejszy ból.
- Chodź- powiedział Luke.
Poszliśmy do wyjścia. Na dworze już było całkiem ciemno. Nawet nie wiem która jest godzina.

Szliśmy już kawałek i praktycznie byliśmy pod moim domem.
- Więc czemu tak bardzo chciałeś mnie odprowadzić?
- Bo chciałem o coś spytać?
- O co?- mam się bać?
- Jak to jest całować Lee?- zatrzymałam się i spojrzałam na niego.
- Jak to jest całować się z większością dziewczyn tutaj?
- Dobrze- uśmiechnął się znacząco.
Zabić to mało.
- Lee ma świetne usta... A ten kolczyk to podkreśla jeszcze bardziej- szkoda, że nie mówię nawet o  ustach blondyna tylko twoich.
- Fajnie- powiedział znowu bez emocji. Pieprz się człowieku. Jak to możliwe, że on ledwo co buzie otworzy to mnie tak wkurza? A jak tylko mnie dotknie, albo podejdzie bliżej mam ochotę go oberwać z ciuchów i się na niego rzucić.
Doszliśmy pod mój dom. Podeszłam do drzwi i złapałam za klamkę.
- Kurwa, kurwa, kurwa- zaczęłam szeptać sama do siebie.
- Co jest?- Luke spytał stojąc za mną na chodniku.
- Zamknięte- puściłam klamkę- czekaj sprawdzę jeszcze z drugiej strony- powiedziałam i zeszłam ze schodka. Poszłam za dom i podeszłam, do drzwi tarasowych.
To są jakieś jaja.
Te drzwi też były zamknięte. No nie wierzę. Wróciłam do chłopaka.
- I jak?- spytał.
- Zamknięte- skrzyżowałam ręce na piersi i do niego podeszłam. Położyłam głowę na jego ramieniu.
- Boli- jęknęłam.
- To chodź do mnie- chłopak wypuścił powietrze jakby robił mi łaskę, ale bądźmy szczerzy on tego chce.

Weszliśmy na górę do pokoju chłopaka.
- Połóż się przyniosę ci jakąś herbatę- Luke wyszedł z pokoju zamykając za sobą drzwi. To nie było konieczne skoro i tak nie było nikogo w domu, oprócz nas. Ściągnęłam jeansy i rzuciłam je na ziemie po czym weszłam po kołdrę chłopaka. 
Ciekawe ile dziewczyn tu już leżało. 
Laura przestań. 
Przykryłam się kołdrą pod szyje i mogłam poczuć zapach chłopaka w pościeli. 
Pachniała jak Luke... Mokry i dopiero wykapany Luke, ale wciąż dało się wyczuć dym z papierosów. Ergg. 
Chłopak wszedł do pokoju z kubkiem herbaty i jakimiś tabletkami w drugiej ręce.
- Um- podniosłam się lekko.
- Żadne pigułki gwałtu- Luke postawił kubek na stoliku koło łóżka- żeby cie przestało boleć- podał mi je.
- Dzięki- włożyłam je do buzi i połknęłam.
- To prześpij się czy coś, a ja wrócę do nich.
- Um okey- sięgnęłam po kubek z herbatą.
- Wrócę do ciebie- powiedział podchodząc do drzwi.
Dziwne by było gdybyś nie wrócił do własnego domu.
Kiwnęłam głową i chłopak wyszedł. Napiłam się kilka głębszych łyków i odstawiłam herbatę.
Znowu zrobiło mi się niedobrze i szybko wbiegłam do łazienki chłopaka. Podniosłam muszlę i klęknęłam przy niej zwracając jedzenie. Wytarłam budzie ręką i położyłam rękę na czole.
Co jest nie tak?
Poczułam się lżej teraz na pewno. Wstałam i podeszłam do umywalki, żeby przepłukać sobie buzię. Jak na zawołanie znalazłam u chłopaka płyn do płukania ust. Jakie szczęście. Przepłukałam tym usta i jeszcze na wszelki wypadek zimną wodą, po czym wróciłam do łóżka chłopaka. Położyłam się w wygodnej pozycji w której brzuch mniej bolał i zamknęłam oczy. Nie mam pojęcia jak, ale udało mi się zasnąć i um nie wiem, czy to fakt, że śpię pod kołdrą Luke'a czy co... Ale chłopak mi się przyśnił... Kilka razy mi się już śnił, ale teraz jakoś inaczej. Ok nie ważne...

Otworzyłam powoli oczy i przeciągnęłam się.
- W końcu wstałaś- usłyszałam głos koło ucha. Moje serce prawie stanęło.
- Luke, nie strasz mnie- powiedziałam do chłopaka który leżał koło mnie od brzegu łóżka. Chwila, on leży koło mnie pod tą samą kołdrą. Ja chyba się jeszcze nie obudziłam.
- Cze-czemu um leżysz pod tą samą kołdrą co ja?- ok to było dziwne pytanie.
- Bo mogę- chłopak podpierał się na łokciu, trzymając twarz na dłoni. Mam ochotę go zwalić z łóżka za to jego 'bo mogę'. Egh.
Poczułam jak jego dłoń przejeżdża w z dłuż mojego uda i zatrzymuje się na skrawku mojej koszulki tylko po to, żeby ją podciągnąć do góry i położyć swoją dłoń na moim brzuchu po czym zaczął kręcić na nim kółka.
- Wciąż boli?- spytał, a mnie przeszły ciarki. Jego dłoń była zimna w porównaniu z moim brzuchem. Ale to było przyjemne uczucie.
- Nie- moja warga lekko zadrżała.
- To dobrze- powiedział, a ja poczułam dreszcz przechodzący w dół moich pleców, kiedy poczułam jego usta na lewej stronie mojej szyi, gdy rozpinał zamek moich spodni.
Przygryzłam wargę i zamknęłam oczy, ponieważ sposób w jaki jego usta grały na skórze mojej szyi, ssąc i gryząc i liżąc ją było dla mnie zbyt dobrym uczuciem, aby poprosić go, żeby przestał.
Ściągnął moje spodnie do kolan, po czym musnął ustami moje ucho:
- Chcesz poczuć coś niesamowitego?
- T-tak.
- To ściągnij bieliznę.
Zrobiłam jak poprosił, nie bardzo się wahając, żeby przemyśleć moje ruchy, ponieważ Luke tak gorąco oddychał do mojego ucha i na moją szyję, plus byłam tak podniecona, że nie mogłam czysto myśleć.
Jego palce musnęły moją szparę, a on złośliwie pstryknął swoim wskazującym palcem moją łechtaczkę, tylko po to, żeby zobaczyć jak zareaguję.
Przygryzłam wargę i starałam się skoncentrować na jego dłoni, ale to było zbyt trudne przez jego usta tuż przy moim uchu i przez jego niesamowity zapach.
Jego usta powędrowały w dół z mojego ucha do szyi, czasami pozostawiając tam pocałunki lub ssąc tam skórę.
Dłoń chłopaka ponownie przycisnęła moją łechtaczkę, a jego środkowy palec wszedł we mnie, po czym Luke zaczął pocierać okręgi, wysyłając dreszcze przez całe moje ciało, ponieważ to było takie dobre uczucie.
Kiedy podniósł głowę znad mojego gardła, puścił mi oczko i ukrył swoją twarz z powrotem w mojej szyi, więc oddychałam prosto do jego ucha.
- Jesteś taka ciasne wokół moich palców - zaobserwował, a ja mogłam usłyszeć uśmieszek w jego głosie, kiedy zaczął szybciej poruszać palcami, a jego palec wskazujący drażnił żartobliwie moje wejście.
Jedna z moich rąk powędrowała na jego ramię, a ja podniosłam głowę, żeby pocałować go w szyję i też go oznaczyć, ponieważ czemu teraz ja bym nie mogła zostawić na jego szyi malinki?
Gdy był we mnie dwoma palcami, Luke zwiększył swoje tempo, sprawiając, że jęknęłam, gdy przycisnął kciuk do mojej łechtaczki, dociskając ją z każdym ruchem. To odejmowało oddech, to jak dobry był, więc wszystkie te rzeczy, które słyszałam jak dziewczyny mówiły jaki dobry on jest w łóżku były faktycznie prawdziwe.
Uniosłam do góry biodra, gdy zagiął swoje palce, żeby sięgnąć szorstkiej skóry mojego punktu G, wywołując u mnie jęk oraz to, że zacisnęłam razem uda, ponieważ to było dla mnie za wiele. on wssał się w płatek mojego ucha, po czym pociągnął za niego swoimi zębami.Poczułam ciepło budujące się w dole brzucha, a moje plecy wygięły się w łuk od materaca, kiedy doszłam dzięki jego palcom pierwszy raz w moim życiu. To było najlepsze uczucie jakie doświadczyłam, to wysłało dreszcze przez całe moje ciało i sprawiło, że pragnęłam więcej. Miał racje to było niesamowite uczucie. 
- Muszę iść do kibla- chłopak wstał. Kiedy odchodził zobaczyłam jego erekcję w spodniach, na co nie wiem czemu się uśmiechnęłam.
Piszczałam w środku. Luke zrobił mi palcówkę i go to podnieciło. To dało mi jeszcze więcej szczęścia w tej sytuacji.
Chociaż, jedna rzecz nie będzie mi dawała spokoju... Czy to zmienia coś między nami.

***
Hejo misie!
Zabawna historia czemu nie było tak długo rozdziału. Heh.
Ok może nie aż tak zabawna... No dobra w ogóle nie zabawna. Nie miałam czasu, plus napisałam cały i zapomniałam zapisać i połowa się wczoraj usunęła więc musiałam pisać to dzisiaj od nowa. Huh.
Ale JEST w końcu! Yay. Dziękuje za wiadomości, które mi wysłaliście! Postarałam się użyć chociaż po trochu z każdego pomysłu :D
Idk czy wam się podoba czy nie, mi się nie chciało go czytać jeszcze raz :/ Soooł sorka za błędy xD
Zapraszam do komentowania.
Zadawania pytań bohaterom.
Blah blah blah

Pytanie! 
Co wy na to, żeby Lee też miał tumbr?


♡TheStellaWish♡

poniedziałek, 18 maja 2015

:o

O MÓJ BOŻE!
Nie było mnie tu ponad miesiąc...
PRZEPRASZAM!
Jezu nie wiem nawet kiedy to zleciało tak szybko. 0.o
Mam napisany rozdział, ale nie wiem jak go skończyć... Więc z tym zwracam się do was :D Jak macie jakieś ciekawe pomysły to możecie pisać a ja do końca tygodnia postaram się wstawić nowy rozdział i kto wie... może z waszym zakończeniem... (oczywiście chodzi mi o zakończenie rozdziału 12, a nie całej historii xD)

Wysyłajcie mi pomysły na mój email: 111thestellawish111@gmail.com

PRZEPRASZAM jeszcze raz!!!

TheStellaWish

sobota, 2 maja 2015

11. Chcę cię zobaczyć mokrą.

Obudziłam się rano około... 12 huh. Norma. Usiadłam na łóżku nie ściągając kołdry z nóg. Sprawdziłam telefon. Miałam wiadomość od Luke'a. Napisał, że mam przyjść do niego o 12:30. Mam cza... Nie mam czasu! Szybko weszłam do toalety i uczesałam włosy w kitkę. Nałożyłam wodoodporny tusz i umyłam zęby. Stanęłam przed szafą, żeby wybrać jakiś strój kąpielowy i coś co narzucę na siebie.


Ubrana zeszłam na dół i poszłam do kuchni, gdzie oczywiście babcia już jadła.
- Um hej- usiadłam na krześle.
- Idziesz gdzieś dzisiaj?- babcia podała mi sok.
- Tak, idę nad basen do Amy- podniosłam sok i się napiłam. Nie chciałam dzisiaj jeść, wiem, że skończyło by się to wystającym brzuchem. Wyglądałabym jeszcze grubiej niż zwykle. A tego nie chciałam. Babcie nie zwróciła uwagi na fakt, że cały czas się bawiłam jedzeniem. Może dlatego, że czytała...  Szkoda, że nie ma psa, bo bym mu dała, jak mojemu. Wspominałam, że mam psa? Mam najsłodszego psa na świecie. Nie, żebym się przechwalała, albo coś. Ale go kocham.
Tak czy siak, skończyłam jeść około 12:20. Wstałam od stołu i poszłam po torbę z ręcznikiem i okularami. Schowała jeszcze telefon do kieszeni i zeszłam z powrotem na dół. Założyłam tam vansy i poprawiłam włosy przed lustrem. Równo o 12:30 wyszłam z domu.
Podeszłam do drzwi Brooks'ów i zapukałam. Po kilku sekundach drzwi otworzyła mi ich mama.
- Laurusia- powiedziała radosna- jak miło cię widzieć. Wejdź- zaprosiła mnie.
- Dzień dobry- powiedziałam niezręcznie.
- Dzień dobry, dzień dobry słonko- pogłaskała mnie po ramieniu- przyszłaś do Cody'ego?
- Nie do Luke'a- uśmiechnęłam się miło.
- Oh jest na górze w swoim pokoju. Trafisz?- spytała.
- Tak tak- kiwnęłam głową i poszłam na schody. Stanęłam przed jego schodami i usłyszałam muzykę. Zapukałam w drzwi i kiedy usłyszałam "wejdź" złapałam z klamkę i otworzyłam drzwi. Weszłam do pokoju Luke'a. Zobaczyłam chłopaka pakującego coś do plecaka. Zamknęłam drzwi za sobą.
- Um hej- uśmiechnęłam się delikatnie.
- No hej- powiedział szybko- usiądź na łóżku ja się jeszcze przebiorę- powiedział biorąc ciuchy z łóżka.
- Oki- wyminęliśmy się i usiadłam na jego krześle. Chłopak wyszedł z pokoju, a ja zaczęłam się rozglądać po jego pokoju. Teraz mogłam się dokładniej przyjrzeć jego pokojowi. Bardziej niż wtedy, w nocy. Najbardziej w oczy rzuciły mi się dwie rzeczy, gitara w koncie i misiek z beanie na szafce. Nie żeby coś, ale on nie wygląda na chłopaka który trzyma miśki. Ale ta gitara... Chciałabym usłyszeć jak gra. Chciałabym ogólnie usłyszeć o nim więcej. Znam go już... półtorej miesiąca i nie wiem o nim zbyt wiele. On o mnie wie dużo. A ja w sumie wiem o nim tyle, że dziewczyny go pragną i że nie "bawi" się w związki. No i może podejrzewam czemu nie chce być z nikim związku, ale nic nie jest potwierdzone. On mi musi to potwierdzić. Niestety nie mam tyle odwagi, żeby go o to tak po prostu spytać jak on mnie o zaburzenia odżywiania,
Drzwi się otworzyły i chłopak wszedł do środka.
- Możemy jechać- zabrał plecak, w którym miał ręcznik, z łóżka.
Zeszliśmy ze schodów, a chłopak jeszcze musiał załorzyć buty.
- Nie zjecie nic przed wyjściem?- spytała pani Brooks wychodząc z kuchni, w ręce miała jakąś szmatkę.
- Nie, ja jadłam śniadanie przed chwilą- powiedziałam miło.
- Zjem coś u nich- Luke założył plecak na jedno ramie i chwycił kluczyki- nie wiem kiedy wrócę- wyszedł z domu.
- Lauruniu, miej na niego oko- jego mama podeszła do mnie.
- Um- zdziwiłam się.
- To dobry chłopak, tylko zagubiony- poklepała mnie po plecach.
Czy ona myśli, że on i ja...
- Uh dobrze, tylko ja i on nie... Um... Nie...- nie wiedziałam jak się wysłowić.
- Oh wiem to, ale po tamtej kolacji kiedy oddałaś mu czapkę wydawał się inny, bardziej uśmiechnięty- pani Brooks uśmiechnęła się szczerze. Odwzajemniłam uśmiech.
Usłyszałyśmy klakson.
- Muszę iść- powiedziałam- do widzenia.
- Pa skarbie.
Wyszłam z domu Brooks'ów i podeszłam do auta Luke'a. Obeszłam jego samochód dookoła i otworzyłam boczne drzwi. Weszłam do auta, zapięłam pasy i położyłam sobie plecak na nogi.
- Co tak długo?- spytał Luke kiedy ruszył.
- Rozmawiałam z twoją mamą- powiedziałam.
- O czym?
- O mojej babci- czy on musi wszystko wiedzieć?
- Przestań.
- Co mam przestać?
- Kłamać- powiedział twardo.
- Skąd zawsze wiesz, kiedy kłamię?
- Bo nie umiesz kłamać- wzruszył ramionami.
- Umiem, przy tobie mi tylko idzie gorzej- skrzyżowałam ręce.
- Więc o czym gadałyście?
- O tobie- spojrzałam na niego typowym wzrokiem "ha i co teraz?"
- Aha- odpowiedział. Myślałam, że mnie coś rozsadzi. Nienawidzę jak ktoś odpowiada "aha" co to w ogóle jest za słowo? Nie wie co odpowiedzieć, to odpowiada aha.
- Czemu jedziemy autem skoro jej dom jest dwa domy ode mnie?- spytałam zdziwiona.
- Bo jedziemy jeszcze do sklepu.
- Aha- zobaczyłam jak lekko zerknął na mnie kiedy to powiedziałam. Tak powiedziałam to specjalnie.
Luke zaparkował auto przed sklepem i powiedział, że zaraz wróci. Zostałam sama przeglądając swój telefon. Po 5 minutach wrócił z jakimiś zakupami. Wszedł na miejsce kierowcy i rzucił wszystko do tyłu po czym odpalił auto.
Po 15 minutach ciszy, oczywiście muzyka grała z radia, dojechaliśmy pod dom Amy. Wyszłam z auta zakładając moją torbę na ramię. Obeszłam całe auto, a Luke przez ten czas wziął swój plecak. Poszliśmy razem w stronę drzwi.
- Czemu Amy zaprosił tylko ciebie?- spytałam przy drzwiach.
- Zaprosiła też Rosie, Cody'go, Katy i Brada- powiedział ściągając okulary z oczu.
- To czemu ich tu nie ma?- Luke zadzwonił do drzwi.
- Bo Amy powiedziała tylko Rosie, żeby im przekazała- chciałam jeszcze spytać czemu w takim razie Cody nic nie wiedział, ale Amy w krótkich spodenkach i staniku od stroju zdążyła otworzyć drzwi.
- Hej- krzyknęła i rzuciła nam się na szyję.
- Hej- powiedziałam kiedy nas puściła.
- Zapraszam- wpuściła nas do środka zamykając drzwi. Szłam pierwsza, dlatego zwolniłam tak żeby iść koło Luke'a, bo jestem tu pierwszy raz i nie mam pojęcia którędy iść.
- Prosto księżniczko- chłopak mnie wyprzedził uśmiechając się.
- Chyba cie lubi- Amy szepnęła mi do ucha.
- Co?- zdziwiłam się.
- Chodź- złapała mnie za rękę i pociągnęła w stronę wyjścia na taras skąd mogłam usłyszeć muzykę. Leciał Pitbull Time of Our Lives, w środku przewróciłam oczami. Na leżakach zobaczyłam Em, jakiegoś chłopaka i Rosie... Myślałam, że jej nie będzie... Wzrokiem znalazłam Luke'a który sam spojrzał na mnie wzrokiem "co do kurwy?"
- Hej- lekko się uśmiechnęłam.
- Laura- Rosie powiedziała- cześć słonko.
- Siema- powiedziała Emma machając do mnie. Chłopak ściągnął okulary i zmierzył mnie wzrokiem. Ignorując go podeszłam do leżaka koło Luke'a. On i Emma to chyba jedyne normalne osoby tutaj. No dobra Emma to jedyna normalna osoba tutaj.
Położyłam swoją torbę na leżaku i rozejrzałam się. Rosie i Emma były w samych strojach. Spojrzałam na Luke'a który zaczął ściągać swoje spodnie. Odwróciłam wzrok i poczułam jak moje policzki robią się czerwone. Szybko zaczęłam grzebać w torbie, żeby nie było ich widać.
- Rosie gdzie Cody?- usłyszałam głos Luke'a.
- Dzwoniłam do niego wczoraj wieczorem, ma być tu za- zrobiła przerwę, pewnie patrzyła na telefon, albo zegarek- pół godziny.
Spojrzałam z powrotem do góry i zobaczyłam Luke który już leżał na leżaku.
- Laura ściągaj ciuchy- krzyknęła Amy która wyszła z domu. Nawet nie zauważyłam kiedy tam poszła. Rozejrzałam się dookoła i odwróciłam plecami do wszystkich. Najpierw ściągnęłam buty, a potem koszulkę i na końcu spodnie. Obróciłam się z powrotem do wszystkich i zobaczyłam jak Luke przygryza wargę. Wrzuciłam ciuchy do torby i wyciągnęłam okulary. Położyłam się na leżak i postawiłam oparcie tak, żebym mogła leżeć, ale widzieć wszystko nie podnosząc się.
To chyba płyta Amy, a nie konkretnie radio. Teraz leciało Lost Frequencies Are You With Me. Typowe piosenki letnie i imprezowe. Lubiłam takie, ale wolałam Justina lub One Direction. Wiem, dużo osób powie, że to dziecinne, ale nie moja wina. Oni nie dość, że są tacy seksowni to jeszcze grają zarąbistą muzykę.
Wszyscy leżeli i się opalali... Myślałam, że będzie bardziej... No nie wiem, imprezowo? No bo hej! To jest dom Amy, ona nie jest jedną z tych osób co lubią leżeć i nic nie robić. Tak mi się wydaje.
- Zagramy w coś- Amy się podniosła jak na zawołanie.
- W co huh?- Luke poniósł się na łokciach. On jest gejem, że się opala? Zobaczyłam, że Rosie stuka coś na telefonie i Em która siedziała na leżaku ze stulonymi nogami pod brodą.
- No nie wiem...
- Możemy popływać- Rosie wzruszyła ramionami.
- Czemu by nie- Emma się zgodziła, oby dwie wstały i poprawiły stroje, po czym podeszły do drabinek. Zeszły po nich do wody, a Amy nie robiąc sobie problemu od razu wskoczyła.
- Aaa uważaj- krzyknęła Rosie, która została pochlapana wodą.
- Sorka- Amy się słodko uśmiechnęła i zanurkowała.
- Idziesz?- Luke spytał kiedy wstał.
- Nie, poopalam się jeszcze trochę.
- Jak chcesz- powiedział, po czym się rozpędził i wskoczył do wody.
- To chyba jakieś żarty- Rosie się znowu oburzyła.
- Jesteś w basenie, i tak byś była mokra- Luke się śmiał. Rosie jest fajna, ale czasami wdaje się być suką. Zadufaną w sobie bogatą dziewczyną, która nie widzi nic poza sobą i swoim chłopakiem. Ale jak się ją zna to jest super. A pro po jej chłopaka. Ktoś zadzwonił do drzwi.
- Mogę iść otworzyć jak chcesz Amy- powiedziałam jak dziewczyna zaczęła wychodzić z basenu.
- Omg Laura kocham cię- krzyknęła rzucając się na wodę os tyłu- postawię ci drinka przy najbliższej okazji.
- Nie ma sprawy- wstałam, owinęłam się w pasie ręcznikiem i zaczęłam iść w stronę szklanych drzwi.
- Ręcznik ci nie będzie potrzebny- odwróciłam się w stronę baseu tuż po tym jak usłyszałam głos Luke'a.
- Lukey uważaj- krzyknęła Emma i rzuciła się na jego plecy. Też bym chciała z nimi popływać... Ale jak już kiedyś wspominałam, nie umiem.
Weszłam do domu i poszłam w stronę drzwi. Otworzyłam je i uśmiechnęłam się na widok Cody'ego... Katy i Brada? Nie wieże, że Rosie im powiedziała.
- Hej- uśmiechnęłam się zdziwiona.
- Siema laska maska- Cody zamachał rekami jak raper.
- Laura- Katy przepchnęła się przed Cody'ego i mnie przytuliła.
- Cześć- Bard uniósł rękę- nie żeby coś, ale czy to nie Amy powinna nam otworzyć?
- Tak- przyznałam- ale pływa więc ja postanowiłam otworzyć.
- Zaczęli bez nas chodźmy- Katy mnie wyminęła i weszła do środka.
- Czekaj na mnie- Brad też mnie wyminął i poszedł za Katy. Stałam i patrzyłam na Cody'ego.
- Więc mogę wejść?- spytał śmiejąc się pod nosem. To było słodkie.
- Jasne- odsunęłam się niezręcznie, robiąc mu miejsce do wejścia- po co ci ten ręcznik?- spytał patrząc na moje biodra.
Widać, że on i Luke to bracia.
- Żeby cie nic nie rozpraszało przy twojej dziewczynie- wystawiłam mu język.
- Rosie tu jest? Zarąbiście- uśmiechnął się i mnie wyminął. Zdezorientowana zamknęłam drzwi. Rosie do niego nie dzwoniła?
- Czekaj Cody- powiedziałam odwracając się do niego.
- Hm?- zatrzymał się i spojrzał na mnie.
- Skąd wiesz o tej "imprezie"- zrobiłam w powietrzu cudzysłów.
- Wczoraj gadaliście przy nas o tym przecież- przypomniał.
- Um tak, ale w planach było, że was tu nie miało być- boże jak to zabrzmiało.
Cody do mnie podszedł.
- Ale jesteśmy- pstryknął mój nos- nie podoba ci się to mała?
- Podoba, bardzo- powiedziałam szybko- tylko, no ten- tylko się zastanawiam kto w końcu was zaprosił.
- Nie jąkaj się tak tylko chodź się bawić- Cody objął mnie w około ramienia i poszedł ze mną na dwór.
- Kotek- ucieszyła się Rosie i rzuciła na Cody'ego. Chłopak zabrał rękę z mojego ramienia i objął Rosie w tali. Odeszłam od nich i podeszłam na mój leżak zrzucając z siebie ręcznik.
- W końcu trochę ciałka- skomentował Luke. Chciałabym mu rzucić ten ręcznik na twarz.
- Uważaj- Amy go podtopiła. Biedak. Żartuje.
- Czemu?- spytaj jak się wynurzył- czemu ciągle ja?
- Jesteś jedyny chłopakiem w wodzie- zaśmiała się Amy. Coś tam jeszcze gadali, ale ja się odwróciłam w stronę Katy która zajęła leżak koło Rosie i Cody'ego. Nikogo nie dziwi fakt, że Cody ma leżak z Rosie. Nikogo.
Rosie wyszła z wody i przetarła ręcznikiem włosy po czym się położyła. Katy zaczęła ściągać koszulkę i kątem oka widziałam jak Cody na nią patrzy. Rosie tego nie zauważyła bo zaczęła się smarować kremem. Kiedy Katy już się rozebrała, do punktu w którym była w samym stroju, spojrzałam na nią całkiem. I zobaczyłam jak uśmiechnęła się do Cody'ego, co Rosie już zauważyła.
- Posmarujesz mi plecy?- podała mu krem.
- Jasne słonko- zabrał krem i nałożył sobie na rękę. Zobaczyłam jak Luke wychodzi z wody i chyba dostałam przyćmienia. Jego ciało. Mokre ciało. Tak pięknie świeciło się w świetle promieni słońca...
Co ja pieprze?
Chyba dostałam porażenia słonecznego, czy jak to tam. Gdybym mogła to bym się teraz na niego rzuciła.
Boże Laura...
Podszedł do swojego leżaka i podniósł ręcznik w celu wytarcia się.
- Hej Laura- spojrzałam na niego do góry- posmarujesz mi plecki- nie wiem, czy miał na myśli żeby zrobiła to serio, czy po prostu naśmiewał się z naszej pary.
- Ha ha- powiedział Rosie- ale jesteś śmieszny- przewróciła oczami.
- Ale nie serio, posamrujesz?- podał mi krem.
- Um jasne- wzruszyłam ramionami. No i moje serce automatycznie zaczęło walić szybciej. Usiadł na moim leżaku plecami do mnie, a ja dałam nogi pode mnie i podniosłam się na kolanach. Nałożyłam trochę kremu na dłoń i postawiłam butelkę koło mnie. Roztarłam białą substancje w dłoniach i dałam je na plecy chłopaka. Lekko zaczęłam wcierać krem w jego plecy do puki nie poczułam jak napina plecy.
- Wszytko okey?- przestałam na chwilę.
- Tak, spokojnie- spojrzałam przed siebie i zobaczyłam jak Katy nawiązuje kontakt wzrokowy z Cody'm. Co to miało znaczyć?
Jeździłam moimi dłońmi po całych plecach chłopaka, napawając się faktem, że mogę go dotykać, kiedy jest bez koszulki.
Skończyłam wcierać krem w jego plecy. Wytarłam dłonie o swoje nogi, pozbywając się nadmiaru mazi z moich rąk.
Chłopak zszedł z mojego leżaka i wrócił na swój. Założyłam okulary i położyłam się na plecach.
- Idę po coś do picia- usłyszałam głos Emmy.
- Czekaj póję zrobić coś do jedzenia- powiedziałą Amy- chcecie coś?- podniosłam się na łokciach. Rosie leżała z klacie Cody'ego i słuchała muzyki, tak jak chłopak.
- Nom ja, pójdę z wami- powiedziała Katy podnosząc się.
- Andy idziesz z nami?- spytała Amy. Więc tak nazywa się jej cichy chłopak. Czy on w ogóle coś mówił przez ten czas?
- Jasne- kiwnął głową i wstał.
- Lau? Luke?- Amy stanęła we framudze drzwi.
- Nie jestem głodna- poczułam wzrok Luke'a na sobie.
- Ja też nie- powiedział.
Weszli do domu i zostałam sama z chłopakiem. Znaczy jest jeszcze tamta dwójka, ale oni i tak nie funkcjonują, bo są zajęci słuchaniem muzyki.
- Spalisz się- spojrzałam na Luke'a z nad okularów.
- Lubię się tak opalać- powiedziałam.
- Lubisz dostawać raka skóry?
- Nie?
- To się lepiej posmaruj.
- Nawet nie wiem czy wzięłam krem- wzruszyłam ramionami wracając do pozycji leżącej.
- Pożyczę ci mój.
- Jak chcesz- wystawiłam rękę, żeby chłopak podał mi krem. Wciąż leżałam, więc nie wiem, czy chociaż mi go wystawił, żebym po niego sięgnęła.
Nagle słońce mi zniknęło i poczułam jak ktoś mnie przesuwa, po czym mogłam poczuć coś zimnego na moim brzuchu. Nie musiałam otwierać oczu, żeby wiedzieć, że to Luke. Miał takie dobre ręce. Kiedy zjeżał nimi w dół do moich majtek przechodziły mnie ciarki. Jak skończył z moim brzuchem przeniósł się na moje nogi. Jego ręce są takie delikatne i miłe.
Prawie pisnęłam kiedy jego ręka pojechała w górę moich ud znajdując się przy moim kroczu, żeby z powrotem zjechać w dół.
Umieram od środka.
- Teraz nie dostaniesz raka- powiedział wstając. Czemu to tak szybko się skończyło? Ja chcę więcej.
- Dzięki- powiedziałam udając, że to nic co się właśnie stało.

Minęła godzina a ja siedziałam z Katy przy basenie i rozmawiałyśmy. Brad, Emma i chłopak Amy pływali z basenie, Rosie i Cody tańczyli przytulanego, Luke robił coś na telefonie a Amy robiła sobie zdjęcia... Sobie i wszystkiemu dookoła.
Aktualnie leciał Jason Derulo Want to Want Me.
- Chcesz popływać?- usłyszałam głos Cody'ego.
- Nie, błagam- Rosie zaczęła się wycofywać- Cody nie- pisnęła kiedy chłopak złapał za biodra i wskoczył z nią do wody ochlapując nas przy okazji.
- Hahaha- Katy zaczęła się śmiać, na co ja się uśmiechnęłam.
- Muszę to łazienki- wstałam- powie mi ktoś gdzie ona jest?
- Zaprowadzę cię- Luke wstał z leżaka i odłożył telefon. On był ostatnią osobą o którą bym poprosiła... No dobra może pierwszą, ale czy to ważne?
- Um ok- poszłam za nim do domu.
- Czemu nie pływasz?- spytał przechodząc przez kuchnie.
- Bo nie mam ochoty- powiedziałam wymijająco.
- Tak samo jak nie jesz?
- Daj spokój z tym jedzeniem- przewróciłam oczami.
- To te drzwi- pokazał mi białe drzwi. Otworzyłam je i weszłam do środka toalety. Miałam nadzieję, że wrócił do reszty. Po załatwieniu się, umyłam ręce i wyszłam.
- Boisz się wody?- podskoczyłam jak chłopka mnie o to spytał. Serio myślałam, że poszedł.
- Nie.
- Wstydzisz się pływać?
- Nie.
- No to czemu nie pływasz?
- Musisz wszystko wiedzieć?- spytałam zirytowana.
- Chcę cię zobaczyć mokrą- po tych słowach moje policzki poczerwieniały- więc czemu?
- Bo nie umiem pływać- powiedziałam pod nosem.
- Co?- chłopak się zaśmiał.
- Nie umiem pływać- powiedziałam głośniej, ale wciąż niewyraźnie.
- Serio?- zdziwiłam się, bo w tym słowie nie usłyszałam, żadnej kpiny.
- Um tak- stanęłam i się odwróciłam do chłopaka.
- Trzeba było tak od razu- machnął ręką- nauczę cię- powiedział radosny.
- Um okey- nie byłam pewna co do tego.
Wyszliśmy na taras. W basenie został tylko Brad i Cody.
- Uwagą, będę uczył pływać- Luke podniósł ręce do góry jakby właśnie coś wygrał. Przecież było mówione, że nie jestem żadną nagrodą.
- Kogo?- spytała Rosie.
- Lau- powiedział jakby to było oczywiste.
- Nasza malutka Laura nie umie pływać?- spytał Cody- to słodkie.
- Ugh zacznijmy- powiedziałam.
Weszłam powoli do basenu po drabinkach.
- Pff- usłyszałam Luke'a który wskoczył do wody ochlapując mnie nią.
- Dzięki- powiedziałam sarkastycznie. Chłopak do mnie podpłynął i złapał w tali. Pociągnął mnie do wody na co zapiszczałam.- Luke- powiedziałam jego imię kiedy zabrał mnie na prawie środek basenu. Nie wiedziałam, że jest tu aż tak głęboko.
- Nie puszcze cię- powiedział mi w twarz. Nie wiem czemu, ale strasznie podobała mi się ta sytuacja kiedy ja dotykałam jego mokrej klaty moim brzuchem pod wodą i trzymałam moje nogi wokół jego tali a rękami trzymałam się za jego ramiona, kiedy on swoje trzymał na moich pośladkach. Jestem niższa niż on więc jeżeli woda teraz sięga mu do ramiom, mnie by zakryła całkiem.
- Boje się.
- Nie utopisz się- lekko się uśmiechnął- nie przy mnie- mrugnął, a ja przygryzłam wargę.
- Nie damy ci utonąć- powiedział Cody, który razem z Brad'em opierają się o ścianki basenu, umożliwiając nam swobodne pływanie, nie wychodząc z basenu.
- Dzięki- powiedziałam do roześmianych chłopaków.
- Ej ziomki zamawiam pizze chcecie?- krzyknął ten koleś, czyli chłopak Amy.
- Tak- krzyknął Luke.
- Nie- odkrzyknęłam.
- Chcesz pizze- powiedział Luke.
- Nie jestem głodna.
- Jesteś. Zamów dla nas dwie- Luke krzyknął do chłopaka.
Jak on się nazywał?
Erg nie pamiętam.
- Nie zjem całej pizzy.
- Przynajmniej coś zjesz.
- Skąd wiesz?- kiedy po powiedziałam, chłopak poluzował ręce w okół moich bioder- okey, okey, zjem- powiedziałam łapiąc go mocniej za szyję.
- Dobra dziewczynka- złapał mnie mocniej niż wcześniej.
- Nam też zamów- krzyknął Brad.
- Jakie chcecie?
- Z samym serem- powiedziałam.
- Z peperoni- Luke powiedział.
- Ja tą co Laura- Brad wybrał.
- No ja też- poparł go Cody.
- Okey- chłopak Amy wszedł do domu, żeby z tamtąd zamówić.

Pływaliśmy już jakieś 15 minut i chciałam już wyjść. Nie mówię, że Luke, źle uczy, ale za każdym razem jak kładę się na wodę i próbuję płynąć nie mogę się skupić na niczym innym niż na jego dłoniach przy moim brzuchu. I tak właśnie próbujemy z tysięczny raz.
- Spróbuj jeszcze raz- krzyknęła Em. Siedziała na leżaku z Katy i popijała jakiś kolorowy napój.
- Ja ją uczę, nie ty- odkrzyknął Luke, na co się zaśmiałam- podnieś wyżej biodra i powinno wyjść lepiej.- Znowu położyłam się na wodę, a chłopak jedną ręką złapał mnie za brzuch a drugą za tył pleców.
Amy i jej chłopak siedzieli w domu czekając na pizze. I szczerze to miałam nadzieję, że coś się stanie dostawcy podczas dowozu i jednak jej nie dostarczy. Katy i Emma przeglądały zdjęcia które Amy robiła, a Cody i Rosie w sumie... Nawet nie wiem, gdzie oni są. Huh.
- Spróbuję- dlaczego pływanie nie jest łatwiejsze? Dlaczego nigdy wcześniej się go nie nauczyłam? Ah no tak bo nie miał mnie kto. Znaczy mój tato chciał, ale zawsze bałam się wody, przez moją siostrę. Nie ważne.
Podniosłam biodra wyżej i prawie wpadłam twarzą do wody.
- Spokojnie nie tak mocno- Luke się zaśmiał. Uśmiechnęłam się delikatnie i z powrotem położyłam na wodzie. Dziwie się, jak przez ten cały czas, chłopak dawał rade mnie utrzymywać. Po raz kolejny miałam podejść do próby, ale usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Jeżeli to pizza to mają ekspresową dostawę. W dwadzieścia minut się uwinąć. Brawa dla nich. Ale to w sumie nie tak dobrze, bo to oznaczało jedzenie, jedzenie oznaczało kalorie, a kalorie oznaczały tycie.
- Pizza już jest- Amy krzyknęła wychylając się z domu.
No to przejebane.

***
Hejo!
Więc zrobiłam sobie kawę (cała się trzęsę xD), założyłam słuchawki i pracowałam nad tym rozdziałem większość nocy. Taaaak czy siaaaak mam nadzieję, że kawa nie poszła na marne i się wam podoba (tak serio to wypiłam z 2 cm i czułam się jakbym przebiegła jakiś maraton, plus śmiałam się z 5 razy bez powodu huh) :D
Ale są minusy, tego, że piszę późno, nie czytałam jeszcze raz całego rozdziału, więc sorki za błędy/literówki.
Zauważyłam, że im dłużej nie dodaję tu nic, tym więcej jest komentarzy pod ostatnim postem... Nie wiem czy powinnam coś z tego wnioskować, czy lepiej nie :/

♡TheStellaWish♡